no i przyszedł upragniony deszcz !!!

Otwieram dzisiaj rano oczy, a tu……za oknem szarość i deszcz sobie dosyć obficie z nieba spływa.
I co ciekawe, wcale mnie ta sytuacja nie zmartwiała, bo wszyscy doskonale wiemy, jak tej wysuszonej prawie na wiór ziemi opady są potrzebne.
Co ciekawe, nawet moje kolanko chyba to zrozumiało, bo jakoś od rana mi nie dokucza.
Ciekawostka medyczna: zanim przyjdzie załamanie pogody, zanim ten deszcz spadnie, moje kości okrutnie mi dokuczają, ale gdy ten stan już nastanie, ból jakby nieco zelżył. Oczywiście, że zdaję sobie sprawę, że jest to stan przejściowy i nas wszelki wypadek nadal swoje cudowne medykamenty przeciwbólowe (czyli APAP, a od czasu do czasu Nimesil) łykam – niestety jestem już na nie do końca życia skazana.
A ponieważ jestem meteoropatką, mogę sobie pogodowa przyszłość przepowiadać.
Zresztą ostatnio sporo jest tych przeróżnych przepowiedni, na szczęście nie wszystkie się one spełniają.
Dzisiaj słuchałam jakiejś strasznej przepowiedni o tym,co ma wkrótce w Polsce nastąpić i przyznam, włosy mi dęba na głowie stanęły.
Lepiej tego jednak nie słuchać, co będzie, to będzie, ale wiem że przynajmniej na razie dobrze nie będzie. Jesteśmy w matni i tylko teraz ważne jest to, żeby ktoś mądry ten koniec nitki Ariadny uchwycił w swoje ręce i za tą nitką się pomału wszyscy będziemy mogli się na nowo poruszać. Tylko kiedy to będzie? Kto się na taki krok odważy???
Na razie niestety to PIS wszystkie nici ma w ręku i nikt nie jest przynajmniej w tej chwili tego złego kierunku zmienić.
Nawet Gowin, któremu po prostu nie wierzę!!!

Zaczęłam swój dzisiejszy wpis w dosyć porannej porze, ale potem z przyczyn obiektywnych miałam pewną przerwę techniczną i… w między czasie nawet pogoda nam się zmieniła.
Teraz za oknem słoneczko świeci, ale co będzie za chwilę???? – nie wiadomo.
Zresztą podobnie, jak i w polityce. Nikt nic nie wie……..

Nie będę dzisiaj już więcej pisała ani o polityce, ani o pogodzie, ani o niczym innym, zaraz idę kończyć gotować obiadek, więc muszę wcześniej i blog mój zamieścić.
Ciekawa jestem , czy i dzisiaj czeka mnie niespodziewana wizyta, tak jak w ostatnich dwóch dniach?
Siedzę sobie w domeczku a tu dzwonek domofonu zaczyna pipać i…już są goście, jak za dobrych starych czasów.
Tylko że ta wizyta jest w epidemiologicznych warunkach przeprowadzana, są zachowane bezpieczne odległości no i zero serdecznego witania.
Tak chyba jest w miarę bezpiecznie, prawda? Chociaż wiem, że niektórzy nadal bardzo ściśle przestrzegają tego reżimu.
Może i dobrze, bo ostrożności nigdy za wiele.
Bardzo lubię do swoich potraw dodawać tego kostkowanego czosnku Knorra i taki wczoraj własnie mi mój gość – V.I.P. doniósł.
Fajnie, przynajmniej moja kuchnia nie ucierpi na smaku.

Miłego wtorku, jutro przyniesie nam nowe rozwiązania, tylko jakie???

P.S. Aneczko we wczorajszym komentarzu podałam Ci link do bocianiego forum z Przygodzic, tam masz też i odnośniki do zdjęć, a jest tam wiele ciekawych foto – wiadomości prosto z gniazda.

od poniedziałku do niedzieli, czyli…….

…… nadal niewiadome są losy pocztowego plebiscytu przez rządzących uparcie wyborami nazywane.
Miałyby się one odbyć już w tą niedzielę, czyli za 5 dni, ale nadal nie ma żadnych p r a w n y c h ustaleń w tym kierunku, dopiero w czwartek ma się odbyć głosowanie w Sejmie za przyjęciem tej ustawy ( Pis nie ma większości), lub jej odrzucenia.
Na razie jest jak w czeskim filmie, nikt nic nie wie, a jeden nonsens drugi goni. Najlepsze jest w tym to, że już nawet i sam Pis pogubił się w tym swoim labiryncie i szuka jakiegoś wyjścia awaryjnego, żeby tak do końca się nie zbłaźnić, jakby już dotychczasowa błazenada im wciąż była za mała.
Chodziły nawet takie plotki, że oto Kaczyński rozkazał Adrianowi zrzec się urzędu prezydenta, żeby potem jako jedyne słuszne rozwiązanie podać nową datę wyborów, w których zresztą i Duda też jako kandydat brałby udział.
I co z tego wyszło? jak zwykle zero, czyli nic, bo co prawda Duda szumnie ogłosił, że o 8.15 rano wyda ważne oświadczenie, wszyscy z drżeniem serca na to oświadczenie czekali, pewni jego rezygnacji, a tym czasem …Andrzejek opowiadał o swojej wycieczkach do Norwegi i do Dani, podczas których załatwił dostawę gazu gazociągiem im Lecha Kaczyńskiego z Norwegii do Polski. No nie! ale wspaniałego prezydenta mamy!!!!!!
Oczywiście, jest to bardzo ważny komunikat, ale został odebrany jako następny jego przedwyborczy LANS, znów pokazał się, albo raczej chciał się pokazać jako mąż stanu, a wyszło, jak wyszło.
Właśnie dzisiaj powinien był wydać ważne oświadczenie dotyczące ewentualnych wyborów, bo na taki komunikat wszyscy dzisiaj czekali, a on potraktował ten dzień i każdy najbliższy tego tygodnia jako normalny dzień pełen władzy doskonałej zmiany.
I znów można było usłyszeć POLACY, NIC SIĘ NIE STAŁO…….. NIC ZŁEGO SIĘ NIE DZIEJE, POLSKA ROŚNIE W SIŁĘ, CAŁY ZACHÓD NAM ZAZDROŚCI, A MY JESTEŚMY DEBEŚCIAKI !!!!!!!!
A ciemny lud nadal przez Adriana jest karmiony czczymi obietnicami -będzie Polska plus, 500 plus, emerytura, a Kurwizja dzielnie mu w tum pomaga.
No i o ile uda się przeprowadzić zgodnie z wolą pewnego starca wybory 10, czy innego dnia maja, pójdą te biedne pisowskie sierotki zagłosować, bo są karne i posłuszne, jak żaden inny elektorat, zrobią 90 procentowy wynik swojemu pupilowi, co jest możliwe tylko dlatego, że jednak wielu Polaków w przeciwieństwie do tej pisowskiej ciemnoty nie pójdzie na te niby wybory, a potem…….. potem będzie szara rzeczywistość, już do niczego ciemniaczki nie będą ani Kaczyńskiemu, ani Dudzie potrzebni, więc ci ich po prostu w tyłki kopną. Bo najważniejsze jest przecież dla pisowców to, żeby własne a nie czyjeś kieszenie napełnić.
CIEMNY GŁUPI LUDZIE, CZEMU TEGO NIE WIDZISZ??????
A gdy do ciebie to dotrze, niestety już nic nie da się zmienić, no chyba, że jednak rozwścieczony lud (łącznie z tymi po pisowskimi ciemniakami) wyjdzie na ulicę i siłą tę władzę Pisowi odbierze.
Straszny byłby to scenariusz, niestety na razie nie widzę innego wyjścia. Kaczyńskiemu zbyt mocno do głowy wbił się dogmat Gomułki: RAZ ZDOBYTEJ WŁADZY NIE DAMY SOBIE ODEBRAĆ.
Co już widać, najpierw po trupach smoleńskich, teraz po trupach koronawirusowych brną do przodu, na nic i na nikogo się nie oglądając.
Ile razy i tym pisałam??? mnóstwo razy, a pierwszy raz wtedy, gdy pani Szydło obiecywała 5 lat temu dobrą zmianę, wtedy już pisałam, nie dajcie się nabierać. A potem poszło już z górki i niestety nadal ciągnie się ten smród za nami aż do chwili obecnej, a jak długo jeszcze? to zależy tylko od nas samych.
Dlatego nie przestanę o tym pisać, zwłaszcza teraz, gdy kolejny raz ważą się losy naszej Ojczyzny, wybiorą swojego prezydenta, wybiorą swojego Prezesa Sądu Najwyższego a my…płacz i zgrzytanie zębów??????.

