Chodź tylko wypróbowanymi ścieżkami

 

 

Zbaczanie z drogi często nie wychodzą na zdrowie. Już coś o tym wiem. Wczoraj poszłam nowa drogą i….zaliczyłam dziurę i oczywiście rymsłam na glebę jak wór ziemniaków. Pal licho, że upadłam, gorzej, że potem sama nie mogłam wstać, bo za nic nie mogłam się oprzeć na rękach, które mnie cholernie bolały i bolą zresztą nadal. Ale od czego są prawdziwi mężczyźni?  Dojrzeli, podnieśli i dobrze się to skończyło, no prawie, że dobrze…..
Mam nadzieję, że to tylko silne stłuczenie a nie złamanie, ale ból idzie od łokci do nadgarstków i to w obu rękach naraz. Nawet słoika, ani ampułki z lekarstwem nie mogę otworzyć. 
Okropna sierota ze mnie się zrobiła. Walczę z tymi bólami dzielnie, tym bardziej, że mieszkam przecież sama i nikt mi pomóc nie może.Czasami się tak zastanawiam, czy ból nie jest już moim wiernym towarzyszom, i kolana i brzuch, potem nieszczęsne żebra, a teraz te bolące ręce…………
Oj, ten pesel……..
A może to kara za grzechy? za to, że za bardzo na ten wspaniały rząd narzekam i w dodatku na nich pomstuję?
Przyrzekam, że…….będę nadal narzekała i pomstowała, bo akurat całkowicie  na to sobie zasługują !!!!

Pogoda? Dziwna, przyznam, ale wczoraj rano było całkiem podobnie, a potem nagle się rozjaśniło i słonko nawet zaświeciło, zrobiło się więc całkiem przyjemnie.
Ale niestety, trzeba sobie to jasno powiedzieć : już mamy jesień.
Ponieważ te łapki mnie wciąż bolą, zaniecham dzisiaj dalszego wpisu, zresztą, o czym tu pisać, gdy w koło Macieju jest to samo, czyli bryndza??
A a propos bryndza, bardzo ją lubię i często chlebuś z Ramą i  bryndzą jem sobie na śniadanko, lub na kolację, jest lepsza niż wędlina, zdecydowanie lepsza. Bo wędliny są teraz mało jadalne. Chyba, że jest to kiełbasa z piersi kurczaka, ale nie wiadomo z kolei, ile w nim naprawdę tego kurczaka jest.

Życzę przyjemnego i nie zimnego bardzo wtorku.

P.S Dziękuję Jaco, że starałeś się jakoś wytłumaczyć naszej koleżance, w czym tkwi polityczny problem, ale zdaje mi się, że z częstych jej anty komentarzy wynika, ze  jest ona osobą całkiem niereformowalną. Uwielbia PIS, cóż zrobić, jej sprawa !!!

do szkoły marsz !!!

 

Koniec laby, dzisiaj zaludnią się budynki szkolne i….nikt nie będzie wiedział, co dalej, ani dzieci, ani rodzice, ani tym bardziej nauczyciele.
Wszystko idzie na żywioł, czyli jakoś to bę………dzie ! Tak po polsku. Bylejakość w całej krasie!!!
Jakoś? Tak, bo pomimo, że o tej dereformie szkolnictwa już wiele się mówiło i pisało, nadal wszystko w martwym punkcie utknęło. Biedne dzieciaczki, będą teraz uczyć się „prawdziwej polskiej historii”, że Niemcy są beeee (fakt, nie jest to chlubna część naszej historii), że w Magdalence była zdrada (nie ważne, że  Kaczyński  popijał tam wtedy z Kiszczakiem wódeczkę), że wcale Wałęsa nie był przywódcą strajku, on tam nic nie znaczył, ot zwyczajny donosiciel – Bolek, a prawdziwym bohaterem  tamtych czasów był niedoceniony dotąd Lech Kaczyński.
Będą się też uczyć o wielkości Jarosława, prawdziwego męża stanu, który Niemcom się nie kłaniał i kraj nasz z kolan podniósł i postawił na baczność (rzeczywiście, na baczność) przed…Watykanem) i szabelką obronił Polskę przed nie tylko terrorystami, ale przed Niemcami, które wciąż na nas czyhają i płacić nie chcą należnych nam odszkodowań i przed nieokrzesanymi Francuzami, których musieliśmy uczyć, jak posługiwać sie widelcem….
Takich   wiele innych jeszcze bzdur na siłę im do mózgów wleją, chociażby to, że aborcja polega na odcinaniu główek i rączek maleńkim dzieciom w łonie matki umieszczonych, czy ze uchodźcy, pomimo, że są katolikami, są terrorystami w dodatku roznoszącymi wszelakie choróbska.
Czyli jednym słowem będą mieć w głowie siano (gdy chcesz siana zadzwoń do…bociana? – nie do pani minister szkolnictwa najlepiej), pomieszanie z poplątaniem.
Pozostaje pytanie: kto i kiedy to wszystko odkręci????

NAPRAWDĘ BIEDNE SĄ TE NASZE DZIECI !!!!

Pogoda chyba dostosowała się do bieżącej sytuacji, bo jest ponura jak diabli, nic nie zapowiada jakiejkolwiek poprawy, przynajmniej ani dzisiaj, ani przez  najbliższych parę dni.
A ja, jak zwykle musiałam sobie troszkę ponarzekać, ale pewnie w najbliższym czasie będę miała o wiele więcej powodów do narzekań, już się rząd o to postara.

No cóż, niedziela minęła, od dzisiaj wszystko zaczynamy od nowa.Tylko, żeby więcej optymizmmu ktoś w nas wlał…..

