Róże dla Wszystkich Zosieniek w Dniu Imienin

Nie wiem, dlaczego funkcjonuje powiedzenie Zimna Zośka.
Pewnie związane jest to z pewnym ochłodzeniem aury, bo znam kilka Zoś i nie mogę powiedzieć, żeby były „zimne”, wręcz są bardzo miłe , serdeczne i ciepłe.
Pierwszą ważną Zosią na mojej liście dzisiejszych Solenizantek jest moja Bratowa.
Niestety Ona nie czyta mojego bloga, ale dla niej tu życzenia serdeczne zamieszczam, a na pewno dzisiaj będę do niej dzisiaj też z życzeniami telefonowała.
Dwie następne Zosie związane są z moimi dawnymi czasami czatowania na Polchacie, o czym zresztą wczoraj wspominałam, a które osobiście zresztą również kiedyś poznałam.
Jedną z nich jest nasze Słoneczko, bo taki nik własnie w pokoju 50 plus ta nasza słodka Zosia posiadała.
Wesoła, zawsze uśmiechnięta, nieco „rozrabiaka”, ale naprawdę potrafiła się świetnie w towarzystwie odnaleźć i wszystkich świetnie zabawiać podczas naszego zjazdu Czatusiów w Krakowie. Na pewni Uleczka będzie to mogła potwierdzić.
Zresztą ze Słoneczkiem spotkałam się też i na innym zjeździe Czatusiów, raz na Śląsku w Mikołowie, a raz w Kielcach. Fajne to były zjazdy, w ogóle fajne to były czasy……
Kochane to nasze Słoneczko i do niej dzisiaj też zatelefonuję.
Jeszcze jedna Czatusiowa Zosia to Zofia jg, która co prawda na naszym krakowskim spotkaniu nie była , ale udało mi się ją poznać podczas mojej wizyty u Joli- Marzeniee w Jaworze, gdzie również ze swojej Jeleniej Góry przyjechała (pewnie tak powstał ten skrót jg).
Teraz niestety kontakt z Zosią jg nieco się rozluźnił, pozostaje tylko kontakt na Facebooku.
Ale bardzo miło tamto spotkanie w gościnnym domu Marzeniee wspominam, nawet powiedziałabym, że z łezką w oku, bo niestety Marzeniee odeszła od nas już na zawsze, zresztą całkiem niespodziewanie, kilka lat temu.
Nie ma zresztą też i wielu innych wesołych Czatusiów , których wspominam bardzo często, bo na zawsze w moich myślach, w moich wspomnieniach pozostały, a niestety z wieloma z Nich też musieliśmy się już na zawsze pożegnać. Może na tym drugim, lepszym świecie znów w jakimś pokoju 50 plus się spotkamy???
Tymi wspomnieniami przybliżam ten miły dla mnie czas, bo tworzyliśmy tam w naszym pokoju 50 plus niesamowicie rodzinną, wesoła atmosferę, były wesołe rozmowy, śmiechy, wspólne piosenki, kawa, a czasami nawet przepisy kulinarne, spędzaliśmy tam codziennie kilka godzin, nikt się nie złościł, nie kłócił, nie dogryzał i nie dokuczał innym, nie było żadnych niesnasek, za to świetnie ze sobą się wszyscy bawiliśmy.
To był czas, gdy jeszcze, przynajmniej na początku, nie miałam w domu dostępu do internetu, więc późnym popołudniem, czy raczej już wieczorem, odwiedzałam kawiarenki internetowe (tak, tak, wtedy takie kawiarenki istniały), żeby tylko z moimi internetowymi Przyjaciółmi spędzać ten miły czas, a często zdarzało się tak, że gdy akurat o 22 kawiarenkę zamykano, przepraszałam wszystkich, że muszę ich na chwilę opuścić i szybko biegłam szukać takiej kawiarenki, która była czynna aż do północy, albo i czasem nawet dłużej, a potem niestety już nocą musiałam wracać do domu, żeby następnego dnia znów kawiarenkę odwiedzić i znów spotkać się z tymi przemiłymi ludźmi.
Potem było już lepiej, bo wreszcie zdobyłam swój pierwszy własny komputer, no i oczywiście z czasem miałam już w domu dostęp do internetu, więc czatowe rozmowy były dla mnie już ułatwione, mogłam robić to już z własnego domu, mogłam siedzieć na czacie tak długo, aż mnie sen nie zmorzył.
Zresztą co jakiś czas całkiem nowe osoby do naszego pokoju dochodziły, robiło się coraz tłumniej i coraz weselej, aż wreszcie ktoś wpadł na pomysł, że nadeszła najwyższa pora, żebyśmy się spotkali w realu. I tak się rozpoczęły nasze spotkania w różnych częściach Polski, aż kiedyś razem z Basią – Bimborkiem zwanym wpadłyśmy na pomysł, że i my Krakowianki możemy takie spotkanie urządzić. I muszę przyznać, że udało nam się nawet dwa razy w Krakowie do takich spotkań doprowadzić i wszyscy byli zachwyceni. Jak trudno było nam się po takim mile spędzonym wspólnym wieczorze i potem po porannym spotkaniu rozstać……
Oczywiście razem z Bimborkiem opracowałyśmy cały program artystyczny, więc prócz „dzikich tańców” były i konkursy z nagrodami, wspólne śpiewy, opowiadania czasami niestworzonych rzeczy, było dużo śmiechów i kawałów – jednym słowem : FAJNIE BYŁO.
Nawet właścicielka kawiarni, w której urządziłyśmy te nasze Balety stwierdziła, że nie przypuszczała, że osoby w wieku około 50 lat tak świetnie potrafią się bawić.
Ach, gdzie te czasy się podziały……. pozostały nam tylko wspomnienia, nieprawdaż Uleczko?????
Teraz niestety czasy się zmieniły, każdy już zajęty jest czymś innym, ale w każdym z nas jeszcze wciąż drzemią te przemiłe wspomnienia i jak to dobrze, że one są, że mamy co wspominać…..
Wszak właśnie w ten sposób znów stajemy się o te kilka lat młodsi 🙂
No i proszę, zamiast pięknych życzeń dla Solenizantek zamieściłam taki retrospekcyjny tekst do dzisiejszego mojego blogu.
Ale Wszystkim Zosiom, zarówno tym, o których tu wspominałam, jak i tym, o których może nie tyle zapomniałam, ile po prostu nie zmieściły się w tym zbiorze moich wspominek, składam wiele serdeczności i przesyłam bukiet najpiękniejszych życzeń w Dniu Ich Święta – na przykład całuski posyłam do małej Zosi K., która dzisiaj też pewnie świętować będzie.
Wszystkiego najlepszego Zosieńki, jesteście naprawdę wspaniałymi Dziewczynami 🙂

Po takim moim dzisiejszym, w sumie radosnym tekście nawet nie wypada żadnych politycznych wtrętów zamieszczać, ale tylko nadmienię, że pani Małgorzata Kidawa – Błońska dzisiaj rezygnuje z ubiegania się o fotel prezydencki, a na jej miejsce ma być powołany inny kandydat z PO.
Może i dobrze się stało, bo niestety sytuacja, która nastąpiła po wyborczych zawirowaniach, pozbawiła ją wielu punktów, które wcześniej jej się udało podczas kampanii zdobyć, niestety jej poparcie bardzo wydatnie spadło do kilku tylko punktów, co nie tylko ją, ale i całą partię PO w polityczny niebyt pociągnąć by mogło.
Teraz jest tylko problem, kim zastąpić jej kandydaturę, no i oczywiście tym, czy nowemu kandydatowi uda się na czas zdobyć tę wymaganą liczbę podpisów, potrzebnych do tego, by go wpisać na listę Kandydatów.
A Pis na pewno będzie naciskał, żeby przeprowadzić wybory w jak najkrótszym czasie, bo to jest wielka szansa dla nich, aby całkowicie już PO pogrążyć, co jest wręcz szczególnie marzeniem pewnego pisowskiego , znanego nam prominenta, zniszczyć PO do imentu.
A pomyśleć, że akurat spełniła się przepowiednia pana Jackowskiego, że coś się takiego stanie, że pani Kidawa Błońska przez jakąś nieopatrzną wypowiedź straci swoje jak na ten czas, kiedy była o tym mowa, wysokie poparcie.
Wydawało się to wtedy całkiem nieprawdopodobne, a jednak pan Jackowski miał wtedy niestety rację 😦
Trochę szkoda, a może i nie? – zobaczymy, czas pokaże jak korzystnie (lub nie) wpłynie na politykę nowe rozdanie.
Ale i tak uważam, że czasy świetności PO przechodzą do Lamusa, może jeszcze jakiś czas utrzymają się na powierzchni, łapiąc z wielkim mozołem ostatnie swoje oddechy, ale dzisiejszy dzień niestety pokazał KONIEC PO!!!!
Chyba jednak marzenie pisowców się spełniło, ale niech się zbytnio nie cieszą, w bardzo szybkim tempie i oni podzielą losy tamtej partii, bo już są na równi pochyłej i niewiele potrzeba, żeby znikli z horyzontu polskiej polityki.
Może wreszcie jakaś mądra partia w Polsce się narodzi???