CIEMNOŚĆ, WIDZĘ CIEMNOŚĆ !!!!!

No to teraz na krótko zmieniam temat.
Siedzę sobie wczoraj popołudniu pod kocykiem, ubrana w 2 swetry, bo zimno, a ja wyłączyłam już kiedyś ogrzewanie, a tu słyszę takie charakterystyczne „pirip”, które rozbrzmiewa wtedy, gdy ktoś domofonem otwiera bramę hasłem przypisanym do mojego mieszkania.
A hasło, którym można otworzyć bramę zna je tylko kilka zaufanych osób.
Podchodzę do drzwi i co widzę, cała wesoła czwórka na rowerach z Modlnicy do mnie przyjechała : Maciek, Daria, Wiktoria i Oliwia.
Bardzo mnie ta wizyta ucieszyła, zwłaszcza wizyta Oliwki, której już dawno nie widziałam, bo przecież studiuje w Anglii i dopiero teraz niedawno wróciła do Polski, a teraz po przeprowadzonej obowiązkowej dwutygodniowej kwarantannie może wychodzić tak jak wszyscy. Oczywiście w celach rekreacyjnych, a takimi były przecież te rowerowe wycieczki mojej czwórki.
Oczywiście zachowywaliśmy wszystkie reguły epidemiologicznego reżimu, nie było całusów, ani podawania ręki, siedzieliśmy oddaleni od siebie w bezpiecznej odległości, ale przynajmniej ich widziałam i słyszałam, nie koniecznie przez telefon, czy przez kamerkę.
Zresztą zauważyłam, że coraz częściej ludzie zaczynają się w rodzinnym kręgu już trochę spotykać, co jest takie ważne, szczególnie dla osób starszych i samotnych.
Bo jak długo można być uwięzionym we własnym domu, bez możliwości przynajmniej lekkich kontaktów z najbliższymi?????
Tak więc mogę powiedzieć, że była to bardzo udana niedziela.
Co prawda już pisałam, że wczoraj lekko marzłam (nawet Oliwia stwierdziła, że u mnie jest zimno), no tak stara kamienica szybko ciepło traci, a tu za oknem też raczej chód doskwierał.
Ale na noc włączyłam sobie jednak ogrzewanie, a wcześniej jeszcze ogrzałam sobie łóżeczko kocykiem elektrycznym, trudno, nie ma co przesadzać z tym oszczędzaniem prądu, bo niby mniej zapłacę za ogrzewanie, ale potem więcej zapłacę za lekarstwa, gdy zachoruję.
Na razie jeszcze te kilka dni ma być nieco chłodniejsze, poczekam, aż temperatura znów wydatnie podskoczy i wtedy pożegnam się z ogrzewaniem aż do września. W zeszłym roku zrobiłam to w połowie kwietnia, bo od tej pory już przyszła ciepła wiosna, w tym roku jest troszkę inaczej, trzeba więc być elastyczny i do sytuacji się odpowiednio przystosować

No tak, przed nami nowy tydzień, jakie rozwiązania (polityczne) nam przyniesie nie wiadomo, ale trzeba być dobrej myśli.
GRUNT ŻEBYŚMY ZDROWI BYLI !!!!!!
Życzę zatem miłego poniedziałku i udanego tygodnia.

Czy dzisiaj też tak mam napisać patetycznie jak wczoraj?

KONSTYTUCJA – słowo tak drogie każdemu – nie napiszę, że prawdziwemu, bo i temu według pisowskiej nomenklatury anty pisowskiemu nie prawdziwemu, Polakowi też są bliskie.
Niech żyje nam Konstytucja!!!
Bo to ona właśnie pokazuje nam, jak powinna wyglądać prawdziwa demokracja
Tym czasem niestety wprowadzane są na siłę rządy autorytarne, podporządkowane jednej słusznej partii, a dokładnie jednej osobie, która sobie wymyśliła zupełnie inna Polskę, niż znaliśmy dotychczas.
Demokracja (gr. dḗmos ‚lud’, krátos ‚władza’], dosłownie — rządy ludu, ludowładztwo – jeden z typów ustroju państwa, zakładający udział obywateli w sprawowaniu władzy. Demokracja ma swój początek w starożytnej Grecji.
Tym czasem przez obecne rządy została ona brutalnie podeptana, ba, nawet wykorzystywana do celów, które partykularnym interesom tej partii odpowiadają.
Czyli raz wszystkie zawarte w niej paragrafy nie są na tyle ważne, żeby je przestrzegać, można sobie je zastąpić jakimiś własnymi ustawkami, ale jeżeli jest tam coś, co nam się przyda, trzeba głośno wołać : KONSTYTUCJA
Taka jest mentalność obecnej władzy i te mentalność na siłę chcą nam też zaszczepić.
Bo są w Polsce ludzie, którzy uzurpują sobie prawo do orzekania ponad Konstytucję, a ostatnio coraz częściej spotykają się ze sprzeciwem ludzi mądrych, rozumiejących to, co Konstytucja w sobie zawiera.
To niestety nie może się dobrze skończyć, niestety władza zaopatrzona jest w środki przymusu, które najprawdopodobniej będzie chciała użyć, o ile oczywiście nie dojdzie do zaplanowanych przez nich majowych wyborów prezydenckich i osadzenie na fotelu prezydenckim swojego aparatczyka.
Inna sprawa, że obecnemu prezydentowi, a teraz i kandydatowi, który potencjalnie przez nielegalnie przeprowadzone pseudo wybory woda sodowa już całkowicie do głowy uderzyła, nawet nie widzi tego, jak bardzo się ośmiesza, jak bardzo dewaluuje prezydencki urząd, jak bardzo staje się żałosny, zwłaszcza, gdy żebrze o to, by na niego zagłosować.
A urząd prezydenckie to nie tylko reprezentacyjne splendory, ale jako najważniejsza osoba w kraju ma godnie nasz kraj reprezentować, zadbać o to, by konstytucja, na którą przysięgał była w każdym najmniejszym punkcie przestrzegana, zwłaszcza przez właśnie samego prezydenta.
Niestety teraz sprawa wygląda tak, że ponad Konstytucją staje jedna osoba – JAROSŁAW KACZYŃSKI i to jego przykazań własnie obecny prezydent słucha i jego polecenia posłusznie wykonuje.