Życzę przyjemnego poniedziałku i udanego tygodnia

ponura, deszczowa pogoda

 

 

Zupełnie, jakby już jesień do nas zawitała. Na termometrze tylko 13 stopni. A przecież wciąż trwa kalendarzowe lato.
Dla kogo lato, dlatego lato. Niektórzy lecą je szukać jeszcze w Hiszpanii, czy w Turcji, tam chcą jeszcze ciepełka trochę podłapać, bo u nas w Polsce już na to raczej liczyć nie można.
Jesień dla nas raczej nie będzie miła, szczególnie politycznie, bo wkrótce Sejm powraca do swojej kreciej roboty, już zapowiada wiele niekorzystnych zmian dla Polaków, chociażby całkowity zakaz aborcji, zakaz sprzedaży w niedzielę, czy powrót do dalszego rozkładania Sędziów na pierwszy ogień. A kto wie, co jeszcze wymyślą? Już mają chrapkę na media, aby je sobie całkowicie  podporządkować, żeby nikt im nie podskakiwał i prawdy w ich pokrętnych knowaniach nie szukał.
Muszą ich sobie podporządkować, bo jeszcze jest sporo tych „niepokornych”, którzy wcale nie chcą współpracować z  rządem i zatwierdzać ich rozporządzeń. A przecież musi być tak, jak chce Guru, wiadomo, tych opornych należy wyeliminowywać. I musza się spieszyć, bo opozycja, którą nie wiadomo czemu nazywają totalną, jest wciąż słabiutka i niewiele zrobić z tym rozbiorem Polski zrobić. Zwłaszcza, że poparcie wciąż mają spore bo……
rząd znów coś tam naobiecywał, ciemniaki się ucieszyły, chociaż nie zdają sobie sprawy z tego, że to nie tylko ich wnuki, ale i pra prawnuki będą tę rozrzutność rządową kiedyś spłacali i pomstować będą pewnie na głupotę ich dziadków, którzy na takie brewerie zezwolili.A rząd? He, rząd ma się świetnie, tym bardziej, że co miesiąc dają sobie ciche i to całkiem nieliche podwyżki, wiadomo, koryto n razie wciąż jest pełne, szczególne dla nich. Smutne to, a jakie niestety prawdziwe……..
Ale kiedyś wreszcie z tego „nażarcia” się cudzą krzywdą, w tym wypadku szkodą Polski padną, nam tylko trzeba życzyć, aby stało się to jak najszybciej.
Jak to mówią??? PYCHA  KROCZY PRZED UPADKIEM!!!!  .

Wczoraj nic specjalnego, prócz rozmyślań nad życiem nie robiłam, chociaż miałam wczoraj miłego gościa – Macka, z którym trochę pogadaliśmy o tym i o owym, między innymi o tym, co czeka naszą biedną Służbę zdrowia. Oj, już jest źle, ale niestety będzie jeszcze gorzej…….
Dzisiaj dzionek jest taki zamazany, że nawet nie jest mi w głowie żadne wychodzenie na spacerki, coś już tam ciekawego sobie do roboty na pewno wynajdę. O ! na pewno całkiem spokojnie wypiję drugą, a może i trzecią  kawę. Co prawda dzisiaj samotnie, chociaż….może znów ktoś niespodziewanie do mnie dzisiaj zaglądnie i na kawę i szarlotkę da się namówić????|

Miłej niedzieli życzę.

Podwójne wspomnienia

 

 

 

Dzisiaj mam dzień reminiscencyjny.
Po pierwsze dzisiaj znów wypominam mojego Kochanego Tatusia, który odszedł ode mnie i od wszystkich kochanych bardzo przez Niego osób 2 września 1974 roku.
Niedawno pisałam, jak wspaniałym był Tatą, Człowiekiem, Lekarzem, dzisiaj mogę tylko przypominać sobie ból, który wtedy mnie ogarnął, gdy dowiedziałam się, że już nigdy Tatuś do mnie się nie uśmiechnie, nie powie ani słowa. Dosłownie cały mój świat runął i stał się jednym wielkim pobojowiskiem, który potem musiałam  mozolnie jakoś odbudować. Musiałam udowodnić mojemu Tacie, że dam radę, że niepotrzebnie się o mnie martwił.
Musiałam szybko się pozbierać, bo akurat w tym samym czasie spadły na mnie dodatkowe obowiązki, ponieważ moja siostra przez prawie cały rok przebywała w różnych szpitalach i musiałam zaopiekować się jej  małymi dziećmi, Marcinem i Magdą. I dałam sobie radę !!!
Ale mimo, że minęło już 43 lata od tej tragicznej dla mnie chwili, ból wciąż pozostaje ten sam.

Wczoraj odbył się pogrzeb Grzegorza Miecugowa, bardzo wzruszający i piękny, sporo osób przyszło go pożegnać. Ale najbardziej wzruszający był moment, gdy jego syn, Krzysztof, nad jego grobem powiedział : Cześć Tatuś, do zobaczenia, jak również i wzruszające były słowa Moniki Olejnik : Do zobaczenia po drugiej stronie. Warto wierzyć.

I ja dzisiaj Tobie tez Tatusiu mówię te same słowa : do zobaczenia  Tatulku, warto wierzyć, że znów się spotkamy.
Może już całkiem niedługo???? 

Drugie wspomnie z dnia 2 września dotyczy zeszłego roku, gdy zmieniałam swoje mieszkanie. Ile obaw wtedy było, wydawało mi się, że nie dam rady przyzwyczaić się do nowego mieszkania, do nowego życia. Jakże w wielkim błędzie wtedy byłam……
Jest mi tu świetnie, wręcz doskonale i mam poczucie, że tu mieszkam od zawsze.
I nie tylko kocham swoje małe śliczne i przytulne mieszkanko, ale już przyzwyczaiłam się do mojej okolicy, znam już wszystkie najbardziej potrzebne mi miejsca, jestem prawie zaprzyjaźniona w pobliskich sklepach. Przecież to też wszystko jest bardzo ważne w życiu.No i ważne, że stąd mam wszędzie bliżej, niż ze Smoleńsk, mam o wiele lepszy dostęp do komunikacji miejskiej i wszędzie mogę się łatwo przemieszczać.
Czy tęsknię za mieszkaniem na ul Smoleńsk? Chyba już nie, jakoś specjalnie mnie tam nie ciągnie, chociaż przecież to moja rodzina mieszka w tym mieszkaniu. Owszem, czasami mi się śni, że wracam na stare mieszkanie i w tym moim śnie wcale nie jestem z tego powodu zadowolona, wręcz przeciwnie, bardzo się martwię z tego powodu, zwłaszcza, że często to stare mieszkanie mi się się takie zniszczone, na przykład z dziurami w podłodze…..
Miałaś rację Ulu, że szybko się przyzwyczaję do nowego miejsca, nawet nie wierzyłam, że tak szybko mi się to uda.Nie tylko zresztą Ulka o tym mnie przekonywała, takiego samego zdania był i Maciek i przede wszystkim Magda, która rok temu , własnie 2 września szczególnie się mną zaopiekowała i podtrzymywała mnie na duchu dyrygując  całą przeprowadzką. Za to jestem jej ciągle wdzięczna.
Wczoraj miałam gości, przyszła Diana, Monika, Pola, Ksawer, razem świętowaliśmy rok mojego pobytu tu na nowym mieszkaniu.Dostałam od Moniki przecudne mieczyki, od Diany i Ksawera różyczki i nalewkę z czarnego bzu, trzeba było jakoś opić tę okazję, prawda?
Szkoda tylko, że nie było z nami Magdy, bo to przecież Ona rok temu była dla mnie najważniejsza osobą, ona mi pozwoliła mi na łzy, dzisiaj już nie ma śladu po żadnych smutkach, dzisiaj na moich ustach jest uśmiech szczęścia.

