po staremu, czyli znów na własnych śmieciach

Nie bili, nie głodzili, a nawet powiedziałabym, że wręcz przeciwnie, jedzenia było w bród, a może i nawet trochę więcej, co mój łakomy brzuszek dość boleśnie odczuł, ale jednak co we własnym domku, jest niezastąpione.
Mam święty spokój, idę spać kiedy chcę, w nocy mogę do woli urzędować i spacerować po całym mieszkaniu, nie patrząc, że kogoś budzę, jeść co i kiedy chcę, a wszystkie inne odgłosy zapewnia mi telewizja, którą mogę do woli oglądać i to programy, które ja lubię
Ale święta mają swoje prawa, więc musiałam je rodzinnie spędzać i wcale nie żałuję, bo zarówno u Magdy jak i w domu Macka czułam się prawie jak we własnym domu, oczywiście z maleńkim marginesem obostrzeń, o których wspominałam chwilkę temu.
Wczoraj Darka i Oliwia odwiozły mnie do domu, tak więc powrót był w doborowym towarzystwie.
Po drodze wstąpiliśmy jeszcze do Galerii Krakowskiej i nareszcie dorobiłam dodatkowe klucze do domu, muszę dać je panu Wojtkowi, żeby mógł się łatwo do mojego mieszkania dostać, gdy mnie nie będzie podczas remontu, a jedne klucze dałam Magdzie, drugie Maćkowi, tak na wszelki wypadek, gdyby mi się cokolwiek stało, nie będą musieli wyłamywać drzwi, żeby się dostać do środka i mnie jakby co ratować.
Tak po prawdzie Galeria Bronowicka działa już 6 lat, ale ja dopiero po raz pierwszy ją odwiedziłam, zawsze było mi nie po drodze, chociaż jadąc do Modlnicy koło niej przejeżdżałam.
Galeria, jak Galeria, ogromna, można stracić w niej sporo czasu i….sporo pieniędzy, szybko tam nie pojadę.
Przy okazji zrobiłam sobie w Auchan małe zakupy na sobotę i na niedzielę, dokupiłam płyn do prania i płyn do płukania tkanin no i wróciłam cała szczęśliwa do siebie i zabrałam się za rozpakowywanie i za pranie .
I tak mi minęło wczorajsze popołudnie i wieczór, a w nocy nareszcie porządnie na własnym tapczaniku się wyspałam, Było tak cieplutko i milutko, że nawet nie chciało mi się rano wstawać, tym bardziej, że za oknem królowała mgława szarówka. Na szczęście nie muszę dzisiaj nigdzie z domu wychodzić, dobrze, że te sprawunki wczoraj sobie załatwiłam.
Dzisiejszy dzionek spędzę na oglądaniu Netflixu, dokończę oglądać swój serial Good Witch, a w planie mam oglądnąć jeszcze film „Dwóch papieży” w doborowej obsadzie Anthony Hopkins i Jonathan Pryce , którzy wcielają się w Papieża Benedykta XVI i Papieża Franciszka, na pewno będzie ten film bardzo ciekawy, warty obejrzenia.
A wieczorem dzisiaj na TVP 2 najpewniej obejrzę finał The Voice Senior. Co prawda nie oglądałam wszystkich odcinków tego programu, ale te. które widziałam rzeczywiście obfitowały w dosyć dobre, a nawet i bardzo dobre występy – człowiek starszy też może byc obdarzony całkiem dobrym głosem i też potrafi sprzedać swoje talenty, dlatego jestem bardzo ciekawa tego finału, bo w nim wystąpią najlepsi z najlepszych, w tym i mój faworyt, niestety nie pamiętam jego nazwiska, ale piosenka Wodeckiego w jego wykonaniu była naprawdę wspaniale pokazana, trzymam za niego kciuki.
Jednym słowem, zapowiada mi się wspaniała sobota, co prawda solo, bez towarzystwa, ale ja wcale we własnym towarzystwie się nie nudzę.
Miłego dnia

