Wspaniale, bardzo mnie to cieszy, że chłoptasie za bary się wzięły i nawet do Powszechnego Sądu chcą iść po nomen omen, sprawiedliwość.
To już im ta kacza Sprawiedliwość nie wystarczy????
Pewnie nie, bo Jego Wysokość Kaczor pewnie teraz jest w wielkim dylemacie, którego chłoptasia ma poświęcić i na pysk wyrzucić, bo on teraz jest w takiej sytuacji jak ten osiołek, któremu w żłobie dano. I tu go nęci, i tam go nęci, a tu jakąś pozycję trzeba zająć, żeby tak całkowicie tej swojej wysokości nie stracić.
Nie widzi biedaczek, a może nie chce zauważyć, że jego zdanie już prawie się nie liczy i nawet jeżeli cokolwiek zadecyduje, będzie to tylko sytuacja przejściowa, do następnego zwarcia tylko trwająca, bo już tych zwarć było dosyć sporo w różnych obozach w Prawicę Zjednoczonych i aktualnie zamiast zjednoczenia jest całkowity rozkład.
Bo w chwili obecnej, a właściwie to od pewnego czasu, cała Prawica zamiast sprawami Polski zajęta jest wewnętrznymi rozgrywkami kto, kogo, i z jakim skutkiem na polityczne zaszczyty przeliczonym unieszkodliwi . Tak, unieszkodliwi przeciwnika, bo właściwie każda z tych frakcji zamiast stanowić jedność, o której kiedyś tak szumnie mówili (jeden za wszystkich, wszyscy za jednego) teraz są w stosunku do siebie w bardzo wrogiej opozycji i co rusz po prawej stronie polityki jakaś grubsza afera wybucha, a Wielki Wódz po prostu już nad tym nie panuje.
Z góry wiadomo było, że kiedyś ten nienormalny twór pod tytułem Zjednoczona Prawica kiedyś się rozleci i w domową woje się przerodzi, bo stawka jest spora : scheda po Kaczyńskim.
Tylko taka wewnętrzna wojna przynosi niszczące skutki, i nawet jeżeli nie teraz dojdzie tam do rozłamu, bo jakoś cudem jednak Kaczyńskiemu da się to chociaż trochę opanować, za chwilę znów jakaś następna sprzeczka tam wybuchnie.
I to jest według mnie szansa za zmiany w Polsce, tylko opozycja musi być w tej chwili bardzo czujna i cały czas trzymać rękę na pulsie.
Przysłowie mówi: gdzie dwóch się bije, tam trzeci korzysta, a tam jest więcej niż dwóch zwaśnionych przeciwników, właściwie tam wszyscy są ze sobą zwaśnienie, jak widać już nie pomiędzy partiami zawartymi w tym niby przymierzu ale w obrębie poszczególnych występujących tam partii i tę sytuację opozycja musi wykorzystać, by Polska wróciła na tory normalności.
I oby się jej to udało!!!!
A co u mnie?
Coś mi się ostatnio doba poplątała i z dnia robi się noc, a z nocy dzień.
Chyba to już taka rodzinna tradycja, czy co?
To znaczy o godzinie 17 -18 jestem taka śpiąca, że ozy zapałkami podpieram, żeby cokolwiek oglądać na telewizjonie, czy na internecie, a gdy potem, koło 22 wskakuję do łóżka…sen robi sobie Frrrrr i noc z głowy.
Dzisiaj na przykład „balowałam” do 5 rano.
Co robiłam: coś tam oglądałam na Netflixie, potem wstawałam, piłam wodę, herbatę (nie, kawę dopiero o 4 rano wypiłam), jadłam ….śniadanie, chrupałam jabłuszko i tak do 5.30 mi zeszło.
Zasnęłam wreszcie snem błogim, a gdy otworzyłam oczy, na zegarze było już południe.
Ale muszę jakoś te sytuację opanować, bo tak się nie da po prostu żyć, noc jest do spania a dzień do działania!!!
Więc działam sobie teraz, już całkowicie wyspana na przykład na blogu i serdeczności na sobotę posyłam.
Przyznam, że jestem nieco zawiedziona, bo podobno miał padać śnieg, a tu całkiem fajnie jest za oknem, przynajmniej sucho. Może jakiś mały spacerek???? Tylko gdzie tu iść, na Park jest raczej za chłodno.
Poczekam do wiosny.
Nawet Pogodynkom w tej Polsce nie można wierzyć!!
Najlepszego
a co nowego u mnie????

No nic mamy piątek!
Za oknami szaro buro i chłodno. Ale najważniejsze nie pada ani deszcz ani śnieg.
Jak się czuję? Dziękuję, całkiem dobrze, jak na dwa dni po sczepieniu nawet świetnie.
Może troszkę rączka mnie pobolewa w miejscu szczepienia, ale od tego się nie umiera!!!
Właściwie to jestem zadowolona, ba, nawet bardzo szczęśliwa, że mogłam się w Krakowie zaszczepić, bo znajomi niestety na szczepienie muszą jechać 100 km i mimo że są małżeństwem, nie załapali się na ten sam dzień szczepienia i każdy z nich osobo te 200 km w dodatku dwa razy będzie musiał wykonać.”To po prostu jest skandal, zwłaszcza, gdy dzisiaj słyszałam „piękną mowę” naszego premiera, który zapewniał, że logistyka szczepień jest prowadzona wprost fenomenalnie.
No tak, to nie on te kilometry będzie musiał robić.
Niestety sporo jest takich przypadków, jak ten przeze mnie opisany, ostatnio nastąpiła dziwna migracja, szczególnie emerytów i to nie jak kiedyś za chlebem, tylko za zdrowiem, za szczepionką.
Bo nikt, nawet w starszym wieku nie chce umierać, a niestety nasz rząd nie jest w stanie zapewnić bezpieczeństwa epidemiologicznego, chociaż tak chętnie o tym opowiada bajki.
Opowiada nam bowiem, jak to wspaniale jest w porównaniu z innymi państwami przeprowadzana ta szczepienna akcja, a ja za przeproszeniem nie jestem wcale zainteresowana, co się dzieje w Czechach, we Francji, czy we Włoszech i czy oni sobie dają radę z epidemią, czy nie!!!!
JA MIESZKAM W POLSCE I TO POLSKI RZĄD OBIECAŁ MNIE I WSZYSTKIM POLAKOM, ŻE UCZYNIĄ WSZYSTKO, ŻEBY POKONAĆ KORONAWIRUSA, ŻEBY ZASZCZEPIĆ JAK NAJWIĘCEJ OSÓB.