Chyba skończył się już letni czas, wieczorem przeszła nad Krakowem burza, dzisiaj jest pochmurnie i zimno. No i znów wczoraj moje kości się nie pomyliły, nogi odmawiały mi posłuszeństwa, kolana rwały, wiedziałam, że jednak deszczowa pora nas czeka.

Miałam dzisiaj w planie wizytę na Cmentarzu Rakowickim, by zapalić świeczkę na grobie Taty, ale niestety troszkę mój brzuszek znów zastrajkował i muszę pozostać w domu. Ale i tutaj mogę się za Niego pomodlić i przede wszystkim o Nim pomyśleć.
Zresztą prawda jest taka, że panicznie nie cierpię cmentarzy, jestem wprost chora, gdy tam muszę iść, a im starsza, im bliższy jest ten moment, że i ja tam będę leżała, tym bardziej większa czuję panikę i strach.
Jak to będzie ? Wszyscy przyjdą mnie pożegnać, po czym sobie pójdą, a ja tam zostanę sama……
No, nie całkiem sama, bo będą przecież moi Najbliżsi, ale…..  nie, ta myśl mnie przeraża, wprost poraża.

Dzisiaj sobota, czas relaksu i życzę, by było dzisiaj wiele miłych chwil, szczególnie dla dzieci, bo to ostatnie 2 dni swobody jeszcze tylko przed nimi.
Dobrej soboty 🙂

same rocznice

 

 

 

Teraz przez kilka dni będą same rocznice. Wczoraj była 37 rocznica podpisania Porozumienia sierpniowego pomiędzy NSZ Solidarność i ówczesnym rządem. No i oczywiście wybuchła awantura, która Solidarność jest bardziej prawdziwsza, którzy przywódcy są ważniejsi,  czy ta Solidarność  z 1980 roku, czy obecna.
Oczywiście, że wszyscy wiemy, że faktycznym przywódcą Solidarności 80 był Lech Kaczyński, a nie jakiś tam robotnik – elektryk Wałęsa. To Kaczyńskiemu należą się wszelakie splendory, bo przecież nie  na darmo przez ten płot (nie) skakał. A kto wie, może nawet Komitet Sztokholmski odbierze niesłusznie ofiarowaną Pokojową Nagrodę Nobla Lechowi Wałęsie, przecież mu się  ona nie należy, on był tylko Bolkiem, a otrzyma ją pośmiertnie Lech Kaczyński Oczywiście w jego imieniu odbierze ten zaszczytny medal jego brat- bliźniak, lustrzane odbicie, czyli Jarosław. Niech świat wreszcie zobaczy, jak wygląda oblicze prawdziwego bohatera, który co prawda w stanie wojennym siedział pod łóżkiem, ale teraz nagle zdobył się na niebywałą wręcz odwagę i z całym światem szabelką wojuje.
I to  na tyle o Solidarności mam do powiedzenia. Resztę pozostawię milczeniem.

Dzisiaj obchodzimy 78 rocznicę napasci hitlerowców na Polskę. Jednemu malarzowi, konusowi, wydawało się, że może sobie siłą  podporządkować cały świat i przeciwko sąsiadom – Polsce  najpierw swoje zbrojne ramię wyciągnął, potem siłą rozpędu chciał iść dalej, ale wreszcie mu nosa utarli. Bardzo trudny to dla nas był czas, byliśmy słabo uzbrojeni, właściwie to można powiedzieć, że nasze wojsko było słabe, bez pomysłu, bez strategii, ale Polacy byli waleczni, dzielnie stanęli do tej nierównej walki. Do tego nie mieliśmy żadnych sojuszników, którzy chcieliby nam pomóc, dlatego pierwsze lata wojny były dla nas przegranymi. Dopiero gdy pycha Hitlera urosła na tyle, że sięgnął po inne landy, które  jak wydawało mu się, jemu się należały, losy Polski zaczęły nabierać całkiem innego wymiaru, już mieliśmy z kim przeciwko hitlerowskiej przemocy walczyć. Trwało ta długie 6 lat, ale wreszcie nasz kraj pozostał wolny. Właściwie prawie, że wolny, bo niestety znów nie mieliśmy odpowiednich sojuszy, które wybroniłyby nasz kraj przed wschodnim  zniewoleniem, które zapewniły by nam suwerenność. Zresztą w podobnej sytuacji były tez i inne małe,  słabe politycznie kraje, które również poznały, co oznacza pozorna wolność, a w sumie podporządkowanie się obcemu mocarstwu.
No ale potem nadeszły czasy Solidarności i….. ale o tym już pisałam powyżej.
Powstaje pytanie : czy historia czegokolwiek nas nauczyła?
Raczej nie bardzo potrafimy wyciągać wnioski na dłuższy czas, entuzjazm tkwi w nas bardzo i krótko i znów nadszedł ktoś, kto nami koniecznie chce dyrygować, który nam mówi co dla nas jest dobre, w co mamy wierzyć, jak mamy żyć. I najgorsze w tym jest to, że nie jet to tym razem wróg, tym razem jest to swój, Polak, któremu w głowie roi się władza w wszechświecie. Otacza się, podobnie jak kiedyś niemiecki konus ludźmi biernymi, ale wiernymi, którzy chcą własną pieczeń upiec przy polskim stole i  pod pozorem populistycznych haseł tłumaczą innym, w co mają wierzyć.
78 lat temu taka polityka doprowadziła nas na krawędź wojny, na strach, pożogę, na zniewoleni, czy tym razem smutna historia ma znów się powtórzyć????
Przypominam, że w  latach 30 zeszłego stulecia Hitler też miał dość znaczną liczbę  popierających go  ludzi…..Wtedy też było sporo osób ciemnych, którym łatwo było nieprawdę wmówić…….
No i teraz też nie mamy niestety w świecie sojuszników, dzięki zresztą „wybitnej” polityce ministra Spraw Zagranicznych, pod dyktando pisowskiego GURU.
Niebywałe, jak można tak zrazić do siebie wszystkich tych, którzy kiedyś mogliby pomóc????

