Zbyt piękna pogoda była, żeby w domu siedzieć. Więc wybrałam się do Parku. Z ławeczki wysłałam SMS-d do VIPA : „Siedzę teraz w Parku, jak chcesz, możesz do mnie dołączyć.” No i oczywiście jak zwykle się nie zawiodłam. Siedzieliśmy w Parku do godziny prawie 19-stej, napawając się ciepłem słoneczka, przepiękną, żywą zielenią wspaniale rozkwitłych drzew. a ptaszki nam tak pięknie dzisiaj koncertowały, że aż czułam się, jakbym była w Filharmonii na jakimś specjalnym Ptasim Koncercie. To była naprawdę wspaniała niedziela !!!!!
„Jeżeli Cichanouska chce reklamować antydemokratyczną opozycję w Polsce i występować na mityngu Trzaskowskiego, to niech szuka pomocy w Moskwie” – napisał na Twitterze Ryszard Terlecki. Słowa te spotkały się z falą negatywnych komentarzy na które szef klubu PiS zdecydował się odpowiedzieć. „Co innego spotykać się z kim tylko ma ochotę, a co innego brać udział w werbunku antyrządowych kadr” — stwierdził.
Już sam ten cytat świadczy o tym, czym jest nasza rządząca partia – kupą bufonów i głupków, nieudaczników, a przy tym wspaniałych hochsztaplerów i to na bardzo wielką skalę. I my wszyscy musimy z tym żyć?? Niestety, tak jak kiedy s powiedziała pani Senyszyn : nie jest najgorsze to, że w to gó.w…no wleźliśmy obiema nogami, najgorsze jest to, że się w nim pomału zagospodarowujemy. W każdym normalnym, demokratycznym kraju taki pan jak Terlecki nie tylko przestał by piastować funkcję Marszałka Sejmu, ale po prostu z wielkim hukiem wyleciałby z rządu. Nawet sama pani Ciechanouska nie mogła zrozumieć intencji wypowiedzi tego pisowskiego matoła. Niby Polska miałaby być dla Białorusi wzorcem przestrzegania zasad demokracji, a tu tak bardzo obraźliwe słowa świadcząca o tym, że opozycja w oczach rządzących jest po prostu niczym, nawet można powiedzieć, że wrogiem. padają z marszałkowskich ust, niby w intencji ratowania demokracji w Polsce? Owszem, opozycja w |Polsce była, jest i będzie, czy to się Terleckiemu podoba, czy nie i trudno, żeby opozycja popierała antydemokratyczne zakusy rządzącej „elyty”, nagminnie łamiącej nie tylko podstawowe konstytucyjne prawa, ale swoim zachowaniem zbliża się właśnie do białoruskich standardów.
Wczoraj jeszcze niektórzy starali się tę całkiem nie tyle niefortunną, co wręcz arogancką wypowiedź Terleckiego tłumaczyć włamem na jego konto, niestety, kilka godzin później tenże Terlecki dwoma rękoma podpisał się pod swoimi antydemokratycznymi dywagacjami. Widocznie jest zdania, że władza Pisu jest wszechstronna i będzie trwać wieki. I oby się pomylił.
