To taka szczególna NIEDZIELA

Szczególna, bo mamy dzisiaj Niedzielę Palmową.
Ale jakże różną od tych, które dotąd obchodziliśmy.
Dzisiaj ogólne przygnębienie, strach o przysłowiowe jutro, a dokładnie o najbliższą przyszłość przyćmiewa całą radość, która dzisiaj powinna panować
Nawet kościelna oprawa dzisiejszego święta jest bardzo ograniczona, a właściwie to zniweczona.
Nie będzie procesji z palmami, nie będzie tradycyjnego konkursu, czyja palma jest najpiękniejsza…….
Nawet mimo pięknej pogody nie będziemy z domu dzisiaj wychodzić na tradycyjny niedzielny spacerek, smutek…….
Przed nami Wielki Tydzień, czas rozmyślań, czas refleksji nad życiem, nad nami samymi, a teraz zwłaszcza mamy o czym myśleć.
Czasy są naprawdę bardzo ciężkie, nie tylko sam wirus zawłaszcza naszymi mózgami, ale głównie wszystkimi konsekwencjami dzisiejszej epidemii zaprzątamy nasze umysły. I to nie tylko konsekwencjami, które i u nas w Polsce nastąpią, ale też tymi ogólnoświatowymi, bo już po tej całej epidemii świat będzie wyglądał całkiem inaczej i tylko najsilniejsze jednostki będą potrafiły rozpocząć wszystko od początku, reszta skazana jest na wegetację, wiele osób niestety z powodu chorób, z powodu psychicznych załamań po prostu nie przeżyje.
Smutna ta moja refleksja na ten dzień, który powinien optymizmem napawać, ale jakże daleko od niego jestem,………
No nic, życie toczy się nadal, a my ciągle zawieszeni jesteśmy w jakiejś dziwnej próżni, tkwimy w koszmarnym śnie który nie chce się skończyć.

Ale jednak może być inaczej…….

Wczoraj cała artystyczna polska śmietanka polskiej muzyki muzyki, poprzez wszystkie rodzaje muzy urządziła koncert dla bohaterów, z myślą o tych, którzy teraz są na froncie nierównej walki z adenowirusem, czyli dla lekarzy, pielęgniarek, ratowników i całego pozostałego medycznego personelu , a Polacy, którzy mogli oglądać ten niezwykły koncert mieli okazję wesprzeć finansowo nasze polskie szpitale, które przez rządowe zaniedbania niestety zostały pozbawione tych podstawowych środków bezpieczeństwa.
I znów hojność, lojalność i odpowiedzialność Polaków zwyciężyła, wciąż jeszcze na konto napływają pieniądze, którymi szpitale niekoniecznie te z frontu walki, ale również i te pozostałe, też niestety na niebezpieczeństwo zakażenia są narażone będą wspomagane.
I znów muszę tu wspomnieć o mojej Basi, która nadal dostarcza do krakowskich szpitali ochronne przyłbice, a której pomagają w wytwarzaniu tych masek kwoty, które na jej konto wpływają:
https://pomagam.pl/fbyfr3p7?fbclid=IwAR0nIDEUKT4U0T1gO6R2p7pFIHMH0dsbdK1KoWpH4PwAuFAKJHNbfSfKpLo
Wiem, że w Polsce jest wiele osób, które również uczestniczą w pomocy szpitalom, szyjąc maseczki, drukując przyłbice i przed tymi Wszystkimi Wspaniałymi Ludziom chylę swoje czoło.
Jeżeli nasza władza zajmuje się teraz głównie sobą, a w szczególności tym, w jaki sposób nadal zapewnić sobie bezkarną władzę, potrzebny jest ktoś w Polsce, który pomyślą o innych.
A potem przyjdzie czas, gdy nasze głowy zajęte będą tym, ile osób zostanie w Polsce bez środków do życia, kto zapewni nam jakąkolwiek przyszłość, bo na pewno nie ten rząd i nie ten Prezydent.
Wczoraj pani prezydentowa poleciła dzieciom lepić kartki wielkanocne z życzeniami dla lekarzy, zamiast pokazać, w jaki sposób uszyć dla lekarzy potrzebne im maseczki.
Ludzie! czy kartka świąteczna, nawet ta najbardziej kolorowa i wesoła potrafi pomóc lekarzowi, czy pielęgniarce, która codziennie narażona jest na zarażenie się koronowirusem?
To tylko pokazuje, w jakim wirtualnym świecie żyje Kaczyński, Pis z przystawkami, ale także i pan prezydent wraz ze swoją żoną.
PRIORYTETY WŁADZO, PRIORYTETY!!!!!!
I tak prędzej, niż myślicie polecicie w dół, a wtedy niestety za te wszystkie szalbierstwa będziecie odpowiadać.
Przeczytałam jakaś przepowiednię, w której ktoś wieszczył, że Kaczyński zwariuje i przez to straci władze.
Otóż rację miał redaktor Wołek, niestety Kaczyńskiego umysł już jest opanowany przez ciężką umysłowa chorobę, tylko dlaczego my wszyscy musimy ponosić tego konsekwencje?????

Spokojnie, przed nami Wieki Tydzień, potem Wielkanocne Święta niestety smutniejsze niż zazwyczaj, bo nie rodzinne, więc jakoś musimy znaleźć jakieś pozytywy w tym niełatwym czasie.
Może ładna, słoneczna pogoda będzie takim pozytywem? Mimo, że nie wszyscy będą mieli okazję z dobrotliwości słonka dzisiaj skorzystać,
No to jednak miłej niedzieli życzę, kiedyś przyjdzie lepszy czas!!!!
A teraz musimy ten zły czas jakoś przetrwać!!!!!