Wczoraj była też rocznica śmierci Księżny Diany. Królowa serc miałaby teraz 56 lat, pewnie byłaby wreszcie szczęśliwa, u boku kogoś, kto ją naprawdę kocha.Czytałam specjalne wydanie gazety, w której raz jeszcze przypominane były tamte lata:  ślub tej całkowicie niedobranej pary, a potem kilka lat niedoskonałego małżeństwa. Ślub, który miał być radością, przyniósł smutek i Dianie i Karolowi, który kochał z wzajemnością całkiem inną osobę. To tylko sztywna, dworska etykieta nie pozwoliła połączyć mu się z tą, która naprawdę kochał, unieszczęśliwiając tym i siebie i swoją żonę, poniekąd dzieci, które na pewno widziały brak zrozumienia w małżeństwie rodziców, a także i  i samą Kamilę Parker, która w końcu i tak po wielu latach została żoną Karola.
Czy naprawdę królowa Elżbieta ( a pewnie nie tylko ona, ale i tak zwany królewski ród) nie powinni byli jednak zezwolić na ślub prawdziwie zakochanych, a nie zmuszać  kogoś do spędzania tylu nieszczęśliwych lat u boku osoby, której się nie kochało?? Znów komuś wydawało się, że wie najlepiej, co wypada i co jest najlepsze dla innych, znów ktoś za kogoś zadecydował i nie było od tej decyzji odwołania.

Jutro mam swoje dwie prywatne rocznice, o których więcej napisze w następnym blogu.Wspomnę tylko, że jutro przypada 43 rocznica śmierci mojego Taty, a także pierwsza rocznica mojej przeprowadzki na nowe mieszkanie.
Z tej to okazji w dniu dzisiejszym będę miała kilku gości, mam nadzieję, że będzie miło. O tym tez jutro napiszę.

Dzisiaj przeżyłam chwilę trwogi, przez otwarte drzwi mojego balkonu wleciał do mojej kuchni gołąb i jak gdyby nigdy nic usiadł sobie na mojej kanapie.
Zawsze miałam te balkonowe drzwi otwarte nigdy nic pobnego mi się tu nie zdarzyło, chociaż……
Pamiętam, że wiele, wiele lat temu, gdy mieszkałam jeszcze na Smoleńsk przez otwarte drzwi balkonowe  jakiś  gołąb tez wleciał do kuchni i usiadł na stole..
Wtedy moja siostra dostała histerii i zaczęła mnie wołać : Ewa, Ewa, chodź szybko, popatrz, to chyba przyleciał nasz Tata.
Zbieg okoliczności? Jutro przeciez przypada rocznica Jego smierci….
Przegoniłam gołębia, ale teraz mam wyrzuty sumienia……….
Ale co ja miałabym z nim niby w tej kuchni robić?????

Sobota ponura, chociaz obiecywali słonko.
Spokojniem, dopiero jest godzina 10 ta, moze  potem zaświeci ???…..

A jdnak przyjemnej soboty Wszystkim życzę, a ja idę sobie na zakupy.

przeczytane wczoraj:

 

 

 

Walka o środowisko w Kenii!!!

 w Kenii wprowadzono zakaz używania jednorazówek. 
Za produkcję, sprzedaż, a nawet za używanie plastikowych woreczków grozi kara do 38 000 dolarów, albo kara 4 lat więzienia.
Co prawda kilku wytwórców takich torebek wystąpiła do sądu o odwołanie takiego rozporządzenia, jednak rząd Kenii uznał, że ochrona środowiska jest ważniejsza niż ochrona interesów biznesmenów.
Takie odpady plastikowe bardzo często stają się częścią pożywienia niektórych zwierząt, często odnajdowano resztki niestrawionej folii w mięsie bydła, pasącego się na pastwiskach, gdzie wyrzucane często są  śmieci.
Taka folia rozkłada się bardzo długo, od 20 do 1000 lat i jest więc przez to szkodliwa dla środowiska.
Problem ten, słusznie zauważony w Kenii jest globalny, przecież prawie wszystkie kraje, w tym i Polska  używają takich foliowych opakowań.
Pamiętam czasy, gdy były trudności z opakowaniami, mięso, lub inne towary pakowano w malutkie płatki rozłażącego się od wilgoci papieru, trudno było taki towar czasami w całości do domu przytargać.
A dzisiaj? Każdą szynkę, kiełbasę, czy kawałek mięsa, lub sera, opakowują w osobną folię, potem jeszcze otulają tę folią woreczkiem nylonowym, a na końcu cały taki towar wsadzają do jeszcze jednego, dużego worka , też foliowego i dopiero takie produkty podają klientowi. Przychodzę do domu i muszę te wszystkie folie rozpakować, bo inaczej szczelnie zapakowany w nią kawałek mięsa czy szynki zaraz zzielenieje, powstaje mi więc cała masa śmieci, w tym ta część trudna do rozkładania.
A tyle teraz mówi się o recyklingu, nawet został wprowadzony (na szczęście) nakaz segregacji śmieci, cóż z tego, skoro potem i tak pozostaje kłopot z takimi nierozkładającymi się materiałami. Nie mam pojęcia, jak odpowiedzialni za recykling ludzie z tym walczą, może są jednak jakieś metody na szybsze rozkładanie szkodliwych materiałów?
Był co prawda taki pomysł, żeby zlikwidować i u nas w Polsce plastikowe opakowania, nawet wyszło  i  obowiązywało przez krótki czas takie rozporządzenie o nie używaniu, zwłaszcza w tych dużych marketach worków nylonowych ale…….. w umie sprowadziło się to do tego, że  takie worek w markecie są dostępne przy towarach, które trzeba samemu zapakować na przykład bułki, czy owoce, a przy kasie i tak wszystko pakują do sporej torby foliowej,za którą trzeba zapłacić. Co prawda nie jest to jakaś wielka suma, raczej groszowa, ale przecież nie o to w tej ustawie miało chodzić. No więc w sumie produkujemy te niepotrzebne i szkodliwe sterty śmieci, za wywiezienie których potem płacimy z roku na rok więcej, bo i tutaj podwyżka za usługę obowiązuje.
W Stanach rozwiązano ten problem w inny sposób, tam w marketach sa olbrzymie papierowe torby, do których klienci wsadzają swoje towarym, potem te   papierowe worki można by  używać do pakowania  domowych śmieci.
Gdy Alma była jeszcze na polskim rynku, często własnie używali takie torby – bardzo je lubiłam, po wypakowaniu towaru torbę składałam i stopniowo używałam własnie jako wkład do kosza na śmieci. Znów nie worki nylonowe, z  których teraz zrobiono wkłady do kosza na śmieci, a  które przecież tez pewno długo się rozkładają, a właśnie papierowe. Może trudniej potem te śmieci wynieść, ale przecież nie trzeba ich pakować aż pod sam wierzch, żeby potem mieć trudności z ich wyniesieniem.
Niestety nie dbamy o nasza rodzimą ekologię.Wystarczy iść do lasu i zobaczyć, ile tam śmieci jest wyrzucanych, ile niepotrzebnych butelek, a także i wręcz worów z wywalającymi się z nich odpadkami zaśmiecają nasze piękne płuca Polski, jakimi są lasy.
Ile rzek jest zanieczyszczonymi chemikaliami, które beztrosko wylewane są na zewnątrz, bez odpowiedniego zabezpieczenia, bez odpowiedniej ekologicznej obróbki – lepiej pozbyć się ich, niż potem płacić za recykling.
Ile przemysłowych kominów ziaje szkodliwymi dymami, bo lepiej nawet zapłaić jakąs tam niewielką karę za zanieczyszczenie powietrza, zamiast płacić ciężkie pieniądze na zakładanie odpowiednich filtrów.
Nie wspomnę już o świadomym niszczeniu lasów, nagminnie je wyrąbując, bo potem na tym miejscu powstają nowe osiedla, a deweloperzy potem tylko przeliczają pieniądze…. 