A tym czasem jest tak: emerycie radź sobie sam, chcesz być zaszczepiony, czyli bezpieczny, sam sobie szukaj miejsca, nawet w odległym mieście, gdzie to NARODOWY PROGRAM SZCZEPIEŃ zaopatrzy cię w odpowiednia porcję zdrowia w postaci szczepionki antywirusowej.
Rząd to akurat ma równo w nosie, oni tylko są po to, by chwalić się swoimi rzekomymi „osiągnięciami”,
które są zerowe przed ludźmi, A ciemny lud łyka te głodne kawałki i ………. całkowicie się już w tym chaosie ginie.
Emeryci niestety potrzebni byli Morawieckiemu przy wyborach prezydenta, wtedy znajdował do nich drogę, pięknie do nich przemawiał, o swojej trosce zapewniał, teraz ma emerytów w nosie,
Rząd połamał zęby już na pierwszej grupie Polaków przeznaczonych do szczepienia, a co będzie z następnymi grupami ludzi? Gdzie, kiedy będą szczepieni i czy w ogóle zdążą się zaszczepić?????
TO JEST JEDEN WIELKI NARODOWY SKANDAL!!!!!!!!!!!
Niestety prawda jest smutna : OBECNY RZĄD NIE MA ŻADNEGO POMYSŁU NA OZDROWIENIE TEJ SYTUACJI!!!
On tylko co raz bardziej brnie w tym swoim bagienku indolencji i pokrywa go sporą dawką bezczelności.
Te wszystkie niedouczone ministry powinni ze skutkiem natychmiastowym odsunięci być od władzy, bo oni nic nie naprawiają, tylko wszystko psują!!!!
Tylko kto ich od tych rządowych stołków odspawa???
Czy widzicie tak skuteczną jedną osobę , czy nawet więcej mądrych ludzi, którzy potrafili by ten proces przeprowadzić?????????
Niby ostatnio Rafał Trzaskowski i Borys Budka próbowali przeprowadzić rozmowy, w których zawarte będą plany odnowy systemu, tylko czy nie porywają się oni z motyką na słońce?
Kaczyński tak łatwo nie odpuści, nie darmo otoczył się zdeterminowanymi, gotowymi na wszelakie świństwa ludźmi, którzy dla utrzymania swoich dóbr gotowi są nawet do rozlewu krwi dopuścić, byleby tylko nadal na stołkach tkwić.
Coraz słabiej to widzę i coraz bardziej jestem przerażona sytuacją w Polsce.
A te codzienne porcje bezczelnych kłamstw, którymi nas te nieudolne ministry na różnych konferencjach karmią, wprost mnie porażają.
Tak jak poraża mnie i nieudolność opozycji, którzy już z góry na pozycjach przegranych siebie postawili, jak i poraża mnie ta garstka durnych Polaków, których entuzjazm na widok obecnej rządzącej kliki jest wprost proporcjonalny do chamstwa, arogancji i szkodliwiej działalności tych u sterów Polski.
Ci pro rządowi ludzie chyba pozbawieni są całkowicie instynktu zachowawczego, są jak skazani na śmierć straceńcy, których siłą umieścili w tonącej łódce, a oni śmieją się, radują i klaszczą w rączki z uciechy, że wokoło piękne kolorowe rybki sobie pływają, nie wierząc, że za chwilę zatoną.
Nie byłam w stanie słuchać tej dzisiejszej ministerialnej konferencji bez szczelnie uśmiechniętych bubków, zapatrzonych w swoje „JA” i nie widzących krzywdy Polakom wyrządzającym.
DOŚĆ TEJ MINISTERIALNEJ PROPAGANDY, KTÓRĄ NAS CODZIENNIE KARMIĄ!!!!
LEPIEJ NIECH ZAMILKNĄ, NAJLEPIEJ NA WIEKI!!!!!
No i miało nie by o polityce, ale…….. znów mnie krew dzisiaj zalała i chociaż nie oglądałam tej konferencji w całości, po prostu wyłączyłam dźwięk i obraz, ale i tak furia we mnie pozostała.
No nic, może doczekamy lepszych czasów.
A na razie przed nami weekend, wiec dobrego odpoczynku życzę.
Podobno w następnych dnach znów ma nieźle śnieżyć???
ZIMA NIESTETY POWRACA!!!!!
wolna od koronawirusa????

Nareszcie wolna.
Wczoraj się szczepiłam przeciwko COVID -19 już po raz drugi i na razie mam spokój.
Kto wie, na jak długo, ale pewnie za kilka miesięcy zrobię sobie test na odporność na koronowirusa i wtedy dopiero się przekonam, czy moje przeciwciała jeszcze działają, czy już nie.
Wczoraj był totalny luzik. Tak jak poprzednio chwaliłam świetną organizację szczepienia w Krakowskim Szpitalu Uniwersyteckim , tak i wczoraj przechodziła ona bez zarzutu, żadnego długiego oczekiwania, prócz oczywiście wymaganego 15 – sto minutowego czasu odpoczynku po szczepieniu, nie było.
Organizacja na piątkę z plusem, a nawet i na szóstkę!!!!!!
Może własnie dlatego, że to był szpital Uniwersytecki a nie Narodowy???? 🙂
Bo z góry wiadomo, że jak coś w Polsce jest Narodowe, to z gruntu jest do d..y!!!!
Wszystko grało, cały personel uśmiechnięty i serdeczny, nic, tylko się szczepić, do czego wszystkich zachęcam.
Żadnych komplikacji po szczepieniu też zasadniczo nie miałam, zgodnie z zaleceniem Maćka, zaraz po powrocie do domu zażyłam sobie 2 Apapy i chwilkę się przespałam, a na noc jeszcze zażyłam dodatkowe 2 Apapy, może dlatego jakoś szczególnie nie odczuwałam niepokojących zmian w moim organizmie.
Bo tak po prawdzie wcale ani wczoraj ani dzisiaj specjalnie jakoś nie zareagowałam na tę szczepionkę
A może dostałam placebo, bo po co zawracać sobie głowę starą babą i jakąś szczepionką ją potraktować???
Magda też dobrze się czuje i też nie ma żadnych zdrowotnych po szczepionkowych odchyłów, może też dostała placebo, bo była na przykład dwudziesta piąta z kolei ?????
Żarty na bok, ale i tak za miesiąc czy dwa rzeczywiście zrobię sobie (oczywiście odpłatnie) test na ciała odpornościowe i wtedy się przekonam, czy to była szczepionka, czy placebo.