Czyli jednym słowem nie nadaje się on na dalsze pełnienie swojej zaszczytnej funkcji, po prostu do niej nie dorósł.
Tytuł magistra prawa, ba, nawet doktora prawa, niestety jak widać nie jest wystarczającym wymogiem i zabezpieczeniem odpowiedniego sprawowania władzy.
Dlatego uważam, że te wybory nie powinny się jednak odbyć.
A jeżeli jednak upór Kaczyńskiego doprowadzi do wyborów 10. 17 czy 23 maja ja na pewno W TYCH WYBORACH UDZIAŁU BRAĆ NIE BĘDĘ!!

To nie będą wybory, a tylko pisia pocztowa usługa , aby „swojaka” na urzędzie postawić tylko po to, by nadal można nim było wygodnie manipulować.

Dzień 3 Maja to także święto dla naszej Basi, która dzisiaj obchodzi swoje urodziny …… no dobra, nie będę Jej wieku wypominać, zresztą wciąż jest na tyle młoda, że wciąż może czerpać życie pełnymi garściami.
Basia, moja wierna Czytelniczka zasługuje i tutaj dzisiaj na kwiaty, życzenia i serdeczności.

Niech te śliczne niezapominajki i ten uroczy kotek ( a Basia bardzo kotki lubi) będą wyrazem wszystkich moich życzeń dla Ciebie Basiu . WSZYSTKIEGO NAJLEPSZEGO !!! NIECH TWOJE ŻYCIE NADAL BĘDZIE TAKIE WSPANIAŁE I BOGATE W MIŁOŚĆ, PRZYJAŹŃ I SAME RADOSNE DNI.

Wczorajszy dzień znów nieco przechorowałam, ale nie żałuję. bo pogoda nie była zbyt do spacerów zachęcająca.
Dzisiaj jest już (prawie) dobrze i być może, że pogoda pozwoli mi chociaż na chwilkę zaglądnąć do Parku, by sprawdzić, czy już kaczuszki w nim zamieszkały.”

No to życzę bardzo przyjemnej niedzieli, odpoczynku, spokoju, bo przed nami niestety dosyć burzliwy politycznie tydzień.

KOCHAM CIĘ MOJA POLSKO !!!!!

Dzisiaj Obchodzimy Dzień Flagi Polskiej.
Symbol naszej przynależności do tego wspaniałego kraju, w którym dane mi było nas świat przyjść wiele lat temu.
Tu przeżyłam swoje wspaniałe dzieciństwo, potem burzliwe, pełne różnych przeżyć lata mojej młodości, aż doszłam do wieku, w którym zrozumiałam, jaki Jej wartości są najważniejsze.
Za co kocham moją Polskę? za piękne krajobrazy, za szum lasów i śpiew ptaków, za pomruki falującego morza, za góry, które swoimi niedosięgniętymi szczytami, nieraz pokrytymi nawet w lecie białą szatą zapraszają nas do odwiedzin, za to, że stara się być moim bezpiecznym domem, w którym przyszło mi żyć.
Niestety, nie zawsze losy Polski zapewniały nam to pełne bezpieczeństwo. Bardzo burzliwa jest polska historia, pełna wydarzeń, gdy trzeba było stanąć w Jej obronie i zawsze nam się to udawało.
Teraz niestety znów nasza Polska jest w wielkim niebezpieczeństwie, a najsmutniejsze jest to, że okupantem nie są wrogie, obce nam państwa, ale część Polaków, która upozorowała sobie prawo do zawłaszczenia Polski i do przemienienia jest w jakieś koszmarne księstewko podległe jednej osobie.
I to nie może się udać!!!!!! Polacy są zbyt dumnym narodem, żeby pozwolić sobie takie jarzmo na karki założyć.
Każdy WRÓG POLSKI wcześniej czy później został precz z Polski przegoniony, tak i teraz będzie.
PRZYNAJMNIEJ JA WCIĄŻ W TO WIERZĘ!!!
W tę mądrość Polaków, w pojmowanie prze nich, co oznacza słowo WOLNA OJCZYZNA!!!!

Dzisiaj mamy drugi z kolejnych trzech majowych Świąt.
Wczoraj obchodziliśmy dzień pracy, dzisiaj dzień flagi, nie mniej jutro też jest bardzo ważne Święto Konstytucji 3 Maja, na której oparta jest nasza obowiązująca Konstytucja, niestety przez obecne władze tak wielokrotne podeptane!!!!
Polsko, moja Ukochana Polsko! jesteś teraz bardzo skrzywdzona, upodlona, podeptana, ale przyjdzie czas zmian, mam nadzieję, że te przyszłoroczne majowe święta będą naprawdę radosne, z pełnym poczuciem, że jesteśmy u siebie, w naszym kraju, na które już nikt więcej ręki nie podniesie!!!!

Dzisiaj słoneczne chwile przelatane są z deszczowymi opadami Ale to bardzo dobrze, że trochę tego deszczu z nieba spadnie, ziemia troszeczkę się nawilży, rzeki przybiorą wody, przynajmniej na jakiś czas odsunięta zostanie od nas groźba suszy, która trwożyła wielu Polaków.
Ta prawdziwa wiosna ma dopiero nadejść i cieszyć nas sporymi temperaturami. Szkoda tylko, że z racji epidemii nie w pełni z tych świątecznych dni możemy się cieszyć, ale i na to kiedyś nadejdzie stosowna pora.

