Kwiecień – plecień

                                   

Można by nowe przysłowie utworzyć : kwiecień plecień bo przeplata trochę zimy,

trochę….listopada.

Tak, tak, nikt by nie powiedział, że dzisiaj mamy przedostatni dzień listopada ( hurrra!!!),

pogoda wspaniała, słoneczna, całkiem miło i ciepło jest jak na tą porę roku.

W polityce nieco mniej miło,  bo prezes. a właściwie cały Pis ( cóż , wiadomo, że tam wszyscy

jednym głosem mówią, czyli mówią to, co im prezes każe) oraz Solidarna Polska ( jak wiemy,

wierna Pisowi na uchodźctwie frakcja Pisu)  oskarżają ministra Radosława

Sikorskiego o …zdradę Polski. Tak tak, o zdradę, skoro ośmielił się na forum europejskim

walczyć o jedność Europy, I czegoś tu nie rozumiem to po jaką cholerę pchaliśmy się na

siłę do tej Unii, skoro teraz okazuje się, że w ten sposób tracimy własną suwerenność.

Zawsze mnie uczono, że gdy się mówi A, trzeba powiedzieć B, czyli trzeba ponosić

konsekwencje swojej mowy i swoich czynów, inaczej będzie to tylko mowa – trawa.

Osobiście nie widzę nic ze zdrady w ustach ministra,ale może Kaczyński ( jak zwykle) wie

najlepiej o co bili się nasi przodkowie? Tylko, że to było wiek i dwa i trzy wieki temu, teraz

ma być inaczej, Unia potrzebna jest do prowadzenia wspólnych interesów, pomagających

doprowadzić wszystkie zawarte w niej państwa  do dobrobytu.

Ale ja powtarzam nie znam się na tym, co jest najlepsze, są bardziej ‚łebskie głowy”,

niż moja, siwa zresztą.

Podobno jest pomysł na stworzenie nowej elitarnej Unii, w której Polska miała by swoje

poczytne miejsce, ale to też ani Pisowi ani Solidarnej Polsce pewnie znów się nie spodoba.

Dobra, niech się dzieje co chce, ja się cieszę słonkiem i już.