W każdym bądź razie na wszelki wypadek sprawdziłam wczoraj w Internetowym Koncie Pacjenta swój stan , gdzie mam potwierdzone 2 dawki szczepionki, może jednak nie zadrwili sobie ze mnie?
Może po prostu jestem wyjątkowo odporna, a raczej oporna na wirusy???
Fakt, nawet przy stwierdzonym u mnie kiedyś zapaleniu płuc nie miałam żadnej gorączki.
Chociaż przecież gorączka sama w sobie nie jest chorobą, jest tylko znakiem, że organizm walczy z wirusami.
Widać mój organizm jest leniwy i żadnej takiej walki nie podejmuje, idzie na żywioł, na zasadzie : samo wlazło, samo wyjdzie!!!!
A to, że chwilę sobie popołudniu wczoraj pospałam ???? najwyraźniej było to owocem nie najlepiej przespanej poprzedniej nocy, a to chyba dlatego, że nie zmniejszyłam ogrzewania i zrobiło się piekielnie u mnie gorąco, w pokoju miałam nawet 25 stopni C, czyli więcej niż. niejednego letniego dnia. I jak tu w takim upale spać.?????
Ale teraz już zmniejszyłam ogrzewanie znów na „jedynkę” w obu piecach, i w pokoju i w kuchni, tym bardziej, że wczorajszy dzień był całkiem wiosenny, ciepły, z temperaturą ponad 10 stopni i co najważniejsze, był słoneczny, czyli wesoły.
O wiele lepszy ma się wtedy humor, gdy słonko na niebie się pojawia.
Nawet szczepienie nie wydaje się wtedy takie straszne, bo tę pierwszą dawkę w styczniu przyjmowałam w pełnej zimowej oprawie.
Co prawda nie ma co się za bardzo cieszyć, bo jak pamiętamy, 2 dni temu był Dzień Świstaka, który zapowiada najbliższa pogodową przyszłość i niestety tym razem Świstak zobaczył swój cień, czyli według przesłania oznacza to, że czeka nas jeszcze długa zima.
Ale taki świstak Phil z Punxsutawney mylić też przecież się może, co mu daj Panie Boże, a zresztą mylić się mogą i ci dostojni przedstawiciele Klubu Świszcza (tak w Ameryce i w Kanadzie, gdzie to święto obchodzą nazywają też to sympatyczne zwierzątko), którego Prezesowi Klubu do ucha Phil się zwierza z tego co zobaczył lub nie zobaczył 2 lutego każdego roku, bo tak do końca wcale nie jestem przekonana, czy oni rzeczywiście świstaczą mowę rozumieją.
A poza tym Dzień Świstaka jest obchodzony w dużym oddaleniu od naszego kontynentu, więc to co będzie działo się w Ameryce, nie koniecznie będzie się działo u nas w Europie, czy w Polsce.
Zresztą my i tak mamy swoje własne świstaki, które ciągle te sreberka zawijają i zawijają, no i mamy własnego Prezesa, który wie wszystko najlepiej, co prawda jest to prezes nie Świstakowego Klubu, ale najważniejszej obecnie partii, ale rozumki naszych rodzimych „świstaków” od rozumków tych poczciwych zwierzątek z USA daleko nie odbiegają, tylko niestety nie są one tak sympatyczne i niestety nie siedzą jeszcze w swoich norkach.
Ale przyjdzie czas, że każdy z nich własną norę w kratkę dostanie.
Na razie nasz najważniejszy Świstak siedzi na fotelu z kotem na kolanach, czując się całkowicie bezkarny, ale i bezpieczny, bo go świta pisich policjantów pilnuje każdej nocy jego stabilności i tego, by nikt nie przeszkadzał mu w rozmyślaniach i nie burzył domowego miru…… no to Naczelny Świstak nadal sobie coś tam knuje.
W planie ma wprowadzenie Narodowy Projekt Naprawczy (strach się bać, bo kto wie, co temu szaleńcowi do głowy jeszcze może przyjść) no i oczywiście szuka pieniędzy, więc już w planie jest wprowadzenie nowych podatków od reklam, następne plany podatków już czekają na realizację, już się w jego móżdżku wykluwają jak pisklęta, a raczej kaczęta, a może i kocięta????? W każdym bądź razie dużo jeszcze tych planów może się jeszcze narodzić w tej prezesowej główce, która teraz już pracuje omalże 24 godziny na dobę i osiąga (ku naszej rozpaczy) coraz większą wydajność absurdów.
A OPOZYCJA NADAL NIESTETY ŚPI !!!!!!!!
A ja się tylko pytam : KOMU PRZESZKADZAŁA TA CIEPŁA WODA W KRANIE!!!!!
Idzie totalna drożyzna, taka, że się ze śmiechu nie pozbieramy, nasi biedni, schorowani emeryci już sami będą skazywali się na śmierć, nie tylko głodową, ale przede wszystkim zdrowotną, bo nie będzie ich stać na zakup potrzebnych lekarstw.
Bo jak mi ktoś ostatnio opowiadał, jego tylko jedna wizyta w Aptece kosztowała go tylko……600 złotych, czyli mniej więcej połowę jego emerytury. ZGROZA!!!!!
Tylko dziwi mnie jedno, dlaczego te 30 procent durnych Polaków nadal na ten pisi blichtr daje się nabierać???
Na co oni jeszcze czekają??????
Przynajmniej skoro politycznie nie umieją myśleć, niech sobie uzmysłowią, co jeszcze dwa lata temu, ba nawet rok temu, mogli sobie za te 500 zł kupić, a na ile teraz im ta suma wystarcza?
Tak na zdrowy rozum to wystarczy tylko na około 4 – 5 zakupów, bo bez „stówy” nie ma się po co do sklepu wybierać, nawet chleb jest już dwa razy droższy niż jeszcze rok temu!!!!
A NIE SAMYM CHLEBEM CZŁOWIEK ŻYJE!!!!!!
.Jakiś dziwny ten mój dzisiejszy wpis, bo nie wiem czemu niektóre zdania same mi się tu powielają i kilkakrotnie ten sam tekst mi się wkleja i muszę go kasować, więc jeżeli nawet byłby ten wpis nie do końca zrozumiały, to wybaczcie. Jakiś chochlik dzisiaj najwyraźniej psuje mi w nim szyki, a może to ten ŚWISTAK tak mi na złość robi????
No tak, wczoraj był pięknie słonkiem uśmiechnięty dzionek, dzisiaj jest ponuro i w dodatku deszcz bębni po moim oknie. Zrobiło się tak jakoś dziwnie jesiennie, bo i temperatura jest całkiem nie zła, plus 7,
Dziwne mamy teraz te dni: jednego dnia pełna zima, na drugi dzień wiosna, a zaraz po niej nazajutrz jesień.
