riposta

                                    

 

Jedna kulka moherka całego sweterka nie czyni – to odpowiedź na komentarz poskromionej.

Nic więcej do dodania nie mam, trudno, myślę inaczej niż Ty, a widać nawet 6 przegranych

rozumu  na tyle Ci nie dodaje,aby z pewnym dystansem na niektóre rzeczy popatrzeć.

Jak to dobrze, że ten wczorajszy dzień się skończył.

To co się działo w Warszawie jest karygodne, pod płaszczykiem świętowania Dnia

Niepodległości spora  grupa zadymiarzy zrobiła swój własny festiwali pi. WIELKA ZADYMA.

To nie byli żadni ideowcy, nie wyznawali żadnych innych, prócz awantur ideologii.

Pewnie gdyby spytać każdego z  nich kim był Piłsudski  albo kim był Roman Dmowski,

odpowiedzieli by „eeeeeee, nie wiem”, za to świetnie wiedzą czym są koktajle  Mołotowa,

czym są petardy, i inne chuligańskie gadżety.

 Po tym wczorajszym dniu zastanawiam się nad pojęciem „demokratyczne prawo do

manifestacji”. Czy aby my z tą liberalizmem   demokracji nie poszliśmy za daleko?

Czy władze, wiedząc, że pewne ugrupowania „idą na wojnę” nie powinni takim

pseudo manifestacjom dać zakaz uczestnictwa we wszelakich zgromadzeniach?

Wczoraj słuchając Szkła Kontaktowego zwróciłam na jeden z telefonów starszej już pani,

która dała propozycję, aby tacy organizatorzy manifestacji wpłacali kaucję, tym samym

brali by odpowiedzialność za pokojowy przebieg owej manifestacji, a ewentualnie z tych

kaucji  pokrywane byłyby wszelkie straty materialne. Przypuszczam, że organizatorom

zależałoby wtedy, aby ich manifestacja była spokojna, bez takich ekscesów jak wczorajsze.

W trakcie manifestacji ucierpieli nie tylko policjanci, którzy zabezpieczali wczorajsze

różnorakiego rodzaju manifestacje, ale też i ludzie postronni, dziennikarze, To co się działo

to było zdziczenie młodej generacji, niszczyli lub  podpalali wozy dziennikarskie, jak w

jakimś złym filmie grozy triumfu chuligaństwa. Bo kto mi powie, że kibole, którzy przyjechali

do Stolicy aż z Białegostoku mieli pokojowe tendencje do czczenia jakby nie było wielkiego

święta Polski, to po prostu chuligani, którzy przyjechali na rozróby, z okrzykami na

ustach ” hurra, coś się dzieje, porozwalamy sobie kogo się da, bo my jesteśmy silni i młodzi”

Tylko jeszcze trzeba dodać by było że może  młodzi ale i bardzo, ale to bardzo głupi, skoro

własną Ojczyznę nie bronią, a niszczą. Jak ma się to wszystko do tych młodych bohaterów,

którzy chociażby w Powstaniu Warszawskim oddawali swoje życie za Ojczyznę.

Gdzie są jakiekolwiek wzorce dla dzisiejszej młodzieży?? Czy przemoc to naprawdę

ich przewodnia idea życia?

Jestem tym wszystkim przerażona, też kiedyś byłam młoda……… takich ekscesów wtedy

nie było, ktoś powie, że nie było wtedy demokracji, może i tak, ale demokracja to też

mądre i dojrzałe spojrzenie na naszą rzeczywistość.

A tych wszystkich „bojówkarzy” powinni skierować do prac przy budowach dróg, skoro tyle

energii mają, niech chociaż pożytecznie ją wykorzystają, nie do rzucania wyrywanymi

chodnikami, czy koszami, tylko do tworzenia krajobrazu, by nasza Ojczyzną była piękna

Życzę miłej soboty.