O Solenizantkach Zosiach już było, trochę przypomnień z dawnych, dobrych czasów też, oczywiście i o polityce króciutko napomknęłam, pozostało mi tylko coś o pogodzie naskrobać.
Więc jak to właściwie jest z tą pogodą?
Wczoraj było i trochę deszczu (zwłaszcza w rannych godzinach), potem nawet słonko się pokazało, chociaż było raczej bardzo chłodno.
Ale ostatni Zimny Ogrodnik przeszedł na szczęście już do historii.
A dzisiaj……. oczywiście króluje Zimna Zośka.
No i jest niestety ponura i łzawa ta Zośka, chociaż przecież to sam środek najpiękniejszego miesiąca roku i powinno być ciepło, słonecznie i wesoło.
Ale na to musimy jeszcze troszkę poczekać.

Jeszcze raz Wszystkim Zosiom życzę wszystkiego najlepszego, a moim Kochanym Blogowiczem wspaniałego (mimo niezbyt korzystnej pogody) piątku 🙂

trochę nam popadało

Jak ta aura mnie się słucha!!
Rzeczywiście wczoraj popadało, nawet intensywnie popadało, ale zgodnie z moim życzeniem dopiero zaczęło się robić mokro za oknem dopiero wieczorem, a w nocy już była niezła ulewa.
Wyszłam sobie na balkon i nadsłuchiwałam ten szum deszczu, który tak jakoś dosyć kojąco na moje ostatnio podrażnione nerwy zadziałał.
Ale nie będę się przejmowała tym, co jest nie po mojej myśli, inaczej człowiek musiałby zwariować, co chwilę powtarzając to samo i w dodatku widząc, że nic się nie zmienia. Oczywiście mam na myśli politykę, która już całkowicie wszystkie media ogarnęła – nie ma czego oglądać, nie ma czego czytać, wszędzie tylko to samo, ta BEZNADZIEJNA POLITYKA : co kto powiedział, kto na kogo napluł, kto kradnie, kto……. itd.
No i co z tego wynika? Ano najgorsze w tym jest to, że nic nie wynika, wszyscy mówią Pisowi: źle się bawicie, a oni jak te uparte, krnąbrne dzieci dalej w swoje brudne gierki brną.
I co najgorsze dalej z uporem godnym chyba człowieka niezbyt inteligentnego nam tłumaczą, że białe nie jest białe, bo tak chce jeden Wielki Wódz.
A przy okazji wychodzą na jaw coraz to nowe pisie machlojki, okazuje się, że epidemia koronowirusa świetnie zadziałała na kieszenie pisich prominentów, czerpią chłopaki z tego procederu swoje profity pełnymi garściami, bez jakichkolwiek skrupułów, byle się tylko jak najwięcej nachapać.
A kiedyś ich hasłem były sławetne słowa „WYSTARCZY NIE KRAŚĆ”
Okazuje się, że ich hasłem przewodnim jest teraz : ‚WYSTARCZY KŁAMAĆ I KRAŚĆ ILE SIĘ DA”
A ponad 30 procent Polaków nadal klaszcze w łapki, co jest dla mnie zupełnie niezrozumiałe. Jak można być tak durnym człowiekiem, ulegającym słusznej telewizji propagandzie ????
Ciąg dalszy nastąpi….tylko jaki?
No właśnie jaki?, bo według mnie PO niestety dogorywa, robią się podobnie jak Pis partią propagandzistów, nikogo raczej do siebie nie przekonywujących, co raz bardziej zniechęcających do siebie nawet tych dotychczasowych zwolenników.
A niestety to wszystko, co dzieje się wokoło pani Małgorzaty Kidawy – Błońskiej to niestety jedna wielka ż e n a d a !!!!!
Zdecydowanie ta partia powinna już sama się rozwiązać, a nie na siłę ciągnąć za sobą ten polityczny smród niemożności.
A pomyśleć, że jeszcze nie tak dawno w nich wierzyłam?
Sądziłam, że Borysowi Budce uda się zmienić upadający wizerunek tej partii, niestety, nie udźwignął tego wyzwania, razem z pozostałymi uparcie brnie w polityczny marazm – jakie to smutne………..
Może na jej zgliszczach powstanie potem w Polsce jakaś nowa, mądra partia????
Tylko na razie nie wiem na kogo miałabym zagłosować w najbliższych wyborach?
Bo na pewno nie zagłosuję ani na Pis. ani na KO.!!!!!
NO WIĘC KTO ZASŁUŻY SOBIE NA MÓJ GŁOS?????

A co dzisiaj?
Przed chwilą znów wyglądnęłam sobie na podwórko, a tu deszczyk sobie siąpi i niestety jest chłodno.
Jak to dobrze, że ja tego wiosennego płaszczyka jeszcze do Lamusa nie odłożyłam, jeszcze dzisiaj mi się przyda.
No tak, dzisiaj jeszcze rządzi ostatni z Zimnych Ogrodników – Bonifacy, jutro jeszcze nieco Zimna Zośka narozrabia, a potem już będzie znów cieplutko i suchutko, byle tylko bez przesady w druga stronę.
Życzę jednak przyjemnego czwartku w oczekiwaniu na cieplejszy weekend.

Dziękuję Ci Uleczko, że jesteś

Za wszystkie wspólne środy, za nasze spotkania tutaj na moim Blogu (a wciąż mam nadzieję, że wkrótce i w realu), za pozdrowienia i uśmiech, za to że jesteś – dziękuję Ci Uleczko.
Jak to dobrze, że są te piękne środy i te przepiękne róże – nasz symbol tego dnia tygodnia, że pozwalają one na to, że chociaż realnie nieco oddalone, jesteśmy przynajmniej wtedy razem, tak przecież blisko siebie…….
Serdecznie Cię pozdrawiam i życzę miłych chwil, nie wiem, czy jeszcze jesteś u Magdy, czy już w swoim domku w Poznaniu, a Magdzie również dziękuję za pozdrowienia i serdecznie Moją Kochaną Agrafkę pozdrawiam.
Pamiętam i wspominam te dobre czasy, gdy spotykaliśmy się w pokoju 50 plus na Polchacie, gdy byłaś tam Ty Ulu, był Pan Kawusia i właśnie też Agrafka. Tam wszyscy poznaliśmy się i tam właśnie narodziła się nasza Przyjaźń, ale również mieliśmy wszyscy okazję na całkiem realne spotkanie w Krakowie, na tym sławetnym zjeździe naszych Czatusiów.
Dziś czasy się zmieniły, nie ma już naszego pokoiku, nie ma w ogóle Polchatu, niestety nie ma z nami też naszego kochanego Pana Kawusi, a Agrafka stała się już stateczną, zapracowaną Mamą i właśnie dlatego dobrze, że istnieje jeszcze mój skromny Blog, gdzie możemy się spotykać.
Całuski Uleczku, trzymaj się cieplutko 🙂

A właściwie to nie bardzo mam o czym dzisiaj pisać.
O polityce i o pogodzie już wystarczająco wczoraj się wypowiedziałam.
Polityka mnie nie zawiodła, bo jest zgodna z jedną słuszną linią jedynej słusznej partii i nic nie wskazuje na to, żeby w najbliższym czasie się coś zmieniło. Po prostu TAKI MAMY KLIMAT (polityczny).
A pogoda?
W krakowie wczoraj było chłodno, ale słonecznie.
Za to w TVN widziałam wspaniałe zimowe krajobrazy niektórych części Polski, które wczoraj, czyli w maju występowały
Ba, nawet bałwana ulepionego widziałam, ale z bałwanami akurat jestem za pan brat, na codzień w Sejmie ich oglądam i podziwiam, że są tak bardzo karni.
Przecież wiadomo, że kiedyś ocieplenie przyjdzie i każdy bałwan się w końcu rozpłynie.
Ja to wiem, niestety bałwany jeszcze nie, chociaż niektóre z nich pewnie już tyły sobie na wszelki wypadek zabezpieczają.