a tak myślałam, że już wszystko wiem

Wiecie co mi się wczoraj zdarzyło?
Myślałam, że komputer nie ma przede mną żadnych tajemnic, no bo przecież już prawie 20 lat na tym komputerze pracuję, a tu….
Piszę sobie wczoraj bloga i już tylko miałam sprawdzać pisownię, a tu nagle moja strona internetowa jakieś monstrualne wielkości przybrała i nie mogłam nijak do tej standardowej wielkości strony powrócić.
Pomyślałam sobie, że już po moim blogu (zablokowali mnie, czy co??), więc zaczęłam przy tej stronie majstrować i na moment wróciła mi normalna wielkość strony, przynajmniej na tyle, że zdążyłam blog opublikować.
Ale gdy po chwili na mój blog weszłam, znów okazało się, że wpis – monstrum powrócił.
Zastanawiałam się, co ja takiego znów na modziłam na tej stronie, ale ponieważ nic sensownego do głowy mi nie przyszło, skorzystałam z polecenia „zadzwoń do przyjaciela”, czyli zwróciłam się z prośbą do Darki.
Okazało się, że moja strona jest w porządku, widać błąd tkwił w moim komputerze, więc za poradą Darki weszłam w ustawienia i……. znalazłam błąd, okazało się, że wielkość strony w jakiś bliżej mi nieznany sposób powiększyłam do 500 procent. Jakiś złośliwy chochlik zrobił mi spóźniony, primaaprilisowy kawał.
UFF, na całe szczęście udało mi się to naprawić i teraz już bez żadnych kłopotów mogę z tej mojej ulubionej strony nadal korzystać.
Najwidoczniej musiałam jakieś dwa klawisze, odpowiedzialne za powiększenie strony wcisnąć i stąd te moje perypetie.
Jak to dobrze, że mam Darkę pod ręką, zresztą ona już nieraz z różnych moich komputerowych tarapatów mnie wyciągała, mądra dziewczyna!!!!
A mówi się, że z rodziną dobrze wychodzi się tylko na zdjęciach i to gdy się stoi w środku, bo zawsze mogą cie wyciąć.
Zadaje kłam temu stwierdzeniu, bo moja Rodzina jest naprawdę wspaniała, troszczą się o mnie, dzwonią pytając, jak się czuję i czy czegoś nie potrzebuję.
Codziennie, a nawet kilka razy jestem „na drutach” z Magdą, również i z Maćkiem, wczoraj znów dzwoniła do mnie Basia, a Matylda znów wczoraj moja lodówkę mi zaopatrzyła.
Hurra! Znów mam swoje ulubione miętówki, które skutecznie odświeżają moją buzię, gdy jest zbyt wyschnięta, niestety, przyznaję, że po tym elektronie, bo wciąż jakoś z tym moim „smoczkiem” trudno mi się jest rozstać, mimo, że rozum mówi mi „przystopuj”
No i jak tu nie kochać takiej Rodzinki?????
Ja to mam szczęście, że w takiej wspaniałej Rodzince przebywam i za wszystkie ich przejawy miłości do mnie, troski i pomocy serdecznie Im dzisiaj z całego mojego dziękuję.
Może i mogłabym sama wyjść na jakieś zakupy, ale przyznam się, że trochę się boję tego złośliwca – wirusa, a gdy pomyślę, że pod sklepem musiałabym jeszcze postać w kolejce (wczoraj Matylda w takiej kolejce straciła ponad pół godziny), to nie wiem, czy miałabym na tyle cierpliwości i siły.
Fakt, gdy kiedyś byłam na zakupach nie było jeszcze tych kolejek, ale teraz znów przez te zaostrzenia, no i przez szczególny przedświąteczny czas, kolejki są pod sklepami jak za pamiętnych, starych czasów.
Wtedy nie dość, że były kolejki, to jeszcze towar wprost się zdobywało, trzeba było trafić na dostawę, teraz na szczęście półki są pełne.
Ech, do Świąt już niedaleko, aż strach pomyśleć, co będzie wtedy się działo.
A może znów jakiś dobry Duszek mnie zaprowiantuje?????
Ale nie martwię się na zapas, na pewno moja Rodzinka z głodu w święta nie pozwoli mi umrzeć 🙂
Tylko przykro mi, że nie będę z nimi świętowała, a tam, przyjdzie i na to kiedyś czas!!!!
Już umówiłam się z Magdą na urodzinowego grilla w lipcu, tylko, czy do tego czasu koronawirus zostanie skutecznie już pokonany i nie będzie już nam zagrażał????
Codziennie z wielkim smutkiem patrzę przez moje okno na mój ukochany Park, który jest całkowicie pusty, kilka dni temu jeszcze pojedyncze osoby po alejkach pomykały, dzisiaj na placu zabaw urzędują tylko czarne kruki………..
Ano taką rzeczywistość teraz dziwną mamy.
Jest stan epidemii, a nie ma stany wyjątkowego, mimo, że teoretycznie epidemia jest w y s t a r c z a j ą c y m powodem do wprowadzenia stanu wyjątkowego, tylko jednak nie według wszystkich, niektórzy nagle zaczęli bardzo skrupulatnie przestrzegać konstytucji, która jeszcze nie tak dawno uważali za wcale nie obligatoryjną, nie konieczną do przestrzegania, ba, nawet starali się prześladować ludzi, którzy nosili koszulki z napisem KONSTYTUCJA i właśnie ci sami ludzie widzą wielką sprzeczność z Konstytucyjnymi zasadami, gdyby wprowadzić mieli stan wyjątkowy.
Ba, w dodatku robią wszystko, by całą opcję zawirowań związanych z wyborami przelać na tą złą, totalną opozycję, to własnie według nich opozycja jest wrogiem Polaków i nie dopuszcza do konstytucjonalnych ustaw.
Znacie to? Znamy…. kiedyś była WINA TUSKA, teraz jest WINA TOTALNEJ OPOZYCJI, a prawicowy rząd nadal ma się doskonale, mimo, że niejaki Gowin znów zrobił nas w bamboko, niby pozornie nie zgadzając się na przeprowadzenie wyborów 10 maja, ale każdy głupi widzi, że tu była zwyczajna, bezpardonowa ustawka z Kaczyńskim, który podrzucił Gowinowi świetny pomysł : zaproponuj im dwa lata dalszej prezydentury Dudy, a potem się zobaczy.
PRZECIEŻ CIEMNY LUD TO KUPI!!!!!!
A my nadal będziemy mieć prezydenta, czyli będziemy nadal mogli robić z Polską i z Polakami co tylko zechcemy.
I pewnie niestety ciemny lud kolejny raz to kupił……
Pamiętacie taki serial „Ciemne chmury”?????
Otóż takie ciemne chmury nad Polskę dopiero nadciągają, niestety, nadciągają, a odczuje to niebawem każdy z nas.
Już wolę nawet nie wieszczyć, bo kiedyś, gdy Pis doszedł do władzy, też wieszczyłam zło, które na nas czyha i niestety się to spełniło. NIESTETY!!!!!!
Szkoda nawet pisać, szkoda się denerwować.
Wiem na pewno ” KIEDYŚ TO PĘKNIE, BĘDZIE WIELKIE BUM, ale niestety wszyscy wtedy dopiero będziemy zagonieni w kozi róg, bo przychodzą ciężkie czasy i każdy następny rząd niestety będzie miał dobrze od górkę, żeby Polskę na prostą wyprowadzić. Na prostą, już o wzroście nawet nie marzę…..
Nie wiem, czy znajdzie się w Polsce taki mądry człowiek, który będzie umiał wraz z innymi mądrymi osobami przeprowadzić Polskę przez to bagno, w którym toniemy.
Jakoś, na razie nikogo takiego odpowiedniego i odpowiedzialnego Człowieka nie widzę…….
Może gdzieś się jeszcze ukrywa i w odpowiednim czasie wyjdzie z kryjówki??????

Dzisiaj już mamy czwarty dzień kwietnia, do mojej pamiętnej daty zostało tylko 18 dni, przez tyle dni będę jeszcze nosiła sześćdziesiątkę, a potem…….
Wciąż mam nadzieję, ze przy takiej mojej wyjątkowej ostrożności doczekam tego 22 kwietnia, że żaden wirus nawet ten Rota mnie nie pokona, ale chciałabym jeszcze doczekać tej dobrej Polski, lżej by było umierać wiedząc, że moje cioteczne dzieci, wnuki no i już nawet prawnuczka Zelda doczekają się tych szczęśliwszych dni.
A pogoda??? cóż, wszak wciąż mamy wiosnę !!!!
Polecam znakomity tekst : list Romana Giertycha do członków Pis
https://thefad.pl/aktualnosci/do-pis/?fbclid=IwAR1tEIm2–MeDLBzsdNGUhr2JrgqYcgq-ntgBlBbppVROpzxmotsKTcKjLs
Tylko czy przyjdzie na nich opamiętanie??????
A co na to odpowiedziałby do cna zakłamany Gowin?????
Wszak on nie pisowiec, ale pisi konformista, a to oznacza dokładnie to samo!!!
Byleby mi było wygodnie na tym świecie, reszta się nie liczy.
I kto mnie teraz przekona, że pisowcy z przystawkami są naprawdę PRAWDZIWYMI KATOLIKAMI, za jakich. się nam przedstawiają?????
prawda jest taka: MODLĄ SIĘ POD FIGURĄ, A DIABŁA MAJĄ POD SKÓRĄ!!!!

Udanej soboty !!!!!

P.S. WIEM, ŻE JEDNAK NIC NIE WIEM !!!!!!

dziękuję…….

Dziękuję Grzegorzowi za wspaniały komentarz do mojego pierwszo kwietniowego wpisu.
W tych ciężkich czasach przeczytać coś wesołego, a nie tylko same hiobowe wieści jest naprawdę doskonałym oddechem od tej przygnębiającej rzeczywistości.
Nie będę przytaczała całego komentarza, ale tekst o znakomitym face newsa, który zamieściły 60 lat temu BBC w swojej gazecie bardzo mnie ubawił, więc postanowiłam go w całości przytoczyć:

Pierwszy Telewizyjny Fake News

Nie wolno bezkrytycznie wierzyć we wszystko, co widzimy w telewizji. Jednak ponad 60 lat temu w Wielkiej Brytanii miliony widzów BBC uwierzyło, że makaron spaghetti rośnie na drzewach.

Stacja BBC przygotowała profesjonalny materiał opowiadający o udanych zbiorach na plantacji spaghetti w miejscowości Ticino. Tak, plantacja spaghetti brzmi dziś całkowicie niedorzecznie, jednak w tamtych czasach potrawa ta a raczej makaron spaghetti nie był na tyle popularny w Wielkiej Brytanii co dziś. Telewidzowie ujrzeli drzewa, z których zwisały długie nitki makaronu. Rolnicy zbierając plony (makaron) rozkładali je na specjalnych kocach, służących do suszenia go na słońcu.

