Dzisiaj Szef Kuchni poleca:

                           

     

Zupa serowa z groszkiem ptysiowym i zieloną  pietruszką, na drugie zrazy wołowe z

polędwicy w sosie kurkowym , kasza jęczmienna, ogórki kiszone i buraczki.

Dobre co?

Nadmieniam, że zupę serową zrobiłam sama wg. przepisu z internetu ściągniętym ( pycha),

zresztą i stamtąd wzięłam przepis na zrazy zawijane , ciekawe, czy będą miękkie, bo duszą

się już od wczoraj.

Jednym słowem dzisiaj mam V.I.P a na obiedzie , ale awans, z Bardzo Ważnej Osoby

na V.I.Pa  awansował, chociaż to znaczy to samo 🙂

No dobrze, lepsze już gotowanie niż śledzenie tych beznadziejnych  sejmowych ” potyczek”:

 kto, kogo, kiedy i czym.

Ale tylko pozwólcie, że  jedno, dwa zdanie wtrącę: wczoraj w trakcie odpowiedzi na pytania

pan premier  nawrócił znów ( niepotrzebnie!) do rozruchów z 11 listopada, nie spodobała

się (prawda??) ta przemowa Pisowcom, którzy najpierw „wybuczeli ” premiera, a potem

ostentacyjnie opuścili salę. Jak dzieci, słowo, nie jak posłowie się zachowali, ale jak

dzieci, pogniewałem się na ciebie, zabieram zabawki i wychodzę z piaskownicy.

A niech ich tam i z powrotem, Kaczyński nie chce przyjąć do wiadomości, że musi niestety

ponieść konsekwencje postawienia na kiboli,” przytulenia” tej dorodnej młodzieży polskiej,

która  dzielnie przeciwstawiają  się  lewicy,  czy tego chce, czy nie. Sam przecież tak tych

kiboli niedawno nazwał, teraz ma pretensje, że mu to wypominają?

Trudno, gdy raz się zrobi polityczne głupstwo, potem długo trzeba ponosić tego 

konsekwencje.

Chciał wygrać prezes wybory przy pomocy kiboli, to teraz kibole odbijają mu się czkawką.

Ale co tam polityka, wstał piękny i słoneczny dzień, ja już od rana po kuchni się kręcę

i pichcę, pichcę, pichcę, Wszystko dzisiaj musi być excelent, chociaż nie wiem dlaczego

trochę straciłam smak i nie mogę dobrze wszystko przyprawić, wszystko jest takie mdławe,

czyżby katar miał mnie zacząć męczyć?

A kysz, przepadnij maro nieczysta!!!!! ( to oczywiście do ewentualnego kataru)

Życzę wszystkim bardzo przyjemnej niedzieli.

SZLACHECKIE VETO

               

                 

 

Pewnie pamiętacie z nauki historii te czasy, gdy podczas posiedzenia szlacheckiego sejmiku

jeden szlachcic ostro krzyknął VETO! NIE POZWALAM!! ? Posobnie działo się wczoraj.

Nikt z opozycjonistów nie chce poprzeć reform premiera Tuska. Jak jeden mąż wszyscy głośno

krzyczeli : NIE POPRZEMY!!! a dlaczego? Mają jakieś inne wizje, które dobre są dla państwa

bogaczy, a nie dla zasłużonej Polski. Ba, łatwo gadać  z „Ławki rezerwowej”, gdy nic od nas

nie zależy. Wszyscy wcześniej krzyczeli, że premier leniwy, nie chce przeprowadzić reform,

teraz z kolei większość reform się nie podoba. Głównie nie podoba się to chyba, że wydłużony

jest wiek emerytalny, trudno, trzeba dłużej popracować, ale równocześnie musi rząd

rzeczywiście stworzyć warunki do tworzenia nowych miejsc pracy dla młodych, bo te będą „

blokowane” przez tych starszych.

Wg, mnie expose było bardzo konkretne, najważniejsze propozycje zostały wymienione,

po co premier miał rozdrabniać się na szczegóły, które są jasne, że będą wykonywane.