Tak po prawdzie, to dziwny czas teraz mamy i pogodowo i politycznie i tak w ogóle.
ECH!! JAK TU ŻYĆ PANIE PREMIERZE????
Ale on sam tego do końca nie wie, dlatego co chwilę zmienia zdanie, trudno za nim nadążyć, co jest prawdą, a co jest kłamstwem!!!!,
ALE BYLE DO WIOSNY, a ta jest coraz bliżej.
Może razem z tą kalendarzowa przyjdzie do nas i polityczna wiosna???
Wszystkiego dobrego, nawet wbrew pogodzie i faktom na ten czwartek !!!!!!
Popatrz Uleczko…..

……… ile róż na dzisiaj dla Ciebie przygotowałam 🙂
Bo każda środa to nasze święto – prawda? Twoje i moje, ale również i tych, którzy też róże uwielbiają.
Więc serdecznie Cię dzisiaj Uleczku pozdrawiam i tylko Ci powiem, że już czekam na ten ogród pełen róż w Modlnicy, gdy będę szczęśliwa i będę mogła nie tylko sycić ich pięknem swoje oczy, ale również będę je mogła na swoich zdjęciach uwieczniać.
Bo potem, gdy przychodzi czas, gdy róże w zimowy sen zapadają zawsze na swoje fotografie mogę sobie spojrzeć i co prawda jest to tylko taki mały erzac, ale musi on przynajmniej na ten bez róż czas wystarczać.
Tak jest i teraz, za oknem w moim Parku śnieg leży, ba, cały ogród Magdy też spowity jest w śniegowej pierzynce, co prawda wiem to tylko z filmików, które mi Magda posyła, bo i zimowy i cowidowy klimat na moje wizyty w Modlnicy nie pozwalają, ale…. jesteśmy już co raz bliżej chwili, gdy całkiem realnie na różanych krzewach te kwiaty się rozwiną.
No to co Uleczku?, samych szczęśliwych godzin aż do następnej naszej środy Ci życzę. No i byle do wiosny !!!!!!
A dzisiaj dla mnie jest ta szczególna środa, bowiem dzisiaj wraz z Magdą na drugie przeciw covidowe sczepienie jadę.
Przyznam się, że nieco mam obawy, nie, nie boję się samego szczepienia, tylko tej poszczepiennej reakcji, bowiem już po pierwszej dawce mój organizm może już trochę tych przeciwciał wyprodukował i może przyjść reakcja podobna do tej, gdybym się z prawdziwym wirusem spotkała.
Oczywiście ta reakcja dla każdego może być całkiem inna, to zależy od siły i od indywidualnej możliwości każdego z nas, na pewno jednak w porównaniu ze spotkaniem z tym prawdziwym wirusem, jest ona jednak cząstkowa., ale zawsze taka reakcja większa, czy mniejsza może nadejść.
Wierzę w swój organizm, który co prawda jest nieco schorowany, ale drugiej strony, która osoba w moim wieku jest pozbawiona jakichkolwiek chorobowych jednostek?
Na wszelki wypadek zaopatrzyłam się w APAP , który jest świetnym panaceum na wszystkie inwazję grypowych i grypo podobnych wirusów, w tym również prawdopodobnie i na tego zdradzieckiego wirusa z koroną też.
Najwyżej wpakuję się do łóżka na cały dzień i postaram się go przespać, bo jednak sen jest najlepszym lekarstwem na wszystkie choroby.
Zresztą wczoraj miałam taki pieski dzień, nie mogłam spać poprzedniej nocy, późno zasnęłam, ale już po godzinie trzeciej rano byłam na nogach. Bardzo męczące są takie noce, a potem po nich następuje taki rozmemłany dzionek. Niestety co jakiś czas taka noc mi się akurat przytrafia i pewnie dlatego nawet wczoraj nie miałam siły na jakiś porządny wpis do mojego blogu. Dzisiaj postarałam się to naprawić.
A apropos „PIES”, wczoraj było święto tych czworonogów, które mi kiedyś w mojej codzienności towarzyszyły „Niezapomniany Frico, mieszaniec, ale niestety długo u nas nie był, bardzo mnie kochał, ale namiętnie uciekał z domu, gdy mnie tam nie było, pewno mnie szukał, a gdy tylko zobaczył, że nadchodzę, natychmiast, bez zdania racji, łapał za łydkę pierwszą osobę, która mu się pod pysk nawinęła. Niestety trzeba było go oddać, bo zrobił się niebezpieczny dla otoczenia ( i rodziny też).
Po nim były już kolejno trzy bokserki Ata, Tina i Kaja.
Ata przyszła do nas jako już nieco starszy pies, po prostu właściciele przeprowadzali się na nowe mieszkanie i szukali jej dobrego miejsca. Oj, niezwykle mądra to była sunia, (chociaż bez papierów, ale jak najbardziej rasowa), szkoda, że tylko nie umiała mówić, bo rozumiała dokładnie wszystko, co się do niej mówiło. Jedna jej „wadą” była wprost wściekła nienawiść do kotów i kilka własnie kotków na sumieniu niestety miała.
Nie miała dla nich żadnej litości i mimo mojej interwencji i nakazowi „Ata, zostaw”łapała takiego nieszczęśnika, za gardło i …. nie, nie będę dalej metody popełniania zbrodni w wersji Aty opisywała, bo to było straszne, kot nie miał żadnych szans, no chyba, że udało mu się gdzieś wysoko na drzewo wleźć, ale i wtedy Ata nie odpuszczała, stała pod drzewem i okropnie szczekała, niestety mimo prób , na drzewo jej się nie udawało też wdrapać, więc tym bardziej się wściekała i naprawdę trudno ją było do tego drzewa z kotkiem odciągnąć.
Niestety pokonała ją straszna choroba nowotworowa, chociaż dożyła sędziwego psiego życia 14 lat.
Bardzo rozpaczałam po stracie Aty i wtedy jedna z moich znajomych, Teresa, stwierdziła, że najlepszym lekarstwem na taki ból jest nowy pies.
