Emil – kawalarz

 

                      

Przyznam, że  Emil mnie nabrał, może dlatego, że akurat byłam tam czymś zajęta i w

pierwszym momencie nie zrozumiałam, gdy wpadł do mojej pracowni ze słowami:

przyszedł Palikot  do zdjęcia krzyża. Popatrzyłam na niego i pytam, ten Palikot? będzie miał

zdjęcie kręgosłupa??  Tak przyszedł Palikot do zdjęcia krzyża powtórzył  i…wtedy

wybuchnęłam śmiechem, nareszcie zrozumiałam  grę słów i sens kawału ( ktoś kto robi zdjęcia

rentgenowskie wie, że słowa przyszedł pacjent do zdjęcia oznaczać może tylko jednio,

okazuje się, że nie, można kogoś w ten sposób nabrać, co się  Emilowi akurat  świetnie  w

pierwszym momencie udało.

Dzisiaj ważny dzień : stary rząd poddaje się do dymisji, nowemu prezydent da zgodę na

formowanie się. No i wreszcie będziemy mieć kobietę jako Marszałka Polski, dziwne,

wszyscy Pisowcy jak jeden mąż jakoś źle jej życzą, ciekawe czemu?

Wczoraj powstał  nowy klub parlamentarny Solidarna Polska  i gdyby nie wiedzieć co miało to

znaczyć, jest to klub pana Ziobry  i pana Kurskiego, ( dla niepoznaki założona przez posła  PIS

 Arkadiusza Mularczyka) czyli Pis-bis, do którego wpisało się już 16 osób,   między innymi  miss

Pis Beata Kempa i baba w czerwonym, czyli Marzena Wróbel.

Teoretycznie, jak głoszą, nie chcą,opuścić Pisu, ale wyrażają swoje poparcie dla Kurskiego

i Ziobry, co co oznaczać będzie praktycznie, niebawem się dowiemy.

Czyżby znaczyło to, że Pis pozbędzie się następnych swoich  17 członków?

bo Hofman poczuł już świeżą  krew władzy  w Pisie i będzie optował za wyrzuceniem

innowierców, chyba teraz już do reszty  pomiesza się w głowie Wielkiemu Guru, co robić?

jak żyć z takim rozłamem? właśnie jak żyć, gdy wszystko się sypie jak zamek z piasku.

A było tak wspaniale, tak pięknie mi wołali „Jarosław Polskę zbaw”, a tu masz, są inni, którzy

pokazują ju nie pazurki, a całkiem duże już  pazury, inni będą chcieli Polskę zbawiać.

No i wspaniała inna wiadomość : Nelly Rokita po swojej porażce ( nie dostała się do Senatu),

postanowiła przenieść się na trochę (??) do …Hiszpanii, aby tam poznać tajniki hiszpańskiego

języka, ciekawe, kiedy zacznie przemawiać ( oczywiście w nowomowie hiszpańskiej) w

ichniejszym Parlamencie i zabawiać hiszpańskich posłów swoimi wyrafinowanymi gadkami.

No i ciekawe, co na to Jaś Rokita?, dał się tak bezboleśnie porzucić, czy po prostu odetchnął

z wielką ulgą, wg przysłowia : baba z wozu, koniom lżej.

Miało nie być nic o polityce, ale po wczorajszym kawale zrobionym mi przez Emila aż prosiło się

coś politycznego napisać, nie wiem, nudnie, czy nie nudnie, ale napisałam.

W końcu polityka to też część mojego życia, a gdzieś swoje przemyślenia muszę umieścić,

z kimś nimi się podzielić muszę,wg powiedzenia: czasami człowiek musi, inaczej się udusi.

Dzisiaj znów słonko za oknem nas cieszy, kolejny piękny jesienny dzień.Meteorolodzy

pewnie ręce załamują, bo nic im ostatnio nie daje się na dłuższą  metę przewidzieć, ale

się pewnie już z tym pogodzili i przewidują  pogodę z godziny na godzinę.

Bo koń jaki jest, wszyscy wiedzą.