Głównym tematem była teraz gospodarka i słusznie, bo to jest najważniejszy w tej

chwili problemy.

. I wiadomo, że to się może nie podobać, ale oskarżenia tego rządu już na początku są

naprawdę świadectwem takiego szlacheckiego Veto, tą drogą nigdzie nie dojdziemy!!

Teraz głównie chodzi o to, żeby przeprowadzić Polskę przez czas kryzysowych zawieruch

i wierzę, że premierowi Tuskowi się to uda.

A uda się to tylko wtedy, gdy opozycja nie będzie negować nowych reform, gdy poprą

i wspólnie usiądą w sejmowych ławach  i będą rozmawiać, ale nie na zasadzie nie, bo nie.

Dzisiaj głosownie nad Votum zaufania, mam nadzieję, że jednak rząd dostanie poparcie,

bo inaczej znów zapanuje chaos, a o to pewnie głównie opozycji, a szczególnie Pisowi chodzi,

trzeba by znów przeprowadzać wybory, a oni wciąż  czekają na wygraną.

Tylko co wygrana Pisu by dała? nie reformy, o których tak gładko teraz głoszą, a marazm,

zajmowanie się Smoleńskiem ( wczoraj znów ta nuta zabrzmiała w ustach Kaczyńskiego)

rozdawanie pieniędzy biednym ( ale z czego, tego na pewno nie wiedzą) i dalsze

zadłużanie się.

Polacy! opamiętajcie się, powtarzam, czasy trudne i trzeba je przejść w miarę bezboleśnie,

ale z pewnymi wyrzeczeniami.

Nie można zjeść ciasteczka i równocześnie mieć ciasteczko!!!!

Ja rządowi głośno mówię TAK !!!!!!!!!

To są nowoczesne poglądy na panującą obecnie w Europie recesję !!!

Trzeba uwierzyć w przyszłość Polski, o co apelował wczoraj premier Tusk.

JA UWIERZYŁAM !!!!!!

 

Dzisiaj jest 19 listopada, dla mnie smutna data, 51 lat temu zmarła moja Kochana Mamusia.

Miałam wtedy tylko 10 lat, Mamusia miała 50 lat, bardzo młodo zmarła, pokonał ją  rak.

Kocham Cię Mamuś, chociaż tak niewiele już pamiętam……



się działo

                               

Pan premier Tusk wczoraj ogłosił listę nowych ministrów.

Oj  się działo, oczywiście każdy musiał coś na temat powiedzieć.

Ogólnie mówią,c mało komu się taka zmiana ministrów podoba ( bo kilku musiało niestety z

tym stanowiskiem się pożegnać), najwięcej oczywiście krytykowała  nowy rząd pisowska

opozycja ( czemu chyba nie należy się bardzo dziwić), ale dziwne, również i Ruch Palikota

też był takim rozwiązaniem zniesmaczony.

Cóż, wolno im, a premier i tak swoje robi i nikim się ( na szczęście) nie przejmuje, w końcu to

on ponosi odpowiedzialność za państwo.

Zresztą widać, że ruch Palikota wyraźnie się rozkręca i po pierwszej wpadce – nie wpadce

pana  posła Biedronia zaczynają śmiało wyrażać swoje zdanie.

Z tą niby wpadką Biedronia, to mam mieszane uczucia, bo w sumie nic takiego nie powiedział,

zwrot ” poniżej pasa” jest zwrotem często używanym, zresztą i wcześniej paru

posłów  to powiedzenie  w Sejmie również użyło i śmiechów jakoś wtedy nie wywoływało.

Może właśnie ze względu na osobę, która te słowa użyła taką reakcję wywołały, ale….

No cóż, żyjemy w kraju demokratycznym, skoro ten człowiek przez przypadek, czy świadomie

został wybrany na posła przez wyborców nie może być narażany w Sejmie na żadne tego

typu śmieszności. Jest to wysoko nieetyczne , nie tylko jako wobec posła, ale także

jako wobec człowieka, takie jest moje zdanie.