No i okazało się, że własnie urodziły się śliczne, rasowe, z papierami bokserki
I w ten sposób zamieszkała u mnie Tina, śliczna, żółta z dużą strzałką na nosie. Ach jakie to były słodkie chwile, gdy o 5 rano malutka Tina łapała mnie ząbkami za nos, nawołując do pobudki i do wspólnej zabawy,
To były piękne wspólnie spędzone 12 lat, niestety też choroba nowotworowa do Tiny się przylepiła i mi ją zabrała. To był czas wspólnych zabaw, spacerów, wyjazdów na wystawy, gdzie zdobywała medale i tytuł championa, czas poznawania wielu nowych Psich i ludzkich Przyjaciół, nie tylko zresztą z Polski.
No i to był czas bokserskich dzieci: pierwszy miot był na literę „SZ”, drugi na literę „K” ,
Bywało w tych bokserskich kojcach wesoło, czasami nawet taki kojec robił się bokserskim ringiem, gdy „młodzież” już dojrzewała do różnych figli i mimo, że sporo było przy nich roboty, bo trzeba było kilka razy dziennie sprzątać ich legowiska, trzeba było najpierw pilnować, czy matka nadąża z karmieniem wszystkich maluchów, bo te silniejsze zawsze jako pierwsze do tych lepszych, bardziej mlecznych sutków przylegały, odpychając konkurencję i trzeba było te słabsze pieski dodatkowo do mamy przystawiać, no a gdy już nieco maluchy podrosły, trzeba było je dokarmiać specjalnym jedzonkiem. Ale wtedy się działo, co prawdy każdy piesek miał własną miseczkę, ale wiadomo, że ta druga miska obok miała lepszą zawartość, więc było przemieszczanie się, wiercenie, moczenie łap i uszów, przewracanie miseczek i trudno czasami było to całe zamieszanie opanować.
Z największym sentymentem wspominam dzień, gdy pieski otwierały oczy i można je było już mięskiem dokarmiać. Skrobałam wtedy polędwicę za drobne wiórki, robiłam kulki z mięsa i każdy piesek był osobno brany na rękę, podstawiałam taką kulkę pod nos i po chwili natychmiast wchłonięta była przez psiego osobnika z taką rozkoszą, jakby nigdy nic lepszego w życiu jeszcze nie jadły.
No a potem przyszedł czas pożegnań ze szczeniaczkami, każdy szedł do swojego nowego domku, pozostawiając mnie z łezką w oczach. Ale tak się składało, że zawsze utrzymywałam kontakt z nowymi właścicielami, tak więc miałam okazję z nimi od czasu do czasu się spotykać, a nawet pamiętam, jak w Parku Jordana, na polanie, urządziłam pierwsze urodziny dla „moich dzieci” – były dwa torty, jeden mięsny dla piesków, drugi słodki dla właścicieli. I oczywiście jedna świeczka też na psim torcie się paliła.
W tym drugim miocie Tiny, na literę „K” jedna sunia jakoś nieco słabiej rozwijała się niż jej bracia i siostry, tak więc gdy przyszła pora, gdy pieski musiały zmienić domek i iść na „psią służbę” do nowych właścicieli, Kaja była jednak coś o 2 kg szczuplejsza, niż pozostałe, więc postanowiłam zostawić ją w domu. Ponieważ akurat były imieniny mojej Siostry, więc zawiązałam Kai czerwoną kokardkę na szyi i wręczyłam tę malutką sunię jako prezent dla Ani.
Tak więc de facto Kaja „papierowo” była psem Ani, ale i tak wszyscy razem mieszkaliśmy na Smoleńsk, więc w domu były dwie sunie : Tina i Kaja, a i tak Kaja jako swojego pana zdecydowanie wybrała Maćka, bo on najczęściej się z nią bawił no i wychodził z Kają na spacerki. No i szybko Kaja nadrobiła wagowe straty, nawet powiedziałabym, że dzięki dokarmianiu przez niezwykle troskliwą Babcię Maćka wykazała się już sporą nadwagą, tak więc gdy stanęła na wystawie na psim ringu, Sędzina pochwaliła śliczny ekstrem Kai, ale poradziła, żeby ją odchudzić, bo z taką wagą raczej nie ma szans na zdobywanie medali..
I tak się skończyła wystawowa kariera Kai.
Potem, gdy Tina już odeszła za Tęczowy Most, pozostała na gospodarstwie tylko Kaja, która co prawda raz miała szczeniaki, a dokładnie jednego nieślubnego szczeniaka, z tym, że tatuś niestety nie był typowym bokserem, Kaja popełniła psi mezalians i urodził się piesek z wyglądu trochę do boksera podobny. Ale i tak udało się dla niego znaleźć rodzinny dom, co prawda po kilku tarapatach, ale piesek też dożył swojego wieku.
Widać choroba nowotworowa to jakieś fatum dla bokserów, bo i Kaja przez tę chorobę w wieku 11 lat za Tęczowy Most odeszła,
I to był koniec mojej przygody z bokserami, potem były jeszcze kolejno dwa bernardyny, Benki, które mieszkały z moja siostrą w Modlnicy, chociaż było kilka miesięcy przed przeprowadzką Ani do Modlnicy, gdy pierwszy Benek wyciągał mnie na spacery na planty na Retoryka, ale to była dla mnie prawdziwa gehenna, bo to był niezwykle silny pies, i prawie każdy spacer kończył się moją wyrywaną ręką, lub zaliczaniem nosem trawnika. No, ale zarówno pierwszy jak i drugi Benek zbyt radosnego życia na działce nie miały, zdecydowanie żyły bardzo krótko i potem Ania, a właściwie jej mąż, Adam, kupił sobie miniaturę sznaucera, Putka, który przeżył i swoją panią i swego pana i potem znalazł swój nowy dom u Maćka, gdzie dożył w psiej szczęśliwości swoich długich psich lat życia i sam zdecydował, kiedy ma odejść za Tęczowy Most.
A ja cóż, nie miałam już siły na wychodzenie na długie spacery z psem, więc sobie tylko za nimi tęskniłam, aż pewnego dnia Monika kupiła francuską buldożkę, Pepę. Pewnie, że to nie był mój pies, ale ponieważ z nimi mieszkałam na Smoleńsk, była ona tak troszkę i moim psem, czasami nawet szłyśmy razem na niewielki spacerek.
Wspominam dzień, gdy się wyprowadzałam ze Smoleńsk i Pepa chyba wiedziała, czuła, że mnie już dłużej przy niej nie będzie, żegnała się ze mną liżąc moje nogi i przytulając się do mnie, to było szalenie wzruszające pożegnanie.