No to miej soboty życzę

Niech się święci 1 Maja

W tym roku ten dzień pracy ma szczególny wykładnik.
W chwili, gdy tyle osób już straciło pracę, albo własnie ją tracą, ten dzień może kojarzyć się z pewna niesprawiedliwością dziejów.
Pewna praca to podstawa bytu wszystkich rodzin, niestety ten stan w tej chwili został przez koronawirusa gwałtownie zaburzona, sprowadza niepokój o jutro, o los dzieci, o naszą przyszłość.
Wiadomo, że przez tę epidemię stan gospodarki gwałtownie uległ koszmarnemu upadkowi, zresztą nie tylko u nas w Polsce, ale i na całym świecie, w krajach opanowanych przez tę epidemie, tylko…
Niestety nasz kraj w żaden sposób nie był przygotowany na jakąkolwiek katastrofę, która mogła nastąpić, a to wszystko przez lekkomyślne trwonienie pieniędzy, wydawanie ich na rzeczy niepotrzebne ( chybione inwestycje, jak choćby budowa portu centralnego, czy przekopywanie Mierzei, kupowanie przez Lot upadłej firmy Condor itp), a przede wszystkim na kupczenie nimi swojej polityki, co jest czynem karygodnym, bo chyba mało jest osób w Polsce, którzy nie rozumieją tego, że PIS kupuje sobie naszymi pieniędzmi swoją władzę.
Dlatego dzisiejsze święto ma zupełnie inną niż dotąd oprawę, dla wielu ludzi nie będzie to święto radości, święto wesołego wiosennego odpoczynku, wielu Polaków w dniu dzisiejszym gorzko zapłacze nad swoim losem, nad losem naszej Ojczyzny.
Może jeszcze dzisiaj uda mu się pożyczyć od kogoś jakiś grosz, żeby jakiś obiad sklecić, ale czym nakarmi jutro swoje dzieci, skoro został pozbawiony pracy, a otrzymanie zasiłku graniczy prawie z cudem, po prostu kasa rządowa jest pusta, a z pustego i Salomon nie naleje.
Tak szumnie Pis wołał, że walczy z biedą w Polsce, niestety sam teraz do tej biedy (przy pomocy oczywiście koronawirusa) doprowadził, a wszystkie szumnie nazywane Tarczą pomoce są jedynie fikcją napisaną na papierze, a nie wprowadzaną w życie.
A lud nadal klaszcze w łapki?????
Bo w sumie do czego sprowadza się to szumne naprawa naszej sytuacji gospodarczej? Do samych bzdetów, które nikomu nie są do niczego aż tak bardzo potrzebne: otwierają parki, otwierają lasy, ale na przykład transport, czyli podstawa naszej gospodarki dalej jest zablokowany.
Ech, szkoda nawet o innych gałęziach leżącej odłogiem gospodarki wspominać, bo jakoś mało ten rząd kwapi się, by wskrzesić ją od nowa, by dać ludziom odebrane im miejsca pracy, poprzez finansową pomoc instytucjom, by znów mogły powrócić one w swój normalny, dotychczasowy tryb.
Jedno jest pewne: ten nieudolny rząd po prostu nie potrafi udźwignąć odpowiedzialności, a może raczej zbyt mocno broni swoich spółkowych finansów, aby dopuścić innych do konkurencji, wszak to dla nich teraz złote czasy nastąpiły, mają obsadzone same lukratywne stanowiska, mają więc kasę i w związku z tym wszystko, co tylko chcą mogą przeprowadzić, nawet wbrew panującemu prawu.
Oni teraz mówią bardzo wyraźnie: PRAWO TO MY!!!!!!, a komu się to nie podoba, kto temu się nie porządkuje, niech zniknie z horyzontu.

Dlatego ja dzisiaj nie powiem „niech się święci 1 maja” a najwyżej zawołam: „niech ten dzień będzie początkiem czegoś nowego dla Polski, niech będzie dniem jej prawdziwego ozdrowienia i odrodzenia”.

A jak ja zamierzam świętować? Myślałam, że oczywiście w Parku, bowiem wbrew zapowiadanym pogodowym prognozom, wstał rano słoneczny dzionek. Niestety prognozy zachmurzeń, deszczowych opadów i burz coraz bardziej stają się realne. Więc nie wiadomo jak to z tym spacerem moim dzisiaj będzie……
Oczywiście z maseczką na buzi, ciekawe, którą dzisiaj wybiorę, czy tę niebieską jak błękit nieba, czy w modną w kratkę, tylko one mają tę wadę, że są wiązane na troczki, które czasami mi się rozwiązują, a może dzisiaj ubiorę na odmianę tę całkiem białą z gumkami na uszach?
Nie jest ważny kolor, ani sposób zawiązania maski, grunt, żeby tkwiła ona tam, gdzie potrzeba, a nie na przykład, co często obserwuję, na brodzie.
A w ogóle jaki sens ma noszenie takiej maseczki, gdy w ręku trzyma się papierosa, lub hod – doga, albo loda? No dobra, hamburgera jeszcze do domu można donieść, ale jeżeli ktoś na spacerze ma ochotę na loda, to co ma wtedy z nim zrobić? Można ewentualnie kupić sobie taki zamrożony lód np w Żabce, która jako franczyza jest dzisiaj otwarta, ale jednak lody z zaprzyjaźnionej lodziarni są o wiele smaczniejsze, mam wtedy iść po zakupy jednego loda z termosem i potem szybciutko lecieć do domu, żeby je móc spokojnie skonsumować?
A jeżeli akurat ktoś ma ochotę przegryźć obwarzanka, to też musi z nim niczym pies z kością do domu gonić? To jest własnie ten koronawirusowy obłęd, który nas ostatnio otacza.
Zamiast maseczki można usta i nos zakryć na przykład szalikiem fikuśnie na twarzy zawiązanym, a co by było, gdyby komuś na przykład wpadł pomysł ubrać na twarz….majtki? Czemu nie, to też część garderoby i dla kogoś o niekonwencjonalnych tendencjach taka zwariowana myśl też mogłaby wpaść do głowy.
Ha ha, jakieś ładne figi czy bokserki zamiast maski????? Ciekawa koncepcja!
Bardzo ciekawa jestem, jakby Służby Porządkowe na takie dictum zareagowały, potraktowałyby to jako obrazę moralności, uznały za czyn nieobyczajny i ukarały mandatem za obrazę moralności (już nie wspominając o obrazę uczuć religijnych) ????????
No dobrze, fantazja mnie poniosła nieco, ale w tych dziwnych czasach nawet dziwne myśli do głowy przychodzą, czasami trzeba się w końcu jakoś rozerwać, nieprawdaż?
Nie można tylko o polityce i na zmianę o koronawirusie pisać.
Troszkę uśmiechu być musi.
Ja wszakże tego mojego zwariowanego pomysłu raczej nie wprowadzę w życie, jeżeli nawet uda mi się mały spacerek, pozostanę dzisiaj przy masce w kratkę.
No to miłego świętowania życzę
Znów Ci na własnych działkach, we własnych ogródkach mają dobrze, bo pewnie dzisiaj odbędzie się kolejna wielka inauguracja grillowania, ja takiej okazji nie mam, pozostanę przy moim kotleciku z piersi z kurczaka, też bardzo dobre danie.

Miłego piątku.