Dzisiaj premier wygłaszać będzie ( krótsze niż poprzednio) expose , potem będzie długa

bardzo dyskusja, a jutro wyrażą lub nie votum zaufania i zaczynamy wszystko od

początku. A jaki koniec będzie? nikt tego nie wie, niektórzy są nieufni, inni wręcz wrogo

nastawieni do  nowej rządowej układanki, a ja…..czekam cierpliwie i zaklinam: wszystko

będzie dobrze, wszystko będzie dobrze. Wszak jestem optymistką, nieprawdaż?

Zresztą wierząc ( lub nie) w przepowiednie to ma być i tak ostatni rok tego świata, potem ( a

dokładnie 23 grudnia) nastąpi koniec, armagedon.

To mi się wcale nie podoba, bo troszkę bym sobie jeszcze pożyła, co prawda jesień i zima

nie są piękne ( no chyba, że w okolicy Świąt Bożego Narodzenia sypnie śniegiem i będzie

bajkowo, jak w bajce), ale niebawem nadejdzie  piękna, słoneczna i ciepła wiosna, rozdzwoni

się pięknymi ptasimi trelami…….no proszę, czyż nie jestem optymistką?

A teraz mykam do pracy, a potem już  będzie weekend.

 

w kropce ( ale nie nad i)

 

                                      

 

I co mam robić? Gdy piszę o polityce – źle, gdy nie piszę o polityce –  też źle ( popatrz

na wczorajszy komentarz)

A polityka jaka jest, wszyscy wiedzą i co tu o niej więcej pisać?, polityka sama kołem się

toczy nie bacząc na nasze widzimisię.

Zresztą to nie jest dla mnie, ja jestem….za głupia?, nie,nie, wręcz przeciwnie, za mądra, mam

po prostu polityczne wyczucie ( nie chwaląc się), więc może bym się na prezydenta na ten

przykład  nadawała?

Skoro jest marszałkini, może być i prezydentowa, a co, czemu nie.

Dopiero bym wszystkich do pionu postawiła.

A tak na serio, wszystko zaczyna mnie już pomału denerwować.

Jeszcze nie było expose, jeszcze nie ogłosili kto jakim ministrem pozostanie, a już trwają

spekulacje, co mianowicie premier ” obetnie” i kto będzie w związku z tym protestował.

Ludzie! poczekajcie cierpliwie do piątku, nie powtarzajcie plotek , bo już wczoraj usłyszałam

od pani M., że gdy obetną mi emeryturę o 200 zł ( ale czemu o 200 zł, może o 500?) zacznę

żałować, że na PO głosowałam.

Otóż nie, żałować nie będę, bo już kiedyś pisałam, że może nie jest to partia bez  żadnych

zarzutów, ale w tej chwili jest najlepszą partią, która może Polskę w miarę bezpiecznie

nas prowadzić w tych niepewnych czasach.

Żadna, powtarzam żadna inna partia będąc u rządów też nie obyła by się bez wprowadzania

restrykcji, bo to jest nieuniknione, ale też inna partia nie poradziłaby sobie ( chyba)

tak skutecznie jak poradzi sobie PO.

Tylko do tego, żeby udało się przeprowadzić  Polskę przez te meandry potrzebna jest

współpraca opozycji, ale współpraca twórcza, a nie nihilowa.

Nie można zgodzić się na to, aby znów jak kiedyś w Polsce szlacheckiej jedno veto

przekreślało wszystkie możliwości przeprowadzenia zmian.

Dzisiaj pokazywali w TVN – 24 kłótnię pomiędzy politykami w libańskiej telewizji, która to awantura

skończyła się…zamachnięciem si jednego polityka na drugiego przy użyciu krzesła.

Na szczęście tak źle jeszcze w Polsce nie jest, chociaż nie raz podczas debat polityków

temperatura wzrasta do temperatury wrzenia, ale przychodzi jakieś tam opamiętanie.

Z politycznych ciekawostek pragnę jeszcze napomknąć, że ubiegający się o tytuł

przewodniczącego SLD ma konkurenta w postaci…księdza Jacka Stryczka,który

stwierdził, ze i jemu niektóre lewicowe poglądy są bliskie, albowiem zawsze był

społecznikiem, więc zastanawia się, czy o takie stanowisko się nie ubiegać.

