Poranek….

                                     32ddmwdBZ

Gdy przychodzi wieczór,jestem strasznie zmęczona,już wydaje mi się,że wszystkie siły ze mnie wypełzy….

I tak się wtedy  zastanawiam,jak można tyle czasu dnia spędzić w pracy.Skąd właściwie na to biorę siły?

Ale po przespanej nocy jakaś dziwna energia we mnie spowrotem wstępuje,czuję,jak witalne siły na nowo się odradzają  i już, jako ten skowronek,a raczej może jako ta mrówka, budzę się chętna do pracy…..

Pewno,że wspomagana ta energia jest kawusią skoro świt,potem drugą,a nawet trzecią.

Ale każdy poranek jest dla mnie bardzo twórczy,zaczynam go przy …komputerze ,poten szybka poranna toaleta,makijaż i wymarsz do pracy…..

A gdy już jestem na ulicy wiem,że wszystko zaczynam od nowa… 

I znów cały dzień pracy przedemną,ani się zorientuję ,nadchodzi wieczór,noc i tak dzień w dzień…..

Ale czasami bywają weekendy.

Właśnie pojutrze wypada znów cały wolny weekend dla mnie:  i sobota i niedziela,sama radość.

Tylko,że po pewnym czasie już zaczynam się nudzić i……czekam aż znów do pracy pójdę……

Tak ten  typ już tak  ma :-))

Niepoprawny, niereformowalny….

Chyba to jest właśnie dla mnie ten sens życia – być potrzebną…..

Pracować,bo to jest w pewnym sensie samoobrona przed…..  nadchodzącą starością.

My młodzi,my młodzi,nam praca nie zaszkodzi ……..