no i doczekaliśmy się

Z dniem dzisiejszym miesiąc kwiecień przechodzi już do historii
Dlatego dzisiaj oprawiam go w piękny wiśniowy kwiat z mojego Parku, który kilka dni temu swoim pięknem mnie zauroczył.
Bo tak w ogóle to romantyczna dusza jestem i nie tylko polityka mnie interesuje.
Potrafię zobaczyć to, co koło mnie jest piękne, co przynosi radość oczom i sercu.
Bo każdej wiosny czuje się tak, jakbym na nowo się odrodziła, nie ważne, że w tym roku było to już po raz siedemdziesiąty, w duszy wciąż mam dwadzieścia parę lat.
I chociaż nieraz, a raczej teraz ostatnio coraz częściej moje kostki mi podpowiadają, że ten czas pełni mojego życia mija, że przychodzą pewne chorobowe ograniczenia, wciąż moje myśli tego nie pojmują.
Chociaż czasami, zwłaszcza gdy kładę się wieczorem do łóżka, tak sobie myślę, jak będzie wyglądało to moje odchodzenie?
Właściwie jak ta śmierć wygląda? Tak sobie zamknę oczy, oddam ostatni oddech i już? a co potem????????
Czuję wtedy jakiś niesamowity strach, pewnie wszyscy to mają i najwygodniejsza rzeczą, którą należy wtedy zrobić, to szybciutko te złe myśli od siebie odsunąć.
Tylko dlaczego właśnie noc takie myśli przysuwa do człowieka?
Oglądam sobie na przykład jakiś filmik, czuję się w miarę rozprężona, całkiem radosna (no oczywiście o ile mnie jakieś kolanko nie zakuje, o ile mój brzuszek nie zaczyna swoich harców), a po chwili już czuję, że sen pomalutku napływa.
Gaszę wiec światło, wyłączam komputer i…….. wtedy gdzieś z kąta, niespodziewanie wyskakuje………. STRACH !!!!
I już wtedy wiem, że oto właśnie sen już odpłynął, a jego miejsce zajmują myśli, raczej te niedobre myśli, które narastają, narastają i powodują, że co raz bardziej jestem przerażona.
Ostatnio więc „wypracowałam” sobie nową metodę zasypiania.
Otóż zamykam oczy i….udaję ptaka, który płynie w powietrzu po pięknych , malowniczych krainach, mijam wspaniałe wierzchołki niedościgłych gór, przelatuję nad błękitnymi wodami mórz, jezior i oceanów, czasami nawet zaglądam do jakiegoś zaprzyjaźnionego domu i sprawdzam, czy domownicy już śpią.
Może to wybujała fantazja, ale ten rodzaj moich „nocnych wędrówek” pozwala w końcu wejść mi w Krainę Snu, a przecież o to głównie chodzi.
Zresztą stosowanie każdej metody, doprowadzającej do skutecznego rezultatu jest dobre, ja sobie musiałam opracować coś takiego, co potrafi zwalczać nocne koszmary.
No to sobie już pobujałam w tym moim świecie marzeń, bo nawet gdy się ma na karku te siedemdziesiąt lat nie można przestać marzyć, to pozwala na spokojne przeżywanie każdego następnego dnia, nawet wtedy, gdy tyle nieprawości i zła wokoło się dzieje, to przynosi wewnętrzny spokój i trochę inne spojrzenie na otaczająca nas rzeczywistość.
Życie jest takie, jakie jest, już nie raz pisałam, że nie po samych różach ono płynie, trzeba nauczyć się przyjmować go z pokorą, ale także, aby zachować dobre zdrowie psychiczne, trzeba też i szukać tych przyjemniejszych jego stron, a w tym marzenia bardzo pomagają.
Więc odsuńmy te złe myśli na bok, bo jutro już rozpoczynamy (jak już kiedyś pisałam) najpiękniejszy miesiąc roku – MAJ.
I znów przypomnę tutaj przypowieść mojej nieżyjącej sąsiadki pani Marii, że własnie w maju na moment otwarły się bramy Raju i wszystkie kwiaty i piękne rośliny na moment spłynęły wtedy na naszą ziemię, dlatego ten maj jest taki przepiękny, przeuroczy.
A co w moim Parku słychać?
Kwiatki pięknie rosną, jak widzieliście, drzewka owocowe już są kolorowo cudownie kwietne, niestety jeszcze w domku kaczuszek wciąż nie ma zmian, stawek nadal jest pusty, fontanna nie działa…….
Ale ponieważ wczoraj widziałam robotników, którzy coś tam jeszcze przy baseniku majstrowali, przypuszczam, że pewnie na dniach fontanna zacznie już swoimi strumieniami nas wabić, basenik się napełni i……będziemy oczekiwać kaczuszek.
Na pewno ten dzień uwiecznię na moich zdjęciach.
Tylko…….. no właśnie, w paradę trochę wchodzi nam ta panująca susza, a w związku z tym jest wprowadzana wzmożona oszczędność wody, więc czy na pewno będzie tym roku szumiała nam ta fontanna w Parku Krakowskim?????
Wczoraj trochę niby popadało, ale wciąż to jest niestety za mało, by tę panującą suszę pokonać.
A na razie życzę miłego ostatniego dnia kwietnia i samej radości na napływające świąteczne, a potem już na te zwyczajne dni nadzwyczajnego miesiąca maja.

i następna środa

I następna róża i następny dzień podobny do wczorajszego, bo nijaki.
Ale jednak jest trochę inny, niż ten wczorajszy, bo dzisiaj jest przecież ŚRODA !!!!!! Tak Środa, Róża i Ula!!!!!!
Chociaż wiem Uleczku, że kto jak kto, ale Ty potrafisz każdy dzień sobie urozmaicić spacerkami, bo przypuszczam, że Twój Fitness Club jeszcze nie działa
Ale spokojnie, podobno i ten rygor będzie niedługo zniesiony i znów będziesz mogła sobie nóżkami i rączkami w swoim ulubionym Klubie wywijać, oczywiście w towarzystwie Twoich wspaniałych koleżanek, które już z zamieszczonych przez Ciebie na Facebooku zdjęć znam.
Na razie serdecznie Cię pozdrawiam w tę naszą szczęśliwą środę z nadzieją, że każda następna będzie bardziej radosna i bardziej konstruktywna.

A ja sobie własnie przed chwilą uświadomiłam, że dzisiaj mija już mi pierwszy tydzień mojej siedemdziesiątki.
Zeszła środa była pełna kwiatów, życzeń i radości , dzisiaj pozostały mi tylko wspomnienia i…ciągle te dwa duże bukiety kwiatów na stole.
To tylko jest dowodem na to, jak szybko ten czas mija, dzień za dniem, tydzień za tygodniem, rok za rokiem……
Tylko wciąż nasza sytuacja polityczno – epidemiologiczna się nie zmienia, wciąż przyprawia mnie i wielu innych ludzi o te same stresy, wciąż gadki o tym samym, wciąż przekonywanie jednej i drugiej politycznej strony do swoich racji.
Taka ABRA – KADABRA – nikt nic nie wie, a co najgorsze nawet nikt nie wie, czy w sumie iść na te pseudo wybory, czyli raczej na pocztowy plebiscyt, czy nie iść????
A jak wygląda teraz nasz dzień powszedni ?
Część pracuje, część siedzi w domu i dzieciaków pilnuje ( bo szkoły i przedszkola nadal nie działają), wypatrując, czy listonosz prócz karty wyborczej przyniesie im coś bardziej ich interesujących, czyli obiecanych przez nasz rząd zasiłków, z których będą mogli jakieś zakupy dla domowników zrobić, ewentualnie jakieś opłaty wnieść, na tyle, żeby zapewnić im bezpieczny pobyt w mieszkaniu, bez możliwości pozbawienia dostępu do nieopłacanego prądu czy gazu, bez możliwości ewentualnej eksmisji z nieopłaconego mieszkania.
Jakiś koszmar, wielu rodzinom sen z oczu spędza widmo bezrobocia i nędzy, gdy tymczasem władza zamiast zajmować się tymi sprawami głównie walczy o swoje miejsce przy korycie, a takim zabezpieczeniem miałyby być wybory prezydenckie, przeprowadzone 10 maja. Nawet kosztem zdrowia Polaków, a przede wszystkim całkowicie wbrew demokratycznym procedurom, o czym już mówią wszyscy ci, którzy na prawnych procedurach się naprawdę znają.
Dzisiaj mamy już prawie koniec kwietnia, jutro ostatni jego dzień, maj rozpoczynamy więc wielką niewiadomą, co dalej będzie z Polską? co dalej będzie z nami?????
A co u mnie nowego słychać?
No niby chodzą na chwilkę na parkowe spacerki, ale ta maska na nosie mnie denerwuje, w dodatku ciągle niespokojnie się rozglądam, czy gdzieś pod krzakiem nie czyha na mnie ten zły wirus, który za chwilę mnie dopadnie i zaatakuje.
Bo tak dokładnie mówiąc wcale nie wiadomo gdzie on jest, może siedzi tuż koło mnie na ławce?, a może siedzi gdzieś na drzewku, czy na rabatce i udaje zielony listek, albo piękny kwiatuszek?????
Czyli codziennie czuje się jak aktorka, która bierze udział w jakimś horrorze, uciekając przed jakimś niewidzialnym wirusem, a raczej może prędzej jak ten Don Kichot walczący z wiatrakami, bo całe nasze obecne życie to taka nijaka walka z wiatrakami, ktoś rozdaje karty, a my musimy nimi grać, mimo że doskonale zdajemy sobie sprawę, że gramy z szulerami i raczej mamy bardzo nikłe szanse na wygraną.
Ale nawet w tym dziwnym życiu trzeba jakoś życie sobie układać, z nadzieją, że „jeszcze będzie przepięknie, jeszcze będzie normalnie”
chociaż :