Polska niestety stacza się coraz bardziej, ze smutkiem na to patrze, bo wiem, że po niej kiedyś pozostaną tylko kikuty drzew i sterta śmieci……

Dzisiaj ostatni dzień miesiąca sierpnia, dziwne, ale takie prawdziwe, jesień już puka do naszych okien, słyszycie????Ale i tak zapowiada się piękny słoneczny dzień.
Niech to lato się za bardzo nie zniechęca, niech jeszcze chwilkę potrwa.
Miłego czwartku

Dla Ciebie Ulu

Kolejna piękna róża w moim blogu przegląda się w lustrze wody, jakby nie dowierzając, czy jest na tyle śliczna, żeby do Uli pasowała.
Pasuje? Chyba tak ULECZKO !!! Sama oceń, czy jest wystarczająco piękna. Starałam się znaleźć dla Ciebie tę najpiękniejszą, jak zresztą w każdą środę, bo co bez tego cudownej, królowej wszystkich kwiatów środa znaczyła?????Pewnie nie jeden z moich Czytelników zastanawia się, dlaczego własnie ten kwiat dla Ciebie wybrałam.
Dokładnie nie pamiętam, skąd ten pomysł w mojej głowie zakwitł, bo to już tak dawno temu było, nawet nie pamiętam kiedy i z jakiej okazji się rozpoczął, ale wiem jedno, będzie trwał i trwał tak długo, jak trwa nasza Przyjaźń.
No to całuski dla Ciebie Ulu, jeszcze wciąż letnie, nawet ostatnio dosyć gorące.
Ale nawet, gdy już śnieg spadnie, a mróz pokryje drzewa, chodniki i wszystko co się da, moje uczucia Przyjaźni do Ciebie pozostaną zawsze jednakowo gorące.
  
        

 

Rok szkolny zbliża się nieuchronnie bardzo szybkimi krokami. Znów dzieci do ławek szkolnych zasiądą, a potem obciążone różnymi szkolnymi i pozaszkolnymi zajęciami, typu gimnastyka, piłka, języki, korepetycje itd szybko zapomną o słodkich beztroskich chwilach, gdy nie trzeba  było skoro świt się z łózka zrywać i można było poganiać sobie z koleżkami, czy koleżankami przez nieomal dzionek cały, albo beztrosko spędzić czas przed komputerem (oj, dzisiejsza młodzież bardzo wszelakie gry komputerowe uwielbiają.

Wczoraj przeczytałam takie wspomnienia szkolne z okresu PRL-u, czyli akurat z czasów mojej szkoły podstawowej i potem liceum.
Rok szkolny rozpoczynał się 1 września  uroczystą akademią w świetlicy, gdzie pojawiała się młodzież odświętnie ubrana : dziewczynki występowały w mundurkach, chłopcy w granatowych ubrankach (czasem czarnych) i w białych koszulach z zapiętą pod szyją ciemną kokardką.

W  pierwszych latach mojej nauki szkoła trwała od poniedziałku do soboty, dopiero potem wprowadzili dwie wolne soboty w miesiącu, a potem i wolną każda sobotę.
W szkole obowiązywał odpowiedni strój : dziewczynki musiały być ubrane w granatowe fartuszki z białymi kołnierzykami, chłopcy w krótkie ciemne ubranka, nie było mowy o żadnej pstrokaciźnie, jak dzisiaj.Chłopcy musieli mieć krótko przycięte włosy, dziewczynki tez nosiły albo krótkie fryzurki, albo miały je  spięte w warkoczyk, czy w kucyk. Chłopcy nie mogli nosić żadnych kucyków, to było nie do pomyślenia, podobnie jak nie bylo do pomyslenia, aby dzieci miały na rekach tatuaże, albo kolczyki w nosie, czy w języku, lub na wargach, jak to dzisiaj bywa.
Małe kolczyki, wpięte w uszach nosiły tylko dziewczynki.
Nauczycielki sprawdzały czystość kołnierzyków i sprawdzały, czy tarcze przyszyte były należycie na lewym rękawie chałatu, a w chłodne dni były one też umieszczone na rękawach płaszczy, w miejscu tak widocznym, by wszyscy wiedzieli, do której szkoły dany uczeń uczęszcza.
Ach te tarcze, ile było na nich przemyślnych wybiegów, by umieścić je tak, by łatwo się ich po szkole z rękawa pozbyć: były przypinane agrafką, albo szpilką, ale często te uczniowskie pomysły były przez uważne nauczycielki wychwytywane i dopiero potem była awantura, nawet z koniecznością przybycia rodziców do szkoły, albo z wizytą i tłumaczeniem u pani dyrektor, która zawsze była postrachem dla całej szkoły, nie tylko zresztą dla uczniów, ale także i często dla nauczycieli.
Pamiętam, jak na lekcje przychodziła inspekcja, złożona z pani Dyrektor i dwóch pań czy panów z kuratorium, wtedy nauczycielka dwoiła się i troiła, żeby dobrze klasa wypadła, bo to świadczyło też o niej, jaką jest nauczycielką. Miałam taką wychowawczynię, która zawsze bardzo się takimi inspekcjami tremowała i pamiętam, że zawsze w czasie takiej lekcji z wizytatorami najpierw na jej szyi pokazywała się czerwona plamka, potem druga, trzecia, czwarta, aż w końcu cała jej szyja wprost płonęła czerwonością, Zawsze było mi jej bardzo żal, bo  widać było, jak bardzo jest zdenerwowana.
Postrachem w szkole była tez pani higienistka, która sprawdzała czystość głów ( w tym okresie często w szkołach pojawiała się wszawica) i…paznokci, które musiały być czyste i króciutko przycięte.No i następna ważna postać w szkole była pni woźna, która pilnowała porządku w szatni i na korytarzach, dzwoniła na przerwy i goniła wszystkich niepokornych uczniów wielkimi wrzaskami. O tak, woźna,  to była bardzo ważna w szkole persona !!!
Niektóre szkoły miały własne pracownie: fizyczną, czy chemiczną, gdzie przeprowadzało się ciekawe doświadczenia, moja szkoła takich pracowni nie miała, musieliśmy chodzić do innej,  zaprzyjaźnionej szkoły, więc dwa razy w tygodniu mieliśmy zapewniony miły spacerek.
Ale z jakim rozrzewnieniem teraz wspominam te cielęce lata.
Może to były mroczne lata PRL-u, co z tego, zresztą dla obecnej młodzieży też te szkolne, niebawem następujące dni nauki łatwe nie będą, bo będą musieli chcąc, czy nie, być wyznawcami jednej słusznej religii i jednych słusznych poglądów.
I nie będzie zmiłuj się,  dla nieostrzegający pisich reguł, restrykcje mogą być bardzo nieprzyjemne (będą relegować ze szkoły????)