Ostatnie dwa tygodnie marca to niespokojny czas dla farmera spaghetti. Zawsze istnieje szansa na późny przymrozek, który, choć nie niszczy całkowicie upraw, osłabia smak i utrudnia mu uzyskanie najlepszych cen na rynkach światowych. Teraz te niebezpieczeństwa się skończyły i zbiory makaronu trwają w najlepsze.
Takimi słowy, reporter zdradzał tajniki zbiorów spaghetti. Tłumaczył również, dlaczego nitki makaronu osiągają jednakową długość. Innym powodem udanych zbiorów makaronu miało być zniknięcie ryjkowca spaghetti, który w przeszłości niszczył wiele upraw spaghetti.

Materiał okazał się wielkim sukcesem. W BBC rozdzwoniły się telefony. Widzowie chcieli dowiedzieć się, w jaki sposób można wyhodować własne drzewa. Domorosłym ogrodnikom doradzano … umieszczenie gałązki spaghetti w sosie pomidorowym 🙂

Sami widzicie, że można się nawet w tych dziwnych czasach czasami uśmiechnąć, bo podobno śmiech zdrowie przynosi, a każdy z nas zdrowym chce być.

Tymczasem karuzela śmierci nadal się kręci, codzienne komunikaty przyprawiają nas o nowe nerwy i teraz już człowiek zwyczajne kichnięcie bierze za zły objaw ewentualnej choroby.
Sama ulegam takiej presji i już trzy, albo cztery razy dziennie mierzę temperaturę, na szczęście wciąż nie mam żadnych objawów ani gorączki, który to objaw jeszcze i niczym nie przesądza, bo to oznacza tylko brak reakcji obronnej organizmu, ani żadnych innych groźnych objawów też nie wykazuję, ale podobno ta choroba ma dosyć podstępne oblicze i czasami nawet na przykład zwyczajne kłopoty ze strony przewodu pokarmowego mogą świadczyć, że już się jest koronowianinem zarażonym.
I jak tu żyć? z jednej strony nie można całkowicie dać się zwariować, z drugiej strony trzeba bardzo uważać….już sama nieraz łapie się na tym, że zastanawiam się, czy wystarczające środki zapobiegawcze stosuję
Wydaje mi się, że tak, że jestem bardzo ostrożna, wszak nie wychodzę na zewnątrz, no z jednym wyjątkiem dwa dni temu robiłam jednak zakupy, ale trudno sobą kłopotać i narażać na zachorowanie innych, a moje ulubione Tesco już też nie wydala w dowozie towarów, terminy na dowóz towaru do domu teraz ma na 20 kwietnia.
Co prawda wczoraj dzwonił do mnie mój bratanek Łukasz z zapytaniem, czy trzeba mi jakoś pomóc, ale on i tak ma tyle swoich kłopotów, głównie związanych z jego praca w Szpitalu ( jest Kierownikiem Pracowni Rtg w Szpitalu Dziecięcym w Prokocimiu i musi być w związku z tym cały czas dyspozycyjny), nie będę go więc swoją skromna osoba jeszcze obciążać.

Ale jakie to miłe, że Rodzina jednak wciąż o swojej Seniorce pamięta!!!!
I co tu robić, gdy żołądek woła ” chcę jeść”.
Nie mówię tu o żadnych smakołykach, bo teraz nie czas na dogadzanie sobie , ale ten nasz powszedni chleb też kiedyś w końcu się zjada do ostatniej kromki.
Ostatnio wpadłam na pomysł smażenia placków z jabłkami, ale ile można takie placki jeść?
Za to wszystkie babcie i dziadki posłusznie wyległy na sklepowe podwórka i karnie stoją w godzinach miedzy 10 – 12 po zakupy, denerwując się przy tym okrutnie, bo ile można stać w takiej kolejce do wstępu do sklepu? nie jesteśmy do tego przygotowani.
Ale babcie i dziadki same są sobie winni, bo nie wierzę, że akurat na drugi dzień po ogłoszeniu tego komunikatu o specjalnie wyznaczonych godzinach ich zakupów akurat okazało się, że nie mają co jeść i natychmiast na zakupy wyruszyć muszą.
Bo to jest tak jakoś w naszej polskim sposobie myślenia zakodowane: jest zagrożenie, trzeba natychmiast robić zapasy, a to papieru toaletowego, a to makaronu, czy drożdży, bo może kiedyś zabraknąć.
I znów wracam myślami do minionych czasów, gdy na półkach królował tylko ocet, a o kawałek mięsa, czy kiełbasy trzeba się było prawie że bić, pamiętacie?
Ja pamiętam, że wtedy spytałam się mojej bardzo zapobiegawczej siostry „a co będzie, gdy się okaże, że wszystko będzie można będzie kupować w dowolnej ilości, czy też będziesz robiła zakupy? też będziesz zapełniała zamrażarki”?
Widocznie moja siostra nie dowierzała, że takie czasy będą mogły kiedyś nadejść i nadal takie zapasy planowała, cóż, potem nauczyła się jednak normalnych, codziennych zakupów.
A teraz znów ten sam strach przed ewentualnymi brakami towarów powrócił………. dobrze, że moja biedna siostra tych czasów nie doczekała, znów by przeżywała ten sam strach, jak kiedyś.
Zresztą obawiam się, że przy Jej wszystkich chorobowych procesach i tak by tej zarazy nie przeżyła, Jej organizm byłby zbyt słaby, żeby koronowirusa zwalczyć.

A co w polityce? Dzisiaj będzie bardzo arcyciekawe głosowanie, ciekawa jestem, czy wicepremier Gowin ulegnie presji NAJWYŻSZEGO i jednak zagłosuje za przeprowadzeniem wyborów 10 maja, do tej pory skutecznie od takiego poparcia się odżegnuje i byłby to bardzo dobry polityczny jego krok, po pierwsze wyzwolił by się spod chorych zamysłów prezesa, a po drugie…….
oczywiście zdecydowany sprzeciw doprowadził by nie tylko do klęski przeprowadzenia tej ustawy, ale praktycznie do upadku rządu Pis, który nie miałby już zdecydowanej większości w Parlamencie . Prawica pomału się sypie, co prawda Ziobro jeszcze mocno trzyma się poły Jarusia, ale może i posłowie z jego stronnictwa pójdą po rozum i wymówią mu posłuszeństwo.
A może by tak podesłać Jarusiowi jakiegoś wirusika z koroną?
Gdy ta satrapa troszkę się poddusi, nie będzie mógł spokojnie oddychać, nie będzie mógł opanować kaszlu zrozumie, że koronowirus jest naprawdę wielkim zagrożeniem dla zdrowia człowieka, zgodnie z zasada nie czyń drugiemu, co tobie niemiłe, a niestety ten starzec już myśli całkiem irracjonalnie, już nie mówiąc samolubnie i bardzo groźnie.
Dobrze ktoś kiedyś powiedział; skoro teraz Jarosław zgadza się narażać 30 milionów osób na chorobę i śmierć, czy mamy w takim razie jakiekolwiek prawo do zwątpienia, kto 10 kwietnia 2010 roku dał rozkaz : LĄDUJ DZIADU”??????
A teraz, specjalnie z myślą o naszych dzielnych listonoszach, którzy wbrew swojej woli , narażając swoje zdrowie i życie będą zmuszeni do roznoszenia wyborczych pakietów wyborczych zamieszczam słowa ze znanej ballady Okudżawy „Nie wierzcie piechocie”

Uczyłaś ojczyzno,
że żyć trzeba umieć i słyszeć twój głos…
Kolego mężczyzno,
a jednak niezgorszy przypada ci los.
My zawsze w pochodzie
i tylko to jedno nie zrywa ze snu;
dlaczego w pochodzie,
gdy wiosna nad ziemią szaleje od bzu?
Dlaczego w odwrocie,
gdy wiosna nad ziemią szaleje od bzu?…


Tylko czy na pewno Ojczyzna ma prawo od nich żądać takiego poświęcenia, jeżeli po prostu jest inne i to całkiem realne i mądre rozwiązanie? – ODSUNĄĆ WYBORY !!!!
Wiosna już zaczyna szaleć, niestety Koronowirus też i nie ma żadnej potrzeby narzucać komuś swoją idee fix , nawet powiedziałabym, że tak może myśleć tylko człowiek naprawdę psychicznie mocno chory!!!!
LISTONOSZE, TRZYMAJCIE SIĘ, NI POZWÓLCIE SIĘ DAĆ WYKORZYSTAĆ!!!!!!JESTEM Z WAMI!!!!!!

