MEMENTO MORI

                  

Dzisiaj Dzień Wszystkich  Świętych, więc dlaczegóż to mamy się martwić.

Wszak Wszyscy Święci dziś balują w niebie………. złoty sypie się pył……

Dzisiaj  w Niebie trwa wielki Bal, a my, tutaj na Ziemi   dzisiaj mamy dzień zadumy nad

grobami wszystkich naszych Najbliższych i Najukochańszych, zapalamy znicze, kładziemy

kwiaty, a potem..wracamy do naszej ziemskiej rzeczywistości, pozostawiając ich tam samych

pośród  cmentarnych dróżek.

Jeszcze na dwa dni zawieszamy nad ich cmentarnymi mogiłami welon naszych

wspomnień, jeszcze powtarzamy Memento mori, a potem każdy stara się szybko zapominać,

że te doczesne nasze kłopoty też przestaną nas kiedyś dotyczyć i podzielimy losy tych,

których na cmentarzu dzisiaj pozostawiliśmy. Taka jest niestety kolej rzeczy.

Ale ze łzą w oczach wspominam Moich Ukochanych Rodziców, Moje Kochane  Rodzeństwo 

(Kasię, Anię i Krzysztofa), moje Babcie,  Dziadków, Ciocie i Wujki, Kochanego bratanka

Michała, Nianię Pannanusię i wielu moich Przyjaciół, którzy też odeszli: Majkę, Jolę, Marka,

Elżbietę, Marię. Ci ostatni odeszli w miarę młodo i  niedawno, nie mogę z ich śmiericą się

pogodzić.

A czy w ogóle można tak do końca pogodzić się z odejściem Najbliższych? Można tylko

wierzyć, że są tam wysoko w Niebie i na nas łaskawym okiem patrzą, starają się nam

pomóc i kiedyś z nimi znów się spotkamy. Tylko każdy pewnie po cichu dodaje, tylko

jeszcze nie teraz, nie dzisiaj, nie jutro, bo każdy jednak śmierci się boi, jest niepewny,

co nas po drugiej stronie czeka, czy na pewno jest ta druga strona? jest Niebo?

jest zbawienie?, a skoro jest, to czy na pewno na niego zasługuję?

Myślę, że nawet Ci najbardziej wierzący takie obawy mają, a takie obawy w okolicy dnia

 1 listopada  tylko bardziej się nasilają.

Wspominam też z wielkim żalem wszystkich Wielkich, którzy w bieżącym roku odeszli, w tym

moje  dwie ukochane aktorki : Gabrielę Kownacką ( ciągle z wielkim wzruszeniem oglądam

ją jako Ankę w „Rodzinie Zastępczej”) i wydawałoby się nieśmiertelną Kobietę pracującą,

Irenę Kwiatkowską ( w dniu śmierci miała 99 lat, a tak niewiele jej brakowało do stu lat).

Rozpoczęliśmy dzisiaj miesiąc listopad, już w samej nazwie smutny: liść opadł z drzew,

ogołocił gałęzie, tworząc smutny, szaro- bury krajobraz, pośród którego wrony i kruki zdają

się tylko swój żywot niezmiennie prowadzić z  z wielką ptasią radością, bo kraczą  donośnie,

nie przejmując się smutnym i pustym widokiem  wokoło.

Przyznaję, że już mnie dopadła listopadowa chandra, wyraźnie listopad jest najbardziej

nielubianym przez zemnie miesiącem  i całe szczęście, że trwa tylko 30 dni, chociaż

wolałabym, żeby trwał co najmniej o połowę krócej.

Dziękuję Panie Kawusia za piękny wczorajszy wiersz, oddaje właśnie atmosferę tej

smutnej części jesieni, która niestety nadeszła, niebawem grudzień śniegiem pewnie sypnie,

ale jest o wiele weselsza, bo święta rodzinne przynosi.

No to pamiętajmy dzisiaj : Memento mori,  z prochu jesteś  i w proch się obrócisz, ale

Dobry Pan Cię wskrzesi w Dniu Ostatecznym…….. wtedy odpowiadać będziesz na wiele

pytań dotyczących swojego życia, rozliczać będziesz się z dobrych i złych uczynków.

To jest memento na dzień dzisiejszy, bo jutro już będzie zwyczajnie.