„Są dwa dni, którymi nie należy się przejmować, to jest wczoraj i jutro” – oto myśl niezapomnianej pani Marii Czubaszek.
Własnie wczoraj minęła czwarta rocznica Jej śmierci.
Niestety czas po śmierci szybko minie, wydawałoby się, że ten czas pozagrobowy przechodzi z jakimś dziwnym nawet przyspieszeniem, co właśnie widać wtedy, gdy nadchodzi kolejna rocznica śmierci, a wydawałoby się, że jeszcze wczoraj z nami ta osoba przecież była.
Na szczęście Jej wspaniała osoba nadal jeszcze wciąż żyje przynajmniej na Facebooku, gdzie istnieje grupa Jej Fanów, do której i ja również się zaliczam.
Szkoda, że mądrzy ludzie właśnie jak pani Czubaszek, czy pan Grzegorz Miecugow nie może czynnie uczestniczyć w naszym życiu, bo Ich porady zawsze bardzo trafne, ale jednak wyważone potrafiły nas na duchu podnieść,
A teraz, w tych dziwnych czasach jest to nam tak szczególnie potrzebne.
Ale Szkło Kontaktowe nadal istnieje i chwała mu za to, bo przynajmniej oglądając go i słuchając również telefonów, które do Szkła przez Widzów są kierowane wiem, że to nie ja z w a r i o w a ł a m.
Wbrew prognozom znów poranek słoneczkiem mnie przywitał i bardzo dobrze, bo od razu buzia moja się uśmiecha, no i kostki nie bolą…..
Pewnie jednak te zapowiadane opady i nad Kraków nadciągną, wciąż deszcz jednak jest bardzo potrzebny, niech wiec sobie popada…. ale najlepiej nocą.

Raz jeszcze serdecznie Uleczkę i Agrafkę pozdrawiam, a Wszystkim moim Drogim Blogowiczom życzę mile spędzonej środy, bez stresów i kłopotów, może nawet bez oglądania telewizji, szczególnie bez wszelakich telewizyjnych wiadomości politycznych, bo te przyprawiają człowieka tylko o zawroty i ból głowy. No, chyba, że ktoś lubi podobnie jak ja oglądać Szkło Kontaktowe.
Zatem wszystkiego dobrego na cała środę 🙂

Zimni Ogrodnicy

Właśnie przyszli z wizytą niedobrzy Ogrodnicy : Pankracy, Serwacy i Bonifacy , a za nimi jeszcze pędzi Zimna Zośka.
Tak więc najbliższe 4 dni zapowiadane są chłodem, deszczem, a nawet i możliwe są opady śniegu i nocne przymrozki.
Nie będę się w tym temacie mądrzyć za bardzo, przytoczę za to wiedzę w Wikipedii znalezioną

Zimni ogrodnicyzimna Zośka – zjawisko klimatyczne charakterystyczne dla środkowej Europy, kiedy w połowie maja, po okresie utrzymywania się wyżu barycznego nad Środkową i Wschodnią Europą (w tym nad Polską), następuje zmiana cyrkulacji atmosferycznej i przy słabnącym wyżu zaczyna napływać – wraz z niżem barycznym – zimne powietrze z obszarów polarnych. Analiza danych z lat 1881–1980, przeprowadzona przez Obserwatorium Astronomiczne Uniwersytetu Jagiellońskiego, pokazała, że w 95 spośród tych lat zaobserwowano istotne ochłodzenia w okresie 1–25 maja, przy czym aż w dziewięciu latach spadek temperatury z dnia na dzień przekraczał dziesięć stopni Celsjusza. Na podstawie tych danych ustalono, że najwyższe prawdopodobieństwo ochłodzenia występuje między 10. a 17. maja i wynosi aż 34%[1].

Nazwy pochodzą od patronów poszczególnych dni – zimni ogrodnicy to św. Pankracy (wspomnienie 12 maja), św. Serwacy (13 maja) i św. Bonifacy (14 maja), a zimna Zośka – św. Zofia (15 maja). Inny patron tego samego dnia, święty Izydor, również został utrwalony w tradycji ludowej, zyskując miano Oracza.

Według przysłów i obserwacji ludowych ten okres to ostatnie dni wiosennych przymrozków. W tych dniach chłód może się nasilić, lecz po nich nie powinien już zaszkodzić roślinom.

Podobne określenia dla zimnych dni w maju występują również w innych krajach europejskich: Eisheiligen (Niemcy, 11–15 maja), Saints de glace (Francja, 11–13 maja), Ijsheiligen (Holandia 11–15 maja), Trije ledeni možje i Poscana Zofka (Słowenia, 11–15 maja) i in.
Tyle o tym mądra Wikipedia miała do powiedzenia.

Tak jest rokrocznie i nic na to niestety nie poradzimy, trzeba te kilka zimnych dni po prostu przeżyć, a potem już, będzie tylko ciepełko, słonko i High Life.

Biedne tylko te bocianki na gnieździe, bo troskliwa mamusia – bocianica musi teraz sporo energii z siebie wydać, żeby swoim ciepłem ogrzać te maleństwa, a tu wiatr wieje, deszcz pada, Szkoda mi ich, ale natura jednak świetnie sobie z tym daje radę.
My ludzie mamy nieco lepiej, bo najwyżej co z domu nosa nie musimy wystawiać, można jakieś ewentualnie ogrzewanie sobie włączyć, albo pod elektryczny kocyk wleźć i się rozgrzać.
Chyba jednak na razie mi to nie grozi, bo za oknem u mnie słonko świeci, a i w mieszkaniu jest całkiem znośna temperatura, mimo wyłączonego pieca.
Może być nieco gorzej w nocy, ale też sobie z tym dam radę.
Zawsze oczekiwanie na prawdziwą ciepłą wiosnę dodaje człowiekowi otuchy.
Chociaż kilka ostatnich dni było nawet całkiem przyjemnych.
Gorzej jest nieco z tą polityczna otuchą, po niewielkiej nadziei na poprawę znów popadamy w marazm, bo nasz „wspaniały” rząd tak się pogubił w tych swoich zamysłach, że sam co chwile zmienia ustawy, które jeszcze niedawno obowiązywały. Można ich porównać śmiało do psów łapiących swój własny ogon.
Na przykład panowie Jarosławowie w całym majestacie pisiego prawa ustalili, że następne wybory będą przeprowadzone tylko w trybie konstytucyjnym, a już dwa dni później zmienili ten sposób na głosowanie hybrydowe, czyli mieszane, jedni będą glosować w lokalach wyborczych, inni korespondencyjnie, co może zapowiadać tylko jeszcze większy chaos niż dotychczas.
Konia z rzędem temu, kto się doliczy, kto i jak rzeczywiście głosował – dopiero teraz będzie łatwiej różne wyborcze machlojki przeprowadzić.
Ale nie mnie, małemu żuczkowi takie ważne jakby nie było decyzje rozpatrywać, ja muszę się podporządkować władzy, nawet tej beznadziejnej i głupiej i czekać, aż przyjdą lepsze chwile.
Więc tylko czekam, co jutro nam przyniesie, bo całkiem możliwe, że na przykład w środę, czy w czwartek rano się obudzimy i dowiemy, że oto na Wawelu zasiadł na tronie Król Polski Jarosław Wielki Mściwy, a co, nie mogą sobie tak ustalić? JAROSŁAW WSZYSTKO MOŻE !!!!!!
Żarty na bok, tu nie ma z czego się śmiać, najwyżej można nad losem Polski poważnie zapłakać, szczególnie, ze Europa już dawno na nas machnęła ręką, chcą mieć autorytaryzm, to niech mają, ich sprawa!!!
Jestem tylko ciekawa, na ile prawdziwe są te wszystkie podawane ostatnio sondaże – jeżeli naprawdę Pis ma nadal tak wielką przewagę że śmiem stwierdzić, że mieszkam w Polsce pełnej idiotów.
Tak, tak, nie boje się tego głośno powiedzieć, bo skoro można łatwo kogoś oszukać, okłamać, okraść i w dodatku psychicznie stłamsić, a ten ktoś jeszcze chwali swego prześladowcę, to śmiało można o takim kimś takim powiedzieć, że jest po prostu tępym idiotą.
Niestety wciąż w Polsce panuje symptom chłopów pańszczyźnianych pan każe – sługa musi.
Ale na szczęście w moim Blogu raczej takie osoby nie przybywają, ale co prawda czasami się przez niego przewijają pisie jednostki i chcą mi udowodnić, że czarne jest białe, ale ich skutecznie przeganiam.