A pogoda rzeczywiście wiosną kusi, cóż z tego, skoro mamy takie okoliczności przyrody, jakie mamy…..
Ale i tak spokojnego piątku życzę TRZYMAJCIE SIĘ




KOT z kwiatkiem

A dla kogo ten śliczny kotek kwiatka przyniósł?
Ano dla mojego Kochanego Ksawra, który dzisiaj obchodzi swoje urodziny.
Wydawałoby się, że ten 35 lat temu wstający poranek był całkiem nie tak dawno, pamiętam tę radość, gdy Ksawcio na świat przyszedł, a też i pamiętam, jak dzień wcześniej zaklinałam Monikę: Monika, nie idź dzisiaj do szpitala, bo jakby to wyglądało, gdyby dziecko urodziło się 1 kwietnia.
No i Monika mnie posłuchała, jeden dzień dłużej wytrzymała i własnie 2 kwietnia Ksawery przyszedł na ten wesoły świat.
Jakim był dzieckiem? słodkim, wesołym, chociaż jeden kłopot z nim był taki, że nie lubił jeść, a biały serek był jego największym wrogiem.
Ale ten jego osobisty urok i te słodkie jego słowa „dzień dobry pani kurko, dzień dobry pani krówko ( a tak witał napotkany na drodze zwierzyniec) niweczyło wszystkie jego kaprysy.
A dzisiaj już jest wspaniałym odpowiedzialnym, młodym biznesmenem , Ojcem prześlicznej i wesołej Zeldusi, takiej samej psotnicy, jakim był kiedyś Ksawery
Niech Ci się nadal tak dobrze Ksawer dzieje (nigdy nie lubił, gdy mu się mówiło Ksawerek, on wtedy mówił, nie jestem żadnym Ksawerkiem, jestem Ksawrem), niech Twoja Rodzina nadal będzie z Ciebie dumna, a mam nadzieję, że może już niedługo jeszcze się ona nieco powiększy, wszak Zelda już za 2 miesiące kończy dwa lata????
Bo ma być tak, jak w tej piosence : „jadą jadą dzieci drogą siostrzyczka i brat i nadziwić się nie mogą jaki piękny świat”
No to co? za rok braciszek dla Zelduni??????


Gdyby nie ten wirus z koroną pewnie dzisiaj wraz z Ksawrem świętowalibyśmy te Jego radosne Urodziny, ale już mamy zaplanowane, że gdy tylko epidemia minie, gdy już będzie całkiem spokojnie i bezpieczne razem u mnie w domu urządzimy wspólne nasze urodziny, jego 35 – te i moje 70- te, w towarzystwie całej Naszej Kochanej Rodzinki
Niecierpliwie na ten dzień czekam……..

Nowy pomysł Pisu? proszę, nie będzie Komitetów Wyborczych, za to będą wybory korespondencyjne, czyli takie, jakie jeszcze całkiem niedawno właśnie Pis uznał za nietransparentne.
Ale punkt widzenia zależy od miejsca zasiedzenia.
Tak sobie pomyślałam, że całkiem możliwe jest, że gdyby taki sposób przeprowadzenia wyborów był przeprowadzony, oczywiście w postaci uczciwej, bez żadnych wątpliwości mógłby przynieść dosyć zatrważający wynik dla Pisu, chyba trochę igrają z ogniem, bo myślę, że niekoniecznie najwięcej głosów dostał by A.D., jest zdecydowanie ogólne niezadowolenie z rządów obecnej władzy, z prezydenta, którzy co raz okazuje się zwyczajnym PAJACEM, już nie wspomnę, ale obawiam się, że właśnie Pis już z góry zakłada machlojki wyborcze, dlatego są tacy pewni tych wyborów, bo wciąż obowiązuje rozkaz Wodza: raz zdobytej (podstępem) władzy nigdy nie oddamy.
Ale byłaby heca, gdyby okazało się, że A.D, dostał zdecydowanie mniej głosów niż jego przeciwnicy.
Jeszcze problemem jest sposób przeprowadzania takich wyborów, najlepiej byłoby. gdyby był przeprowadzany droga internetową przez profil zaufany, wtedy byłyby mniejsze prawdopodobieństwo krętactwa przy liczeniu głosów, chociaż…. przecież nie każdy Polak ma dostęp do takiego sposobu głosowania, nie każdy ma internet, nie każdy ma profil zaufany, czyli wiele osób, zwłaszcza tych starszych, czyli popleczników właśnie Pisu, nie mogłoby na nich zagłosować.
Ci „miastowi” najchętniej jednak zagłosują przeciwko Dudzie, tego jestem pewna!!!!!
Już nie mówiąc, że pod względem prawnym tak przeprowadzane wybory w ostatnim momencie, bez zachowania konstytucyjnych zasad, można by potem łatwo podważyć i unieważnić.
Oj, coś mi się wydaje, że coraz bardziej PIS bicz na siebie ukręca.

Niestety nadal przybywa coraz więcej osób zarażonych koronowirusem, coraz więcej następuje zgonów związanych z tą epidemią, więc nadal jesteśmy objęci dosyć restrykcyjnymi nakazami i zakazami, po prostu siedzimy w domu.
Smutny to widok, gdy wszystkie parki, plaże, planty, zieleńce otoczone są biało czerwonymi taśmami, nie pozwalającymi na odwiedzanie tych miejsc,
Ale rozumiem, że takie restrykcje są w obecnej chwili konieczne, chociaż jak widać, wciąż są mało przestrzegane.
No cóż ciężkie czasy nam nastały, teraz związane z rozwojem epidemii, potem związane z następującym krachem gospodarczym, kiedy i czy kiedykolwiek z tego się wytaraskamy?

Mimo słonka jest jeszcze wciąż chłodno, szczególnie chłodny wiaterek jest nieco dokuczliwy, ale już od jutra temperatura ma podobno wyraźnie wzrosnąć, będę sobie mogła na baloniku posiedzieć.
Spokojnego czwartku życzę, nadal jakoś musimy trwać w m niełatwym czasie i pozostaje nam tylko marzyć o lepszych czasach.

żart na Prima Aprilis

Po prostu Kaczafi powinien ogłosić siebie KRÓLEM POLSKI, a swoich pachołków dworzanami uczynić i już wszystko w Polsce będzie pozytywnie załatwione, po myśli Wielkiego Wodza.
Po co sobie głowę łamią,jakieś dekrety po nocy wprowadzają, przecież wiadomo, czego te ustawy dotyczyć mają, już nikt nie ma żadnych wątpliwości Nawet ten wirus z koroną takiego Wielkiego Króla Mściwoja Wielkiego się przestraszy i pójdzie sobie precz z Polski.
Po co ludzi po nocy męczyć i zastawiać na nich jakieś pułapki z ustawami, bo teraz jest istna męczarnia dla posłów, każdy poseł zamiast w łóżeczku , pod ciepłą kołderką, noc spędza, w sali sejmowej na niezbyt wygodnym fotelu.
Ejże panie Kaczyński, ma pan dzisiaj wyjątkowa okazję do takiego samo ukoronowania siebie (nie mylić oczywiście z korono wirusem), bo dzisiaj mamy przecież PRIMA APRILIS i wszystkie kłamstwa i niesamowite pomysły, nawet te nie z tej ziemi, dzisiaj są dopuszczalne.
A gdy już ustawa zostanie ustalona, podbita i długopisem przez prezydenta podpisana, będzie można ją już uznać za obligatoryjną nie tylko na dzisiejszy dzień, ale na długo wieczne wasze królowanie.
Wawel już czeka , dzwon Zygmunta już wyczyszczony, błyska się we wiosennym słonku, można w niego uderzyć i ogłosić wszem Polakom w Polsce: stało się, mamy Króla! Niech żyje Król MŚCIWÓJ WIELKI !!!!
Tylko mam jedną smutną konkluzję, wszak będziemy mieli króla, ale nie będzie na Wawelu królowej, czyli jednym słowem będziemy mieli trochę takie pół – królewie.
A symbolem tej władzy będzie oczywiście ….KOT!!
Wszak kot to podobno mądre zwierzę, a przynajmniej żadne myszy nie zalegną się na Wawelu i nie będą nadgryzać naszych, pardon królewskich arrasów.
No to co, podoba Wam się ten mój dzisiejszy primaaprilisowy żart?