Dzisiaj mamy sobotę, niby zapowiadali, że będzie ona OK, słoneczna i ciemna, tym czasem znów nam pogoda psikusy czyni. Nawet na dzisiaj nie tylko deszcze, co i burze zapowiadają. Ale chyba tez powinniśmy się do tego, podobnie jak do władzy Pisu przyzwyczaić. Jednak milej soboty życzę
4 czerwca 1989 r. przeprowadzono pierwszą turę wyborów do Sejmu i Senatu. Tego dnia – jak pisał prof. Antoni Dudek – „miliony Polaków zadały przy pomocy kartki wyborczej śmiertelny cios komunistycznej dyktaturze”. Pamiętam ten dzień tryumfu, gdy Solidarność zadała Komunizmowi śmiertelny cios, gdy zwyciężyła normalność, demokracja. Czy dzisiaj uda nam się ten krok powtórzyć? Czy uda nam się zadać śmiertelny cios KACZYZMOWI, który jest od komunizmu jeszcze gorszy, bo jest nie tylko jego namiastką, ale niestety pomieszaną jeszcze z nazizmem, czyli najgorszymi wzorcami, które wydawałoby się historia pozostawiła poza sobą. A jednak nie, ta HYDRA odrosła i coraz bardziej swoje pazury pokazuje. Propaganda Pisu jest oi wiele silniejsza od komunistycznej propagandy, pomieszanej z propagandą Goebbelsa. Niestety Polacy, to w większości naród niedouczony, po prostu głupi, nie próbujący nawet rozeznać grozę sytuacji i w dodatku łasy na kilka złotych, którymi można go kupić, a co najlepsze ten pisi grosz pochodzi z pieniędzy podatników, to nimi przekupują nas wszystkich, kręcąc przy tym niesamowite lody, wzbogacając swój majątek, który w arogancki sposób ukrywają przed innymi, nazywając ich bezczelnie bogaczami, z których haracz należy ściągać. Teraz Wielki Wódz, wyraźnie mało dowartościowany zażyczył sobie, aby film o jego walce z komuną nakręcić i oczywiście znaleźli się chętni, którzy za jakieś wątpliwe korzyści taki film nakręcą. Ciekawe, czy pokażą w nim łóżko z pierzyną, pod którą do południa smacznie pamiętnego 13 grudnia spał sobie Jareczek. Tak bardzo był zajęty tą walką z komuną, że smacznie przespał najważniejszy jej punkt programu i nawet nie wiedział, co koło niego się dzieje, można powiedzieć, że rzeczywiście był to PRAWDZIWY B O C H A T E R (specjalnie przez ch napisany) tamtych lat. Pamiętnego czerwca 1989 roku mieliśmy Solidarność, związek, którego priorytetem była walka z wrogim demokracji – z komunizmem, mieliśmy ludzi mądrych, światłych, potrafiących uświadomić lud o co należy i warto walczyć. Dzisiaj Solidarność powstała ze ścieków ludzi podległych Kaczyńskiemu, samych lizusów, karierowiczów, którzy chowają się pod sztandarem, który kiedyś miał wartość, dzisiaj jest tylko nic nie znaczącą szmatą ze szmatławymi pseudo solidarnościowymi działaczami – niestety taka jest prawda. I smutne jest to, że nie ma teraz takich wielkich umysłów jak prof Bronisław Geremek, czy Tadeusz Mazowiecki i wielu jeszcze innych, którzy potrafili przekonać Polaków do zmiany poglądów na rzeczywistość i tworzenie nowych demokratycznych zasad, szkoda, że nie ma takiego wielkiego przywódcy, jakim wtedy był Lech Wałęsa, może człowiek prosty, człowiek wywodzący się z tej grupy, do której przemawiał, ale był bardzo oddany sprawie, a przede wszystkim mający niebywałą pozytywną charyzmę, którą używał podczas swoich przemówień. A robotniczy lud wprost go uwielbiał i stawał pod jego dyktando do walki.
Dzisiaj mamy 4 czerwca 2021 roku, czyli dzisiaj mija 32 lata od pamiętnego dnia tryumfu i co……niestety jesteśmy nie tylko 32, ale co najmniej 50 lat do tyłu. Kaczyzm świetnie hula, oszukuje i co gorsze ogłupia polskie społeczeństwo , a w tym wszystkim smutne jest to, że nie posiadamy żadnego mądrego człowieka, który potrafiłby skupić wokół siebie ludzi zainteresowanych w walce z tym marazmem, który nas ogarnął. Co prawda Rafał Trzaskowski próbuje w jakiś sposób powtórzyć swój wyborczy sukces, gdy zebrał w Polsce znaczną ilość punktów poparcia, niestety nie wystarczających do zwycięstwa w wyborze na fotel prezydenta, niestety przegrał z pisią propaganda a może i różnymi machlojkami, które towarzyszyły tym wyborom. Ale jednostka sama nie wiele może zrobić, potrzebuje poparcia innych, którzy jak na razie, mimo wspaniale głoszonych słów, zajęci są własnymi interesami. Czarno niestety to widzę. Co prawda ostatnio Donald Tusk odgrażał się, że również przystąpi do tej nierównej walki, ale to wciąż jeszcze jest za mało, by odnieść całkowity sukces, żeby ogłosić klęskę Kaczyzmu. Na zwycięstwo w walce z komunizmem potrzebowaliśmy 50 lat, ile teraz czasu trzeba będzie strawić na odnowę naszej Polski, na oczyszczenie jej z pisich złogów wrogich Ojczyźnie? Kiedy przyjdzie podobny dzień jak ten 4 czerwca roku 1989, gdy ogłosimy nasz polski tryumf demokracji???? Gdy ogłosimy, że Kacza dyktatura runęła?????????