Zaczęłam od pogody i na niej skończę.
Dziwna zaiste ta pogoda za oknem, bo deszcz nie pada (zresztą wczoraj tylko lekko pokropiło), ale pokazujące się od czasu do czasu na niebie słonko jest przeganiane przez chmury, czyli niby jest pogoda i jej zarazem nie ma, bo i temperatura w stosunku do wczorajszego dnia spadła o ponad 10 stopni.
No dobra, dzisiaj dopiero wtorek, do weekendu jeszcze wszystko na lepsze się zmieni.
I w takim miłym oczekiwaniu na dobre zmiany Was pozostawiam życząc przyjemnego wtorku

no i po wyborach, których nie było

Komunikat PKW z dnia 10 maja 2020

Stwierdza się, że w wyborach Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej zarządzonych na dzień 10 maja 2020 r. brak było możliwości głosowania na kandydatów.

Całkowity ewenement polityczny, były wybory (bo nie zostały odwołane), byli kandydaci na prezydenta, ba, nawet były Komisje Wyborcze (tylko nie wiadomo gdzie), ale nie było możliwości głosowania na owych kandydatów, więc w związku z tym Państwowa Komisja Wyborcza ogłosiła to, co powyżej zamieściłam i w związku z tym niejako odciążyła Sąd Najwyższy do podjęcia jakiejś decyzji, bo to postanowienie jest nieodwołalne i ostateczne i nie podlega zaskarżeniu przez Sad Najwyższy, a tym samym skierowała na ręce Marszałkini Sejmu polecenia rozpisania nowych wyborów, na co ma przeznaczone 14 dni, z tym, że jest zastrzeżenie, że 25 maja również nie mogą się odbyć wybory. W rachubę wchodzi 20 lipiec, lub 20 sierpień, ale pewnie będzie to ta pierwsza data ze względu na to że na początku sierpnia prezydentura Andrzeja Dudy wygasa.
Zresztą pewnie i Kaczyński nie zdecydowałby się na te majowe wybory, bojąc się, że może utracić większość w Parlamencie, bo na pewno na takie dictum Gowin musiałby zareagować wycofaniem się ze Zjednoczonej Prawicy, inaczej straciłby swój polityczny autorytet.
No i co dalej? Czy będą rozpisane całkiem nowe wybory, z nowym wyborem kandydatów i z nowym zbieraniem podpisów poparcia, co w czasie wciąż trwającej epidemii nie będzie łatwą sprawą???????
Ale nie to jest najważniejsze, najważniejsze jest to, żeby tak przekonać nasze społeczeństwo, żeby mądrzę i rozważnie zagłosowało na kandydata nie będącego Dudą.
A dzisiaj przeczytałam, że niestety nadal Pis cieszy się największym zaufaniem, ZGROZA, mamy Polskę pełną idiotów. których można łatwo wycyganić, okraść i moralnie skopać??????
SŁUŻ PANU WIERNIE, A ON CIĘ PIER….NIE !!!
Już o tym wczoraj pisałam i raz jeszcze napiszę : nie pora teraz na kłótnie w opozycji, jeżeli tym wszystkim opozycjonistom, którzy tak piękne słowa swojego oburzenia na rządzącą partię głoszą, naprawdę zależy nie na sławie i nie na stanowisku, a rzeczywiście zależy na tym, żeby Polska wyszła z tego błota, którym teraz jest oblepiona, powinna się rzeczywiście raz jeszcze pojednać i wybrać mądrze, z pełnym poparciem na tego jednego kandydata, który wygrałby z Dudą.
A ja tak po cichu dodam (ale zaznaczam, że to tylko moje marzenie): gdyby Donald Tusk teraz stanął by w szranki z Dudą, bo czuję, że on na pewno poradził by sobie z takim zadaniem, było by to znakomite wyjście z tego impasu.
Czemu tak sądzę? Przypominam tylko, jak łatwo Tusk „rozpracował” nie tylko Kaczyńskiego, ale i Komisję Śledczą do spraw Amber Gold z panią Wasserman na czele!!!
Można mieć różne zdanie O Tusku, ale jest on jednak niezwykle inteligentnym człowiekiem, który znów wprowadził by Polskę na europejskie salony, bo nie zapominajmy o jednym, to on właśnie cieszy się w świecie wielkim poważaniem, wielkim szacunkiem, z jego słowem Europa się liczyła, gdy był Przewodniczącym Rady Europejskiej i nadal się liczy, jako że pełni teraz odpowiedzialna funkcję przewodniczącego Europejskiej Partii Ludowej, a na to stanowisko został wybrany omalże jednogłośnie.
A przecież na Europejskim Forum przez te wszystkie Pisie brewerie straciliśmy już wszystko, co tylko dało się stracić, Polska stała się dla nich nieznośnym, rozkapryszonym bachorem, z którym nie można sobie poradzić inaczej, niż wsadzić go do kąta. I właśnie teraz w takim Europejskim kącie tkwimy.

TUSK NA PREZYDENTA RP !!!!!!!!

A jeżeli komuś ten pomysł się nie spodobał, można się zgodzić tylko na jedną kadencję jego prezydentury, byleby tylko pogonił Dudę z Prezydenckiego Pałacu.
A inna sprawa : wyobrażacie sobie reakcję Kaczyńskiego, gdyby to właśnie Tusk wygrał te wybory??
Chyba szlag by go na miejscu trafił ( i o to między innymi chodzi)
To byłby dla niego jakiś koszmar, kara, na którą na pewno by sobie zasłużył !!!!!!
Jeżeli Kaczyński miewa jakieś koszmarne sny, na pewno w nich Tusk występuje!!!!!
Czyż więc właśnie dlatego nie warto na Tuska postawić? – pomyślcie sami !!!
Iście szatański to pomysł, ale gdyby cała opozycja raz jeszcze stanęła na wysokości zadania…………
Na pewno wesoło by nareszcie w Polsce się zrobiło 🙂