Po mojej przeprowadzce na Szymanowskiego znów zostałam bez psa, chociaż od czasu do czasu Pepa bywa u mnie na przechowaniu przez jakiś krótki czas, ostatnio nawet razem spędzałyśmy Sylwestra, ale niestety podczas jej ostatniego pobytu zrozumiałam, że niestety moje nogi zdecydowanie nie pozwalają na to, żebym przypięta z drugiej strony smyczy, mogła oddawać się spacerom z ciągnącym mnie psem, mój chód jest bardzo niepewny i nie mogę niestety ryzykować.
Oczywiście nie mogę nie wspomnieć o moim zauroczeniem śliczną Lolą, niestety trwało to bardzo krótko, chyba jeden wiosenno – letni sezon i mimo, że w zeszłym roku jeden raz jeszcze pana Waldemara z Lolą spotkałam w Parku, niestety słuch i wid o nich zaginął, pozostały mi tylko wspomnienia i…. jej zdjęcia na moim telefonie.
A może jednak kiedyś……
Jedną alternatywą pozostaje mi posiadanie kota, owszem lubię koty, ale niestety każdy kot ma tę jedną zdecydowaną wadę : NIE JEST PSEM !!!!!
Takie to są moje życiowe przygody z tymi rozkosznymi zwierzakami, bo przewinęła się jeszcze przez moje życie ulubiona świnka morska o wdzięcznym imieniu Śledź, z którym miałam całkiem niezły nawet kontakt, bo reagował on zawsze piskiem radości na mój widok, oraz ulubiona rybka Oskar, którą nazwałam Felusiem (o dziwo to imię w rodzinie nawet się przyjęło), ale zdecydowanie to psy zawsze odgrywały najważniejszą rolę, zawsze psy sprowadzały na mnie radość i chęć działania.
No rozpisałam się dzisiaj znów pewnie nadmiernie, czyli odrobiłam wczorajsze moje blogowe lenistwo, ale wiem, że są tacy którzy, wolą czytać moje wspomnienia, a nie koniecznie polityczne wynurzenia, od których też trzeba czasem odpocząć.
Nie ważne, czy to jest rasowy bokser, buldożek francuski, czy jakiś mieszaniec, pies zawsze w życiu poprawia nam humor i uczy nas prawdziwej miłości, bo nikt tak bezinteresownie nie potrafi kochać, jak właśnie PAN PIES !!!
Dlatego jeszcze na koniec pozwolę sobie zamieścić śliczny wiersz pana Ludwika Jerzego Kerna, „Cztery łapy” który w całej okazałości pokazuje nam, jak ważną sprawą w życiu jest taka przyjaźń człowieka z psem.
Ten wiersz to cała kwintesencja psiej natury : CZTERY ŁAPY, PARA USZU, OCZY, NOS I OGON.
Nic więcej dodawać nie trzeba !!!!
Już od dawna, od zarania poprzez wszystkie wieki • Ciągną się popiskiwania skomlenia i szczęki • Idą pełne animuszu wspólną z nami drogą • Cztery łapy, para uszu, oczy, nos i ogon •
Na tym świecie różnie bywa, zabawnie i dziwnie • Raz jednostka jest szczęśliwa, to znów wręcz przeciwnie • W dżungli życia, w życia buszu zawsze ci pomogą • Cztery łapy, para uszu, oczy, nos i ogon •
Mniej tragiczne jest rozstanie, snucie się po kątach • Nawet rozpacz, moim zdaniem inaczej wygląda • Jeśli na kanapie z pluszu leżeć z tobą mogą • Cztery łapy, para uszu, oczy, nos i ogon •
Trochę kaszy, trochę mięsa, trochę tuku w rurze • I już możesz się poświęcać, sztuce lub kulturze • Nie naruszy twych funduszów, złodziej żaden, bo go • Cztery łapy, para uszu, oczy, nos i ogon •
A w ogóle jakoś raźniej, weselej co chwilę • Weźmy taki spacer • Właśnie • Prawda, ile milej iść w zadartym kapeluszu • I czuć za swą nogą • Cztery łapy, parę uszu, oczy, nos i ogon •
I na zakończenie, z okazji Święta Psa pozdrawiam wszystkie psie czworonogi, a w szczególności buldożkę Oli – Żabę, niech im się dobrze na tym świecie dzieje, niech zawsze mają nie tylko pełną miseczkę pysznego jedzonka, ale oddane im zawsze kochające je serca.
Miłej środy 🙂
Idę się szczepić !!!!!!!!
sympatycznego wtorku

i tyle na dzisiaj
poniedziałkowo lutowe refleksje.

I dzisiaj wszystko zaczyna się od początku, nowy tydzien, nowy miesiąc, nowe myśli i zamiary.
Pewnie, że jest to najkrótszy miesiąc roku i szybciutko nam on przeleci, a potem już… tylko kawałek marca
……. i…….. upragniona wiosna.
Ale warto teraz własnie na moment się zatrzymać i pomyśleć: i co dalej???
Trochę nas na ten koniec stycznia przymroziło, szczególnie w nocy jest sporo na minusie na termometrze, więc nawet musiałam podkręcić ogrzewanie elektryczne na maksa ( co tam jakiś większy rachunek, który ewentualnie będę płacić i tak parę groszy mnie nie zbawi), no i na noc musiałam ubrać ciepłe, wełniane skarpety, bo gdy marzną nogi, automatycznie marznie cały człowiek.
A ja jestem mrozowo raczej mało odporna, a gdy zmarznę natychmiast bolą mnie wszystkie duże i małe kości.
Niestety już jestem w takim wieku, że mój układ kostno – mięśniowy wymaga ciepełka.
A tu trzeba przypomnieć,to, o czym nie raz już wspominałam, że mieszkam na parterze, w dodatku klatka schodowa jest nieogrzewana, a drzwi nieci spaczone, co prawda ostatnio Renatka mi nieco specjalną taśmą je uszczelniła, ale i tak zimno przez szpary do mieszkania wpadają.
Najgorzej jest wieczorem, bo od popołudniowego tylko godzinnego grzania mieszkanie zdąży wystygnąć, a nocne grzanie włącza się dopiero grubo po 22. I jak tu się rozebrać i myć w nieogrzewanej łazience?
Jakoś sobie radzę, ale co się natrzęsę, zanim wejdę pod już ciepły prysznic, to moje.
Byle do wiosny Ewusiu, byle do wiosny.
Wczoraj oddawałam się transmisjom z Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy i muszę przyznać, że byłam podbudowana, gdy zobaczyłam, jak spora suma już wpłynęła na konto tej Fundacji, już wczoraj przed północą został przekroczony wynik z zeszłego roku, a jeszcze poszczególne Sztaby nadal liczą otrzymane pieniądze,
a w dodatku jeszcze napłyną jeszcze dodatkowe fundusze z różnych przeprowadzanych aukcji i jeszcze z tak zwanego terenu.
