
CZY PRZY TAKIM STRÓŻU MOŻE MAŁY JAŚ NIE CZUĆ SIĘ BEZPIECZNIE?????
Bardzo to zdjęcie mi się spodobało………
A przepraszam,zrobiłam fo-pa,przedstawiam Wam malusiego przyszywanego mojego wnusia Jasia (czyli wnuka Muchomorka) i jego stróża- Ledusię.
Za kilka dni będę miała okazję poznać Jasia osobiście,ale nie wiem,czy taka przyszywana Ciocia-Babcia mu się akurat spodoba????
Nareszcie trochę „normalniej”zrobiło się za oknem,nie ma tych szaleńczych upałów,ale chyba nadal jest spora wilgotność powietrza,stąd droga do Kalmara zroszona jest moim potem…
Wczoraj znów farta jednak miałam,znów Ela odwiozła mnie pod sam dom,ale takie szczęście trwać nie moze wiecznie….
Lubię te wczesne powroty do domu,bo co prawda zaraz prawie padam zmęczona do mojego łóżeczka,ale za to w miarę wyspana i w miarę wypoczęta budzę sie następnego dnia.
A dzisiaj już moja ulubiona środa,czyli środkowy dzień tygodnia,do weekendu coraz bliżej.
Tylko,że muszę wcześniej nieco być w przychodni,muszę ją przed ósmą otworzyć…..
A i w środę zazwyczaj jest więcej pracy w Kalmarze,ale dam sobie radę….
Tylko muszę,tak jak wczoraj pozytywnie myśleć i wszystko ułoży się pomyślnie.
N A P E W N O !!!
Teraz jakaś szalona myśl mnie naszła,może jakoś sobie inaczej ten dwudniowy weekend ułożyć?
Gdzieś wyjechać,chociaż na troszeczkę z Krakowa….
A przynajmniej już chyba wiem,gdzie spędzę swoje 2 tygodniowe wczasy.
Najprawdopodobniej będzie to Busko Zdrój
Bo i blisko to jest ( nie trzeba całą noc jechać) i ładnie tam podobno jest, no i w końcu będę mogła zadbać o swoje zdrowie-wezmę kilka zabiegów na moje biedne,schorowane kolanka….
Koniec dywagacji,robi się coraz później na zegarze,nie mogę się spóźnić przecież do pracy…
