Lubię piątki

Szczególnie te, gdy wiem, że rozpoczynają weekend.

Zawsze coś z leniucha we mnie drzemie, ech.

Jutro, jak narazie nic nie zapowiada, że będę musiała udać się do pracy, więc narazie sie czaję,

po południu wszystko się okaże

A dzieciaki już wakacje zaczynają.

Takim to dobrze, tyle wolnego przed nimi……

Nie ma jednak czegoim zazdrościć.

Niestety nie wszystkie dzieciaczki beztrosko spędzą swoje wolne dni, nie każdego rodzica stać,

aby zapewnic im dwumiesięczny ( nawet ponad) wyjazd z miasta.

A co z moimi wakacjami?

Nawet nie mam żadnej idei, co z nimi zrobić

Wiem, że powinnam pojechać do sanatorium, trochę się poleczyć, tym bardziej, że nawet mam

na to odłożoną niewielka kwotę, ale..

Wczoraj juz sama ze sobą ustaliłam: na pewno nie będzie to Busko.

Zbyt bolesne wspomnienia by się z moim pobytem tam łaczyły.

Tam ostatnio byłam z Anią.Teraz juz jej tam nie będzie….

A wszędzie gdzie indziej za daleko……

Rok temu….   nie, nie bedę wspominała tamtych wakacji, były dla mnie zbyt cięzkie, prawie

dzień w dzień spędzałam dzień w szpitalu u mojej siostry.

To nie to, że teraz żałuję,nic nie żałuję,bo miałam dla niej tyle czasu,

tylko znów wspomnienia są bolesne.

Ale na razie póki co do pracy idę, a będzie co będzie.

Życie czasami potrafi być zaskakujące.