poświąteczne remanenty, czyli nowe pomysły

tak sobie siedzę i myślę (razem z Magdą) i nowe całkiem fajne pomysły do głowy mojej przychodzą, ale……czy to się uda???
Na razie nie zapeszajmy, to i tak nie zależy ode mnie, ale od rozwoju sytuacji.
W każdym bądź razie pomysł padł, a jaki, to napiszę, albo i nie napiszę w najbliższym czasie, to zależy, co wyjdzie z tego pomysłu. , ale akurat mi się on podoba.
Na razie leczę swój brzuszek po świątecznym obżarstwie (nazywajmy rzeczy po imieniu), czyli dieta na najbliższe dni zostanie wdrożona
Wczoraj byłam na rodzinnym obiadku u Eli i Maćka, potem jeszcze doszli inni goście, tak więc wizyta przeciągnęła się do późnych godzin wieczornych. Ale było bardzo miło i…smacznie.

Dzisiaj niestety czas świąteczny już poza nami, a za oknem….zaczął padać śnieg.
Czyli mamy białe poświąteczne Boże Narodzenie, przynajmniej w Krakowie, bo w Zakopanem napadało śniegu już wcześniej i tam mieli prawdziwe zimowe święta.
Coś nie udaje mi się ten dzisiejszy wpis, co chwilę cały napisany tekst mi znika, czyżby cenzura działała, bo gdy tylko cokolwiek napiszę o pewnej partii, cały zapis znika i nie mogę go odtworzyć.
Cóż, widać to znak, że mam nie pisać o polityce, zresztą znów napisał mi ktoś dziwne komentarze, po co ludzie czytają ten mój blog, skoro im się moje poglądy nie podobają?
Ja nie wchodzę na przykład na prawicowe tygodniki i prawicowe strony i nie wyzywam się na tych inaczej myślących niż ja, mają do tego prawo.
Na razie jestem ciągle w Modlnicy, ale już się zbieram do powrotu do domu.
Wszędzie dobrze, przede wszystkim w tak gościnnym Magdy i Jacka domu, ale w swoi własnym najlepiej, zwłaszcza, gdy trzeba bez przerwy z łazienki korzystać 🙂
Miłego piątku i dobrej nadziei na Nowy Rok

Wesołego Drugiego dnia Świąt Bożego Narodzenia

Jak tradycja mówi , święto, czy nie święto, blog musi napisany być, nie ma zmiłuj się.
Ale dzisiaj też będzie świątecznie, czyli niepolitycznie.
Chociaż znów musiałam jakiegoś pisiego nadgorliwca na moim blogu zablokować, bo wyrzucał mi tu stalinowskie korzenie, czym mnie zdecydowanie obraził.
Co jak co, ale na pewno daleka jestem, ja i moja rodzina zresztą też, od stalinowskich poglądów na życie, zresztą niektóry uważają, że skoro nie popieram jeden słusznej partii, jestem wrogiem Polski o podejrzanych wschodnio rosyjskich poglądach.
Na pewno jest odwrotnie, uważam, że to właśnie Pis pcha nas w objęcia Putina, zastanawiam się tylko, czy bardziej świadomie, czy raczej z politycznej głupoty.
I to tyle o polityce.

Wczorajszy dzień rozpoczęliśmy bardzo miło rodzinnym śniadaniem.
Prócz Gospodarzy, czyli Magdy i Jacka były jeszcze wszystkie dzieci Magdy, czyli Kamila z Shiranem, Oliwia i Jasiek, byli też rodzice Jacka, no i ja.
Wczesnym popołudniem Kamila i Shiran wrócili do Wrocławia, bo akurat wieczorem mieli zaplanowana wycieczkę w ciepłe kraje – fajnie, u nas zima, a w Egipcie Kamila pławi się w słonku i pływa w Morzu Czerwonym, tylko pozazdrościć takich nietypowych Świąt.
Popołudniu byliśmy zaproszeni do siostry Jacka – Agi, domownicy poszli, a ja nie za najlepiej się czułam, więc ze zwierzyńcem pozostałam w domu Magdy.
A dzisiaj idę z wizyta do Maćka i Eli i. …będzie już po świętach.
Jeszcze w niedzielę czeka mnie rodzinne spotkanie znów u Magdy w domu z naszym Kuzynem Andym, a potem już Sylwester, Nowy Rok, a w Trzech Króli wizyta pana Wojtka, który zacznie sprowadzać już swoje klamoty potrzebne do remontu.
No i wtedy się dopiero zacznie!!!!!!