A może to działa ten wywoływany przez Ojca Rydzyka Zły, ostatnio  Ojciec Dyrektor

przekonywał  nas, że to diabeł miesza wszystkie szyki w Pisie, może też i do pogody ten

diabeł się wmieszał i też nią miesza? Kto wie….

Ale mnie ta pogoda bardzo cieszy ( nie nawidzę pluchy i szarości) więc z wielkim uśmiechem

miłego i słonecznego dnia życzę

idzie ochłodzenie

                                    

 

Tak nas znów od rana straszą, ale to dopiero podobno za kilka dni, przez najbliższe

dni pogoda ma utrzymywać się na takim poziomie, jak teraz,

A potem…..obudzisz się któregoś dnia i okaże się, że za oknem biało.

Całkiem możliwe, że to nastąpi już 11 listopada, bo to dzień  imienin Marcina,

a Święty Marcin na białym koniu jedzie.

No i tak pozostanie już przez pół roku.

A co ciekawego robiłam wczoraj?  a odpoczywałam.

zgodnie ze słowami piosenki ;

Bo są dni
gdy z nieba kapie deszcz
nie mówię wtedy nic
telefon milczy też.
Bo są dni
gdy z nieba kapie deszcz
zamykam wtedy drzwi
po prostu nie ma mnie. 

Co prawda deszcz nie padał, wręcz przeciwnie, było słoneczko, ale moje telefony

milczały ( w czym im wydanie pomogłam, czyli wyłączyłam) i…po prostu mnie nie było.

Dużo spałam, trochę rozmyślałam – wczoraj była pierwsza rocznica śmierci mojej

Przyjaciółki Majki, trochę czytałam, nawet komputer bardzo rzadko „odwiedzałam”

Ot taka  psycho- oczyszczeniowa niedziela była.

Dzisiaj już jest inaczej, muszę się zbierać, bo przede mną nowy tydzień pracy ( znów krótszy

o jeden dzień),  nie mogę sobie na takie fanaberie pozwalać.

Tak więc dzisiaj jestem juz uchwytna dla świata zewnętrznego, aczkolwiek na pewno

Bardzo Ważna Osoba znów urażona będzie moim weekendowym milczeniem, trudno,

powinien do tego już się przyzwyczaić. Na szczęście jestem człowiekiem  w o l n y m

i na takie milczenie mogę sobie pozwolić i  nic nikomu do tego!!!

Ale właściwie  dlaczego ja się tłumaczę????? Wcale nie muszę….

Dobrego tygodnia życzę, przed nami znów święto 11 listopada i pewno moi Przyjaciele

z Poznania, Ulka i Pan Kawusia  zajadać się będą marcińskimi rogalami, ale im zazdroszczę,

chciałabym kiedyś takiego rogala spróbować……….  ( a cukier???)

To do jutra

odpoczywamy

za oknem już o ósmej rano słonko świeciło – piękna niedziela, więc odpoczywamy:

   

Rozmawiają dwaj kumple ozy piwie:

– wiesz, niedawno wygrałem w lotka 2 miliony – chwali się jeden

– no to gratulacje stary, a co na to twoja żona?

-odebrało jej mowę

– Zazdroszczę ci, tyle szczęścia na raz

                   *

policjant zatrzymuje samochód

–  o co chodzi? nie jechałem przecież z dużą szybkością – denerwuje się kierowca

–  a może pan to udowodnić?

–  tak, jadę po teściową na lotnisko

–  może pan jechać, to wystarczający dowód

                *

Położna z trójką noworodków wychodzi do oczekującego na korytarzu ojca

– nie przeraża pana , że jest ich aż tyle? – pyta mężczyznę

– nie, absolutnie nie, odpowiada pobladły nieco  na twarzy  mężczyzna

– to niech pan je trzyma, ja lecę po resztę.

         *

Ojciec widzi zmartwiona minę syna i chce sie dowiedzieć co go gryzie

– porozmawiajmy jak mężczyzna z mężczyzną – proponuje synowi

– lepiej porozmawiajmy tak jak  ojciec z ojcem, odpowiada smętnie  syn.