Strach nie pozwalał głośno o tym mówić
Strach nie pozwalał kochać się i śmiać
Strach nakazywał opuścić w dol oczy
Strach nakazywał cały czas się bać

Zaskoczył mnie dzisiejszy poranek, bo zapowiadali opady deszczu, a tu zalała mnie słoneczna poświata, więc wykorzystam ten czas na spacerek do Apteki po moje lekarstewka, które właśnie mi się skończyły.
Jakie to teraz proste, poprosiłam na Messengerze Maćka o potrzebne lekarstwa, a za chwilę na moim telefonie dostałam już e-receptę, którą mogę szybko wykorzystać, bez chodzenia do przychodni i stania w kolejkach do lekarza.
Chociaż pewnie nadal przychodnie też reżim epidemiologiczny obowiązuje i wizyty są przeprowadzane w trochę innej oprawie, niż dotąd.
Może też trzeba będzie pomyśleć o jakichś zakupach, bo przed nami świąteczny, majowy czas i trzeba będzie się troszkę na ten czas zabezpieczyć????
No to życzę miłej i spokojnej środy przed tym nieco dłuższym majowym weekendem.

JESZCZE BĘDZIE NORMALNIE, JESZCZE BĘDZIE PRZEPIĘKNIE !!!!!

i jeszcze kilka zdjęć

Tym razem zdjęcia mojej Ukochanej Mamusi, o której we wczorajszym blogu pisałam, że była piękną kobietą.
Była nie tylko piękna, ale mądra, a przede wszystkim miała niezwykłe serce, potrafiła pochylić się nad każdą osobą, która pomocy potrzebowała i z uśmiechem i wręcz z wielkim wdziękiem tej pomocy udzielała. Nie ważne dla Niej było, czy to jest biedak, czy bogacz, dla Niej to był Człowiek, któremu trzeba pomóc. Nigdy nie szukała wdzięczności, nigdy nie szukała poklasku, była bardzo skromna, taki prawdziwy chodzący po ziemi Anioł.
Żal, tylko niesamowity żal, że tak dobra Kobieta musiała tak wcześnie odejść. A może własnie tam w Niebie ma inne zadania do spełnienia?
Tylko, czy to była dla mnie pociecha, gdy tak brutalnie zostałam jako małe jeszcze dzieci tego matczynego ciepła pozbawiona????
Teraz już jestem starszą osobą, ale ciągle mi mojej Mamusi brak……

Nie będę dzisiaj za wiele pisać, o prostu szkoda czasu, gdy za oknem tyle słonka świeci, a już jutro ma podobno padać deszcz no i bardzo dobrze.
Dlatego ten dzisiejszy dzień muszę dobrze wykorzystać.
Wczoraj też czekałam w Parku na…wiadomo na kogo, coś tam sobie brzdąkałam na telefonie, nagle podniosłam wzrok i patrzę, a w pobliżu mnie biega sobie ni mniej ni więcej francuski ciemny buldożek. Ucieszyłam się, ale po chwili znów moja mina zrzedła, to niestety nie była Lola. Zresztą kiedyś tę sunię wraz ze swoimi właścicielami już w Parku spotkałam, wtedy obie z Lola świetnie się bawiły.
Niestety, wczoraj też nie doczekałam się tego miłego spotkania, owszem wokoło sporo piesków spacerowało, duże, małe, jasne, ciemne, czarne, ale na ogół wszystkie były jak to nazywałam „ogoniaste”.
Bo znalazłam sobie wczoraj nową zabawę, rozróżniałam psy na te z ogonami i na te bez ogonów, bo wiadomo, że francuskie buldożki ogonków nie mają. Oprócz tej spotkanej buldożki był jeszcze jedne bezogoniasty piesek, niestety znów nie ten wyczekiwany, zresztą to był ratlerek, a nie buldożek.
Oczywiście znów wrodziłam do łapania tych nieznośnych Pokemonów, czasami jakieś zdjęcie zrobiłam, czasami sprawdzałam na telefonie oczywiście, co na Facebooku słychać , ot tak jednak 2 godziny w tym Parku spędziłam.
Musze nadrobić wszystkie braki korzystania z łona przyrody i to nie tylko te z ostatnich dni kwarantanny, gdy byliśmy uziemieni w domu, ale też i z tego okresu zimowego, gdy co prawda mrozy nam akurat bardzo nie dokuczały, ale spacery po Parku też nie były takie radosne jak obecnie.
Dlatego nie mitrężę dłużej czasu przy TV i przy komputerze i do Parku zaraz biegnę, może dzisiaj…..
Tym bardziej, że na jutro deszcz zapowiadają.
A tak tylko wspomnę, że politycznie dosyć naładowałam się ostatniej nocy, bo spędziłam prawie bezsenną kolejną noc przy TVN 24 – nie mogłam spać, więc przynajmniej ktoś z telewizora do mnie przemawiał. Zasnęłam dopiero po godzinie czwartej rano, wiec spałam nie za wiele.
Dlatego łyk świeżego powietrza dobrze mi dzisiaj zrobi.
No to miłego wtorku, cieszmy się póki czas słonkiem i spora, bo ponad 20 stopniową temperaturą powietrza.

wzięło mnie na wspominki

A to właściwie dzięki blogowi Ani, w którym zamieściła swoje zdjęcia rodzinne z Jej dziecinnych lat – to takie wspaniałe.
I wtedy w komentarzu wspomniałam Ani o tym zdjęciu małej, bardzo pulchnej Ewusi na żabie. Co prawda szukałam też innego zdjęcia, gdzie obok mnie była jeszcze moja śliczna Mamusia, niestety tego zdjęcia już w moim archiwalnym Picassie nie znalazłam, muszę kiedyś tam zrobić porządek i powywalać to, co jest tam całkiem niepotrzebne, dlatego tak trudno odnaleźć akurat tego zdjęcia, które chciałoby się akurat w tym momencie oglądnąć.
Ile tu miałam lat?? niewiele, pewnie około 2, może 2 i pół.
Zdjęcie było robione na Krakowskich Plantach , czyli w pięknych okolicznościach przyrody, tuż koło Uniwersytetu Jagiellońskiego, ale sądząc po mojej minie, niezbyt byłam z tej sytuacji zadowolona, może po prostu się bałam?????
Zresztą taka trwoga związana z niezbyt komfortową sytuacją pozostała mi do dzisiaj. Tylko wtedy miałam koło siebie Ukochaną Mamę, dzisiaj sama muszę o własne bezpieczeństwo zadbać.
Ale przyznam Ci Aniu, że to zdjęcie z żabą zamieściła z myślą o Tobie, bo wiem, że takie zdjęcia Ci się podobają.
Znalazłam jeszcze jedno bardzo ciekawe zdjęcie moich przodków, a więc babci, prababci i różnych Ciotecznych prababć, które jako hołd moim protoplastom tu składam.