Ale póki co, cieszmy się wciąż jeszcze Świętami, chociaż pogoda wyraźnie mało świąteczna, mgławo i dżdżyście, a temperatura oscyluje między 3- 5 stopni C.
Ale co tam, bylebyśmy zdrowi po tym nadmiernym ucztowaniu byli.
WESOŁEGO ŚWIĘTOWANIA

świąteczna róża

Święta to miłość, to serce i róże, które dzisiaj jak w każdą środę do Poznania dla Uleczki posyłam.
Wesołych Świąt Uleczku, pełnych tej rodzinnej miłości i spokoju, radości, że możemy przebywać wśród najbliższych i cieszyć się tym miłym czasem.
A ja oczywiście swój świąteczny czas spędzam w gościnnym domu Magdy i Jacka
Wczoraj jeszcze rano wraz z Olką przygotowywałyśmy mój tradycyjny tort kokosowy.
Okazało się bowiem, że do tego tortu przywiozłam wszystkie , no prawie wszystkie wiktuały, prócz……kokosu, który pozostał w szafce na Szymanowskiego. A trudno upiec tort kokosowy bez kokosu, więc wczoraj rano Magda musiała jechać po niego do sklepu. Na szczęście zdążyłyśmy upiec z Olą go na czas i wieczorem już był gotowy.
Ale wczoraj wieczorem było tyle różnych innych smakołyków, miejsca już w brzuszkach na tort zbrakło i spróbowaliśmy go dopiero dzisiaj rano do po śniadaniowej kawki – był wyborny.
Dostałam wczoraj całe mnóstwo fajnych prezentów świąteczno imieninowych w tym dwa szczególnie mnie ucieszyły : książka Tuska „Szczerze”, co prawda bez dedykacji autora, ale naprawdę sprawiła mi ona wielką radość, a drugi to powieść Olgi Tokarczuk: „Podróż ludzi księgi”
Dostałam też fajny likier z kubeczkami z czekolady, które można po wypiciu z niego likieru po prostu jeść – będzie czym oblewać moja nową łazienkę .
Dostałam też melaxer, wspaniale pachnące cynamonowe mydełko ( będzie ozdobą przyszłej łazienki) i czekoladki – w sam raz na odchudzanie.
Ale kto w Święta o odchudzaniu myśli?????
Szkoda tyko, że pogoda nie jest taka całkowicie świąteczna, ale gwar gościnnego domu przynosi mi wspomnienia z minionych, też bardzo radosnych Świąt Bożego Narodzenia.
Wesołych rodzinnych świąt wszystkim życzę, bo Rodzina to jednak najważniejsza rzecz, jaką człowiek w życiu posiada.
A ja śpiewam ulubioną kolędę mojego Taty „Oj malusi malusi niby rękawiczka” ……. i wspominam.

życzenia

Gdy w tę szczególną grudniową noc
gwiazdka zaświeci na niebie,
gdy Bóg okaże znów swoją moc
z życzeniami przychodzę do Ciebie.
Ciesz się wraz ze mną wesołą nowiną,
bo jak głosi z Betlejem wieść
wraz z narodzoną Bożą Dzieciną
radość i nadzieję pragnie nam On nieść.
Niech szczęścia głos zabrzmi dziś w każdym domu,
nadzieja na lepszy dla Polski i świata czas,
niech miłości jak chleba nie braknie nikomu
a wiara w lepsze jutro pozostanie w nas.