–      *

– przepraszam, czy ta kobieta tam  stojąca  to naprawdę kuzynka Bacha ?

–  tak oczywiście

-a może pan mnie ją przedstawić?

– pewnie, Bacha, chodź tutaj !

 

 

 

 

Wielkie BUUUUUUM

               

                                                                                   

 

No i się stało: mleko się rozlało, czyli tzw . ziobrzyści  są poza Pisem.

Dostali propozycję nie do odrzucenia, albo podpiszą lojalkę ( Wódz jest wielki, nieomylny

i wspaniały), albo fora ze dwora.

Bardzo mnie to cieszy, nie dlatego, że Ziobrze i jego ferajnie w jakiś sposób dopingowałam,

bo jak wiecie, to są postacie nie z mojej bajki, ale to świadczy o upadku Pisu, a to dla mnie

wielka  i autentyczna radość. Teraz Pis może iść już tylko w dół, raz  jeszcze pokazali, że nie

są partią, a sektą, wyznawcami Jarosława, który zawsze ma rację, szczególnie wtedy, gdy jej

nie ma. I jak tu można powiedzieć, ze Kaczyński jest mężem stanu??? Nawet Jadzia

Staniszkis , najbardziej wierna  Jarosławowi socjolożka zwątpiła w jego mądrość

i skrytykowała tą prezesowską decyzję.

 Hofman za to triumfował, co prawda nie on został wiceprezesem, ale czy być

zastępcą takiego prezesa jest naprawdę zaszczytem?

Co dalej będzie?, ano zobaczymy, podejrzewam, ze jeszcze kilka osób z Pisu do nowo

założonej  przez  spółkę Ziobro –  Kurski partii odejdzie, chociaż nie będą mieć pewnie łatwo,

jako, że obydwoje bohaterów siedzi głównie w Brukseli, ale kto wie, czy nie powstanie

nowa prawicowa partia w porozumieniu z PJN? Mają teraz trzy  lata, a więc długi czas na

stworzenie swojego wyborczego elektoratu no i potem na pewno startować będą w

przyszłych wyborów, ale z jaka siłą? – dopiero czas pokaże.

Ale to wielkie BUUUMMMM, czyli odgłos spadającej w otchłań politycznego niebytu

pisowskiej sekty jest nieuchronne.

No cóż, Kaczyńskiemu zawsze pozostał dla pociechy kot, a co zrobią dwa  bufony,

Hofman i Błaszczak i pozostali? dla nich to już koniec lekko zdobytej mamony,

a prawda jest taka, ze ci dwaj wymienieni bez prezesa nic nie potrafią samodzielnie

zrobić, Trzeba będzie gustownie skrojone garniturki wyrzucić do lamusa i zabrać się

za jakąś normalną ciężką robotę już bez świeczników i wazeliny.

Ach, znów ta polityka, ale jak tu nie wspominać o takich ważnych dla Polski faktach.

We wtorek zaczyna pracę nowo wybrany sejm, już niektórzy nie mogą się doczekać,

krytykują premiera, twierdzą, że  rząd niby jest na uchodźctwie,  to oczywiście słowa

byłej minister spraw zagranicznych Anny Fotygi – biedna musiała cały dzień się głowić,

co z tą Polską zrobić, tylko nie rozumiem po co się głowiła, skoro nie jest to jej działka?

Pani Fotyga jest nikim,  jest tylko pionkiem w upadającej partii Pis. Ale skoro ktoś ma

wydziwinone aspiracje? No tak, zapomniałam, że partia Pis żyje w wirtualnym świecie,

w którym wciąż ( jak im się wydaje) rządzą. Oczywiście w swojej Wolsce.

Wiecie co mnie jeszcze denerwuje najwięcej? nawet Kurski i Ziobro a także i inni pisowscy

działacze cały czas mówią, że trzeba odsunąć od władzy PO, której rządy szkodzą Polsce.