Pogoda też trochę z nami w ciuciubabkę gra, jest niby słonecznie, ale od czasu podsypuje nam małymi płatkami śniegu, ot taki primaaprilisowy żart.

A wczoraj po raz pierwszy od prawie trzech tygodni wybrałam się na samotne zakupy. Do tej pory zaopatrywała mnie rodzina, sąsiedzi i Tesco, ale nie chcę nikogo już swoja osobą dłużej zamęczać,
Ubrałam się więc odpowiednio, usta sobie szalikiem przesłoniłam, wzięłam swój wózek na zakupy i poszłam wolnym krokiem do pobliskiego sklepu, w którym zresztą zazwyczaj zakupy robię.
Tu muszę nadmienić o swojej genialności przewidywania, bo zanim jeszcze oficjalnie został ogłoszony odpowiedni czas na zakupy dla seniorów, czyli między 10 – a 12, jakbym to już przeczuła wcześniej, bo właśnie w tych godzinach na zakupy się wybrałam.
Zawsze twierdziłam, że mam coś z czarownicy w sobie.
W sklepie nie było co prawda jednorazowych rękawiczek, ani też nie było pojemników z płynami dezynfekcyjnymi (bo te restrykcje dopiero ma od dzisiaj obowiązywać) , ale też było mało osób, więc zakupy przeszły mi całkiem sprawnie, chociaż zapomniałam o moich ulubionych miętusach, trudno, będę musiała smakiem się obejść.
Za to w pobliskim Buczku dorwałam moje ulubione jaśkowe paluszki, więc nie jest tak źle, będę miała aż do poniedziałku co jeść, no chyba, że w sobotę skoczę jeszcze po chlebuś, jeżeli mi nie starczy zapas, który zrobiłam.
Wracając do domu tęsknie spoglądałam na mój Ukochany Park, który tak pięknie się zazielenił i zażółcił, a taki wczoraj był pusty, taki smutny……….
Ale żadnego wirusa po drodze raczej nie spotkałam, jednak na wszelki wypadek posłałam Magdzie link do pieśni Amazing Grace, który ma zabrzmieć nad moim grobem, gdy będę tam chowana.
Ot, taki sobie cmentarny żarcik, ale już dawno prosiłam Magdę, żeby mnie pożegnano własnie tą piękna melodią, obojętne czy w najbliższym czy w nieco oddalonym czasie. Po prostu jest piękna, niech wiec pięknie mnie na tym świecie pożegnają!!!!! Chyba na to sobie zasłużyłam !

A teraz,,,,,,,,, pora na następny mój primaaprilisowy żart.

Myślałaś Uleczko, że zapomniałam, że dzisiaj mamy środę?
PRIMA APRILIS, NIE WIERZ NIKOMU, BO SIĘ POMYLISZ!!!!!
Jakże mogłabym zapomnieć o różyczce dla Ciebie w takim dniu jaki dzisiaj mamy???
Tylko, że tę niespodziankę specjalnie trzymałam dzisiaj dla Ciebie na sam koniec mojego wpisu.
Mam nadzieję, że ten żarcik dla Ciebie dzisiaj mi się udał , więc dołączam do niej jeszcze tylko życzenia mile spędzonej środy i samych sympatycznych następnych dni, bo to od nas tylko zależy, jak ten trudny czas sobie zagospodarujemy.

Słonko od rana nam dzisiaj dopisuje, chociaż temperatura będzie raczej dosyć niska.
Dopiero od przyszłego tygodnia wiosna na dobre nam się rozszaleje, co z tego, skoro z tego wiosennego szaleństwa nie bodziemy mogli korzystać.
Gdybym tak mogła mieć taki niewielki domek z ogródkiem, gdzieś na wsi, np. w Modlnicy…..
A tak nawet z uroków mojego Kochanego Parku Krakowskiego nie będę mogła skorzystać, dobrze, że chociaż mam balkon i…..świeżo wybrukowane podwórko……….
Ale mimo to posyłam Wam dzisiaj sporą dozę optymizmu na tę słoneczną środę, po prostu TRZYMAJCIE SIĘ !!!!

kolejny dzień – wtorek

Ostatni dzień marca wydaje się słoneczny i pogodny, chociaż niestety niezbyt wspaniałą temperaturą nas zaskakuje, jest po prostu zimno.
Może to i lepiej, bo mniej jest pokus do opuszczania swoich domostw, a dzisiaj maja wejść w życie jeszcze bardziej ostre restrykcje, uziemiające prawie już całkowicie nas w naszych domach.
Z jednej strony to słuszne, bo wciąż zachorowalność na koronowirusa rośnie z coraz silniejszym i brutalniejszym tempie, z drugiej….czujemy się nieco zamknięci jak w klatkach, coraz bardzie przygnębieni tym, co się dzieje wokoło.
Ulubionym „sportem” ostatnich dni każdego Polaka jest zaglądanie do wszelako dostępnych mediów i do wiadomości, jaki stan zagrożenia dzisiaj nas czeka, ile jest nowych zachorowań, ile jest (niestety) nowych zgonów.
Przyznam, działa to przygnębiająco dla nas wszystkich, ale to jest tylko wierzchołek góry lodowej, gorsze czasy niestety nadejdą i każdy kto chociaż troszeczkę myśli, to już niestety z tego zdaje sobie sprawę.
Niestety taka jest prawda: nie jesteśmy przygotowani do skutków tej epidemii i to nie tylko pod względem zdrowotnym, jak i przede wszystkim pod względem politycznym i ekonomicznym, gospodarka runie na pysk, na szyję i niewielu osób w jakimś sensownym czasie uda się podnieść.
I to nie jest żaden sposób straszenia Was, sami przecież w tej naszej Ojczyźnie żyjemy i widzimy co się dzieje.
PRZEŻYJĄ TYLKO NAJSILNIEJSI, RESZTA SKAZANA JEST NA WEGETACJĘ ALBO NA CAŁKOWITĄ ZAGŁADĘ !!!!!!!
Niestety populizm nadal chce się przebić ponad zdrowy rozsądek, nie tylko chodzi tu o ewentualne przeprowadzenie na siłę wyborów, a przecież jeżeli do takich wyborów dojdzie, wygra je prezydent HAŃBY, nie mający legitymacji do pełnego pełnienia tego stanowiska, bo nie został w pełny i demokratyczny sposób wybrany.
Ale najbardziej straszne jest to, że nadal jesteśmy o s z u k i w a n i, wiele prawd jest zatajanych (chociażby obowiązuje zakaz wypowiadania się lekarzy na temat epidemii koronowirusa – zamyka im się usta, co jest po prostu haniebne!!!), ale również i to, że pod pozorem tak zwanej tarczy antykryzysowej, przemycane są polityczne interesiku rządzącej trupy.
Jesteśmy też zastraszani, bo niestety słowa wicepremiera Terleckiego, który wprost grozi samorządowcom niepodporządkowującym się rozkazom Pisu, o tym wymownie świadczą , w których stwierdził, że wobec takich niesubordynowanych samorządowców będą wyciągane konsekwencje – Ludzie, zawiało GROZĄ!!!! CZASY STALINIZMU POWRÓCIŁY??????
Zresztą lekceważące słowa obecnego prezydenta, który chce koniecznie nadal tę zaszczytną funkcję pełnić, że skoro można iść do sklepu, można także iść do wyborów, świadczy tylko o tej osobie, dziwię się, dlaczego, mimo swojej arogancji i głupocie (wystarczy popatrzeć na jego „groźne” miny, którymi nas karmi, na jego pokrzykiwania na ludzi, na jego coraz bardziej kontrowersyjne wypowiedzi) nadal „cieszy się” tak sporym poparciem.
LUDZIE, CZY MY POLACY DO RESZTY JUŻ ZGŁUPIELIŚMY???????
Nie umiemy odróżnić dobra, od zła, nie umiemy odróżnić głupoty i populizmu od normalności???
W JAKIM MY KRAJU ŻYJEMY, CZY TO JUŻ JEST SAN ESCOBAR, CZY JESZCZE NADAL W POLSCE ŻYJEMY ??????
Coraz bardziej jestem przerażona, w jakich czasach i w jakim kraju przyszła mi żyć
JEDNA OSOBA, ZWYCZAJNY POSEŁ, który nienawidzi ludzi zebrał koło siebie ludzi, którzy za pieniądze wykazują jego rozkazy wbrew temu, co można nazwać dobrem dla społeczeństwa. Jak można się tak spodlić, tak sprzedawać swój honor (a oni w ogóle to mają jakiś honor?), swoje ja, swoich najbliższych, swój naród………
Mamona jest chwilowa, wszystko przeminie, HAŃBA POZOSTANIE JUŻ NA ZAWSZE !!!!!!
I znów mnie poniosło, miałam dzisiaj o polityce nie pisać, bo zauważyłam, że wiele osób woli te moje normalne blogi o niczym, czyli wspomnienia, słodkie słówka czytać.
Ale wierzcie, nie mogę, to by było niezgodne z tym co czuję, z tym o czym myślę i z tym, o czym marzę, czyli o N O R M A L N O Ś C I
W sumie czy ciepła woda z kranu nie była o wiele lepsza, niż to, co dzieje się obecnie?
Żyło się wtedy w miarę spokojnie, człowiek był pewny następnego dnia, a teraz….wciąż żyjemy na jakimś wulkanie, który lada moment wybuchnie i nas powali.
STRACH, ZŁOŚĆ NA TO CO SIĘ DZIEJE, NIEPEWNOŚĆ JUTRA – to jest teraz to, co nam na codzień towarzyszy.
Dobrze, ktoś powie, że sytuacja na całym świecie jest teraz bardzo niepewna, zagrożona, ale u nas jeszcze dochodzi ta bezradność w walce z cynizmem i bezczelnością tych, którzy śmią się nazywać zbawcami narodu, którzy każdego dnia z nas drwią, dają nam cukierki w occie zamoczone i każą się tym cieszyć, podczas gdy ich życiu nie zagraża żadne ekonomiczne niebezpieczeństwo, nawet w razie zarażeni koronowirusem mają priorytet w leczeniu, im włos z głowy nie spadnie!!!!!
Tylko, że te cukierki już dawno zostały rozdane, teraz nam pozostał tylko sam pusty po nich papierek.

