dzień po

Najgorsze są chyba pożegnania.

Zwłaszcza, gdy już wiesz,że nigdy tej osoby więcej nie zobaczysz.

O godz 11 najbliższa rodzina, czyli szwagier, dzieci Ani i ja spotkaliśmy się na ostatnim pozegnaniu

z Anią.

Wyglądała taka spokojna, jakby spała.

Potem już smutna ceremonia w kościele i smutna uroczystość pogrzebowa.

A potem wszyscy najbliżsi przyszli do wspaniałego domu mojej siostry, by w rodzinnym kręgu

powspominać.

Jakie to przykre, gdy wiele osób sobie blisko dopiero na takich uroczystościach może się spotkać….

Każdy zagoniony i zagubiony w swojej codziennosci właśnie wtedy sobie przypomina, jak ważne

są rodzinne korzenie.

Z moimi trzema kuzynkami było  sporo wwspomnień z lat dziecinnych ,ciekawe, każda z nas

pamiętała coś innego.

Dzień minąl, wróciła rzeczywistość, znów każdy powraca do pracy, do szkoły, do tego, co każdego

z nas spotkać musi.

Tylko Jej zdjęcie przypomina, że jeszcze tydzień temu  była wśród nas i  Jej duch nad nami ciągle czuwa