A teraz troszkę o dniu wczorajszym napiszę 🙂
To była bardzo przyjemna i przede wszystkim cieplutka niedziela, chociaż słonko bardzo często za chmurkami się kryło.
Zjadłam więc wczesny obiadek i zaraz po godzinie 13- stej udałam się do Parku, gdzie spędziłam prawie 4 godziny, co prawda w samotności, ale nie narzekam, bo ja wcale we własnym towarzystwie się nie nudzę.
Więc w koło zielono i kolorowo od kwiatków było (piękna jest ta zielona łączka, pełna malutkich kwiatków), ptaszki wesoło świergoliły, a wiaterek od czasu do czasu bardzo delikatnie sobie powiewał.
Ale pierwszy raz w tym roku byłam ubrana tylko w sama bluzkę, a cienki sweterek miałam tylko lekko zarzucony na plecy, no bo jednak starsza pani już jestem i na przeciągi muszę uważać – cholewka, wciąż z tym statusem starszej pani nie bardzo mogę się pogodzić, ale jednak troszkę uważać muszę !
Tym razem miałam założoną niebieską maseczkę, pod kolor sweterka (chyba jakaś modnisia ze mnie się zrobiła, czy co?), w sumie z tych wszystkich moich maseczek najbardziej wygodna, bo dosyć nawet przewiewna, ale już tak po trzech godzinach miałam jej dosyć, zaczęła mnie uwierać i denerwować, więc co chwilkę (przyznaję się bez bicia) nieco ją od nosa odsuwałam, a czasami i od ust, gdy po mojego elektrona sięgałam, bo jednak stanowczo za długi to był czas na całkowitą nikotynową abstynencję.
Zresztą nie byłam całkowicie odosobniona w tym majstrowaniu przy maseczce, gremialnie mówiąc, większość ludzi ją co prawda nosiła w odpowiednim miejscu, ale również i wielu było takich, którym też maska przeszkadzała.
No i oczywiście byłam u kaczuszek, których podobnie jak i wybory, które się nie odbyły, też ich nie było.
No tak, miałam nadzieję, że skoro kilka dni temu majstrowali przy tej fontannie, wreszcie będzie ona czynna, basen się napełni woda, a kaczuszki sobie przylecą do Parku.
Ale to była tylko nadzieja, prawda jest taka, że basen nadal jest suchy, a w nim urzędują dzieciaki na rolkach, rowerkach, hulajnogach…..
Ale przynajmniej coś się tam dzieje, jak nie kaczuszki, to przynajmniej dzieci dokazują w środku pustego baseniku 🙂
Podejrzewam, że nie puszczają wody z czystej oszczędności, ostatnio prezydent Krakowa, prof Majchrowski narzekał na wielkie braki w miejskiej kasie i nawet wprowadził pewne oszczędności, na przykład ograniczanie komunikacji (bywało, że i przez 3 godziny autobusy nie wyjeżdżały na trasie w tzw godzinach zmniejszonego ruchu) no i wygaszaniem wszystkich latarni w całym Krakowie w godzinach od 12 w nocy do 4 rano, co uważam trochę za nierozsądny pomysł, bo przecież teraz już zaraz po 4 robi się szarówka, a niedługo później, czyli po niecałej godzinie jest na tyle jasno, że znów wyłączają te latarnie.
Może to miało sens wtedy, gdy rzeczywiście wprowadzony był zakaz wychodzenia z domu, ale teraz zdecydowanie coraz śmielej Krakowianie wychodzą na zewnątrz (czyli na pole, jak się u nas w Krakowie mówi), więc ograniczanie nocnych spacerów nie jest dobrym pomysłem, zwłaszcza, że niedługo już będą otwarte ogródki kawiarniane, a sporo Krakowian lubi spędzać w nich długie godziny. Znów nocne życie w Krakowie się zdecydowanie ożywi.
No dobra, ja nie włóczę się po nocy, ale gdyby tak się akurat złożyło, że musiałabym dosyć późno skądś wracać do domu, miałabym kłopoty z bezpiecznym dotarciem, skoro żadnej dziury w chodniku po ciemku nie widać. Pewnie nos zaraz bym sobie rozwaliła, albo nogę złamała, albo co gorsze, została jeszcze okradziona……..
A wiecie, jak koszmarnie wygląda Park w takich ciemnościach? Zupełnie jakbym jakiś horror przez okno oglądała, dlatego gdy tylko robi się ciemno zasłaniam kotarą moje okna, żeby zaoszczędzić sobie tego przykrego widoku mojego ukochanego Parku, gdy ciemność całkowita go spowija.

Wstał poniedziałek, a z nim nowy tydzień na razie w Krakowie wbrew prognozom świeci słonko, ale co popołudnie przyniesie?
A co przyniesie nam nowy tydzień?
Muszę powiedzieć, że jestem ostatnio bardzo WKURZONA (nie napiszę przez grzeczność gorszego, podobnego słowa) nie tylko polityką, ale głównie głupotą niektórych Polaków, omamionych, otumanionych, że łeb mały.
Ale co tam, jacyś idioci na świecie też muszą być, tylko dlaczego w Polsce i dlaczego ich jest aż tak dużo??

A, zapomniałam jeszcze dodać, że trochę się martwię tą nieobecnością w Parku Loli i jej właściciela, czyżby coś złego im się przytrafiło?
Nie widziałam ich od jesieni zeszłego roku 😦
No to koniec już na dzisiaj mojego wpisu nastąpił, bo i tak się okropnie rozpisałam.

Trzymajcie się cieplutko 🙂

P.S. na głupie komentarze nie odpowiadam !!!!!!!

życie jak ruletka

Ostatnio nasze życie dzięki oczywiście Dobrej, ba nawet powiedziałabym Doskonałej Zmiany wygląda jak ruletka.
Trochę i też czeski film, bo nikt nic nie wie, a właśnie trochę jak ruletka, bo nasz los zależy od kulki rzuconej na tarczę ruletkowej karuzeli , którą Jarosław wylosuje dla nas akurat w danym momencie.
Takim dniem niepewności był i wczorajszy dzień, gdy nagle przyszła niespodziewana, ale i mrożąca krew wiadomość,: Jarosław Wielki zerwał umowę zawartą kilka dni temu z Jarosławem Małym i najbliższe wybory odbędą się 26 maja.
Czyli właściwie nic by się nie zmieniło, nadal listonosz mógł nam przynieść w kopercie koronowirusa, a liczenie głosów zależało by od wyznaczonego przez jedna słuszna partię kacyka i nadal mielibyśmy to, co mamy, czyli KACZOLANDIĘ
To wcale nie znaczy, ze jeszcze przed nami są same radosne wiadomości, bo ciągle nic nie wiemy, na przykład kiedy będą te wybory i na przykład jakie to jeszcze genialne pomysły do kaczego móżdżku wpadną, a po nim wszystkiego A B S O L U T N I E WSZYSTKIEGO można się spodziewać.
Czy jest jakieś wyjście? Ależ oczywiście, tylko opozycja musi w końcu zjednoczyć się w walce z tym autorytaryzmem niejakiego Wielkiego Wodza, Wielkim Jarosławem zwanym (chociaż po prawdzie to on taki konusikiem jest), a Polacy….musza po prostu zmądrzeć.
Niestety kurwizja nadal propagandą jedzie po bandzie, na przykład wczoraj wymyślili, że te zamieszki przedsiębiorców w Warszawie były kierowane przez opozycje, a oczywiście ludzie biorący udział w tych manifestacjach wcale nie byli żadnymi przedsiębiorcami, tylko zwyczajnymi politycznymi chuliganami.
I tu niestety przypomina mi się propaganda sprzed dobrych minionych czasów komuny, gdy również działała (według ówczesnej władzy) wroga Polsce grupa wichrzycieli, Kropka w kropkę powtórka z rozrywki.
Ale niestety nie możemy zapomnieć, ze Kaczyński żył w tamtych czasach i wiodło mu się jak pączkowi w maśle, nie dziwota, że marzy do powrotu minionych czasów.
Ale my nie musimy wcale na to się zgadzać, nieprawdaż?
Dzisiejsza piękna notabene niedziela miała być niedzielą wyborczą, dzisiaj mieliśmy podążać do wyborczych urn, ale wirus z koroną w herbie wszystko nam namieszał, może i dobrze, bo może teraz nawet ten ciemny lud zobaczy, kto miesza w Polsce, kto sieje zamęt (bynajmniej nie opozycja), kto siłą po trupach do władzy czyli do koryta prze, innych za nic traktując.
Oczy otwórzmy szeroko, najwyższa pora.