Nie rozumiem, skąd te ich teorie powstały, przecież jak widać, większym zaufaniem

w rządzeniu właśnie PO zostało obłożone, pewnie, że nie mamy kokosów, ale w obecnej

sytuacji na świecie, Polska utrzymała się na całkiem dobrym poziomie, przynajmniej

pierwszą falę kryzysu prawie bezboleśnie przyjęliśmy na nasze bary, mamy też

całkiem dobre stosunki z sąsiadami i innymi państwami, jesteśmy spostrzegani jako

państwo nowoczesne, w przeciwieństwie do czasów rządów w latach 2005 – 2007, gdy

głównym zajęciem rządów Pisu były rozprawki z wydumanymi aferzystami, walka

prezydenta o stołek w Brukseli, złe stosunki polityczne z sąsiadami.

Co tu krytykować innych, skoro samemu dla Polski niewiele podczas własnych rządów się

zrobiło, to był dopiero nieudolny rząd, który w końcu zmuszony był poddać się do dymisji

po  otrzymaniu votum braku zaufania dla  w s z y s t k i c h  jego ministrów.

Koniec politykowania na dzisiaj, jaki koń jest wszyscy wiedzą, nie ma co bardziej tego

tłumaczyć, ale swoje odczucia, czyli wielką radość z zaistniałej sytuacji musiałam tutaj

zaznaczyć.

No to cieszymy się z upadku Pisu i z tego, że znów mamy sobotę ( pamiętacie? dla mnie to

dzień Lenia), nawet słonko za oknem stara się przez chmurki przebić.

 Czyli jest DOBRZE!!!!!  wręcz  WSPANIALE !!!!!

Dawno sobie nie politykowałam.

                                         

No to dzisiaj troszeczkę puszczę wodze fantazji, żeby tym, co nie lubią mojej polityki nieco na

złość robić.

A co teraz jest na topie? Oczywiście tzw sprawa Ziobry.

O co tu właściwie chodzi?

Niby o władzę, tak można odczytać wszystkie intencje tzw ziobrystów..

I tak pod płaszczykiem miłości do Pisu ziobryści pragną osłabić prezesowanie Kaczorka,

jako, że prawdą jest, że już jest ( w miarę) stary, a na pewno po wszystkich jego przejściach i

nie tylko ( bo wiele zależy od tzw charakteru) nie nadaje się na prezesa partii Pis.

I coby nie mówili po kolei wszyscy pisowcy, w duchu na pewno też przyznają rację, że

to już nie czasy wielkiego lśnienia ich  wodza, co szczególnie widać po przegranych kolejnych

już szóstych  wyborów. I chociaż wódz mami, że jeszcze nie wszystko stracone, jeszcze są

szanse na władze prawda jest taka, że nikt z Polaków nie wybierze takiego skostniałego

i anachronicznie myślącego polityka na premiera. Fakt, Kaczynski ma swój stały

elektorat, to są ludzie, których ” uwiódł” kiedyś swoimi ideami (fix), ale te wszystkie jego

idee są dzisiaj przebrzmiałe  ( już nie powiem, że kłamliwe) i nie są w stanie porwać

społeczeństwo do pójścia jego śladami, taka jest prawda.

A wiec wykorzystali to ziobrzyści i  się zbuntowali, czując zresztą na sobie wielki oddech ,

poparcia Wielebnego Ojca Rydzyka, trzeba powiedzieć cwaniaka, który wyczuł, że w

Kaczyńskim nie znajdzie  już poparcia do rozwijania swoicho interesów ( rozbudowa geoterm,

budowa SPA , hoteli i nie wiadomo jeszcze czego), więc łaskawe oczy swoje ku frakcji pana

Zbyszka zwrócił, nie patrząc na  upadającego coraz więcej staruszka Jarosława.

Dzisiaj odbędzie się ostatnia ( chyba) odsłona przedstawienia  – Ziobrzyści  kontra Pis,

no i pewnie Kaczynski ulegnie swojemu Zakonowi i tych nieposłusznych z partii wyrzuci,

co dla samego Pisu równa się już z całkowitym upadkiem – kto będzie teraz na nich głosował,

skoro  nie potrafią jedności utrzymać?

