idzie ochłodzenie

                                    

 

Tak nas znów od rana straszą, ale to dopiero podobno za kilka dni, przez najbliższe

dni pogoda ma utrzymywać się na takim poziomie, jak teraz,

A potem…..obudzisz się któregoś dnia i okaże się, że za oknem biało.

Całkiem możliwe, że to nastąpi już 11 listopada, bo to dzień  imienin Marcina,

a Święty Marcin na białym koniu jedzie.

No i tak pozostanie już przez pół roku.

A co ciekawego robiłam wczoraj?  a odpoczywałam.

zgodnie ze słowami piosenki ;

Bo są dni
gdy z nieba kapie deszcz
nie mówię wtedy nic
telefon milczy też.
Bo są dni
gdy z nieba kapie deszcz
zamykam wtedy drzwi
po prostu nie ma mnie. 

Co prawda deszcz nie padał, wręcz przeciwnie, było słoneczko, ale moje telefony

milczały ( w czym im wydanie pomogłam, czyli wyłączyłam) i…po prostu mnie nie było.

Dużo spałam, trochę rozmyślałam – wczoraj była pierwsza rocznica śmierci mojej

Przyjaciółki Majki, trochę czytałam, nawet komputer bardzo rzadko „odwiedzałam”

Ot taka  psycho- oczyszczeniowa niedziela była.

Dzisiaj już jest inaczej, muszę się zbierać, bo przede mną nowy tydzień pracy ( znów krótszy

o jeden dzień),  nie mogę sobie na takie fanaberie pozwalać.

Tak więc dzisiaj jestem juz uchwytna dla świata zewnętrznego, aczkolwiek na pewno

Bardzo Ważna Osoba znów urażona będzie moim weekendowym milczeniem, trudno,

powinien do tego już się przyzwyczaić. Na szczęście jestem człowiekiem  w o l n y m

i na takie milczenie mogę sobie pozwolić i  nic nikomu do tego!!!

Ale właściwie  dlaczego ja się tłumaczę????? Wcale nie muszę….

Dobrego tygodnia życzę, przed nami znów święto 11 listopada i pewno moi Przyjaciele

z Poznania, Ulka i Pan Kawusia  zajadać się będą marcińskimi rogalami, ale im zazdroszczę,

chciałabym kiedyś takiego rogala spróbować……….  ( a cukier???)

To do jutra