E.W. Wigilia 2019

rodzinna niedziela

Dzisiaj nie będę się zbyt wiele rozpisywała, bo czas nagli, muszę jeszcze zrobić małe zakupy, dopakować wszystko, co mam ze sobą zabrać na święta: ciuchy, jedzonko, różne potrzebne inne przybory i jeszcze dzisiaj dojechać do Modlnicy.
Ale krótko wspomnę jeszcze o wczorajszym rodzinnym obiedzie, na którym spotkało się aż 3 pokolenia naszej rodziny. Gdyby najmłodsze, czwarte już pokolenie czyli Zelda i wnuk kuzynki Marysi mogli wczoraj dotrzeć, było by jeszcze weselej, ale i tak uważam, że rzadko się zdarza, żeby doszło do takiego kilku pokoleniowego spotkania. I co ciekawe, to młodsze pokolenie miało okazję się nie tylko spotkać, ale i w kilku przypadkach wręcz poznać, bo okazało się, że nasza rodzina już jest tak bardzo rozgałęziona, że nie wszyscy do końca do tej pory może nawet wiedzieli o swoim istnieniu?.
No i proszę, przyjechał z Minneapolis taki Wujek Andy, urządził rodzinny zjazd i młodsi kuzyni odkrywali całkiem nowych członków naszej rodziny.
Rzadkość prawda?
Ale było bardzo przyjemnie, przy pysznym jedzonku i przy winie wspominaliśmy zmarłego w zeszłym roku naszego seniora, Wujka Jurka, czyli najmłodszego brata mojego Taty, oglądaliśmy zdjęcia z każdego etapu jego życia, słuchaliśmy wspomnień Andiego o jego Tacie, niekiedy Andy przytaczał takie fakty, które dla nas były całkiem nieznane.
Potem każdy z nas dostał mikrofon do ręki i przytaczał swoje własne wspomnienie związane z Wujkiem Jurkiem. Ja też wspominałam mój pobyt w USA w 1983 roku , gdzie spędziłam z Wujostwem i z Kuzynami bardzo mile 2 miesiące.
Ale najbardziej wzruszające były dla mnie dwa momenty: pierwszy to ten, gdy odśpiewaliśmy piosenkę, która ułożyliśmy w związku z pierwszą wizytą po latach Wujka w Polsce. Pamiętam ten moment, był bardzo wzruszający, gdy Wujek, który wyjeżdżał z rodzinnego domu jako osiemnastolatek po latach spotkał się ze swoją Mamą, przyjechał wtedy do Zawoi i długo klęczał przed swoją matką, która płacząc tuliła swojego też plączącego ze wzruszenia, najmłodszego syna w swoich ramionach. Jurek był oficerem, więc jako młodzieniec dostał się niestety do niewoli, do obozu w Starobielsku, skąd udało mu się uciec, ale potem niestety dostał się do niewoli i ranny trafił do niemieckiego szpitala, gdzie poznał i pokochał swoją przyszła żonę i od tego czasu los rzucał go i jego rodzinę w różne miejsca, dopiero po wielu latach mógł odwiedzić swój rodzinny kraj.
I wtedy, podczas tej pierwszej Jego wizyty, utalentowana część naszej rodzinki ułożyła piosenkę związane z tym spotkaniem po latach, której słowa jakoś się zachowały i mogliśmy ją wczoraj raz jeszcze ze wzruszeniem i ze łzami odśpiewać.
Jurek, którego żona i dzieci władały tylko językiem angielskim i niemieckim czul się jednak zawsze Polakiem, więc nauczył ich przepięknej polskiej kolędy, która zawsze kojarzyła mu się z rodzinnym domem. I właśnie wczoraj wszyscy po polsku, wraz z Andym i z Judy odśpiewaliśmy tę śliczną kolędę „Lulajże Jezuniu”, a ja wcale nie ukrywałam łez, które płynęły z moich oczów i dusiły moje gardło.
To było dla mnie niesamowite przeżycie, taki powrót nie tylko do wspomnień o Wujku, ale także i powrót do moich dziecinnych lat.
Oczywiście rozmowy pomiędzy dawno nie widzianymi członkami rodziny były bardzo serdeczne, ale niestety nadeszła godzina 16 sta i musieliśmy już opuścić lokal, który był do tej pory własnie wynajęty.
Teraz spotkania rodzinne będą odbywały się już w mniejszych nieco grupach, ale w przyszłą niedzielę jestem zaproszona do Modlnicy, gdzie znów spotkamy się z Andym i z rodziną Basi.
A własnie a propo’s Basi: dostałam wczoraj od Niej i od Jej rodziny dwa prezenty świąteczno – imieninowe, ale Basia poprosiła mnie, bym rozpakowała je dopiero we Wigilię.
No cóż, musiałam poskromić swoją ciekawość i nierozpakowane prezenty zawiozę jutro do Modlnicy, aby je 24 grudnia znaleźć pod choinką i dopiero wtedy nimi się ucieszyć.
Przyznaję, łatwo nie było, ale prośbę trzeba było przecież uszanować.