Co prawda na tym zdjęciu rozpoznaję tylko moją babcię Bronisławę, czyli Tamtąmamę, o której tyle już w poprzednich blogach wspominałam, to była Mama mojej Mamusi, ale przynajmniej na moment chciałam też wspomnieć o tych przodkiniach, które nie znałam – ciekawe zresztą są te Ich fryzury i stroje, które już mocno myszką trącą.
Ot taka rodzinna ciekawostka.

Ale po tych wspomnieniach z dawnych lat powróćmy do naszej rzeczywistości.
Wczoraj niestety spacer po Parku nie był bardzo miły, bo co prawda od czasu do czasu słoneczko nawet przyświecało, ale wiał dosyć chłodny wiaterek, trochę tylko pospacerowałam, bo na ławeczce raczej nie za bardzo dało się posiedzieć i wróciłam do domku. Oczywiście znów Loli nie spotkałam……
No ale zawsze te prawie 2 godziny spędziłam na świeżym powietrzu, jeżeli można uznać, że w Krakowie istnieje to świeże powietrze.
A jakie są ciekawostki z Parku?
Oczywiście poszłam w stronę stawu, gdzie kaczuszki już mogłyby popływać, a tu tymczasem ich basen nadal jest pusty, a po nim w środku jakieś dzieci na rowerkach jeździły. Oczywiście fontanna nadal nie działa, a wydawało mi się, że kilka dni temu coś przy niej majstrowali – zgadza się, tylko mi się wydawało. Tak wiec w najbliższym czasie nie spodziewam się wizyty kaczuszek, na razie warunki bardzo wczesnej wiosny w Parku obowiązują
Za to roślinki coraz śmielej sobie poczynają, po prostu zaczyna być w Parku kolorowo. Zachwyciły mnie czerwone kwiatki na owocowym krzewie, oczywiście je udokumentowałam i w stosownej chwili tutaj pokażę, dzisiaj za dużo już tych zdjęć w jednym wpisie by było.

Najpiękniejszy miesiąc roku, czyli maj zbliża się już do nas szybkimi krokami.
To już własnie zaczyna byc widoczne, bo nic tak nie rozczula, jak te piękne kwiatki i ta zieleń, niestety przez tę suszę niezbyt soczysta.
Jednak ten radosny świergot ptaszków człowieka przy życiu trzyma, im tak wesoło, tak chwalą to nowo rodzącą się przyroda.
Maj, powinien cieszyć, nam niestety radosny nie jest, bo ciągle trwamy w tej nieznośniej niepewności, co się stanie 10, 26 czy któregoś tam innego dnia maja.
Jest co prawda szansa na to, że opozycja dojdzie jednak do porozumienia z Gowinem, co może zaowocować nowym rozdaniem politycznym, tylko….czy tak do końca można Gowinowi wierzyć? On już nie raz pokazał, że potrafi się ugiąć pod presją Kaczyńskiego, tylko tym razem jest już w całkiem innej sytuacji, niż jeszcze dwa tygodnie temu, teraz nawet gdyby znów się ugiął Pisowi, jego kariera polityczna byłaby już skończona.
Czy warto więc mu teraz tak politycznie zaryzykować????
Bo nawet jeżeli Kaczyńskiemu udałoby się teraz przeprowadzić swoje chore zamysły, w niedługim czasie i tak zostanie przez gniew Polaków zmieciony z powierzchni, a ten gniew jest nieunikniony, gdyż Polaków przestaną interesować igrzyska, będą żądali chleba.
Przypuszczam, że Kaczyński doprowadził już Polskę do stanu wrzenia i mimo propagandy, którą wciąż nas chce karmić, coraz bardziej rozlewa się w Polsce świadomość, że ta tak zwana dobra „zmiana” to była tylko polityczna ściema.
Katastrofalny stan naszej Ochrony Zdrowia (kiedyś nazywanej Służbą Zdrowia, ale słusznie ta nazwa została zmieniona, bo ochrona zdrowia nie może być służbą, jest zawodem, do której zobowiązali się lekarze, pielęgniarki, ratownicy i inni), a przede wszystkim wszystkie bardzo pozorne kroki w niby ratowaniu naszej gospodarki, a de facto ogranicza się to tylko do spraw mniej kluczowych, które w żaden sposób na przyszłość naszej gospodarki nie mają wpływu), a także wręcz brutalnie autorytatywne decyzje rządowe, nie mające nic z demokracją wspólnego, musi doprowadzić do upadku tego niby rządu.
Zresztą co najlepsze, oni świetnie o tym wiedzą, niedawno pan Czarzasty przytoczył słowa jednego z prominentnych działaczy Pisu : „albo teraz wygramy (w myśli wybory prezydenckie), albo będziemy siedzieć”.
I co na to pan Czarzasty odpowiedział?? zdecydowanie powiedział „będziecie siedzieć”.
Oznacza to, że wielu pisowców doskonale zdaje sobie sprawę, że nasza Konstytucja wielokrotnie przez ten rząd została złamana, a za to niestety grozi odpowiedzialność karna.
No i ta myśląca część pisowców ma teraz dylemat: co wybrać, czy ewentualny gniew Wodza, który jak wiemy jest człowiekiem bardzo mściwym i wszelakie nieposłuszeństwo dotkliwie karze, czy jednak póki czas, wycofać się z tego niewygodnego układu.
Jest takie powiedzenie, że z tonącego okrętu wszystkie szczury uciekają, tylko akurat tu byłabym skłonna wytłumaczyć ich rejteradę, niektórzy może nie do końca zdawali sobie sprawę z tego, w jaki chory układ zostali włączeni.
Oczywiście nie mam na myśli tych pisowców pokroju Czarnecki, Kanthak, Bielan i jeszcze kilku „młodych gniewnych” pisowców, którzy wybitnie dla kariery swoje losy z tą partia związali i nadal brną w tym pisim marazmie licząc na jakiś cud, który niestety nie nastąpi, a który boleśnie niedługo na własnej skórze odczują. Niestety każdy z nich poniesie konsekwencję swoich dzisiejszych poczynań, bo słowa „taki miałem rozkaz” nie będą żadnym wytłumaczeniem. Każdy będzie musiał osobiście ponieść odpowiedzialność za to, co uczynił niezgodnie z Konstytucją.
Pewnie, że odpowiedzialność takich plotących teraz nam bajki pseudo polityków nie będą aż tak bardzo wielkie, bo w końcu w Polsce można wszystko mówić, chociaż nie było to zgodne z prawda, ale już osoby typu pan Sasin, pani marszałek Witek, pan minister Ziobro i jeszcze kilku innych niestety takie prawne konsekwencje poniosą. Osobna sprawa jest to, w jaki sposób zostanie potraktowany sam Kaczyński, który niby jest tylko zwyczajnym posłem, ale niestety to on jest sprawcą tego zamachu na demokrację i ogrom odpowiedzialności a właściwie to cała odpowiedzialność spływa właśnie na niego, nie wiem, czy psychicznie ten człowiek jest przygotowany do zbliżającej się jego klęski. Wydaje się jednak, że nie do końca rozumie tego, co się w Polsce dzieje, bo nadal jeszcze usiłuje narzucać swoją wolę, chociaż już widać, jak bardzo z sił opadł. Jeszcze podtrzymują go jego wierni żołnierze, ale na ile to jeszcze wystarczy?