Jutro PRIMA APRILIS. Ciekawa jestem, jakie „żarty” na jutro nam rząd przygotuje, bo tak właściwie ten cały czas ich władzy to tylko jeden wielki PRIMA APRILIS!!!!

Trzymajcie się cieplutko, wiosna nam może chociaż troszeczkę osłodzi ten smutny, tragiczny czas,
Przyznam, jestem coraz bardziej załamana, nawet bocianki w Przygodzicach mnie nie cieszą, tak jak kiedyś….

Biedne bocianki, im wiatr i zimno też bardzo utrudnia sprawowanie ich powinności – prokreacji, mam nadzieję, że jednak przetrwają.

Pogodnego wtorku, może dobrze by było, żeby jednak trochę cieplej by się zrobiło za oknem????? Co Wy na to??????

Bajeczka

Nieroztropna Mamusia mówi do synka: pamiętaj dziecko, żeby unikać ognia z daleka, bo ono może cię sparzyć, a teraz masz tu pudełko zapałek i idź do drugiego pokoju i nimi się pobawić.

Tak własnie traktuje nas PIS: z jednej strony gasi pożar, czyli nakazuje nam siedzieć w domu, żeby nie rozprowadzać epidemii, a z drugiej strony daje nam do zabawy zapałki, czyli nakaz brania udziału w wyborach, podczas gdy wiadomo, że wciąż zachorowalność na koronowirusa w Polsce rośnie i nawet według opinii ministerstwa Zdrowia dopiero zbliżamy się do jego szczytu.
I nie pomogą żadne dodatkowe obostrzenia, jeżeli ludzie sami nie zrozumieją, że wychodzenie na zewnątrz, spotykanie się z innymi ludźmi, co niewątpliwie będzie następowało podczas wyborów, spotęgują tylko zachorowalność na tę chorobę i niestety związane z tym smutne rezultaty.

Dlatego nie wycofanie się z daty wyborów uważam za największy cynizm Kaczyńskiego, który będzie odpowiedzialny za śmierć wielu setek (tysięcy??) ludzi.
I wszystkie bajki pana Dudy o tym, że procentowo zachorowalność w Polsce się zmniejsza, gdy codzienne komunikaty mówią wręcz coś przeciwnego, też uważam za polityczny cynizm, a co najlepsze mówi to człowiek podobno głęboko wierzący. Pytanie tylko: w co on wierzy? Chyba w nieomylność Jarosława Kaczyńskiego i we własną, niezachwianą wspaniałość.
Tak dobrze mu się w tym Pałacu wiedzie, że trudno mu się teraz pogodzić z myślą, że mogłaby go czekać wyprowadzka, a wtedy już niestety znów byłby n i k i m !!!!!
Wczoraj Małgorzata Kidawa – Błońska oficjalnie wycofała swoja kandydaturę do wyborów na prezydenta Polski, kierowały nią przede wszystkim nie polityczne ale społeczne pobudki, wie, czym udział w wyborach dla wielu tysięcy ludzi mógłby się skończyć.
Mam nadzieję, że w jej ślady pójdzie również i pan Kosiniak – Kamysz, Robert Biedroń i Krzysztof Bosak, również kierując się zdrowym rozsądkiem, a nie polityczną karierą.
Zresztą mam takie przeświadczenie, że zgodnie z tym, co kiedyś pan Minister Zdrowia Szumowski ogłosił, nie wyrazi on zgody na przeprowadzenie wyborów, bo to on potem musiałby ponosić konsekwencje swojej złej decyzji.
Niech Kaczyński i Duda uważają, bo kiedyś przyjdzie odpowiadać im przed sądem za ludobójstwo, bo to niestety pod taki paragraf będzie można podciągnąć te dzisiejsze ich decyzje. I nie będzie zmiłuj się, bo Kaczyńskiego zawsze będzie można pociągnąć za tak zwane sprawstwo, zbyt dużo na to mamy namacalnych dowodów, które potem przed Sądem przeciwko niemu świadczyć będą.
PAMIĘTAJ : NIE IGRAJ Z OGNIEM, BO TO MOŻE SIĘ TYLKO ŹLE DLA CIEBIE SKOŃCZYĆ