Ale to już wszystko było wczoraj, dzisiaj zaczynamy nowy tydzień i to szczególny tydzień, świąteczny, pełen radości i rodzinnej miłości.
I chociaż atmosfera, zwłaszcza ta polityczna w Polsce jest ostatnio okropnie duszna, nie korzystna dla większości Polaków, to spróbujmy chociaż trochę się zdystansować od polityki, ona kiedyś musi wrócić przecież na właściwe tory, a nie może przecież poróżnić nas wszystkich przy świątecznym stole.
Niestety pogoda też niezbyt nam sprzyja, jest deszczowo, mgliście, nie taka, do jakiej byliśmy zawsze o tej porze roku przyzwyczajeni, do zimowych, białych Świąt.
Najważniejsze jednak, by to światło, to ciepło mimo przeciwieństw w nas pozostało, przynajmniej przez ten świąteczny czas.
Zatem miłego poniedziałku i naprawdę wspaniałego, rodzinnego tygodnia życzę.

jestem zaszczepiona

…………. i już żadna grypa mi nie zagraża 🙂
Ja to mam dobrze, nie muszę w związku z tym zabiegiem nigdzie chodzić, to szczepionka przyszła do mnie.
I co najważniejsze, wcale mnie wiele nie kosztowała, ot tylko tyle, co herbata z cytryną, kawa i kawałek piernika.
Czemu akurat piernika?
Bo tak jakoś mi się skojarzyło, że piernik jest najlepszym ciastem na ten przedświąteczny czas.
Oczywiście nie muszę dodawać, że wcale sama go nie piekłam (od czego są całkiem dobre kupne ciasta), chociaż Rodzinka, która mnie wczoraj odwiedziła w osobach Maciek, Daria, Wika i Oliwka, przez moment podejrzewała mnie o wypieki, ale tylko przez moment.
Nie, nie będę się bawiła w pieczenie, nawet tort kokosowy, który tradycyjnie na moje imieniny zrobię, upiekę razem z Oliwką, już nie te czasy, gdy sama oddawałam się cukierniczym wyrobom, teraz pewnie by mi już tak nie wyszły jak kiedyś. Pesel już nie ten 😦
Ale oczywiście, tak na wszelki wypadek, dwa dni temu spytałam się Oliwki, czy mi przy pieczeniu tortu pomoże, nie chciałam stawiać ją przed faktem dokonanym, na szczęście wyraziła swój aplauz, porządna dziewczyna.
Wreszcie komuś muszę zostawić w spadku tradycję pieczenia tortu kokosowego na Święta Bożego Narodzenia. Tradycję, bo jak już kiedyś pisałam, ten tort piekło się właśnie na Święta od zawsze w naszym domu, niech więc i następne pokolenia nadal tę tradycję utrzymuje.
Inna tradycja, ale to już. taka moja prywatna, to wymiana mojej klawiatury przy komputerze dwa razy w roku. Nie mam pojęcia, czemu co pól roku literki na niej całkowicie się zamazują i nie da się już na niej więcej pisać.
Na szczęście Darka przyniosła mi nową klawiaturę i znów na pół roku mam spokój.
Chwilkę posiedzieliśmy, pogadaliśmy o tym i o tamtym, zjedli piernika (nawet był całkiem smaczny) i goście poszli do domu lepić pierogi na Wigilię, a ja mogłam sobie oglądnąć swój ulubiony serial na Netfliksie „Good Witch”, bo ku mojej wielkiej radości okazało się, że jest już nowy sezon odcinków tego serialu, rozprawiającego o losach bardzo sympatycznej rodziny, w której główna bohaterka posiada nieco nadprzyrodzone cechy. Nawet nie spodziewałam się, że w ogóle będzie nowy sezon tego serialu, dlatego wczoraj ta wiadomość bardzo mnie ucieszyła. Lubię takie cieple, rodzinne filmy i lubię tę niesamowitą czasami atmosferę z lekkim dreszczykiem i z dozą dobrego humoru.
A dzisiaj mamy niedzielę przedświąteczną, dla mnie i dla mojej Rodziny bardzo ważny dzień, bo dzisiaj mamy rodzinne spotkanie – rodzinny dinner z naszym kuzynem Andym i jego żoną Judy, którzy przyjechali na ten świąteczny czas do Polski.
Co prawda znów będę musiała „wytężać” swoją angielszczyznę (niestety Oni nie rozmawiają po polsku), ale ponieważ większa część rodziny, szczególnie ta młoda generacja, świetnie w tym języku się porozumiewają, będę na szczęście trochę na uboczu i aż tak bardzo nie będę musiała nadwyrężać swojego mózgu.
Pamiętam, że kilka lat temu, gdy spotkałam się z Andym i z Judy w Krakowie i byliśmy tylko we trojkę na obiedzie, takie spotkanie było dla mnie jednak bardzo meczące, bo musiałam cały czas utrzymywać uwagę. Pamiętam, że zaraz po tym spotkaniu pojechałam do pracy w Szpitalu Kolejowym taksówką i gdy tylko do niej wsiadłam, pierwsze moje słowa były: „jak to dobrze, że wreszcie mogę sobie z kimś porozmawiać po polsku i wszystko rozumieć co pan do mnie mówi”
Niestety, mój angielski nie jest najwyższych lotów, dlatego cieszę się, że dzisiaj będę miała wielu chętnych do rozmowy z kuzynami, będę od czasu do czasu mogła się więc wyłączać z rozmowy i myśleć o niebieskich migdałkach, a może o jednym Migdale?
Dzisiaj jest czas już przedświąteczny, więc od polityki uciekam, po co mam sobie (no i Wam) psuć humor w ten piękny niedzielny dzień.
Czasami od polityki trzeba dać sobie wytchnienie.
No to samych miłych chwil na dzisiaj życzę, chociaż wiele pań na pewno ten dzień w kuchni na wypiekach spędzi.
Ach, gdzie te czasy, gdy w domu przed świętami pachniało pastą do podłogi, świeżą choinką i…makowcem?