Pomysł całkiem ciekawy, wręcz nowatorski, pewnie niejednego lewicowca w osłupienie

wprowadzi.

A my wracamy do całkiem zamglonej rzeczywistości i zajmujemy się tym, czym powinniśmy,

czyli naszą pracą , by na chlebek powszedni zapracować.

Właśnie teraz  premier jest na śniadaniu roboczym u prezydenta i obaj rozmawiają  o

przyszłości.

Jak można rozmawiać z pełnymi ustami????

Przyjemność posiadania telefonu miejskiego.

               

Tak, tak miejskiego, bo z komórkowym jest trochę mniej na szczęście kłopotów.

Ostatnio mój telefon służy li tylko do odbierania niechcianych rozmów.

Zaczyna się od wyświetlenia napisu numer zastrzeżony i juz wiem, znów na coś mnie

namawiać będa.

Różne firmy do mnie dzwonią, a przeważnie zaprasają na jakieś spotkanie bardzo

potrzebnych ludziom  medycznych i paramedycznych atrybutów, mamią prezentami i jakimiś

wspaniałymi niespodziankami, wa wiadomo, e to wszystko, to ściema.

Czasami zapraszaja do apteki i przesyłają mi potem jakąś ulgową kartę na leki, tylko, że taka

Zdrowa Apteka jest mi całkiem nie po drodze, a zresztą i tak już od niedługo będzie to

nieaktualne, jako, że wszystkie lekarstwa będą w każdej aptece w jednakowej cenie (

oczywiście tej najwyższej z możliwych) i żadnych upustów apteka dawać nie może.

Te upusty polegały na tym, że apteki mogły sobie pozwolić na obniżenie ceny, ba za leki

refundowane i tak NFZ zwracał aptekom pełna wartość ( zakontraktowaną cenę na dany

lek), wiec mogli farmaceuci swoją dobroduszność biedniejszym pacjentom okazać i za to

im chwała, niestety teraz już ministerstwo zdrowia przejmuje władzę nad wszystkimi

aptekami i na zniżki nie ma co liczyć. Lekarstwa te na P i tak już będą inaczej płatne( może

jakiś tam procent zniżki dla przewlekłych chorób jednak dadzą?, inaczej na pewno wzbogacą

się wydatnie przedsiębiorstwa pogrzebowe, rozumiem, oni też zarabiać muszą, tylko dlaczego

więcej niż dotychczas. Indolencja Ministerstwa  Służby Zdrowia mnie przerażą, po co

utrzymują ten niepotrzebny nikomu , a pożerający niczym smok dużą część naszych

pieniędzy NFZ?? Skoro już utrzymujemy z podatków ministerstwo, po jakiego diabła

utrzymujemy następny twór pt NFZ, grupa biurokratów ( dodajmy, że świetnie opłacanych)

decyduje kto, kiedy i za jakie pieniądze ma być leczona. lub nie leczona.

Jak można leczyć ludzi zza biurka, w dodatku nie mając do tego żadnych kwalifikacji?

Co pani Kowalska, Nowak, czy pan Wi,śniewski wiedzą o pracy w szpitalu, czy w przychodni?

Skąd mogą wiedzieć, co najbardziej pacjentowi jest potrzebne?

A w końcu po co jest Ministerstwo Zdrowia, skoro i tak ich ktoś w pracy wyręcza?

Zdecydowanie bardzo ważna jest reforma służby zdrowia, ale nie na zasadzie te lekarstwa

damy jako zniżkowe, a tamte nie, to jest za mało.

Wywalić całą masę niepotrzebnych nikomu urzędasów,zmienić  biurokrację w tej firmie

do minimum ludzi naprawdę kompetentnych, bez powstawania jakiś tworów- potworów

w postaci NFZ, którzy biorą pieniadze tylko za to, że prowadzą statystyki, kto gdzie i kiedy

był leczony, ograniczając przy tym wydatnie dostęp do usług medycznych i utrudniająć

przychodniom i szpitalom pracę przez wprowadzenie wykonywania całkiem niepotrzebnych

wykazów, tabelek itp. Tabelkami nikt nikogo nie wyleczy.