Pewnie, że ta mała suma, którą przekazałam jest malusieńką kropelką w morzu , ba, nawet w oceanie potrzeb, ale właśnie z tych małych kropel powstała ta fala dobra, która przez Polskę wczoraj się przetoczyła.
Ostatnio niezbyt pochlebnie wypowiadałam się na temat Polaków, ale okazuje się, że w takich chwilach jak wczoraj, potrafimy stworzyć Wielką Serduszkową Rodzinę. potrafimy zjednoczyć się, by wesprzeć tych, którzy tej pomocy potrzebują.
JUREK!! JESTEŚ WIELKI!!!!!, bo to TY własnie wlewasz w nas to poczucie dobra i obowiązku wobec innych
Niestety nigdy nie jest tak do końca kolorowo, jest jeszcze sporo osób, którzy nie rozumieją, a co gorsze wypaczają tę wspaniałą Jurkową ideę, nawet ją w imię nie wiadomo kogo lub czego zwalczają, niszczą.
Bardzo smutno zrobiło mi się wczoraj, gdy przeczytałam, że ksiądz, starszy już człowiek, przegonił spod kościoła zbierającą wolontariuszkę, tupiąc ze złości nogą i wykrzykując „won stąd, jesteś diabelską organizacją, wara stąd, sam Antychryst w tobie siedzi”.
Nie wiem jak można ocenić te słowa, bardzo podobał mi się komentarz przeczytany w necie , który mówił,że nie godzi się kapłanowi przeganiać kogokolwiek z miejsca, gdzie głosi się Ewangelię, czyli dobre słowo.
To nie jest chrześcijański uczynek, ciekawe, jak dzisiaj tenże ksiądz będzie bez skrupułów przyjmował Komunię świętą , skoro popełnił grzech przeciwko Miłosierdziu, przeciwko Bliźniemu swemu, który bluźnił!!!
Najprzykrzejsze w tym dla mnie było to, że ten incydent nastąpił w Krakowie, w kościele św Szczepana, czyli niejako związanej z moim nowym miejscem zamieszkania mojej nowej parafii, z której już kilka razy przychodził do mnie ksiądz po kolędzie. Nie wiem, czy zdecyduję się następnym razem stamtąd księdza przyjąć w moim domu, skoro znajdują się tam też ludzie będący całkowicie w sprzeczności z Bożymi naukami.
Na pocieszenie pomyślałam sobie, że moja właściwa parafia to Kościół św Anny, tam byłam chrzczona i ciągle do niej należę, jako że nadal jestem na Smoleńsk zameldowana.
Ale nie można uogólniać, że wszyscy księża są źli, przeczytałam, że Proboszcz Parafii Dobrego Pasterza w Elblągu przekazał całą zbiórkę z tacy na cel Wielkiej Orkiestry Pomocy Świątecznej ze słowami: „ten sprzęt służy drugiemu człowiekowi”
Ten Ksiądz Proboszcz Kazimierz Klaban najwyraźniej jest Dobrym Pasterzem, Nie zapatrzył się na ohydne pomówienia, pomyje, które wylewane są na Fundację Jurka Owsiaka, ale widzi dobro w tych ludziach i docenia ich wysiłek, który ponoszą w zorganizowaniu takiej zbiórki.
Każdy z nas jest wolnym człowiekiem i ma prawo wyrażać swoje poglądy, ale nie może nikogo bezpodstawnie pomawiać., opluwać najgorszymi epitetami.
Nie chcesz , nie płać, ale nie przeszkadzaj innym, bo własnie okazuje się, że to ty nie masz racji.
Ulegasz tylko jakimś złym emocjom, które na ciebie wrogowie Jurka przelewają.
Wczoraj rano tak sobie pomyślałam, że nie dostanę jak zwykle co roku serduszka z WOŚP, ponieważ dokonałam wpłaty tylko internetowej, a tu spotkała mnie wielka niespodzianka.
Miałam bowiem bardzo miłe odwiedziny Maćka i Wiktorii, która w prezencie przyniosła mi własnie takie namalowane serduszko z WOŚP-u.
Ale się wzruszyłam, to tak, jakbym dostała znak z nieba, że mój dobry uczynek został doceniony.
To jednak była naprawdę wspaniała niedziela!!!!!!
No to zaczynamy dzisiaj wszystko od początku i życzę Wszystkim, by był to dobry start w tę naszą nową rzeczywistość.
Wszystkiego dobrego na dzisiaj, na cały tydzień i na cały miesiąc. 🙂
RADOSNA NIEDZIELA !!!
Nareszcie doczekaliśmy się w tych dość ponurych czasach dnia, który rozjaśni nasze lica, ucieszy Medyków, których szpitale znów będą zasilane nowoczesnym sprzętem medycznym, zakupionym przez Jurka Owsiaka i Jego Wielką Orkiestrę.
Bo ten sukces jest nasz, wspólny, Wszystkich Ludzi Dobrej Woli i Dobrego Serca, którzy potrafią mądrze i szczodrze dzielić się swoim groszem na zbożny cel.
Te pieniądze nie pójdą do kieszeni pewnego kościelnego kacyka z Torunia, bo on owszem, może inwestuje w jakieś niby kościelne obiekty, ale niestety tylko on potem czerpie z tego niebywałe zyski. On i ci, których łaskawie do swoich inwestycji (oczywiście w dość ograniczonym zakresie) dopuści.
Co z tego, że jakaś tam babcia czy dziadek przekazał swój skromny grosz z niezwykle skromnej emerytury, skoro nie będzie z dobrobytu tych wspaniałości, jaki jest np sauna czy ośrodek rehabilitacyjny korzystać????
Gdyby jednak uparła się i chciała jechać na toruńskie termy, musiałaby mieć sporo pieniędzy na wstęp, a na to, jak wiadomo, jej nie stać. Zresztą i tak do końca nie wiadomo, czy doznała by zaszczytu, żeby na te toruńskie salony być wpuszczona.
Taka niestety jest prawda i przykro mi tylko, że w takim pięknym dniu muszę o takiej nikczemności pewnego klecha wspominać.
NIECH GO PIEKŁO ZA TĄ NIEGODZIWĄ, ANTYKATOLICKĄ DZIAŁALNOŚĆ POCHŁONIE !!!!!
Tak samo smutny jest fakt, że zresztą jak co roku, katolicka prawica w mediach wręcz namawia do niepłacenia na WOŚP, strasząc diabłem i Bożym gniewem.