W ten piękny słoneczny piątek 4 czerwca 2021 roku życzę wszystkim Polakom wierzącym w dobro demokracji, w dobro naszej przynależności do wielkiej Europejskiej Rodziny aby jak najszybciej obudzili się ze złego snu, który nas teraz otoczył, niech jak najprędzej minie ta noc zła kaczej dyktatury i wreszcie znów zaczniemy czuć się spokojnie i bezpiecznie w prawdziwie wolnej, demokratycznej Polsce.
Dzisiaj moja Kochana Zelda kończy już trzy lata. Dopiero była małym, niemym, ale już kochanym „tobołeczkiem” w zielonym kocyku, a dzisiaj z Niej wyrosła śliczna i bardzo rezolutna dziewczynka. Wszystkiego najlepszego mój Skarbie, niech Twoje życie będzie jak piękna, nigdy nie kończąca się bajka, ze szczęśliwym zakończeniem, z pełnymi miłości i radości godzinami, dniami, latami….. Spełniaj wszystkie swoje marzenia, bo chociaż na razie są jeszcze one bardzo malutkie i nie całkiem ukształtowane, ale w przyszłości niechaj doprowadzą Cię do osiągania prawdziwych szczytów samych wspaniałych sukcesów i tryumfów. Kocham Cię bardzo, bardzo mocno i cieszę się, że jesteś tak blisko mnie.
w jakim pięknym towarzystwie ślicznego, kolorowego ptaszka i motylka- cytrynki dzisiejsze rróże dla Ciebie wyrosły.
WIOSNA!!!!! NARESZCIE CIEPŁO !!!!!
Przynajmniej za oknem ciepło, bo w moim mieszkaniu ciągle jest chłodno.
A może to jakaś choroba, że tak ciągle na to zimno narzekam? Skąd ciągle mam te lodowate palce , od zimna zdrętwiałe i czemu ciągle zimne ciarki mi po plecach przechodzą??? Już zwątpiłam, że kiedykolwiek będzie mi ciepło, ale co tam, nie ma co narzekać, zawsze te 3 swetry na siebie można nałożyć, ale w domu w rękawiczkach chodzić?- to jednak chyba troszkę przesada. Dzisiaj za oknem znów słonko świeci, może wiec uda mi się troszkę do słonka buzię wystawić?
Cieszmy się tym dzisiejszym dniem przedświątecznym, bo kto wie, co nam pojutrze przyniesie? Właśnie Morawiecki nowe gruszki na wierzbie obiecuje. A głupi lud słucha i kiwa głowami,. jedni z dezaprobatą, inni wciąż wierzą, że im deszcz milionów z nieba spadnie. A to będzie tylko błoto ( nie chcę się denerwować i napisać gorszego słowa na gó..)
W każdym z nas drzemie coś z dziecka. I bardzo dobrze, bo inaczej nasza dusza umarła by z tęsknoty, z beznadziejności z tych ciągłych zamartwień się o naszą codzienność. Tak kolokwialnie można powiedzieć, że DZISIAJ KAŻDY Z NAS JEST DZIECKIEM. I nie ważne jest czy masz 3-4 lata, czy tych lat masz 70 z przecinkiem, każdy, kto umie marzyć, umie cieszyć się z tych najmniejszych nawet rzeczy, każdy z nas dzisiaj ma swoje ŚWIĘTO. Tak mało nas ostatnio raduje, ogólnie mówiąc za nami ciężki czas depresyjnego załamania, związanego nie tylko z epidemią, z ciągłą obawa o życie i zdrowie siebie samych i naszych najbliższych, ale też związane z pewnym okresem degrengolady, która w związku z polityczną sytuacją zarówno w naszym kraju, jak i na świecie nas dopadła. Na dokładkę pogoda jeszcze z nami w ciuciubabkę gra i mimo, że czasami słonko świeci, ale i potrafi chłodniejszy wiaterek życie nam uprzykrzyć od czasu do czasu. Rzućmy to wszystko dzisiaj w kąt, cieszmy się dzisiaj tak jak tylko to dzieci potrafią, najmniejszą radością, uśmiechem najbliższych i wspólnym świętowaniem, a kłopoty pozostawmy…. na jutro.