A za oknem słoneczko, dzisiaj ma byc o wiele cieplej niż wczoraj, bo ten wczorajszy wiaterek jednak mnie z Parku przegonił.
No to życzę dużo pogody ducha i pogody aury na poniedziałek i ten cały bieżący tydzień, w którym może się wiele zdarzyć…….. nie tylko w polityce, ale i w naszym życiu.
A deszczyk podobno ma nas tak porządnie już od środy nawodnić. I bardzo dobrze, bo przyroda aż niestety bez łzawo płacze z powodu niebywałej suszy, rzeki nam powysychały, niedługo nie będzie się można nawet wykąpać nie tylko w morzu, czy w rzece, ale też i we własnej łazience.
Czyżby następna plaga miała nas nawiedzić??????

i dzisiaj też deszczu nie będzie……

Lubię sobie takie ładne, kolorowe i radosne gify w moim blogu zamieszczać.
Od razu na duszy weselej się robi….
Ptaszki, motylki, słoneczko i te rzeczy, prawda, że ślicznie?
Bo nasz świat ostatnio nie jest taki radosny, chociaż pogoda nie powiem, dopisuje, a nawet zapowiadają, że z Afryki płynie do nas trzydziestostopniowe i ponad to upały.
Strach pomyśleć, jak tu w domu wysiedzieć, bo jednak za długo przy wciąż obecności koronawirusa nie ma się co nadmiernie plątać. No chyba, że ktoś sobie biega, jeździ na rowerze – to wszystko, jak już pisałam dla mnie jest raczej niedostępne. Najwyżej co krótkie spacery po Parku, chwilkę posiedzieć na ławeczce, na zielone drzewka popatrzeć i…wracać do domu.
Chyba tym razem moje kostki mnie zawiodły, bo deszcz jednak nie spadł, to po co mnie tak zupełnie niepotrzebnie one bolały?
Co prawda wczoraj w TVN-24 widziałam transmisję z Kielc, z wywiadu z Robertem Biedroniem, który stał…pod parasolem, tak pod parasolem, a deszcz sobie tak dźwięcznie o płótno tego parasola bębnił.
I jeszcze na Facebooku czytałam, że gdzieś tam też troszkę popadało. No właśnie troszkę, ale co to jest dla tej bardzo wysuszonej ziemi.
W Krakowie raczej nie padało, chociaż na dachu jakiegoś samochodu kilka kropel dojrzałam nawet.
Dzisiaj pewnie pójdę znów do Parku na chwileczkę chociaż, ale jeszcze nie teraz, jest wcześnie, a poza tym muszę koniecznie oglądnąć „Kawę na lawę” i zobaczyć jak wspaniale prawica i opozycja się kłócą, zresztą wciąż o to samo, czyli, czy robić, czy nie robić w maju tych wyborów.
Oczywiście prawica jest zdeterminowana i już bez zachowania żadnych pozorów przyzwoitości do rozkazu Wodza się stosuje i prze na te wybory, a opozycja?….a czy my w ogóle mamy jakaś opozycję?
Tak się zastanawiam, o co oni się będą kłócić, gdy ten maj już przeminie? jaki temat sobie znajdą do niepotrzebnych awantur, w czasach, gdy tyle jest w Polsce do zrobienia? Trzeba Polskę jakoś za uszy nie dość, że z tej epidemii, to jeszcze z całkowitej gospodarczej ruiny wyciągnąć.
Tylko wciąż odnoszę wrażenie, że nikogo to raczej na razie nie interesuje, co prawda padają wielkie słowa i na tym koniec, nic nie jest w życie wdrażane.
Tym czasem wciąż za mało testów jest robionych i tak naprawdę do końca nie wiadomo, ile osób nie tylko choruje, ale i zaraża innych, codziennie ta liczba chorych niepokojąco rośnie, a rząd główni zadbał o swoich i im takie badania zafundował, nie lekarzom, nie pielęgniarkom, salowym i ratownikom, którzy są na posterunku pracy i są codziennie na zarażanie narażeni, tylko swoim ludziom, zwłaszcza tym, którzy są blisko Jarusia, żeby przez przypadek nic mu się złego nie przytrafiło. Dlatego też nie tylko robią całej „pisowskiej śmietance” (chyba raczej bardzo skisłej śmietance) częste testy, ale także zadbali o bezpieczeństwo Jarusia, którego domu i w dzień i w nocy pilnują policjanci, oczywiście opłaceni z naszych pieniędzy.
Ot, zwyczajny poseł, a ma iście królewską ochronę 24 godziny na dobę, kordon policji pilnuje ten zrujnowany domek, z zardzewiałymi rynnami, rozwalonym dachem, zaniedbanym ogródkiem, domem który kiedyś był okazałą willą, teraz….szkoda nawet gadać, jak można tak mieszkać, zwłaszcza gdy się ma aspirację do bycia Naczelnika Państwa.
Kiedyś Naczelnik Państwa (obojętnie jak jego funkcję się nazywało) był kimś, teraz mamy po prostu ŁACHUDRĘ, zaniedbanego , flejtuchowatego nienawistnego, starca, któremu się marzy wielkie stanowisko, a niestety NIC, ale to NIC sobą nie przedstawia, ot żałosna istota, której się coś zupełnie w mózgu poprzestawiało.
Jego matka, którą tak kochał, pewnie w grobie się przewraca……
Nota bene dzisiejsza policja coraz bardziej przypomina tę niechlubną wersję z okresu stanu wojennego, czyli ZOMOWCÓW, którzy nagle poczuli się bardzo ważni, szczególnie ostatnio, gdy zostali wyposażeni w specjalne pancerne wozy z armatkami wodnymi i innymi policyjnymi akcesoriami przymusu.
Czyżby znów nam stan wojenny się szykował?
Wczoraj na Facebooku widziałam już pierwsze protestacyjne akcje w Zgorzelcu, mimo zakazu zgromadzeń ludzie wyszli na ulicę, by gromko zawołać „PRECZ z KACZYŃSKIM”
Ciekawe, nawet widziałam tam kilku policjantów, którzy jednak nie podejmowali żadnych interwencji, coś tam tylko w swoich kajecikach notowali…..
Na razie Zgorzelec, a kiedy przyjdzie czas na takie protesty w innych miastach?
Wszak wodne policyjne prysznice już przerabialiśmy, mamy wprawę, zwłaszcza, że i one wtedy nie pomogły na dalsze utrzymaniu reżimu, teraz będzie podobnie.

Ot, nawet niedziela bez polityki w moim blogu się nie obeszła, chociaż wcale nie zamierzałam.
Same palce tak jako na klawiaturze poukładały mi te zdania…..
No to wracam do milszego tonu mojego blogu, czyli do tych ptaszków i motyli i życzę Wszystkim wspaniałej niedzieli, obojętnie w jaki sposób ją będziecie spędzali.