No, ale spokojnie, jeszcze kilka dni  luzu dzieciakom pozostało. Teraz ciężki czas nadszedł dla ich rodziców, którzy do kieszenie głęboko sięgać będą musieli, aby kupić odpowiednie książki, zeszyty, inne przybory szkolne, czasami i coś nowego z ubrania, szczególnie na WF (dawniej nazywaną po prostu gimnastyką).  
O, jest pewna różnica, dawniej w takich sklepach z artykułami szkolnymi przed 1  września były niebotyczne kolejki, bo zawsze brakowało (chyba) tych zeszytów, kredek, gumek itp, teraz można je bez trudu kupić,  w każdym markecie, więc przynajmniej rodzicom kolejki będą zaoszczędzone, niestety wydatki nie będą ograniczone, podejrzewam, że będą nawet troszkę większe niż na przykład rok temu, wszystko przecież drożeje…..

Przyjemnej środy wszystkim, dzieciaczkom też, niech się jeszcze tą resztką wakacji cieszą, póki na to jest jeszcze odpowiedni czas.

i znów ten blog

 

 

 

 

Nie, nie znaczy to, że nie lubię moich wpisów. Po prostu czasami nic szczególnego, o czym warto pisać, się nie dzieje.Chociaż…dzieje się, dzieje, zwłaszcza w polityce, ale mi już całkowicie ręce opadają, jestem bezsilna, widząc arogancje i coraz większy tupet rządzących i całkowitą głupotę Polaków.
Znów gruszki na wierzbach urosną, rządzący obiecują, obiecują, będą takie podwyżki płac, że chyba wszyscy traki jakieś będziemy musieli zamówić, żeby tę forsę udźwignąć. Czyżbyśmy wracali do czasów, gdy człowiek zarabiał miliony, z tym że chleb kosztował 30 tysięcy za bochenek?
Nie pamiętacie tych czasów, ja pamiętam……..Nadrukowali całą masę papierków bez pokrycia i szczodrze  ludziom rozdawali, kupując tym swoje poparcie. Teraz jest całkiem podobnie,
Potem przyszedł Balcerowicz i wszystko jakoś uspokoił, pieniądze zdewaluował do całkiem przyzwoitych wielkości, było pokrycie w towarze na to, co zarabialiśmy. A teraz gdzie znajdziemy takiego Balcerowicza?
Bo jak dotąd Morawiecki tez bajki finansowe snuje, tylko…okazuje się, że coraz bardziej są one rozwodnione, bez prawdziwego pokrycia.
Nie jestem wcale przeciwko podwyżkom płac, ale nie takim kosztem, jakim robi to Pis Wiadomo, zbliżają się wybory samorządowe i wciąż Pis musi walczyć o swoje poparcie, bo mimo, że sondaże są dla nich podobno korzystne, rzeczywistość może wyglądać całkiem inaczej. I oby wyglądała, bo gdy Pis osiądzie jeszcze w samorządach już całkowicie tej biednej Polski nigdy nie posklejamy.
Zresztą i tak z tym będą kłopoty, jak na razie zapowiada się następna kadencja tej wszystko psującej partii, czyli jeszcze wiele do zrujnowania im pozostało, tylko kto to wszystko naprawi i jak długo potem nasze wstawanie z nędzy będzie trwało???? Strach nawet myśleć….
Pewnie tych lepszych czasów już się nie doczekam…..

 

Wczoraj odkryłam nową „trasę” do pracy. Po wybudowaniu (wreszcie) wielkiego zespołu budynków przemysłowo – mieszkalnych na ulicy Prądnickiej, zrobili przy okazji nową uliczkę, która łączy ul Siemaszki i Prądnicką Właściwie jest to alejka spacerowa, ale idąc nią zauważyłam, że i tak nie jest ona do końca wykonana, spory kawał „ugoru” pozostał, ciekawa jestem, czy tak już  pozostanie, czy jeszcze ktoś ten „ugór” zagospodaruje, bo troszkę dziwnie to wygląda, gdy pas drogi jest wypełniony płytkami chodnikowymi, a obok ziaje góra gliny z trawą.Taka polska rzeczywistość, nie do końca wszystko jest dopracowane,  jakiś bubel musi pozostać. Troszkę mam wątpliwości, czy ten krajobraz tam się zmieni, bo jakoś nie widać już robotników, którzy dotąd tam pracowali, pusto i głucho…..  No i ciekawa jestem, kiedy ludzie wreszcie zaczną się tam sprowadzać. Fajnie jest, gdy w takim świeżo wybudowanym domu pokazują się już firanki.