Przeczytałam wczoraj na necie taki fajny artykuł o przedwojennych plażach i tak jakoś letnie sentymenty na mnie naszły, mimo, że nic nie wskazuje, że kiedyś to lato do nas jednak zawita. Dzisiaj mamy już ostatni dzień maja, zasadniczo już jest prawie koniec czasów maturalnych i młodzież do wakacji się przysposabia. Tylko jakie oni będą miały te wakacje? Wiele rodzin po prostu nie stać na takie wojaże, jakie niegdyś bywały nad nadmorskie plaże, zwłaszcza, ze wielu z tych osób, które jeszcze do niedawna mogli się szczycić tytułem może nie tyle bogacza, ale człowieka raczej zamożnego potraciło znaczne funduszy, często niestety splajtowali i teraz ledwie koniec z końcem wiążą 500 złotych plus im już raczej na takie wczasy nie wystarczy, bo drożyzna ostatnio jest olbrzymia, a dobre czasy FWP już dawno przeszły do historii. Zresztą i teraz pojęcie słowa „bogaty” bardzo się zdewaluowało, bo rządzący na siłę chcą dowartościować tych, którzy niedawno jeszcze nie należeli do klasy ludzi bogatych i przeniósł dolna granicę bogactwa na kwotę 5000 zł miesięcznie. Czyli każdy, kto zarabia ( lub dostaje w różnych grantach) w okolicy 5000 zł na miesiąc może mieć poczucie, że jest już „panem”, a nie dziadem, a wiadomo, że średnia zarobków w tej granicy teraz oscyluje. I taki człowiek, który jeszcze niedawno czuł się w naszej dobrej Polsce niepewnie teraz może śmiało powiedzieć|: o tak stopa życiowa bardzo mi się dzięki Pisowi podniosła, teraz już jestem KIMŚ !!! I w ten sposób Pis „dba” o swoich wyborców, którym łatwo wmówić, że mają pieniądze, gorzej, gdy każdy z nich do pierwszego lepszego sklepu pójdzie i zobaczy, że za wiele za ten wątpliwy „majątek” nie kupi. Czyli skoro zarabiasz do 5000 miesięcznie jesteś swojakiem, o ciebie należy zadbać, odbierając pieniądze tym krezusom. którzy dzięki temu, że najpierw poświęcili szmat czasu na pogłębianiu swojej wiedzy, a teraz sporo czasu spędzają w pracy, by zarobić na życie dla swojej rodziny, bo nie może w sprawiedliwym i prawym kraju Pisu być tak, że obiboki, które nie kalają się pracą, tylko patrzą by ich państwo utrzymywało mają mieć mniej, niż ci, którzy na te pieniądze ciężko pracują, oni muszą się dzielić, tak sprawiedliwość własnie nasza władza pojmuje. Ale oczywiście dzielenie się jest obowiązkiem tylko tych, którzy są poza pisowską nomenklaturę, bo tych drugich oczywiście obowiązują całkiem inne zasady, oni nie tylko nie mają obowiązku się dzielić, ale mają prawo do zachowania tajemnicy swojego majątku, albowiem pochodzą z wyższej półki, czyli są ludźmi wybranymi przez….. no własnie przez kogo? Oferty wakacyjne kuszą swoimi obietnicami, pewnie będzie jakaś część Polaków, którym się uda wysupłać jakiś zamelinowany grosz, albo wezmą jakąś pożyczkę w banku, a potem przez cały rok będą raty spłacać , by zapewnić radość, a potem miłe wspomnienia swoim dzieciom. Ale mimo, że wszystkie dzieci są nasze, wiele z nich spędzi wakacje w domu, przy komputerze, no chyba, że będą mieli szczęście w postaci Babci gdzieś na wsi . Może miałam szczęścia, że urodziłam się te 71 lat temu, moich rodziców stać było na zapewnienie wspaniałych wakacji nad naszym polskim morzem. A teraz pozostały mi tylko wspaniałe wspomnienia i zdjęcia z Jastarni lat 50-tych zeszłego stulecia, które z takim wielkim sentymentem na archiwalnych stronach oglądam. O, pamiętam na przykład ten przeszklony, jasny budynek, który stał na granicy pomiędzy Jastarnią, a Juratą, a który nosił nazwę DOM ZDROJOWY. Tam chodziłam z Rodzicami na lody, gdy szliśmy spacerkiem do Juraty. a za nim było takie przejście małym mostkiem na plażę, które tak z rozrzewnieniem wspominam, bo na tym mostku miałam robione zdjęcie z moją Mamusią.Pamiętam, miałam taką śliczną białą sukienkę z angory w kolorowe paseczki i tak bardzo mocno się do mojej kochanej Mamy przytulałam……. Teraz zresztą budynek Domu Zdrojowego znajduje się w całkiem innym miejscu i może też kusi swoim rozmachem, jest na wskroś nowoczesny, ale nikt już mu nie wróci uroku tamtych lat. Ciekawe, czy dzisiejsze dzieci też kiedyś będą miały w pamięci te najpiękniejsze chwile, które niestety są takie ulotne…..