A z ciekawych jeszcze telefonów do mnie to było zaproszenie mnie na

kurs……..szydełkowania.

Niech się wypchają, nigdy nie miałam  zdolności manualnych i na pewno na stare lata

szydełkować nie będę sie uczyła. Zdecydowanie więcej lubię serfowanie po internecie.

Cześć.

Centro – Prawica

                                       

                             

 

Tworzy się właśnie Centro- prawica Ziobry i Kurskiego i 14 ich  popleczników.

Dostali kopniaka w tyłek od Jarusia ( a tak niedawno jeszcze grali pierwsze skrzypce

w Jarusiowej partii), zresztą chyba nie byli nie tylko  nie zdziwieni tym faktem, ale

można odnosić wrażenie, że wręcz tym faktem są zachwyceni.

A co to oznacza? Ano na pewno całkowity upadek Pisu i próba ‚”przebicia” się tej

partii pożałowania wartej Solidarna Polska, bo właściwie od Pisu w poglądach raczej

niczym się nie różnią, są nawet bardziej powiedziałabym radykalni, No cóż, panu

Ziobrze podobało się, że kiedyś był Naczelnym od wymierzania kar  i dalej taka sama

funkcja mu się marzy, a jego cynizm przerósł o głowę cynizm jego mistrza, więc nie

daj Panie Boże, żeby taka prawica miała Polską kiedyś rządzić.

W piątek czekamy na expose pana premiera. Nie będzie łatwo, już zapowiadają duże

zmiany, wymagające zaciśnięcia pasa. Ano cała Europa zaciska, my też musimy, mimo, że na

pewno nikomu się to nie podoba.

Ale do porównania: Rodzina chce sobie kupić powiedzmy niewielki domek poza miastem, aby

po przyjściu do domu po pracy odpoczywać w pobliżu tzw łona natury. Co robi?

Ano zaciska pasa, wyrzuca z budżetu niepotrzebne wydatki ( niektórzy nawet specjalnie

w tym celu rzucają palenie papierosów), każdy budżet prowadzą z ołówkiem w ręku

i….po pewnym czasie rzeczywiście nowego domku ( ew mieszkania) się doczekują.

Podobnie i my, mamy budować Nową Polskę, musimy podjąć się  pewnych wyrzeczeń,

aby kiedyś być krajem bogatym(?). Pewnie, że są osoby, którym już teraz bardzo ciężko

się żyje i tym państwo powinno (?!!) pomagać, ale nie może być tak, że taki na przykład

Pan Paprykarz, który przy  swojej ciężkiej , to prawda, ale przynoszącej profity pracy

narzeka jeszcze ” jak żyć”. Takie pytanie zostawmy rodzinom wielodzietnym, bo dla nich

jest to na pewno bardzo ciężki dylemat.

I tu bardzo wielkie zadanie dla prawicowej opozycji: powinni być konstruktywni, pilnować

poczynań rządu, ale nie jak dotychczas ( zajmując się rzeczami przy tym mało ważnymi)

negując wszystko na zasadzie NIE, BO NIE!!!, każda ich negacja powinna być mądrze

motywowana i poparta innymi mądrzejszymi rozwiązaniami.

Rząd to rząd, ale sejm to całość różnych poglądów, które prowadzą do przeprowadzenia

dobrych dla społeczeństwa reform. Nie zawsze rząd musi mieć we wszystkim rację i dlatego

powinni otwarci być także i na inne dobre pomysły i te wdrażać w życie.

To wszystko teoria oczywiście, bo czeka nas teraz naprawdę ciężki czas kryzysu

i premier wraz ze swoimi ministrami mają pewne pomysły na przeprowadzenie nas prawie

bezboleśnie przez ten kryzys, taką mam przynajmniej nadzieję. Czas okaże, czy byłam

rzeczywiście naiwna.

Od jutra znacznie drożeją lekarstwa – to jest pomysł, który nie za bardzo mi do gustu

przypadku, albowiem jestem teraz osobą „uzależnioną” od medykamentów, jako, że

w słusznym wieku należy  niestety z chorobami się rozprawiać.