Napisałam, ze dzisiaj będzie bardzo przyjemny i ciepły dzionek, który najpewniej podobnie jak wczorajszy, w Parku sobie spędzę.
Miałam wczoraj gościa na pysznym obiadku, oczywiście V.I.P,-a, a potem poszliśmy na naszą ławeczkę i wsłuchiwaliśmy w piękne ptasie trele.
Tylko ta cholerna maska trochę przeszkadzała, bo gdy robi się ciepło naprawdę trudno przez nią jest oddychać.
Ale tak to jest, jak napisała kiedyś pewna pani na Facebooku: nigdy nie przypuszczałam, ze idąc na spacer z psem, to ja, a nie pies będę miała kaganiec założony.
No to teraz świetnie rozumiem te biedne pieski, którym nakazują nosić takie szkaradzieństwo na pysku. Zarówno pies, jak i człowiek czuje się przez te kagańce i maski zniewolony.
Ale tak miedzy nami mówiąc, to w jaki sposób miałabym się zarazić tym wirusem z korona siedząc samotnie na ławce (czy nawet z osobą zaprzyjaźnioną jak V.I.P), gdy reszta osób przebywa w dość dużym ode mnie oddaleniu.
Przecież wirus to nie komar, który fruwa tu i tam, patrząc kogo ukąsić.
I tak sobie pomyślałam, że domownicy w domu maski nie noszą, chociaż siedzą na pewno w mniejszych niż przepis mówi odległościach, a co mają powiedzieć małżeństwa, które śpią w jednym łóżku????
Czy podczas spania, albo uprawiania seksu też mają mieć te napystniki założone? MATRIX jakiś.
Całe szczęście, że mnie ten problem nie dotyczy, ale tak sobie siedzę i myślę……

No to bardzo ciepłej i bardzo przyjemnej niedzieli życzę, bo od jutra znów chłód i deszcze mają nadejść,
Deszcze jeszcze jestem w stanie zrozumieć i znieść, ale czemu akurat o te 10 – 15 stopni musi temperatura spaść???????
Oj niedobrzy ogrodnicy, zamiast dbać o ogrody przynoszą zimno.

Odpoczywajcie zatem póki na to słoneczny czas nastał,

Moja Polsko !!!

Ciężki czas na Ciebie przyszedł, smutny los dla Ciebie i dla wielu Polaków, nie godzących się z tym, co się obecnie u nas w Polsce dzieje.
Nie będę ponownie rozpisywała się na ten temat ponieważ, właściwie nic ponad to, o czym już pisałam nie można dodać. Przecież wciąż nic się nie zmieniło, mamy nadal para Polsk, para rząd i w dodatku para demokrację.
Za to chciałabym przytoczyć wiersz jednego z naszych polskich aktorów tzw młodszego pokolenia, Mateusza Damięckiego, który wszystkie nasze polskie bolączki w tym liście do rządzących zamieścił.
Proszę go zatem dokładnie przeczytać:

A tu w literkach wystukanych.

„Dziękuję”

Za pogardę, za pychę,
za wasz jad i za ciche,
nocą śmierci wyroki wydane,
potem z samego rana
długopisem adriana
podpisane, choć nie przeczytane

za mój wstyd przed zachodem,
za ruletkę ze wschodem,
za sponsoring spiskowej teorii,
za te mordy zdradzieckie,
i za groby radzieckie,
za pisanie od nowa historii

za szpitale, za szkoły,
za teatry, kościoły,
za muzea i za telewizję,
za jedynkę, za dwójkę
za kurskiego, za Trujkę
i rządowych pojazdów kolizje

za brak perfum i stylu,
za garnitur z winylu,
za biel skarpet do czarnych sandałów
za tandetę, za broszki,
za kropeczki i groszki
i za gnój wlany do trybunałów

za półtorej miesiąca,
żenujące, bez końca
form, przypadków i przysłów mylenie,
za gardzenie mównicą
w kraju, a za granicą
za wymowne, sromotne milczenie

za wiatraków demontaż,
z rosji węgla kolportaż,
mateczniki rżnięte bez litości,
kukły Żyda spalenie
oraz za przyzwolenie
na brunatne marsze wolności

za obłudę, za bierność,
za rozpustę, pazerność,
za koperty pod toruńskim stołem,
za przymykanie oczu
na krzyż w dziecięcym kroczu,
za małżeństwo ze świętym kościołem

za do skutku obrady,
za ubóstwa parady,
i za srebrny, podniebny wieżowiec,
waszych wszy premiowanie,
i marszałka latanie
na rachunek ludu, stada owiec

za dyskretne rozmowy
w restauracji u sowy,
za w sałatce zatęchłą padlinę,
za mój świat w misce ryżu,
za widelec w Paryżu,
za profesor pawłowicz krystynę

za żołnierzy wyklętych,
za ministrów rozdętych,
za posłanki i posłów do prania,
za ten cyrk, kabarecik,
za rzecznika praw dzieci
co od żłobka śle na polowania

za zabawę sądami,
granie misiewiczami
za banasia, getback i za skoki,
szydła, haki, zasieki
i za robienie beki
z wyborów, a z wyborcy wywłoki

za mój strach, za bezsenność
i za waszą sumienność
w programowym łamaniu godności,
w wyśmiewaniu człowieka,
wszak nie zadrży powieka
gdy kopiecie bezbronne słabości

za tragedię zgwałconej,
za obietnic miliony,
waszą zdradę, waszą prostytucję,
za rzucane po równo
błoto, brud, syf i gówno
w moją Flagę, w moją
Konstytucję.

Za to wszystko się kłaniam,
przed odrazą się wzbraniam,
więcej – leję szampana po brzegi,
za to wszystko dziękuję,
dzięki wam porządkuję
facebookowych znajomych szeregi

jednych łatwiej zapomnieć,
innym trzeba przypomnieć,
że nie lubię, gdy w twarz mi się spluwa,
na odchodne szczekają,
bluźnią i ujadają,
tak się właśnie nienawiść wykuwa

wiem kto z nich za pięć stówek
ser i kilka parówek
oddał Polskę złodziejom w niewolę,
wiem też komu trzynastka
na ofiarę i ciastka
odebrała myślenie i wolę

dzięki wam widzę jasno
kto jest ślepy, kto zasnął,
a kto nadal ma otwarte oczy,
i bez cienia zwątpienia
chwyta sens powiedzenia,
że to pycha przed upadkiem kroczy

dzięki wam wiem na pewno
kto jest drzewo, kto drewno,
kto jest prawa, a kto lewa ręka,
wiem co silne, co marne,
wiem co białe, co czarne,
dzięki wam moje lustro nie pęka

dzięki wam na ulicy
poznam wroga w przyłbicy
strachu, wzgardy i w zbroi uprzedzeń,
dzięki wam, w tłumie, zawsze
przyjaciela wypatrzę,
bo swojego rozpoznasz w potrzebie

swój nie pluje, nie klęczy,
swój nie flekuje tęczy
i nadzieję ma w sercu na skraju,
swój ma jasne spojrzenie
oraz jedno pragnienie
by znów było normalnie w tym kraju

żeby w końcu przestali
w żywe oczy łgać, mamić
by podłości nie mydlić Polskością
byśmy mogli niebawem
Prawo znów nazwać Prawem,
Sprawiedliwość zaś Sprawiedliwością

jeszcze jedno marzenie
już na koniec, przez cienie
z mroku w słońce przebija się śmiało
aby kiedyś, mój Synku,
gdy dorośniesz, kruszynko,
„Być Polakiem” aż tak nie bolało.

Mateusz Damięcki

Dzisiaj mamy bardzo słoneczna i bardzo ciepłą sobotę.
Taka mała przerwa przed tym chłodem, który ma nam tych trzech nieznośnych Zimnych Ogrodników i jeszcze bardziej nieznośna Zośka przynieść.
Podobno w przyszłym tygodniu można nawet śniegu się spodziewać??????
Ale jak to stare górale powiadają prognoza pogoda mają to do siebie, że albo się sprawdzają, albo nie.
No nie, śnieg w maju to jest ponad moją psychiczna wytrzymałość, chociaż ostatnio i tak mamy już wystarczająco sporo stresów do pokonania.
W każdym bądź razie i tak bardzo miło spędzonej soboty życzę

słoneczko!!!