Jednak w człowieku jakieś geny przodków drzemią. Już kiedyś pisałam o mojej Cioci Jance (siostrze mojego Taty) i ich mamie, a mojej Babci Helence – obie panie dobę do góry nogami wywracały i z dnia robiły noc, a z nocy dzień. Ze mną zaczyna być podobnie, z tym, że niezgodnie z ich zasadami, posiłki jeszcze jadam w odpowiedniej ku temu porze, tzn śniadanie, gdy się obiedzie tak wedle 10 – 11, obiad koło 15 no i wieczorem kolację. No bo moja Babcia i Ciocia Janka śniadanie jadły gdzieś koło 3 popołudniu, obiad tak koło 1-szej w nocy, nad ranem, około 6-7 jadły śniadanie i spokojnie szły sobie dopiero spać. Gdy szło się do nich tak pod wieczór w odwiedziny każdy zastanawiał się, na jaki posiłek dnia akurat się trafi. A zresztą tak sobie pomyślałam, co to za różnica, czy się śpi w dzień, czy w nocy. Zwłaszcza gdy ciągle pogoda jest całkiem nienormalna i chłodna, a czasami wręcz mokra od deszczu. Ale gdy już przyjdzie prawdziwe lato, a mniemam, że w końcu i do nas ono zawita, znów noc nocy przywrócę i zacznę przestrzegać normalny tryb dobowy, tzn spać będę w nocy, a urzędować na słonku w długi jeszcze dzień,. bo akurat teraz wkraczamy w okres tych najdłuższych dni. W każdym bądź razie cieszę się, że maj, czyli ten miesiąc, który powinien być piękny i ciepły nareszcie się kończy, Trzeba przyznać, że był to wyjątkowo zimny maj w tym roku
Dobra, już nie przynudzam, ale tylko nadmienię jeszcze, że znów palce u rąk mam sztywne od zimna, mimo, że w swetrze siedzę.| Ale się nie złamię, nie włączę jeszcze ogrzewania, poczekam do października
A jednak miłej niedzieli, a ja idę… sobie troszkę podrzemać, otulę się kocykiem, będzie mi troszkę cieplej……..
LENISTWO też może być nałogiem. Ale co raz częściej opuszczam swój blog, bo…nie mam za bardzo o czym pisać. WYBACZYCIE??? Dzisiaj na przykład nic ciekawego nie robiłam, trochę drzemałam (no dobra, spałam do południa), trochę się kręciłam, popołudniu miałam gości Darkę i Maćka i tak mi sobota jakoś na niczym specjalnym minęła. Na polu jest chłodno,. deszczowo, to znaczy może nie pada cały dzień non stop, ale pogoda do spacerków raczej nie zachęca, no i jest raczej chłodno, dlatego nosa dzisiaj za drzwi nawet nie wystawiłam. Zwłaszcza gdy znów coś mi „wlazło” w mój kręgosłup i nawet w poruszaniu się po mieszkaniu mam kłopoty. Ale dobrze, że przynajmniej Daria założyła mi na telefonie M- Obywatela, mam dostęp do dowodu osobistego, którym mogę się teraz legitymować no i zaświadczenie, że jestem zaszczepiona przeciwko Covidowi, może się to przydać na przykład wtedy gdy będę szła na gastroskopię , a to już całkiem niedługo będę tą rurą męczona. Okropieństwo, ale jakoś trzeba to przeżyć. W sumie dobrze, że mam tę Darkę, bo ona przynajmniej pamięta wszystkie moje hasła, gdy coś mi |nie „wchodzi” na jakiejś stronie, telefonuję do Darki z pytaniem: Darka, jakie mam hasło tu albo tam, na całe szczęście ona pamięta!!! No cóż, gdy się ma te 71 lat można już zacząć zapominać, prawda?
Ale nie zapominam, że już jest wieczór, więc miłego czasu na te wieczorne godziny Ci życzę mój miły Czytelniku i mam nadzieję, że nie marzniesz tak jak ja. No nie, w maju mam chłodniej w mieszkaniu niż w zimie, ale wtedy miałam przecież włączone ogrzewanie.