Powstanie następny odłam prawicowy, kto wie czy z PJN-em się nie skumają i  połączą

w kontrastowej prawicy, tylko zastanawiam się dla kogo wtedy będą opozycją, czy

dla rządu czy dla partii Jarosława???

Wszystko to skomplikowane ( na razie), dzisiaj sporo pewno się wyjaśni.

A swoja drogą po raz któryś pytam, czy księża aby nie ślubowali ubóstwa i służby ludziom?

Bo takie  drogie inwestycje, które czyni Ojciec Rydzyk na pewno napchają  jego własne

kieszenie, już dotąd całkiem pełne, ale co mi tam, to w końcu on będzie się przed Bogiem

kiedyś tłumaczył ze swoich ziemskich przyzwyczajeń do mamony. Zastanawiające jest też, czy

w takim razie sam Ojciec Rydzyk w Boga wierzy, skoro nie boi się jego wyroku?

Wyraźnie w Piśmie napisane jest, że człowiek nie może do mamony się przyzwyczajać, a tym

bardziej powinno to chyba dotyczyć księży, którzy są sługami Bożymi przecież,

Bo jaki przykład swoimi poczynaniami dają?,większe przyzwyczajenie do dóbr materialnych niż

do łask doczesnych?

Piękny dzień dzisiaj znów mamy, temperatura w Krakowie ma osiągnąć dzisiaj 15 stopni, co

jak na listopad jest ewenementem i nic to, że straszą nas ciągle nadchodzącym niebawem

śniegiem i mrozami, jak widać, pogoda gra na nosie wszystkim metereologom

Dzisiaj piątek, czyli znów weekend, co prawda nie taki długi, jak poprzedni, ale jakie to

miłe, że chociaż słoneczko nam zaświeci.

Brak internetu

Od wczoraj popołudniu nie mam internetu (czyli mojej prawej ręki) w domu,dlatego ten wpis

króciutki i bez zdjęcia, na kolanie w pracy napisany,Rozpisze się więcej, gdy już wszystko

działać będzie.

Teraz tylko się podliżę :  Ale ta  Basia wspaniała bratanica, najlepsza pod słońcem.

Magda tez jest wspaniała, obie są Kochane.

Ponieważ przyszłam do domu i internet jednak zaczął działa ( Bogu niech będą dzięki, bo ile

można wkoło Macieju ten głupi pasjans układać), więc tak się ucieszyłam, że najpierw

uzupełniłam braki w moich miastach i moich szpitalach, potem odpisałam na krótką wiadomość

od Kolegi Grzesia na Plemionach ( ja tam nie gram, tylko z Grzesiem korensponduję sobie,

jakby nie było np maili, gg czy skype, czasami dorabiam tylko wojsko żeby mine znów nie

zlikwidowali), a na końcu tu zaglądnęłam.

Przyznaję :  JESTEM UZALEŻNIONA OD INTERNETU,  ale Boże mój Kochany, czy na stare lata

trzeba być  wiecznie poprawnym? Wszak surfowanie po internecie świadczy tyklko, że

jeszcze tak całkiem stara ( i niedołężna umysłowo) nie jestem!!!!

No to jeszcze tylko obrazek dołączę i już mój blogowy  komplet będzie na dzień dzisiejszy.

Jutro ciąg dalszy nastąpi.

                                       

           

Lataj jak orzeł, ląduj jak Wrona

   

Udało się, chociaż wszyscy wczoraj oglądający chociażby TVN- 24 przeżywali chwile grozy.

Pół godziny przed tym lądowaniem TVN- 24 podało jako pierwsze chyba w wiadomość, że od

pół godziny nad Warszawą lata Boeing 747 z Nowego Yorku z 231 osobami na pokładzie

i nie mogą wylądować, ponieważ nie mogli wysunąć podwozia samolotu. Następne pół

godziny było bardzo nerwowe, zarówno tam w samolocie jak i na ziemi trwały przygotowania

do awaryjnego lądowania. Wymagało to  bardzo dokładnego  zsynchronizowania pracy

wszystkich służb na ziemi ( straż pożarna, służby ratownicze, przygotowywanie szpitali do

przyjmowania ewentualnych ofiar), jak i wielkiego skupienia pilotów prowadzących samolot.