Wczoraj byłam świadkiem śmiesznego zajścia. Jakiś młody człowiek, widać zdenerwowany korkami na ul Prądnickiej, postanowił sobie ułatwić życie i jechał kawałkiem ul Siemaszki pod prąd. Zatrzymał go…… nie, nie policjant, tylko jakiś dziadek, który zaczął na niego wręcz krzyczeć, że łamie przepisy drogowe. Dyskusja rozwijała się na samym  środku ulicy, kierowca z auta coś tam tłumaczył, dziadek rozgniewany do czerwoności wymachiwał na niego rękami i coś tam krzyczał, a w między czasie na nieprzejezdnej przez ten incydent ulicy zrobił się niezły korek, po protu zablokowali przejazd i   nadjeżdżające auta zaczęły na nich trąbić. Oj dziadku, dziadku, pomyślałam, przecież ty nie jesteś policjantem, który ma  ruchem drogowym kierować. No dobrze, miał rację, że zwrócił mu uwagę, ale czemu przy okazji zablokował całą ulicę i nie pozwolił ludziom na swobodny przejazd?
A moze dziadek jako dziecko marzył zostać policjantem i teraz spełniał swoje marzenia?

Zapowiada się całkiem przyjemny dzień. Ale czuć już jesień, nawet to ciepło jest takie jesienne, liście już pomału zaczynają z drzew spadać…..Cóż, jest jak jest, byleby tylko nie było  gorzej. Na razie idzie jesień, ale zima może być w tym roku całkiem mroźna, tak prognozują……
Życzę przyjemnego wtorku

Czyżby był dziś poniedziałek?

 

A może to zima już szybko się zbliża, skoro ciągle jestem taka niedospana? Ostatnio śpię jak zabita, mogę spać nawet  w dzień, tak jak na przykład wczoraj, ledwie zaczęłam film oglądać, już oczy mi się przymykały i na tym fotelu sobie kimałam, nie wiele z fiilmu wiedząc.
Fakt, że to był film, który już kilka razy oglądałam – Pani Doubtfire – ale z wielką przyjemnością raz jeszcze na tern film tym jednym chociaż okiem spozierałam, bo uwielbiam Robina Williamsa, który w roli przebranego mężczyzny w rolę starszej gosposi był naprawdę wspaniały.
Zresztą widziałam tego aktora w kilku rolach, zawsze był świetny, chociażby w filmie Świat według Garpa, gdzie grał rolę niezbyt rozgarniętego mężczyzny, czy wspaniała jego rola była w filmie Stowarzyszenie Umarłych poetów, gdzie zagrał rolę charyzmatycznego profesora, bardzo zresztą  przekonywająco tam występował, wydawało się, że to nie film, ale prawda.
Oczywiście przespałam całą dzisiejszą noc, całkiem smacznie przespałam, nawet dosyć szybko zasnęłam, o dziwo wcale w nocy się nie budziłam, nie wstawałam  i z wielkim trudem otwarłam oczy kwadrans po siódmej rano, pewnie jeszcze chętnie bym sobie pospała, ale obowiązki…… wszak dzisiaj już jest poniedziałek. Kolejny już poniedziałek, tak szybko dni płyną, jakby w kalendarzy były tylko poniedziałki, środy i niedziele.
I bardzo dobrze, że w tych szarych dniach tygodnia jest ten jeden kolorowy, różany, środa……
Weekend przeszedł mi całkiem spokojnie, oglądałam sobie troszkę TV, trochę grałam w tę farmę, która pomału już mi się nudzi, bo zadania są coraz bardziej trudne, dla mnie niewykonalne, bo każą prosić o pomoc sąsiadów, wysyłam prośby o taką pomoc i jak dotąd tylko dostałam jeden wazon, a gdzie reszta?  Jak mam zebrać drewna, śrubki, brokaty do twarzy, czy listki miłosne, skoro nikt mi nic nie posyła, mimo moich próśb?
Mogę jedynie wykonywać tylko takie zadania, które nie potrzebują pomocy, ale niestety dopóki poprzednich zadań, tymi z prośbami nie wykonam, nowych nie dostanę, Czyli obłęd, chyba przestanę wreszcie w to grać, bo to jakaś paranoja kompletna. I całkowite ubezwłasnowolnienie swojego ja.
Oglądałam też wczoraj  na stacji  TVN wspomnienia o Grzegorzu Miecugowie, nie było typowego Szkła Kontaktowego, jak to zawsze o 22 giej bywało, ale cały program, prowadzony przez dziennikarzy Szkiełka był wspomnieniem o ich wielkim przyjacielu, którego pustkę już zaczynają odczuwać.
Ciekawa jestem, czy Szkło kontaktowe w swoim starym wymiarze jeszcze na ekran powróci?

A dzisiaj od rana znów się zdenerwowałam, bo przeczytałam na Onecie wywiad z szefem pionu śledczego IPN -u, który stawia zarzuty Lechowi Wałęsie o powierzenie nieprawdy, za co grozi mu nawet kara więzienia.  Ludzie!!!!!! to przecież to jakaś paranoja……….
Wałęsę chcą do więzienia wsadzić? jak jakiegoś pospolitego rzezimieszka?????

No i po co ta cała hucpa  panowie z IPN-u?? I tak dla  80 procent Polaków (co najmniej) i dla świata to Lech Wałęsa był Bohaterem lat 80 tych i nic i nikt tego nie zmieni. Ale niektórzy koniecznie chcą zmienić historię, wysadzając na fotel, który się mu nie należy, innego Lecha. To jest po prostu wstrętne, ohydne,  historii nie można zmienić i nie można sobie zawłaszczyć, tak jakby to pis sobie życzył. Lepiej odstąpicie od sprawy, zanim całkowicie się zbłaźnicie!!!!! Bo kiedyś za to przed światem od powiedziecie!!!!!

Świat się kończy, gdy podłość zwycięża, gdy to całe pisie szambo, które się na Polskę, przy aplauzie ciemnego luda  wylewa, codziennie od nowa wybucha z coraz większą siłą nienawiści i absurdu i nie można tego zatrzymać.
Żyłam w  czasach komuny i wierzcie mi, zdecydowanie mniej podłości wtedy panowało.
Czy doczekam się lepszych czasów?
Dlaczego odchodzą od nas ludzie mądrzy, prawi, chcący zmieniać świat na lepszy, a ci, którzy knują, intrygują wciąż sa przy głosie?
Gdzie jest to prawo????? Gdzie jest logika naszych czasów??? Całkowicie już się zatraciliśmy?, pogrążyli w absurdzie złości, nienawiści i całkowitej głupoty???
To po co były te lata 80 -siąte? Kogo teraz na tron wysadzili? Tych, co wszystko to co tamci wywalczyli, ci teraz niszczą, niweczą????