KONIEC ŚWIATA!!!!
I tak o niczym napisałam w końcu ten dzisiejszy blog, a co jutro przyniesie?
Takie wdzięczne kwiatki – surfinie zamieszkały wczoraj (oczywiście dzięki Reni) na moim balkonie. I od razu weselej w kuchni się zrobiło, bo co wyjrzę przez balkon, te różnokolorowe kwiatki po prostu do mnie się uśmiechają. I już nie ważne, czy świeci słonko, czy nie, zawsze moje oczy opierają się na czymś pięknym, które serce raduje. Uwielbiam kwiaty, w pokoju też mam ich sporo, niektóre rosną już wiele lat i są olbrzymie i mimo, że nie zawsze są kolorowe jednak czuję się. jakbym mieszkała w liściastym ogrodzie. Pięknie rosną mi też storczyki, które niedawno dostałam od Maćka i te starsze, które już kilka lat temu na urodziny ofiarowała mi Magda, dumna jestem ze swojej draceny, która ma już blisko 30 lat, podobnie jak już też długowieczna w moim tym i poprzednim mieszkaniu Juka. Jakoś te kwiaty przeprowadzkę przeżyły, a i tutaj, na nowym mieszkaniu rosną już prawie 6 lat. Czytałam, że zasadniczo kwiaty są bardzo ważne, ponieważ biorą udział w oczyszczaniu powietrza w pokoju, niektóre niestety potrafią być i niebezpieczne, trujące, ale na szczęście nie mam w domu ani dziecka, ani kota, czy psa (a wiemy, że zarówno kot jak i pies lubią roślinki podgryzać), więc żadnego zagrożenia się nie obawiam. I własnie te domowe kwiaty mają to do siebie, że radują oczy przez cały rok, obojętnie, czy za oknem świeci słonko, pada deszcz, czy śnieg. Na szczęście śnieg na kilka miesięcy mamy z głowy ( no chyba, że gdzieś tak wysoko w górach może trochę popadać), robi się już zdecydowanie cieplej, niestety niezbyt słonecznie. Ale taka lekko wilgotna i ciepła aura roślinkom, tym na dworze oczywiście odpowiada Czasami naprawdę przyjemniej jest pisać o ptaszkach i roślinkach, niż o tym, czy Morawiecki miał rację zarządzając kopertowe wybory, czy nie, bo jak na razie, póki Zero jest prokuratorem i tak się nic nie zmieni. Chłopaki z pisiej bandy dzielnie się trzymają i dzielnie głupa rżną, chociaż pewnie nieco im czasami rzednie minka, zwłaszcza gdy uświadamiają sobie, że ten miecz Damoklesa nad nimi wisi, ale na razie starają się to jakoś w czasie odłożyć. Inna sprawa, że po wczorajszej „akcji” w senacie widać, że opozycja w Polsce jest bardzo słabiutka, wystarczy tylko kogoś w windzie, czy w wychodku zatrząsnąć i już rządzący są górą. I znów mina opozycji rzednie z całkowitej ich bezsilności. Co prawda nie ma to nic wspólnego z demokracją, raczej bardziej pachnie przemocą ze wschodnich stron, ale jak kiedyś pełniący obowiązki prezydenta niejaki Duda powiedział : nie jest u nas tak źle, bo u nas J E S Z C Z E N I E Z A B I J A J Ą !!! A mogliby, już jeden z naszych rządzących dostojników , Marszałek Karczewski wypowiedział się kiedyś o Łukaszence, że jest to bardzo miły i ciepły człowiek. Kto wie, czy po ostatnich zajściach na Białorusi pisowcy chętnie nie będą czerpać z tego „ciepłego człowieka” wzorca. Bo co prawda Wielki Wódz Kaczyński już dokładnie Main Kampf przestudiował, ale może jeden wzorzec w postaci pana z wąsikiem to za mało na przekształcenie Polski w „wielką potęgę” o jakiej się panu z kotem wciąż marzy. A jednak musiałam coś z polityki wrzucić, chyba mi do zmiany na lepsze pozostanie, bo są ciągle to dla mnie bardzo denerwujące fakty, gdy widzę to ciągłe niszczenie naszej Polski i tę bezradność Polaków, a przede wszystkim opozycji w zrobieniu raz a dobrze porządku w Polsce.
Na razie na piątek serdeczności przesyłam i chociaż troszkę słonecznych promyczków, które od czasu do czasu do nas zaglądają zza chmurki.