No tak, miesiąc marzec już niechybnie się kończy, pozostały tylko jeszcze jego dwa dni i przychodzi do nas ten piękny miesiąc kwiecień, na który tak bardzo czekałam.
No bo po pierwsze, zaraz w drugim jego tygodniu będą Wielkanocne Święta, które jak wszystkie znaki na niebie i na ziemi głoszą znów spędzę samotnie.
Znów? no tak, rok temu podczas tamtych wielkanocnych świąt byłam w sanatorium we Wiśle i co prawda nie byłam tam tak całkowicie samotna, bo miałam okazję spotykania się z innymi osobami, chociażby przy świątecznym stole, czy na tarasie przed sanatorium, ale jednak większość czasu spędzałam samotnie, szczególnie odczułam wtedy brak Rodziny, z którą zazwyczaj święta spędzałam, po prostu bardzo tęskniłam…….
Ale taki był mój zeszłoroczny wybór, bowiem Magda wraz z Rodziną, z która na ogół spędzam święta, była poza Modlnicą, a ja niestety z nimi nie mogłam pojechać, przynajmniej dlatego, że oni lecieli wtedy do Włoch samolotem, a ja takiej podróży panicznie się boję.
Ubzdurałam sobie wtedy, że przynajmniej wezmę przez parę dni trochę zbawczych dla zdrowia zabiegów no i odpocznę od krakowskiego smogu.
Fakt, parę zabiegów rzeczywiście było, ale ta ich niewielka liczba wcale aż tak skutecznie mi zdrowia nie poprawiły, (ba, nawet ujemnie na moje finanse wpłynęły), a poza tym, niestety trochę był to niezbyt udany wyjazd , chociażby temu, że wszędzie niestety były spore różnice terenowe, wszędzie było pod górką, co sprawiało mi wielkie trudności przy wszelakich spacerach, czyli de facto użyłam życia jak ten przysłowiowy pies w studni. Zresztą w takim górskim klimacie nie najlepiej się czułam.
No ale to już było, te święta miały być inne, co prawda znów Magda miała wyjechać, ale tym razem wraz z Kaziem miałam je spędzić właśnie u Magdy i Jacka w domu w Modlnicy, przy okazji pełniąc rolę opiekunkę ich psa i kota, które w domu miały pozostać.
No i oczywiście w planie miałam świąteczną wizytę u Maćków.
No ale przyszedł ten zły wirus z koroną i wszystkie plany całkowicie poplątał.
Co prawda Magda musiała zrezygnować z tegorocznego wyjazdu świątecznego, ale ze względu na szerzącą się epidemię, nawet ja nie będę podczas świąt tam do niej do Modlnicy mogła pojechać, więc te święta spędzę w samotności we własnym domku , nad plasterkiem szynki, kawałkiem sernika i oczywiście na jajeczku wielkanocnym.
Połączę się przez Face Time z domem Magdy i z domem Macka i wspólnie tymi jajeczkami na odległość będziemy się dzielić.
Takie będą to święta, trudno, może następne wielkanocne święta wreszcie będą radośniejsze????
To jeszcze pikuś, jakoś to przeżyję, ale potem, kilka dni później, przyjdzie dla mnie ta ważna data 22 kwietnia, dzień, w którym skończę okrągłe siedemdziesiąt lat mojego życia.
I znów ten dzień spędzę w samotności, bo pewnie do tego czasu nadal kwarantanna trwać będzie (wszak to tylko jeszcze 3 tygodnie), a miało być tak pięknie, miałam mieć koło siebie Rodzinę i miał być tort przez Basię upieczony……
Tyle miałam marzeń i wyobrażeń o tym radosnym dniu……..
Cóż, jakiś mały kawałek tortu sobie kupię, a co, wszak siedemdziesiąt lat kończy się tylko jeden raz w życiu, więc jakoś osłodzić sobie ten dzień trzeba będzie, a najwyżej poproszę Basię, by ten obiecany tort upiekła mi za rok, na następne moje urodziny.
No bo kto powiedział, że siedemdziesiąte pierwsze urodziny są mniej ważne niż te okrągłe siedemdziesiąte?????
I znów będę musiała przez Face świętować moje urodziny, jak to dobrze, że akurat i Magda i Basia i Maciek i nawet Ksawer też mają jak ja Iphone, więc takie spotkanie na odległość będzie możliwe.
Dziwne będą to wszak urodziny, ale……..
Mam nadzieję, że za rok żaden wirus, czy inna jakaś cholera już nie pokrzyżuje moich planów i będę radośnie mogła się z moją Ukochaną Rodziną na moich siedemdziesiątych pierwszych urodzinach spotkać Face by Face.
ALE WTEDY BĘDZIE SIĘ DZIAŁO……….

Za to po 22 kwietnia stanę się już prawdziwą, z krwi i kości seniorką i nawet bez żadnych zaświadczeń o niesprawności będę darmowo MPK po Krakowie ( i chyba innych miastach też) mogła się poruszać.
Czy to jest powód do dumy???
Może ktoś powie, że nie, ale ja odpowiem słowami Kobiety Pracującej ” na wygląd trzeba sobie zapracować” i jeszcze od siebie dodam: a na wiek tym bardziej trzeba solidnie sobie zapracować.
Bo co to jest to głupie” siedemdziesiąt lat??????
Fakt, w dawniejszych czasach na ogół kobiety bardzo rzadko takiego wieku doczekiwały, teraz siedemdziesięcioletnia kobieta wciąż jest w pełni życia, a to głównie zależy od niej samej, od chęci i od garnięcia się do życia, a ja ciągle tę „młodzieńczą” werwę w sobie czuję i wcale na ten drugi, niby lepszy świat jeszcze się nie wybieram.
Niedawno widziałam w TV taka starsza kobietę, która wręcz mówiła” bo ja bardzo kocham żyć” i ja wciąż czuję tak samo.
Bo tu przynajmniej już wiem, jak jest, a tam…………… czeka mnie wielka niewiadoma.
Zresztą uważam, że każdy wiek ma swoje blaski i cienie i tego się trzymam!!!!!!!
A wzorem Babci Tańskiej z „Awantury o Basię”, która na jakiekolwiek wobec niej zarzuty odpowiadała „ale ja mam przecież siedemdziesiąt lat” będę teraz tak samo wynajdować wszelakie wymówki, gdy ktoś zwróci mi jakąś uwagę powiem, „przecież ja już mam siedemdziesiąt lat” 🙂

Pogoda niestety nieco nam się spsuła i tak przez kilka dni niestety będzie, chłodno, deszczowo, a nawet i śnieg się nawet pojawił.
Wstałam dzisiaj rano, patrzę przez okno, a tu w moim Parku śnieg leży, a auta stojące pod domem ubrały białe czapy. Cała nadzieja w świecącym od rana słonku, może pogoni tę pseudo zimę precz?????
Zresztą wczoraj w Przygodzicach na bocianim gnieździe też śnieg się pojawił, biedna Przygoda srożyła piórka i mocno okrywała sobą to biedne, małe jajeczko.
Masz rację Aniu, chyba w tym roku bocianki nie potrzebnie tak się pospieszyły z tą prokreacją, mam nadzieję, że dadzą sobie radę i ochronią swoje potomstwo przed złą pogodą.

Okropnie się dziś znowu rozpisałam, ale tak już mam, jak zaczynam pisać, to tyle myśli mi w międzyczasie do głowy napływa i wszystko chcę na mój blog na raz przelać.
Mimo takiej nieskutecznej pogody życzę miłego poniedziałku i spokojnego tygodnia, z napływającymi coraz lepszymi wiadomościami i tymi o lepszej pogodzie, o wiośnie i przede wszystkimi tymi zdrowotnymi i tymi politycznymi też.

co ciekawego wczoraj się działo………..