Tam nie mogło być żadnej „nawalanki,” wszystkie etapy musiały być przeprowadzone zgodnie

z obowiązującymi procedurami przy wielkiej współpracy wszystkich  pracujących zarówno

w kokpicie jak i w kabinie pasażerskiej. Pasażerowie musieli być też przygotowani do takiego

nietypowego lądowania i  musieli być przy tym świadomi tego, że każdy ich nierozważny ruch

wspomagający panikę w samolocie może doprowadzić do katastrofy.

Wczuwałam się w atmosferę tych obecnych w tym momencie w samolocie i razem z nimi

bardzo przeżywałam ten fakt lądowania. Przypominało mi się lądowanie z 10 kwietnia

2010, gdy „debeściaki” pokazywali swoją delikatnie mówiąc niefrasobliwość.

A tu nie lądowali „debeściaki” tu lądowali naprawdę wspaniali fachowcy, posadzili samolot

po mistrzowsku, spokojnie i delikatnie, trudno nawet byłoby zauważyć, że jest to

lądowanie awaryjne bez podwozia. Najpierw posadzili tył samolotu, dziób cały czas dumnie

prowadzony był w górze, samolot nie zachwiał się, nie przechylił ani nie zboczył z pasa,

zatrzymał się spokojnie na pasie, który pokryty wcześniej był pianą gaśniczą.

Odetchnęłam, gdy dowiedziałam się, ze lądowanie  odbyło się bez przeszkód, dopiero

potem wielokrotnie z różnych  perspektyw pokazywali sam moment lądowania..

Zadziwiłam się, naprawdę to był mistrzowski sznyt, dlatego tutaj pragnę podziękować

panu  Tadeuszowi Wronie i i jego załodze za piękny lot i szczęśliwe wspaniałe

lądowanie.

W Gazecie przeczytałam fantastyczny tytuł : Lataj  jak orzeł, ląduj jak Wrona.

Ten tytuł mówi wszystko, jest wielkim podziękowaniem dla Wielkiego Współczesnego

Ikara, który jednak  nie jak jego mityczny  poprzednik rozbił się , ale  uratował życie

231 osobom.

Już od rana cały program TVN-24 też poświęcony jest temu wczorajszemu wyczynowi,

nie dziwota, po smoleńskiej tragicznej katastrofie trzeba przyznać, że lotnictwo

cywilne w Polsce ma znaczna przewagę  nad lotnictwem wojskowym, gdzie tym bardziej

powinno przestrzegać się  procedur, tam tych procedur zdecydowanie nie przestrzegano,

pewnie jednak nacisk w Smoleńsku był?

Film z tego lądowania pokazywany był w światowych mediach, które również z wielką estymą

chwalili polską załogę. Zdecydowanie na to zasłużyli.

Dzisiaj już środa, po tych kilku dniach wypoczynku najwyższa pora ruszyć całą parą

do pracy. 2 listopada to  dzień Zaduszny, prawdziwe Święto Zmarłych, dzisiaj

wspominamy też naszych zmarłych  Najbliższych, kto ma czas też odwiedza cmentarze…..

A ja idę dzisiaj na poranną zmianę.

Miłej środy, czy dzisiaj słonko też  zaświeci ?

 

P.S. A ponieważ już dawno nic nie pisałam o polityce, a tam jak zwykle wiele się dzieje,

szczególnie w Pisie, polecam ciekawą stronę : http://pisleaks.pl/.

To jest blog, który pisze ktoś, kto czuje tak samo jak ja.

Tylko kto po wczorajszym dniu zajmowałby sobie głowę jakimś Ziobrą, jakimś Kaczyńskim??

Jak widać, są ważniejsze sprawy na tym świecie niż partia PIS !!!!!!!

MEMENTO MORI

                  

Dzisiaj Dzień Wszystkich  Świętych, więc dlaczegóż to mamy się martwić.