Sorry, nie mogę nie pisać o tym, bo mnie to boli, po prostu boli. Pamiętam doskonale tę wielką radość, gdy doszło do podpisania ugody w Stoczni Gdańskiej, pamiętaj, jak nieśli z wiwatami Wałęsę na ramionach, jako ich symbol zwycięstwa, a teraz inna już Solidarność, która sobie pozoruje własność tego symbolu, wyrzuca tamtych bohaterów poza nawias, ba, zabrania im świętować rocznicę tamtej Solidarności, nie pozwala na spotkania z publicznością, tak jak ostatnio zabronili to pani Krzywonos.
Do czego doprowadziliśmy??????????
WSTYD, HAŃBA, HISTORYCZNE OKRUCIEŃSTWO.

Niszczą wszystkich, tych którzy żyją i wspomnienia o tych, którzy już odeszli, a dzięki nim mamy wolną Polskę.
To nie Kaczyńscy byli bohaterami tamtych lat: To Wałęsa, Geremek, Michnik, Borusewicz czy Frasyniuk  byli na ustach ludzi, którym własnie te postacie upragnioną wolność przynieśli.
I nikt mi nie powie, że tak nie było,  JA PAMIĘTAM!!!!! JA ŻYŁAM W TAMTYCH CZASACH, WE WŁASNY, SERCU ODCZUWAŁAM TĘ WIELKĄ RADOŚĆ ZWYCIĘSTWA!!!
TAM KACZYŃSKICH WCALE NIE BYŁO !!!!!!!!!!!!!!!!

Dobra, już kończę, bo aż brzuch mnie z tych nerwów rozbolał, tak nienawidzę kłamstwa i tak nienawidzę, gdy z ludzi chce się na siłę idiotów zrobić.

Przed nami nowy tydzień, oby przyniósł on wreszcie coś pozytywnego dla nas, dla Polski.
Miłego poniedziałku

przemijanie

 

 

Tak sobie od rana myślę, jak to życie szybko upływa, jak  za szybko przemijamy……..
Niektórzy pozostawiają po sobie ślad, o innych mówi się przez jakiś czas, ale na pewno w sercach ich najbliższych pozostają.
Moje rozmyślania na pewno związane są z wczorajsza smutną wiadomością o śmierci Grzegorza Miecugowa.
Każdy z nas wiedział, że był kiedyś bardzo chory, nie każdemu przychodziło do głowy, że nawrót jego choroby będzie taki tragicznie szybki w skutkach.
Wydaje się, że dopiero co jego specyficzny uśmiech gościł na naszych ekranach, ale już go nie ma, odszedł w grono tych wspaniałych, którzy ostatnio od nas odeszli.
Przykry był ten cały rok, z dziennikarzy odeszła nieodżałowana Maria Czubaszek, teraz Grzegorz Miecugow,  odeszło kilku wspaniałych aktorów, między innymi niezapomniana Danuta Szaflarska, Witold Pyrkosz, czy wielcy wirtuozi naszej kultury Wojciech Młynarski, czy Zbigniew Wodecki.
Bez nich pozostaje taka pustka, bo są takie miejsca w naszych sercach, które tak trudno jest kimś innym zastąpić.
Oni byli, przeminęli, ale zawsze w pamięci pozostają…..w utworach, w książkach, w myślach…….

Przykre jest tylko, że tyle wstrętnych, podłych hejtów  związanych ze śmiercią Grzegorza Miecugowa zostało zamieszczone w komentarzach na niektórych forach, szczególnie tych prawicowych, czy na stronach Face Booku, szczególnie ludzi, związanych z dzisiejszą władzą.
Dziwne jest to, że ci ludzie nazywają siebie prawdziwymi, jedynymi słusznymi katolikami, a tyle nienawiści w te swoje hejtt wlewają.
Czy ich „BÓG” (specjalnie w cudzysłów to słowo ujmuję)  życzy komuś śmierci, czy ich „BÓG” pozwala na takie słowa „dobrze że już zdechł’?
Bo mój Bóg nie zgadza się na nienawiść, na zawiść, na zemstę, na życzenie komuś śmierci…….
Czyżbyśmy wierzyli w dwóch  różnych Bogów????
Jak można modlić się do Boga, wyznawać Jego wiarę, łamiąc wszelakie przykazanie, które dał On ludziom po to, aby przestrzegali Jego dekalogu, tablice z 10 nakazami otrzymał Mojżesz na  gorze Synaj, jako wskazówkę, aby w przyszłości otrzymać życie wieczne.
Właśnie, życie wieczne, ale tym , którym szerzą nienawiść, złorzeczą , czy w inny sposób łamią nadane przykazania chyba wydaje się, że życie trwa tylko tu i teraz, że już nie będzie żadnego „Tam”, skoro nie czują tej Bożej Bojaźni.
Tylko dlaczego nazywają siebie prawdziwymi katolikami??????
Ale nie do mnie należy ich ocena, kiedyś staną przed Sądem Najwyższego i wtedy…….. będzie płacz i zgrzytanie zębów.
Ale przecież jeszcze tu na ziemi wciąż mają szanse na to, by się nawrócili, by porzucili te szkodliwe działania. by zaczęli kochać ludzi.To wcale nie jest takie trudne, wystarczy poskromić w sobie złość i nienawiść.
Bo ciągle aktualne jest to mądre stwierdzenie : Kochajmy ludzi, oni tak szybko odchodzą……..
Pan Grzegorz odszedł stanowczo za wcześnie. Miał dopiero 61 lat, miał tyle pomysłów na życie, tylu ludzi chciał jeszcze nauczyć prawdziwego życia, tyle nam wszystkim chciał jeszcze powiedzieć…..
WIELKI ŻAL !!!!

A tak swoją drogą pomyślałam sobie, że może najwyższa pora rzucić palenie? Pan Grzegorz był namiętnym palaczem. Co prawda w ostatnich latach jego życia udało mu się rzucić ten nałóg, a jednak, chyba było to troszkę za późno. Podstępny rak zjadał jego płuca i mimo, że wydawało się, że opanował tę straszną chorobę, choroba o nim nie zapomniała.
Ewa, pomyśl troszkę, może……..

Jaka będzie ta dzisiejsza niedziela? Słoneczna, czy burzowa?
Dzisiaj nad ranem niewielka burza nad Krakowem już przeszła, teraz świeci słonko, może jednak całkowicie „spacerkowo” się wypogodzi????

Życzę spokojnego niedzielnego odpoczynku