miałeś chamie złoty róg

Dnia 20 grudnia 2019 roku w Polsce demokracja umarła.
Zamiast demokracji, mamy Kaczy Totalitaryzm.
Tak stało się dzięki wczorajszemu głosowaniu w sprawie ustawy kagańcowej, nakazującej podporządkowaniu się sędziom nie Konstytucji, ale chciejstwu obecnego rządu.
I mimo, że Komisarz Europy nakazała wstrzymania się od procedowania tej ustawy, pisia większość niestety ją jednogłośnie przegłosowała.
Jest to sprzeczne z unijnymi przepisami prawa, do których przestrzegana przecież całkowicie d o b r o w o l n i e zobowiązaliśmy się w chwili wstępowania w szeregi Unii.
Oznacza to całkowite podporządkowanie się sędziów woli rządu, a za ewentualny brak zgody grozi im wydalenie z zawodu.
Podoba wam się taka pisia reforma? bo mnie nie!!!
Następne w kolejce będą media, a następnie….zwyczajny Polak, któremu zdarzy się niechcący stanąć w niezgodzie z którymś z partyjniaków, marne ma wtedy racje na wygranie swojej sprawy.
Czy mamy już PRL – Bis? Uważam, że obecna sytuacja jest jeszcze bardziej niebezpieczna niż minione czasy, zostaliśmy całkowicie ubezwłasnowolnieni.
Bo o wyrażaniu własnego zdania na Facebooku, czy na przykład na blogu już nie będzie mowy, no chyba, że będę pisała o wspaniałości najlepszej na świecie partii PIS i o wielkości i mądrości Wodza Kaczyńskiego, oraz o niezłomności obecnego prezydenta Andrzeja Dudu.

ICH NIEDOCZEKANIE !!!!!

Kto będzie mi do pierdla cebulę przynosił??????

obecnej władzy rozliczeń nadejdzie czas
za każdą wyrządzoną nam szkodę,
nie będzie wtedy litości w nas,
a panowie ubrani w sędziowską togę
ci sami, którzy dziś skazani są na pomiatanie
wzbudzając w nich prawdziwą trwogę
Konstytucji prawo włączą w orzekanie.
I biada tym, którzy dziś prawa nie szanują,
które łamią dla mamony i tytułów
każdy z nich okaże się zwyczajną szują
która Polskę sprzedała bez skrupułów.
Nie będzie już foteli i ciepłej posadki
ni mamony, ni radosnej miny,
świat oglądać będą spoza kratki
swą pokutą odkupując winy.