Bo czego innego w ten niezwykle słoneczny i ciepły dzionek życzyć?
Cieszmy się przynajmniej pogodą, bo wciąż te same kłopoty w postaci koronawirusa i fatalnej polskiej polityki nad nami wisi.
Chociaż chyba każdy z nas do noszenia tych maseczek zdążył się przyzwyczaić i sam sobie też nieco więcej swobody daje, niż narzucone nam siłą restrykcje.
Pewnie narzucanie takich restrykcji ma swój polityczny cel, ale i tak coraz więcej niezadowolonych osób wychodzi na ulicę i swój gniew wobec decyzji rządowych ogłasza.
Wczoraj byli to przedsiębiorcy, którym rząd nijak , albo w bardzo nikły, niewystarczający sposób pomaga w zwalczaniu skutków zastoju gospodarczego.
Ludzie nie chcą igrzysk w postaci wyborów, które niby mają się odbyć 10 maja, ale się nie odbędą. Ludzie chcą pieniędzy, ludzie chcą normalnie pracować i normalnie żyć.
Czy to jest aż tak dużo????
Ale jak rząd może komukolwiek pomóc, skoro już dawno przepuścił nasze pieniądze na rozdawnictwo i na swoje nagrody i wysokie pensje w różnych spółkach, a teraz jeszcze przetrwonili nasze pieniądze na przygotowani tych niby wyborów.
Ze strachem czytam każdego dnia wiadomości o niebotycznym zadłużeniu naszego rządu i o niewydolności Banków, które nie są w stanie sprostać narzucanych im dalszych możliwości pożyczkowych.
A tymczasem nieudolny rząd przygotował nam Igrzyska, w postaci wyborów, świetnie zdając sobie sprawę z tego, że nie są w stanie ich przeprowadzić. Niestety takie przygotowania pociągnęły za sobą następne wydatki i teraz nie ma nikogo odpowiedzialnego człowieka, który by za tę hucpę odpowiedział.
Jak było do przywidzenia, Pis (i przystawki) usiłują całą winę zwalić na opozycję, na samorządy, jako tych, którzy uniemożliwili te wybory, ale prawda jest taka: w tak niedemokratyczny przeprowadzony sposób wybory nie mogły dojść do skutku, a za to jest odpowiedzialny rząd, a dokładni premier Morawiecki, który zlecił przygotowania wyborcze wielkiemu nieudacznikowi Sasinowi, znanego z tego, że co weźmie w swoje ręce, natychmiast sknoci.
Jeżeli jeszcze ktoś miał jakieś złudzenie, że w Polsce jest jeszcze troszkę demokracji musi sobie uświadomić, że to, co się teraz w Polsce wyrabia to całkowite bezprawie, bezhołowie, bo jak można określić fakt, ze dwóch zwyczajnych prostych posłów decyduje o tym, czy wybory mają się odbyć, czy nie, a w dodatku jeszcze starają się oni wpłynąć na decyzje Sądu Najwyższego na podjecie decyzji według ich widzimisię.
A gdzie jest Konstytucja, o której ważności przestrzegania jeszcze kilka dni temu wspominał Kaczyński, która wyraźnie mówi, że odwołanie wyborów może odbyć się tylko w razie wprowadzenia jednego z trzech stanów wyjątkowych: w tym stanu epidemii, która własnie w Polsce panuje.
Niestety ten uzurpujący sobie wszechwładzę w Polsce starzec stosuje Konstytucje tylko wtedy, gdy jest ona zgodna z jego zamysłami, w innych przypadkach jawnie występuje przeciwko nim.
Wciąż jeszcze przed nami czas prawdy, a jak ja ja widzę?
Jest tylko jedno, jedyne wyjście, porozumienie całej opozycji ponad politycznymi podziałami , bo stawka jest bardzo wysoka, poskromienie autorytarnych zakusów Jarosława.
Tylko czy opozycja potrafi tak, jak raz już umiała się porozumieć podczas wyboru Marszałka Senatu? Wtedy osiągnęli sukces, teraz też można by pokonać pana Dudę, który nie jest w sumie żadnym prezydentem Polski, jest zwyczajnym sługusem Kaczyńskiego.

Dzisiaj bardzo ważny dzień ; dzisiaj mija 75 lat od zakończenia straszliwej II giej wojny światowej, która przyniosła tyle tragicznych momentów w tej pięcioletniej jej historii.
Nie tylko w Polsce, ale i w innych krajach obchodzą tę różnicę, co prawda ze względu na panująca epidemię mniej szumnie, niż zazwyczaj, ale oddają hołd tym wszystkim, którzy stracili swoje życie z ta nierówna walką z hitlerowskim najeźdźcą.
Przed chwilą właśnie oglądałam transmisję z Londynu i moment gdy Książę Karol wraz z Małżonką Kamil złożyli wieniec i kwiaty pod pomnikiem poległych żołnierzy.
Straszny to zbył czas, w naszym pokoleniu wciąż jeszcze żyją osoby, które te czasy ze swoich wczesno dziecinnych lat pamiętają, a potem i skutki tej straszliwej wojny, które przez wiele lat ponosili.
Ja urodziłam się już 5 lat po wojnie, ale też w bardzo trudnym, narzuconym nam siłą komunistycznym czasie i chociaż Rodzice bardzo starali się, by moje dzieciństwo było szczęśliwe, jednak w pewnym sensie niektóre skutki i tak były mi bliskie.
Dlatego ucieszyłam się, gdy ten czas komunistycznej zarazy minął, ale nawet w najśmielszych moich myślach nie przypuszczałam, że do Polski powrócą czasy tak bardzo bliskie tamtym czasom
Dlatego dzisiaj mówię wyraźnie: PRECZ Z WOJNĄ, PRECZ Z PRZEMOCĄ, PRECZ Z NARZUCANIEM NAM SWOICH AUTORYTARNYCH IDEI FIX
NIECH ŻYJE WOLNA I PRAWDZIWIE DEMOKRATYCZNA POLSKA.


A Wam życzę dużo słonka i wymarzonego ciepełka na ten piątkowy, więc już prawie weekendowy dzionek.

polityczna wolta

I znowu Polacy zostaliście potraktowani z buta!!!!!!
Kto uwierzył w praworządność i uczciwość Gowina?
Chyba tylko Lewica głośno mówiła, ze Gowin coś kręci, reszta ślepo uwierzyła, a reszta……… dali się podejść jak dzieci.
Zawiodłam się na KO, niby tam są inteligentni polityce typu Budka, a jednak dali się podejść jak dzieci.
KTO RAZ ZDRADZIŁ, BĘDZIE NADAL ZDRADZAŁ.
A już kto jak kto, ale Gowin to człowiek całkiem bez kręgosłupa, bez uczciwości, szybciutko ustawił się z Kaczyńskim i wstawili nam następną woltę.
Podejrzewam, że to był korupcyjny dill pomiędzy Kaczyńskim a Gowinem, ordynarna ustawka, dlatego teraz Kaczyński bezczelnie może nam się w gębę śmiać. I to własnie robi , zaciera ręce i mówi, ale znów tych Polaczków wyrolowałem i do kata powsadzałem.
I dobrze nam tak, skoro nie potrafimy myśleć.
Te całą opozycję w kosmos wysłać i chyba trzeba będzie samemu zabrać się za robienie porządku w Polsce.
Bo takiego BURDELU, jaki teraz opanuje w Polsce jeszcze dotąd nie było!!!!
Dwóch starszych panów przy herbatce ustalają sobie, co dalej w Polsce będzie się działo.

A teraz oczywiście winą tego, że nie będzie wyborów 10 maja jest….opozycja i samorządowcowy, a także obstrukcja Senatu, która nie zgodziła się, zeby w czasie epidemii przeprowadzać wybory.