Wszak Wszyscy Święci dziś balują w niebie………. złoty sypie się pył……

Dzisiaj  w Niebie trwa wielki Bal, a my, tutaj na Ziemi   dzisiaj mamy dzień zadumy nad

grobami wszystkich naszych Najbliższych i Najukochańszych, zapalamy znicze, kładziemy

kwiaty, a potem..wracamy do naszej ziemskiej rzeczywistości, pozostawiając ich tam samych

pośród  cmentarnych dróżek.

Jeszcze na dwa dni zawieszamy nad ich cmentarnymi mogiłami welon naszych

wspomnień, jeszcze powtarzamy Memento mori, a potem każdy stara się szybko zapominać,

że te doczesne nasze kłopoty też przestaną nas kiedyś dotyczyć i podzielimy losy tych,

których na cmentarzu dzisiaj pozostawiliśmy. Taka jest niestety kolej rzeczy.

Ale ze łzą w oczach wspominam Moich Ukochanych Rodziców, Moje Kochane  Rodzeństwo 

(Kasię, Anię i Krzysztofa), moje Babcie,  Dziadków, Ciocie i Wujki, Kochanego bratanka

Michała, Nianię Pannanusię i wielu moich Przyjaciół, którzy też odeszli: Majkę, Jolę, Marka,

Elżbietę, Marię. Ci ostatni odeszli w miarę młodo i  niedawno, nie mogę z ich śmiericą się

pogodzić.

A czy w ogóle można tak do końca pogodzić się z odejściem Najbliższych? Można tylko

wierzyć, że są tam wysoko w Niebie i na nas łaskawym okiem patrzą, starają się nam

pomóc i kiedyś z nimi znów się spotkamy. Tylko każdy pewnie po cichu dodaje, tylko

jeszcze nie teraz, nie dzisiaj, nie jutro, bo każdy jednak śmierci się boi, jest niepewny,

co nas po drugiej stronie czeka, czy na pewno jest ta druga strona? jest Niebo?

jest zbawienie?, a skoro jest, to czy na pewno na niego zasługuję?

Myślę, że nawet Ci najbardziej wierzący takie obawy mają, a takie obawy w okolicy dnia

 1 listopada  tylko bardziej się nasilają.

Wspominam też z wielkim żalem wszystkich Wielkich, którzy w bieżącym roku odeszli, w tym

moje  dwie ukochane aktorki : Gabrielę Kownacką ( ciągle z wielkim wzruszeniem oglądam

ją jako Ankę w „Rodzinie Zastępczej”) i wydawałoby się nieśmiertelną Kobietę pracującą,

Irenę Kwiatkowską ( w dniu śmierci miała 99 lat, a tak niewiele jej brakowało do stu lat).

Rozpoczęliśmy dzisiaj miesiąc listopad, już w samej nazwie smutny: liść opadł z drzew,

ogołocił gałęzie, tworząc smutny, szaro- bury krajobraz, pośród którego wrony i kruki zdają

się tylko swój żywot niezmiennie prowadzić z  z wielką ptasią radością, bo kraczą  donośnie,

nie przejmując się smutnym i pustym widokiem  wokoło.

Przyznaję, że już mnie dopadła listopadowa chandra, wyraźnie listopad jest najbardziej

nielubianym przez zemnie miesiącem  i całe szczęście, że trwa tylko 30 dni, chociaż

wolałabym, żeby trwał co najmniej o połowę krócej.

Dziękuję Panie Kawusia za piękny wczorajszy wiersz, oddaje właśnie atmosferę tej

smutnej części jesieni, która niestety nadeszła, niebawem grudzień śniegiem pewnie sypnie,

ale jest o wiele weselsza, bo święta rodzinne przynosi.

No to pamiętajmy dzisiaj : Memento mori,  z prochu jesteś  i w proch się obrócisz, ale

Dobry Pan Cię wskrzesi w Dniu Ostatecznym…….. wtedy odpowiadać będziesz na wiele

pytań dotyczących swojego życia, rozliczać będziesz się z dobrych i złych uczynków.

To jest memento na dzień dzisiejszy, bo jutro już będzie zwyczajnie.