Rozumiem, że drożeje alkohol, papierosy, bo od tego można się wstrzymać, ale

lekarstwa?????

One są koniecznością, którą niestety  wiek przynosi ( chociaż niekoniecznie, wiele osób

młodych też musi już regularnie lekarstwa przyjmować)

Być może nowy minister zdrowia przyniesie jakieś bardziej rozsądne rozwiązania tego

problemu, kiedyś lekarstwa na receptę „P” czyli przy chorobie przewlekłej miały spore

upusty, teraz takie recepty mają być wycofane. Już teraz wydaję około 100 zł miesięcznie

na swoje leki ( są osoby, które płacą o wiele więcej), przy tych planowanych podwyżkach

może to być kwota rzędu 150-200 zł, a więc sporo.

Kryzys kryzysem, ale zdrowie nie powinno być pod niego podciągane

I to już koniec tego wpisu, jutro ciąg dalszy nastąpi

Odmiana

                     

Czasami w poniedziałek mała zmiana stanowi dobry znak na cały tydzień.

A jaka to zmiana? Otóż zazwyczaj w poniedziałki chodzę na zmianę popołudniową,

dzisiaj jest inaczej, albowiem mój Ulubiony doktor „od skolioz” dzisiaj przyjeżdża, będę

znów te biedne pokręcone kręgosłupy dziecinne fotografowała.

Całe szczęście, że Magda wczoraj zadzwoniła, bo zmusiła mnie do zaglądnięcia do

naszego przychodnianego serwera i wtedy właśnie uprzytomniłam sobie, że to jest

ten dzień przyjazdu doktora. Rzadko bywa u nas, przeważnie raz na miesiąc, teraz już dwa 

i pół miesiąca temu był ostatni raz, więc mogłam nie pamiętać. No,ale na szczęście nic złego

się nie stało, prócz tego, że muszę nieco wcześniej w taki dzień wstawać, by mieć czas na

moje poranne rytuały: kąpiel, kawkę, TVN-24 no i oczywiście komputer. Muszę sprawdzić jakie

są nowe wiadomości ( nie koniecznie tylko polityczne) , no i muszę odbudować swoje miasto

i swój szpital w 3 odsłonach, Czyli jest co robić przed wyjściem do pracy, na szczęście

doktór przyjeżdża dopiero na godzinę 10 – tą.

 

W telewizji wciąż trwają rozprawki na temat rozruchów 11 listopada, jednak najbardziej

znamienna jest krytyka prezesa Pisu, który wyrazi całkowicie swoje fobie, oceniając, że

Niemcy przyjechali do Polski, aby w dniu niepodległości bić Polaków.

A prawda jest taka, że ścięły się dwa stronnictwa : prawicy i lewicy, do tego doszła oczywiście

cała chuliganeria, która wykorzystała zamieszki do swoich idei pt. hurra!!!! jest  zadyma!!!!!

A mogło być tak pięknie.

Dlaczego Amerykanie tak kolorowo, pokojowo i wręcz wesoło obchodzą swoje świeto

niepodległości? Czy naprawdę nie dorośliśmy jeszcze do demokracji????

A może to ciągłe podkręcanie  „anty” jest tego przyczyną?

Demokracja nie polega na zawłaszczaniu takich świąt dla własnych, partykularnych

interesów, a tak niestety się stało. To powinno było być święto wszystkich Polaków.

Więc zastanówmy się teraz i zadajmy pytanie:

QUO VADIS  POLSKO?????

I z takim oto przesłaniem kończę poranny mój wpis i ku pracy zmierzam żwawym krokiem.

To na pewno będzie wspaniały dzień ( mimo, że poniedziałek)

jak to się stało?

                   

 

No właśnie, jak to się stało, że jest popołudniu i nie ma mojego wpisu?

Ano nie mogę niczym innym jak wrodzonym lenistwem to wytłumaczyć.

