tęsknota……

Pan Kawusia już wrócił z nad morza…

Stąd zamieszczony  tutaj Jego  wiersz.

Wie,jak wielka jest moja za morzem tęsknota…

Dziękuję…….

Zapach lasu, morza , na ustach smak piasku,                          

Jakiego nie spotkasz nigdzie na świecie,

Stoję ja tutaj nad brzegiem  o brzasku,

Wsłuchany  w wiatr co uczucie  to niesie…

                                          Morze moje…

Marzenia  wędrują  ,gdzieś bardzo daleko…

Są mieszaniną fal ,pragnień i  słonej wody,

Raz  gdzieś w otchłani ,raz na powierzchni,                                                                

 Myśl niespokojna, drugą  jak fala falę goni…

                                          Myśli moje…

Są nierealne, osnute kroplami mgły i cierpienia,

Obmywają me stopy  podniecają  swoją głębiną,

Ja jednak wiem, że są dla pełnego spełnienia,

Są na moją miarę , miłością moją  jedyną..

                                           Marzenia moje…

Wiem , ktoś mi pomoże , serca swego użyczy,

Ciepłą dłoń poda , połączy się  morza smak

Z marzeniami , muszlami i mewą co krzyczy,

Da siebie, pragnienie spełni i nie odleci jak ptak…

                                           Miłości moje…

Zalane żywicy łzą jak owad  w bursztynie,

Dla mnie widoczne, miodowym kolorem syte,

Trzymam je tam i wszystkie jego tajemnice,

Przed  okiem Posejdona  głęboko ukryte…

                                           Morze moje….

środowe gdybanie

                                40ddmwdBZ

I tak,jakby tydzień zaczynał się od środy…

Jak to optymistycznie brzmi???

Do weekendu blisko……

Oj,znów monotematyczna się zrobiłam……

Wczoraj odwiedziłam zaprzyjaźnioną stronę p.Sławka…

Takie piękne zdjęcia tam pozamieszczał,w dodatku z okolic tak bliskich memu sercu…..

A pomyśleć,że tam miałam być….

Właśnie Magda z rodzinką teraz sobie buszują po Jastarni,a mnie tam ciągle nie ma,ba i nie będzie w najbliższym

 czasie :-((

No to sobie poprawię kolejny raz humor,zamieszczając śliczną fotkę

a może i drugą nawet

Oczywiście,że nie są to zdjęcia mojego autorstwa,bo….mnie tam nie ma przecież….

Poprostu ściagnęłam z netu…

Coś za coś,jakoś odreagować stress muszę…….

A zresztą co ja bym tam w tej Jastarni robiła??

Leżałabym w jakimś grajdołku na plaży ( o ile oczywiście pogoda na to by mi pozwalała) i smażyła się do słońca,a to wcale niezdrowe.

Nie miałabym Marzeniaa,z którą na piwko na przyplażową kawiarenkę latałabym,jak poprzednio.

Siedziałabym wieczorami w Gryfie,pachnącym swojskim mi zapachem rybek i……chodziła z musu o 20-tej spać,bo to godzina snu Magdy i jej rodziny.

No jedyna rozrywka, jaka by mnie czekała to zabawy z Jańciem, ale on napewno i tak zajęty byłby towarzystwem dziadków i na Ciocię łaskawie może raz na tydzień by zerknął.

A tak, pojadę sobie do Buska,bądź co bądź Zdroju,będę odpoczywała na parkowej ławeczce,kąpała się w wodzie siarkowej i sanatoryjnym basenie,będą też masować moje obolałe ciało  i też będe happy….

Ale to jeszcze wciąż tak daleko…jeszcze 40 dni…..

Zaciskam więc zęby  

 i idę do pracy…

Tak trzeba!!!!!

Jeszcze trochę przecież wytrzymam????