A Kaczyński miał taki dobry plan….znów długopis by działał na każdy jego rozkaz, a tak to nie wiadomo, może nawet i ciemny lud się połapie, że ich oszukują????
Przepraszam, a po co w takim razie jest Sejm? po co są posłowie i senatorzy, skoro nie maja w Polsce nic do gadania?
Czy to już mamy KACZYSTAN?????
Na następnej rozmowie pewnie ogłoszą, że oto mamy NAD NACZELNIKA KACZYŃSKIEGO, jego zastępcę GOWINA i WIECZNIE ŻYWEGO PREZYDENTA DUDĘ (zwanego zresztą też Budyniem, lub Długopisem)
Może ktoś spytać mnie, czego Ty właściwie dziewczyno chcesz, miało nie być wyborów 10 maja i nie będzie, w czym więc rzecz?
Otóż trzeba zadać sobie pytanie, dlaczego te wybory nie mogą się odbyć 10 maja i w każdy inny pobliski, planowany dzień ?
Otóż po pierwsze jest teraz w Polsce stan epidemii, który uniemożliwia brania czynnego udziału w wyborach bez narażenia się na utratę zdrowia, czy nawet życia.
I właśnie ta epidemia koronawirusa spowodowała tę druga przyczynę, że wybory nie dojdą do skutku, a mianowicie nie można było przeprowadzić normalnej, pełnej konsultacji kandydatów na prezydenta z wyborcami.
Czyli tak przeprowadzane wybory są w pełni niedemokratyczne, nadające tylko jednej osobie, która jest obecnie na stanowisku prezydenta szanse na lans, co oczywiście skutecznie robi.
Nie oglądałam wczoraj debaty, która (jednak) w TVP się odbyła, ale z tego co wiem, wypadła ona bardzo słabo w stosunku do obecnego prezydenta, który wielokrotnie w kozi róg był zapędzany.
No cóż, tak jest, gdy BUFON został na wysokim stolcu posadzony i nie dość, że nie ma własnego zdania, w dodatku jeszcze popełnia grzech wielkiego samouwielbienia i swojej wyższości nad innymi.
A co będzie się działo dalej?
Zobaczymy, wcale bym się nie zdziwiła, gdyby pani marszałek Witek nie zarządziła jednak wyborów jeszcze w maju, skoro została odrzucone senatorskie veto.
Oni mogą teraz zrobić wszystko, przecież mają wszystkie narzędzia do wszelakich niedemokratycznych kroków, zwłaszcza, że zjednoczona prawica wciąż niestety ma przewagę w Sejmie, a wiadomo, że ani rząd ani parlament nie liczy się z głosami opozycji. Traktuje ich tak, jakby ich nie było.
Jest jedno, jedyne wyjście U L I C A !!!
Niestety nie uda się załatwić sprawy tak bezkrwawo przez kompromisowe porozumienie, już raz pisałam : PIS RAZ ZDOBYTEJ WŁADZY ŁATWO NIE ODDA!!!!
Teraz mamy czas epidemii, która niestety działa na korzyść panującej partii, przez wprowadzone zaostrzenia nie ma mowy o jakichkolwiek manifestacjach. Poczekamy jeszcze chwilę, tylko wciąż mówię jedno” OPOZYCJO!! ZJEDNOCZ SIĘ!!!
Tak powinno być dla dobra Polski, bo to nie sztuka głosić wielkie słowa, które z ust opozycji padają, trzeba jeszcze te słowa wprowadzić w czyn.
A tylko jednością można pokonać ten autorytarny rząd Jarosława Kaczyńskiego!!!!

Dzisiaj obudziło mnie słonko i już nieco wyższa temperatura, nic w poprzednie dni, chociaż zapowiadają, ze w Zakopanem może jeszcze spaść śnieg.
Biedne roślinki, już wypuściły listki, kwiatki, a tu mróz ich ma porazić.
Biedne ptaszki, tak wesoło sobie ćwierkają, a tu znów będą musiały się pochować przed ziąbem.
A dokąd tak ma trwa? Podobno już niedługo znów ciepełko nadchodzi.
Chociaż przed nami już tuż tuż nadchodzą Trzej zimni ogrodnicy : Pankracy, Serwacy i Bonifacy, a po nich Zimna Zośka.
A potem będzie już lato………
No to w oczekiwaniu na to ciepełko miłego czwartku życzę.

Jaki to dzień tygodnia dzisiaj mamy?????

Aha!!!!! dzisiaj jest ŚRODA!!!!!!
Dzisiaj bardzo dobrze mi się spało, najchętniej to wcale z tego ciepłego łóżeczka na ten chłód bym nie wyszła, ale świadomość, że dzisiaj jest środa i że Ula na pewno czeka na swoja różyczkę ustawiła mnie najpierw w pionie , a potem na foteliku przed komputer powiodła.
No i oto jest, jest kolejna różyczka dla mojej Uleczki i kolejne serdeczne pozdrowienia, które prosto z Krakowa prosto do Poznania przesyłam.
Nie wiem, jaka pogoda dzisiaj u Ciebie Uleczku, dla Ciebie to jest akurat bardzo ważne, bo wiem, ze spacerowanie jest Twoja pasją, ale i Ty też wiesz, że ten deszcz akurat nam jest potrzebny.
Za to nieco deszczowe, ale nie mniej serdeczne całuski (i serduszka) Ci posyłam życząc, byś jak najszybciej doczekała się wspaniałej spacerkowej pogody.

A co tam ciekawego w Polityce? Starałam się wczoraj zrozumieć cokolwiek z tego, co się w Senacie działo i….stwierdziłam, że niestety głównie pisowscy senatorowie zachowują się jak dzieci w piaskownicy : ty dałeś mi kuksańca w bok, to ja ci łopatką po głowie przyłożę.
Smutny to widok, gdy ma się i Sejm i Senat, w który nie można za bardzo wierzyć.
W każdym bądź razie Senat ze z d e c y d o w a n ą większością odrzuciła pisi pomysł przeprowadzenia at hoc’k tych wyborów prezydenckich, nie ważne, że miałyby być on niezgodne ze zdrowym rozsądkiem, nie ważne, że niedemokratycznymi procedurami i co najważniejsze nie ważne, że z zagrożeniem zdrowia dla Polaków. Tak ma być, bo tak zarządził NADNACZELNIK!!!!’
POLSKA W CAŁKOWITYM CHAOSIE!!!! – ale Wy już to wszystko wiecie, nie będą wiec głowy tym kolejny raz zawracała.

Wczoraj spotkała mnie bardzo miła niespodzianka, zadzwoniła moja komórka, patrzę na ekran, dzwoni Ksawery. Odbieram, a tu okazuje się, że to nie Ksawery, a…Zeldunia do mnie zatelefonowała.
Pewnie przez przypadek, bo nacisnęła jakiś klawisz w swego taty komórce, a akurat trafiła na mnie.
Co prawda niewiele z nią sobie porozmawiałam, bo po pierwsze Zelda jeszcze nie mówi (prócz oczywiście prostych, podstawowych słów), a poza tym jest teraz w fazie wstydzącej się dziewczynki i nawet na rękach swojej mamy tuliła się do niej i na Ciotkę Ewę w kamerce ukrytej, nie chciała nawet patrzeć.
No tak, mam zbyt mały z nią kontakt, mam nadziej,e, że przyjdzie pora, że to się zmieni i pokocha, albo chociaż zaaprobuje Ciotkę Ewę, tak jak pozostała cześć rodzinki.
No bo przecież Ciotki Ewy nie da się nie lubić, nieprawdaż??????
Za to miałam okazję wczoraj porozmawiać sobie nie tylko z Dianą i z Ksawrem, ale także i z Polą i z Miją, bo wszyscy te niestety chłodne dni w Zawoi spędzają.
Ale ta Mia się zmieniła, taka śliczna panna z niej się zrobiła, a ja ja pamiętam jako dziecko, szczególnie z tej roli Dorotki z Czarnoksiężnika z Krainy Oz. Przecież to było tak niedawno…..
I znów powiem frazes: ale ten czas leci, może i frazes, ale jaki prawdziwy.
Ani wczorajsza pogoda (chociaż i były słoneczne momenty przez chwilkę popołudniu), ale tym bardziej dzisiejszy deszcz i chłód (około 10 -12 stopni) nie jest mnie w stanie z domu wyciągnąć, nawet do mojego Ukochanego Parku, poczekam, aż przyjdzie odpowiednia na to pora.
Zresztą moje kolanko znów dzisiaj zaczęło mi dokuczać i musiałam Apapem się nakarmić, oj chyba bez reperacji tego kolanka jednak się nie obejdzie…
Na razie mam następny kłopot, muszę sobie zamówić nowy czajnik elektryczny, ten stanowczo się już wysłużył i czasami nie do końca doprowadza do wrzenia wody, dlatego dzisiaj rano piłam taką byle jaką, tylko ciepłą kawę,a nie gorącą ,o jakiej marzyłam, chociaż potem już przy gotowaniu wody na herbatę wszystko było normalnie, kapryśny ten czajnik, dlatego na zasłużoną emeryturę musi już przejść.
Zaraz wejdę sobie do jakiegoś wirtualnego sklepu AGD i już za kilka dni będę miała sprawne, nowe urządzenie.
Wszystko kiedyś ma swój koniec, nawet czajnik też kiedyś kończyć musi swoją kadencję…..

Na razie życzę mile spędzonej środy, nawet przy braku cudnej pogody można jakoś sobie ten dzień zagospodarować.
Może jutro będzie nieco cieplej?????