
Zupa serowa z groszkiem ptysiowym i zieloną pietruszką, na drugie zrazy wołowe z
polędwicy w sosie kurkowym , kasza jęczmienna, ogórki kiszone i buraczki.
Dobre co?
Nadmieniam, że zupę serową zrobiłam sama wg. przepisu z internetu ściągniętym ( pycha),
zresztą i stamtąd wzięłam przepis na zrazy zawijane , ciekawe, czy będą miękkie, bo duszą
się już od wczoraj.
Jednym słowem dzisiaj mam V.I.P a na obiedzie , ale awans, z Bardzo Ważnej Osoby
na V.I.Pa awansował, chociaż to znaczy to samo 🙂
No dobrze, lepsze już gotowanie niż śledzenie tych beznadziejnych sejmowych ” potyczek”:
kto, kogo, kiedy i czym.
Ale tylko pozwólcie, że jedno, dwa zdanie wtrącę: wczoraj w trakcie odpowiedzi na pytania
pan premier nawrócił znów ( niepotrzebnie!) do rozruchów z 11 listopada, nie spodobała
się (prawda??) ta przemowa Pisowcom, którzy najpierw „wybuczeli ” premiera, a potem
ostentacyjnie opuścili salę. Jak dzieci, słowo, nie jak posłowie się zachowali, ale jak
dzieci, pogniewałem się na ciebie, zabieram zabawki i wychodzę z piaskownicy.
A niech ich tam i z powrotem, Kaczyński nie chce przyjąć do wiadomości, że musi niestety
ponieść konsekwencje postawienia na kiboli,” przytulenia” tej dorodnej młodzieży polskiej,
która dzielnie przeciwstawiają się lewicy, czy tego chce, czy nie. Sam przecież tak tych
kiboli niedawno nazwał, teraz ma pretensje, że mu to wypominają?
Trudno, gdy raz się zrobi polityczne głupstwo, potem długo trzeba ponosić tego
konsekwencje.
Chciał wygrać prezes wybory przy pomocy kiboli, to teraz kibole odbijają mu się czkawką.
Ale co tam polityka, wstał piękny i słoneczny dzień, ja już od rana po kuchni się kręcę
i pichcę, pichcę, pichcę, Wszystko dzisiaj musi być excelent, chociaż nie wiem dlaczego
trochę straciłam smak i nie mogę dobrze wszystko przyprawić, wszystko jest takie mdławe,
czyżby katar miał mnie zacząć męczyć?
A kysz, przepadnij maro nieczysta!!!!! ( to oczywiście do ewentualnego kataru)
Życzę wszystkim bardzo przyjemnej niedzieli.