E.W. 20.12.2019

Dzisiaj mamy ostatnią już przedświąteczną, ale słoneczna sobotę.
Wyobrażam sobie, jakie kolejki dzisiaj ( i jutro, mimo, że niedziela, ale handlowa) będą we wszelakich marketach panowały.
Ja jestem ponad to, zakupów nie robię, ( co miałam kupić, to już kupiłam, ewentualnie w poniedziałek kupię herbatę), za to z kawką i z pienikiem czekam na gości , czyli na Maćka z córkami, nawet podobno mają mnie zaszczepić przeciwko grypie, ale się nie boję, jakoś Darce wierzę, wszak to Ona kiedyś będzie moim lekarzem ostatniego ratunku.
Życzę wszystkim przyjemnego dnia i pamiętajcie :
Nie nadchodzi SANEPID, nie przychodzi do was Magda Gessler, to tylko zbliżają się Święta, więc spokojnie, bez wariactw.

już w nic nie wierzę

po wczorajszym blamażu opozycji poczułam się zupełnie zdeinformowana, co w polityce jest słuszne, a co nie.
Na pewno dla posłów najważniejsze są diety które i tak otrzymują, bez względu na to, czy są, czy ich nie ma na sali sejmowej podczas głosowania, nawet, jeżeli to głosowanie ma przynieść ważne dla nas Polaków skutki. Tak było wczoraj, posłowie opozycji po prostu nie przyszli sobie rano na głosowanie, wskutek tego ustawa kagańcowa zostanie przekazana do dalszego procedowania, co PIS szybko wykorzystał podczas nocnej narady specjalnie powołanej w tym celu Komisji, a w dnu dzisiejszym jest dalsze czytanie tej reżimowej ustawy. Sędziowie będą zobligowani do uznania słuszności jednej partii i ich najbardziej durnych i szkodliwych nawet decyzji, a każdy sprzeciw będzie karany wyrzuceniem z sędziowskiej palestry.
Co prawda Komisja Europejska zwróciła się z prośbą do Marszałek Sejmu o zaniechanie dalszego procesu do czasu konsultacji tek ustawy z Komisją Europejska, ale…
Co to wszystko oznacza?
W środę Polacy licznie wyszli na ulicę, by bronić niezawisłości Sędziów, a wczoraj rano opozycja (i to zarówno KO,PSL jak i Lewica) olała temat, pokazała Polakom środkowy palec.
Widać Polacy zasługują sobie na to, żeby bicz nad nimi wisiał i tyle.
Ja co prawda z tym się nie zgadzam, ale co może oznaczać mój sprzeciw? widać, ze nic, zero.
Po sędziach przyjdzie pora na wolne media, wtedy już kompletnie nie będziemy mieli szansy zobaczyć, jak Pis nas okrada, wprowadza Polskę w całkowita gospodarczą ruinę. Nikt z zastraszonych mediów nawet nie piśnie.
Przypuszcza, że nawet już ci wyznawcy Pisu też wreszcie się zorientują, że są w konia robieni, tym bardziej, że już są planowane restrykcje w obietnicy 500 plus, a z powodu braku pieniędzy w kasie rządy będą ,….wprowadzane kartki dla tych, którzy dotąd realne pieniądze otrzymywali.
Brawo, już mamy POLSKĘ PRL – BIS, a będzie jeszcze weselej.
Kartki już są w planie, jak za dobrych socjalistycznych czasów. Ciekawe, kiedy ocet na półkach za królują nam w sklepach???
Kaczyński co prawda przespał dzień wprowadzenia stanu wojennego w Polsce, ale nie przespał socjalizmu, w nim kwitł i świetnie się miał, więc teraz za nim zatęsknił, a fakt prowadzenia następnego stanu wojennego jest tylko kwestią czasów, bo wyraźnie tym własnie się Kaczyński na codzień podnieca, to jest jego motto życia: rządzić i wszystkich za mordy krótko trzymać.
W czasie komuny mieliśmy wielu głupków – wyznawców socjalizmu, którzy za posady za pieniądze robili wszystko pod dyktando PZPR -u, teraz jest podobnie, mamy wyznawców Kaczyzmu, którzy też za posadki i pieniądze się chętnie sprzedają.
A ociemniały lud już nic nie rozumie, coraz bardziej ich okłamują i mulą ich mózgi propagandą, która wkrótce runie na pysk.
Ale wtedy opozycja przynajmniej walczyła z reżimem, a dzisiaj opozycja śpi.
Boże, jakie to smutne.
Jak tragiczne koło nasza historia zatoczyła
W jaki kraju ja żyję??