No może i brakiem ciekawego tematu, bo w polityce (szczególnie po 11 listopada) nieco

się już wypaliłam a i nic ciekawego nie dzieje się wokoło mnie

Rodzinka na wyjeździe ( niech żyją długie weekendy,) rybki nakarmione, szczurki też swoje

jedzonko dostały, a z klatki sama je nie wyjmuję, bo jeszcze mi uciekną i co wtedy zrobię?

Ale trzeba przyznać się, ze do szczurków już nieco się przyzwyczaiłam i gdy któraś z

dziewczynek da mi je do ręki, to się chwilkę ( ale tylko chwilkę)  z nimi pobawię.

Najbardziej podoba mi się, gdy siedzą słupkiem na moich kolanach, albo jeszcze lepiej

ramieniu i trzymając dwoma łapkami przysmak obgryzają, tak fajnie wtedy chrupią.

Niedziela więc mija całkiem leniwie, ale za to jutro…….. no właśnie, ciekawe, czy będzie

już padał śnieg????

P.S. ach, dzisiaj trzynastego, jak dobrze, że to nie jest piątek

riposta

                                    

 

Jedna kulka moherka całego sweterka nie czyni – to odpowiedź na komentarz poskromionej.

Nic więcej do dodania nie mam, trudno, myślę inaczej niż Ty, a widać nawet 6 przegranych

rozumu  na tyle Ci nie dodaje,aby z pewnym dystansem na niektóre rzeczy popatrzeć.

Jak to dobrze, że ten wczorajszy dzień się skończył.

To co się działo w Warszawie jest karygodne, pod płaszczykiem świętowania Dnia

Niepodległości spora  grupa zadymiarzy zrobiła swój własny festiwali pi. WIELKA ZADYMA.

To nie byli żadni ideowcy, nie wyznawali żadnych innych, prócz awantur ideologii.

Pewnie gdyby spytać każdego z  nich kim był Piłsudski  albo kim był Roman Dmowski,

odpowiedzieli by „eeeeeee, nie wiem”, za to świetnie wiedzą czym są koktajle  Mołotowa,

czym są petardy, i inne chuligańskie gadżety.

 Po tym wczorajszym dniu zastanawiam się nad pojęciem „demokratyczne prawo do

manifestacji”. Czy aby my z tą liberalizmem   demokracji nie poszliśmy za daleko?

Czy władze, wiedząc, że pewne ugrupowania „idą na wojnę” nie powinni takim

pseudo manifestacjom dać zakaz uczestnictwa we wszelakich zgromadzeniach?

Wczoraj słuchając Szkła Kontaktowego zwróciłam na jeden z telefonów starszej już pani,

która dała propozycję, aby tacy organizatorzy manifestacji wpłacali kaucję, tym samym

brali by odpowiedzialność za pokojowy przebieg owej manifestacji, a ewentualnie z tych

kaucji  pokrywane byłyby wszelkie straty materialne. Przypuszczam, że organizatorom

zależałoby wtedy, aby ich manifestacja była spokojna, bez takich ekscesów jak wczorajsze.

W trakcie manifestacji ucierpieli nie tylko policjanci, którzy zabezpieczali wczorajsze

różnorakiego rodzaju manifestacje, ale też i ludzie postronni, dziennikarze, To co się działo

to było zdziczenie młodej generacji, niszczyli lub  podpalali wozy dziennikarskie, jak w

jakimś złym filmie grozy triumfu chuligaństwa. Bo kto mi powie, że kibole, którzy przyjechali

do Stolicy aż z Białegostoku mieli pokojowe tendencje do czczenia jakby nie było wielkiego

święta Polski, to po prostu chuligani, którzy przyjechali na rozróby, z okrzykami na

ustach ” hurra, coś się dzieje, porozwalamy sobie kogo się da, bo my jesteśmy silni i młodzi”

Tylko jeszcze trzeba dodać by było że może  młodzi ale i bardzo, ale to bardzo głupi, skoro

własną Ojczyznę nie bronią, a niszczą. Jak ma się to wszystko do tych młodych bohaterów,

którzy chociażby w Powstaniu Warszawskim oddawali swoje życie za Ojczyznę.