Słonko było, cieplutko było, nawet na balkonie chwilkę posiedziałam i po podglądałam sąsiadów którzy z małym dzieckiem też na nasze podwórko z dzieckiem wyszli na spacer, przynajmniej daleko byli od tych zarazków.
Ale okazuje się, że trochę Krakowian wczoraj złamało nakazy i na spacer sobie w ten ciepły i kuszący słonkiem dzionek poszli, może nie tak licznie jak kiedyś, ale w bezpiecznej odległości od siebie pod Wawelem i na Błoniach sobie spacerowali, nawet na rowerach krótką przejażdżkę uskutecznili.
Ale jednak Służba Porządkowa pilnuje, wczoraj z mojego Parku przegoniła grupkę 4-chłopaków, którzy razem sobie urzędowali, nie przestrzegając zasad bezpiecznej odległości.
No a moje dwie dziewczyny, Darka i Wiktoria też wczoraj na rowerze przyjechały do mnie, głównie aby zmienić mi zegar w liczniku elektrycznym i już wczoraj, czyli o cały dzień wcześniej, u mnie zapanował czas letni.
Nawet dobrze, że to one przyjechały, a nie Maciek, który jednak pracuje w tej przychodni i teoretycznie kontakt z koronowirusem mógłby mieć i niechcący mi go sprzedać.
Dziewczyny wcześniej przez dwa tygodnie z domu nie wychodziły, więc teoretycznie mnie miały gdzie złapać złośliwca – wirusa, dopiero wczoraj przyjechały do mnie (siła wyższa), ale i tak bezpieczną odległość od siebie 2 metry zachowywałyśmy, nawet ręki sobie nie podałyśmy na przywitanie, ani na pożegnanie, o buziaku nie wspomnę.
Darka poszła mi na małe zakupy, ale niestety ani mojego ulubionego chlebusia Bochenka, ani moich paluszków jaśkowych nie dostała – zabrakło, zresztą też i nie było wcale jabłek, ani bananów, muszę się bez owoców i bez ulubionych paluchów jakoś obyć. Jeszcze jakby co, mam dwa jabłka, będę oszczędzała 🙂
A, jeszcze wczoraj dostarczono mi rachunek prognozę na zapłatę za elektrykę i muszę przyznać, że byłam miło zaskoczona, jako, że ten rachunek znów wcale taki wysoki, jak się spodziewałam, nie był.
W dodatku pierwszą ratę będę musiała dopiero wpłacić dopiero 10 maja, tak więc cały miesiąc kwiecień na elektryce sobie zaoszczędzę.
Całkiem nie rozumiem, jak ten Tauron rozlicza te rachunki, jakaś dziwna jest ta ich polityka rozliczeniowa, niby jest prognoza na pół roku, ale rozkładają ją na 5 miesięcy, a ten szósty jest darmowy?
Niby przesyłają dokładne rozliczenia, ale tych liczb jest wiele, że już przy 3-4 kolumnie można się zniechęcić, czytając te drobniutko wydrukowane liczby.
A niech ich, ile trzeba zapłacić to zapłacę, nie będę się dręczyła rozliczaniem bo u tak by mi się to nie udało.
W każdym bądź razie od razu weszłam na swoje konto PKO i stosowne płatnicze rozporządzenia wydałam i już aż do końca sierpnia nie będę sobie musiała zawracać głowę płatnościami za prąd, nie będę musiała pamiętać, że w tym i w tym dniu trzeba dokonać wpłaty.
Pozostała jeszcze płatność za gaz, ale jakoś PING z rachunkami coś się nie spieszy.
Zresztą gros moich rachunków daje jako stałe zlecenia, przynajmniej nie obciążam sobie głowy niepotrzebnymi myślami.
Jeszcze kilka dni temu deficytowym towarem był papier toaletowy, teraz znów się w sklepie pojawił, za to wszędzie zaczyna brakować drożdży.
Bo w tej ciężkiej dobie naszej powszedniości nie każdy może do sklepu po świeży chlebuś wyskoczyć, chociaż pewnie jego znów nie brakuje, no wczoraj akurat zabrakło tego jednego, który lubię, ale to był wyjątek, wcześniej, przed epidemią też bywało, że Staropolskiego Bochenka też na półkach brakowało.
Ale jak się nie ma co się lubi……
Zaglądałam wczoraj do internetu i okazało się, ze można w nim znaleźć przepisy na chlebuś pieczony bez użycia drożdży, więc jeżeli ktoś jest zainteresowany, polecam w Googlach wpisać chleb bez drożdży i już mu stosowny przepis wyskoczy .
Dzisiejszy dzień znów przyniósł smutną wiadomość : zmarł wybitny polski kompozytor Krzysztof Penderecki, który bardzo związany był szczególnie z moim Krakowem. Miał 86 lat, ale zawsze wielki żal, gdy takie niepowtarzalne osobistości od nas podchodzą, pozostawił po sobie bardzo bogatą twórczość, wybitne dzieła, które na zawsze w naszej kulturze się zadomowiły, Cześć Jego pamięci!
Dzisiaj niedziela jeszcze podobno też ma być słoneczna i ciepła, to bardzo dobrze, bo moja Magdusia będzie mogła dokończyć swoją wiosenną ogródkową działalność, a tej jest wciąż jeszcze sporo, bo trzeba przygotować ogródek do następnego sezonu, który już jest tuż tuż za płotem…….
Dzisiaj zaglądnęłam do gniazda w Przygodzicach i…. już jeden bocian w gnieździe siedzi, pewnie pan bociek poleciał na rekonesans, a przed chwilą okazało się, że nawet jedno jajeczko już w gnieździe się znalazło HURRRA!!! Niech żyją nam bocianki!!!!
No tak, przecież to już koniec marca, najwyższa pora na nowe bocianiątka.
Czyli przyroda budzi się do życia, listki rosną, kwiatki pomału w pączki obrastają, bocianki się rozmnażają, a my……… my na razie spędzamy z powodu złego wirusa czas w domu, ale kiedyś będzie przecież lepiej?????
No to miłej niedzieli

„BRAWO PIS”!!


Niszczycie wszystko, co tylko jeszcze da się zniszczyć, zawłaszczyliście sobie Polskę i nią rozporządzacie według własnego widzimisię, niestety jeżeli jeszcze jest w Polsce coś, co można jeszcze nazwać opozycją, to jest ona TOTALNIE NIEUDOLNA, nieskuteczna w walce z barbarzyństwem, które się w Polsce dzieje, nie dająca sobie radę na politycznym polu.
WYBORY JEDNAK BĘDĄ, BO TAK CHCE KACZYŃSKI

W du..ie ma to, że ponad 70 procent wyborców domaga się odwołania wyborów prezydenckich, bo mają racjonalne przesłanki, jakimi jest strach przed dalszym rozwijaniem się epidemii, już nie wspominając o niemożności przeprowadzania społecznych konsultacji z pozostałymi kandydatami na prezydenta, których kampanie zostały zawieszone.
Wprowadzono wczoraj, oczywiście pisim zwyczajem, czyli nocną zmianą, nową poprawkę do kodeksu wyborczego, pozwalająca na zdalne głosowanie ludzi, którzy nie będą mogli czynnie brać udziału w wyborach, a więc dla osób powyżej 60 tego roku życia i tych, którzy będą przebywali na kwarantannie.
Niby wszystko w porządku, ale jest to całkowicie niezgodne z Konstytucją, która nie pozwala na jakiekolwiek zmiany na 6 miesięcy przed wyborami, właśnie w obawie o krętactwa z tym związane.
Ale wszyscy wiemy, w jakiej części ciała Kaczyński z Pisem ma Konstytucję Można powiedzieć, że Kaczyński wczoraj ( i nie tylko wczoraj) stwierdził KONSTYTUCJA TO JA!!!!
A co z tymi, którzy jednak będą zmuszani pójść do urn, bo nie będą spełniali powyższych warunków?
Albo po prostu nie pójdą na wybory, albo będą się narażać, siebie i swoje rodziny dalszym rozwojem epidemii???????
A już nie wspomnę, że przy takim korespondencyjnym głosowaniu, w tym ogólnie panującym chaosie, jest większa możliwość wyborczych machlojek, a o to przecież Kaczyńskiemu chodzi, by DUDA mimo wszystko wygrał te wybory, bo nadal chce mieć ten długopis pod ręką, w potrzebnych mu chwilach dalszej rujnacji Polski.
Elektorat pisowski jest niezwykle zdyscyplinowany i na pewno każdy ksiądz nakaże z ambony zagłosować własnie na tego jedynego słusznego kandydata i tak się stanie. Nie będą to więc demokratyczne wybory, to będzie jedno wielkie krętactwo, z którym przez następne kilka lat będziemy się borykać, a które przyjmie dla nas bardzo bolesne wymiary, zwłaszcza teraz, gdy Polska będzie w tak trudnej sytuacji gospodarczej.
Niestety, pozwoliliśmy na to, że ta pisia banda dorwała się do władzy i niestety działa zgodnie ze sławetnym powiedzeniem Władysława Gomułki „raz zdobytej władzy nigdy nie oddamy”
I co im zrobimy? na razie nic, albo będziemy przez następne 40 – 5-0 lat kłaść po sobie uszy, tak jak było w czasach komunistycznych Polski,, albo………

Epidemia niestety nadal się rozwija, Szpitale coraz bardziej pozbawiane są dostępu do potrzebnych środków zapobiegawczych, na szczęście jest wiele osób, które potrafią w jakiś sposób temu zaradzić i własnym przemysłem produkować fartuchy, maseczki, przyłbice.
I tu muszę pochwalić moją Rodzinę, a szczególnie Basię, która wraz z mężem i jeszcze kilkoma osobami drukuje na drukarce 3D potrzebne przyłbice, którymi uzupełnia braki w krakowskich szpitalach.
BRAWO BASIA, BRAWO RODZINA!!!
JESTEŚCIE WIELCY, WSPANIALI!!!!!!
NAPRAWDĘ DOBRA ROBOTA!!!!!!

Pewnie, że nie każdy ma takie możliwości, aby skutecznie w ten sposób pomagać, ale każda inwencja w tych ciężkich czasach jest mile widziana,
Niestety nie podejmowałabym się nawet ręcznego szycia takich maseczek, po prostu nigdy z igłą nie byłam za pan brat i nie wiadomo co za szkaradzieństwo z tego by powstało, ale całą dusza jestem z tymi, którzy po prostu pomagają CHWAŁA IM ZA TO!!!!!

Sobota przywitała nas słonkiem i dość pozytywną temperaturą, chociaż zapowiadają znów ochłodzenie i nawet opady śniegu.
Cóż, pogoda jest tak samo kapryśna jak nasza polityka, tylko ta pierwsza w końcu zmieni się na wiosenną, a wiosny w polityce niestety nie widać, wciąż ciemne chmury na nią napływają, czasami nawet biją pioruny…….

Pamiętajcie, że dzisiaj w nocy zmieniamy czas na letni, czyli jutro śpimy już o godzinę krócej.
Ciekawa jestem, czy Maciek będzie wstanie zmienić mi czas na moim prądowym zegarze, inaczej u mnie ciągle zima pozostanie………

Miłej soboty