W PRL – SUPER BIS!!!!!

manifestacje

K

Niestety ze względów technicznych, a dokładnie ze względów zdrowotnych nie mogłam wczoraj wziąć czynnego udziału w manifestacji, która odbyła się w obronie Sądów w Krakowie, ale także i w wielu innych większych i mniejszych miastach Polski, ale sercem i duszą była wraz z tym tłumem na polskich ulicach.
Tylko gdy potem słuchałam to, co miał do powiedzenia znany polski opozycyjny polityk Władysław Frasyniuk, a także i inni publicyści, którzy brali udział w dyskusjach we „Faktach po Faktach” i w „Kropce nad i” jestem pełna obaw, czy ten wczorajszy dzień jest w stanie cokolwiek zmienić.
Co prawda Pis już zapowiedział pewne poprawki do tej restrykcyjnej ustawy, którą przygotowało trzech geniuszy od Ziobry, ale nie sądzę, ze świadczyć to będzie o tym, ze całkowicie z tą sprzeczna z Konstytucją ustawę całkowicie cofną, już oni tam znów coś wykombinują, bo teraz są w dosyć nieciekawej sytuacji w oczach swoich fanów – wyborców, którym takie reformy z niewiedzy o świecie i z pisiego zacofania jednak się podobają. Ale na szczęście nawet wśród wyborców Pisu ta ustawa była dla Polaków nie do przyjęcia.
Nie mniej wczorajszy dzień pokazał, że władza ma się już czego bać, bo Polacy jednak nie pozwolą na całkowitą, podobną tej węgierskiej samowolę, a ta wczorajsza manifestacja pokazuje też, że następnym etapem może być Strajk Generalny, który będzie końcem tej autokratycznej władzy.
Nie namawiam wcale na takie restrykcyjne wyjście na ulice, ale jeżeli ta władza nie będzie się jedna liczyła ze zdaniem wszystkich Polków, a nie tylko wybranej przez siebie garstki, jeżeli będzie starała się byc represyjna wobec Sądów, a potem i innych Polków, może to dla ich tragicznie się skończyć.
Hasłem wczorajszej demonstracji były słowa „DZISIAJ SĄDY, JUTRO TY”, co chyba powinno być wymownym hasłem dla każdego Polaka.
To rząd jest dla nas, a nie my dla rządu, niektórym pewne pojęcia całkowicie już pomieszały zmysły.
Ale zawsze jest jakaś nadzieja, bowiem stare przysłowie mówi: „
Pycha kroczy przed upadkiem”, a ta ustawa jest niestety przejawem nie tylko pychy, ale i niebywałej arogancji dzisiejszego rządu.

Dzisiaj będzie bardzo smutny dzień w Szczyrku odbędą się tam dzisiaj pogrzeby 8 osób, które zginęły na wskutek wybuchu gazu. Okazuje się, że na wskutek przewiercenia rury gaz ulatniał się przez dłuższy czas, a ekipa dokonująca remontu na tej ulicy i odpowiedzialna za ten wypadek nie zawiadomiła na czas mieszkańców o grożącym niebezpieczeństwie i nie ewakuowała z miejsca zagrożenia mieszkańców. Spadek ciśnienia gazu został co prawda odnotowany w Stacji Poboru Gazu, ale niestety było to już za późno na to, aby zdążyć zapobiec niebezpieczeństwu.
Straszna tragedia, dzisiaj też myślami trzeba być z tamta Rodziną w Szczyrku i pomyśleć, jak strasznie kruche jest to nasze życie. Jedna chwila, moment i już świat wygląda całkiem inaczej.
Ale nie chcę kończyć pesymistycznie tego mego dzisiejszego wpisu, bo za oknem znów nam słonko świeci.
No to zbieram się pomału do pracy a wszystkim miłego czwartku życzę.