Gdzie są jakiekolwiek wzorce dla dzisiejszej młodzieży?? Czy przemoc to naprawdę

ich przewodnia idea życia?

Jestem tym wszystkim przerażona, też kiedyś byłam młoda……… takich ekscesów wtedy

nie było, ktoś powie, że nie było wtedy demokracji, może i tak, ale demokracja to też

mądre i dojrzałe spojrzenie na naszą rzeczywistość.

A tych wszystkich „bojówkarzy” powinni skierować do prac przy budowach dróg, skoro tyle

energii mają, niech chociaż pożytecznie ją wykorzystają, nie do rzucania wyrywanymi

chodnikami, czy koszami, tylko do tworzenia krajobrazu, by nasza Ojczyzną była piękna

Życzę miłej soboty.

 

 

 



ale się wczoraj działo

                                

 

Stary rząd poddał się do dymisji ( czyli sen prezesa się przynajmniej na moment spełnił),

prezydent powołał Donalda Tuska na nowego premiera i powierzył mu misję tworzenia

nowego rządu.

Ale najbardziej ciekawy był wybór nowego marszałka sejmu, było dwóch kandydatów : pani

Ewa Kopacz i pan Marek Kuchciński, zdecydowaną większością głosów wygrała pani Kopacz,

chociaż nie odbyło się bez  pyskówki ze smoleńską nutką w tle. Dziwne, Pis już wie, że

przegrał wybory głównie  właśnie Smoleńskiem, a nadal ten temat ciągną, przywłaszczając

sobie prawo do boleści po stracie „swoich”, tak jakby nikt inny prócz nich nie zginął w tej

katastrofie.

Bo przecież prezydent był prezydentem wszystkich Polaków, nie tylko pisowców.

Szkoda już o tym pisać, ale to, co usłyszała pani Ewa Kopacz było po prostu żenujące,

świadczy o tym, że Pis wcale wojny polsko-polskiej zakończyć nie zamierza, a katastrofa

smoleńska jest tylko dobrym paliwem do dalszych wojennych potyczek, Tylko jak długo tak

można???

Aż chciałoby się powiedzieć : Pisowscy,  skończcie  waście  i wstydu Polsce oszczędźcie.

No właśnie Ewusiu, jak długo można żyć tylko polityką?

Wiem, że wielu osobom nie podoba się to co piszę, trudno, jak już pisałam jest to cząstka

mojego życia,więc piszę co czuję.

Czy stalk mam pisać tylko o pogodzie? Jaka jest, wszyscy wiedzą i wszyscy czekają na tą

zapowiedzianą śnieżycę, wszyscy prócz mnie, bo mnie taka wiadomość wcale nie cieszy.

Chyba prócz mnie i Magda, Ela i Maciek też niezbyt na wielkie opady śniegu czekają, bo wtedy

znacznie utrudniony jest wyjazd z ich małej Ulubionej  uliczki na główną drogę, jako, że

rzadko kiedy jest odśnieżana, tworzą się koleiny, w których można po prostu się zapaść,

samochód gaśnie i nie jedzie dalej, trzeba go siłą z zasp wyciągać.

Dodatkowym utrudnieniem są zaśnieżone pola, z których śnieg na ową uliczkę nawiewa, czyli

jednym słowem wieś dobra jest tylko przy dobrej pogodzie, czyli mniej więcej przez  pół roku,

gdy śnieg na polach nie leży. No bo  jaka to wielka przyjemność wyjść sobie rano na taras,

zapalić papieroska i wypić poranną kawusię, gdy słonko od rana już świeci i  mocno

przygrzewa, w zimową porę  zdecydowanie takiej przyjemności człowiek  jest pozbawiony.

No i konieczne jest posiadanie auta, żeby w jakiś sposób przemieszczać się do pracy,

na zakupy i na fun. Konkludując, ja na wiejskie życie stanowczo  się nie nadaję, lubię

ciepełko płynące z kaloryferów, odśnieżone ulice, bliskość sklepów ( co prawda z tym

różnie bywa, bo większe markety są w oddali od mego domu) i to, że zawsze mogę

sobie skoczyć na Krakowski Rynek.

Miłej środy