No nie wiem, czy rzeczywiście Bóg by się pogniewał na hojność wspaniałych ludzi, raczej podejrzewam, że właśnie zapłakał nad całkowita bezdusznością tych, którzy siebie nazywają „PRAWDZIWYMI KATOLIKAMI”, a których działalność wręcz przeczy przykazaniom Bożym.
Jedno z nich mówi Kochaj Bliźniego jak siebie samego, ale trzeba też przytoczyć tu słowa Jezusa”:
Wszystko, co uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych, Mnieście uczynili” i równocześnie dodał:
Wszystko, czego nie uczyniliście jednemu z tych najmniejszych, tego ście i Mnie nie uczynili”. I pójdą ci na mękę wieczną, sprawiedliwi zaś do życia wiecznego».
Jakim Katolikiem jest ktoś, kto udaje, że tych słów nie zna, nie rozumie, nie uznaje?????
Życie przewrotne jest, nigdy nie wiadomo, kiedy będziemy musieli korzystać (oby nie) z dobrodziejstwa aparatów i sprzętu zakupionego własnie przez WOŚP.
To dotyczy każdego z nas, a więc również może dotyczyć tych osób i ich rodzin, którzy teraz siłą i rozmyślnie odciągają ludzi dobrej woli od spełnienia tego godnego uczynku, stosując wobec nich kłamliwe manipulacje, bo to, co oni mówią całkowicie z prawdą się mija.
A inna sprawa, jak będzie się czuł taki pisowski poseł, czy posłanka, gdy jednak w szpitalu będą musieli podłączyć im albo komuś z rodziny taka aparaturę?
Będzie miał wtedy tę swoja cywilną odwagę by powiedzieć, nie, proszę mnie nie podłączać do aparatury, proszę położyć mnie w kącie na zwykłym sienniku, bo nie zasłużyłem sobie, żeby teraz z tych dobrodziejstw korzystać.
Na pewno nie będą taka odwagą się odznaczali, ba, nawet rumieniec wstydu na ich liczka nie wzejdzie, bo oni uznają, że są z wyższej półki więc to wszystko IM SIĘ NALEŻY!!!!!
Nie odmawiam wcale pomocy takim ludziom, bo każdy może gdzieś się zagubić, ważne jest tylko, żeby w odpowiedniej chwili zrozumieć swój błąd i starać się go naprawić.
Wielkim Człowiekiem jest Jurek Owsiak, który potrafił stworzyć te wspaniała akcję i prowadzić ją przez tak długi czas, w tym roku obchodzimy już 29 Finał Wielkiej Orkiestry Pomocy Świątecznej, potrafił pozytywnie porazić swoją wspaniałą ideą ludzi nie tylko w Polsce, ale również poza granicami naszego Kraju i mimo wielkich przeciwności, mimo niebywałych oszczerstw na niego rzucanych nie poddał się i nadal prowadzi tę wielką akcję.
Tylko raz miał chwilę zwątpienia, wtedy, gdy dwa lata temu, podczas Finału w Gdańsku, bestialsko został zasztyletowany Prezydent Gdańska Paweł Adamowicz, odczuł wtedy to Jurek jako własną wielką porażkę tej idei, którą krzewił i po prostu się wtedy załamał. Na szczęście, dzięki wielkiemu wsparciu wszystkich uczestników tej Wielkiej Imprezy, podjął decyzję, że jego słowa „będziemy grać do końca świata i jeszcze jeden dzień dłużej” nadal są aktualne.
Bo chociaż taki uroczysty finał odbywa się raz w roku, ale cała instytucja pracuje przez cały rok i zawsze na każdą potrzebę szybko odpowiadają i pomagają nie tylko wielkim szpitalom, ale często i Domom Pomocy Społecznej, czy innym placówkom, którzy w danym momencie tej finansowej pomocy potrzebują.
To jest naprawdę bardzo wielkie przedsięwzięcie, bo Orkiestra dysponuje pieniędzmi płynącymi z naszych datków i musi zawsze dokładnie prowadzić całą księgowość, by nie być potem właśnie posądzonym być o machlojki, a równocześnie zawsze mieć pewien finansowy zapas, którym mogą zasilić w sytuacjach podbramkowych potrzebujących.
I jeszcze jedno: ciekawe, a raczej oburzające w tym wszystkim jest to, że o machlojki Jurka oskarżają właśnie ci, którzy sami biorą udział w różnych pieniężnych przekrętach.
Przecież nie zapominamy chociażby o tych trefnych maseczkach, czy respiratorach i wielu jeszcze innych aferach prawicy, chyba to wszystko działa na zasadzie złodzieja, który najgłodniej krzyczy „łapać złodzieja”.
Ale skoro sam wielki Wódz stwierdził, że żadnych przekrętów nie było?…….że wszystko przeprowadzone było lege artis???
Tylko pytam, gdzie się podziały te pieniądze z respiratorów, kto je sobie przywłaszczył i czemu pozostaje bezkarny????
I przy okazji jeszcze jedno ważne pytanie : GDZIE SIĘ PODZIAŁO TO NASZE ZŁOTO, KTÓRE ZOSTAŁO Z ANGLII PRZEZ PIS SPROWADZONE????
Ja tu gadu gadu, mądre słowa prawię, ale przyznaję, że przez Blik wpłaciłam już wczoraj 50 zł na Wielką Orkiestrę Świątecznej pomocy i nawet dostałam link z podziękowaniami od samego Jurka Owsiaka:
https://wosp.vintom.com/58bad76dcbd41301c67b130b5e718ffd?fbclid=IwAR1l6HiLmP1YFxIYmySOh168sN2562tLXBElW1GvKfZGQqo8LIV6DFm-tpU
Można nacisnąć obrazek i wtedy Jurek przemówi 🙂
I nie podałam tego linku po to, by się pochwalić jaka to ja „dobra” jestem, bo przecież każdego roku takiej wpłaty dokonuję i dokonywać będę aż do końca świata i jeszcze jeden dzień dłużej, tylko chcę się z Wami podzielić moją radością, że mogłam dokonać takiej wpłaty, ze świadomością, że nawet ta skromna kwota, która przez innych będzie powielona, będzie z pożytkiem wykorzystana na zakup aparatury laryngologicznej dla Dzieciaczków.
Niech dobrze służą one komuś, kto będzie takiej lekarskiej pomocy potrzebował i niech przyniesie ona zdrowie i uśmiech Dziecka, bo to jest przecież najważniejsze.
Nie mam swoich własnych dzieciaczków, chociaż właściwie mam dzieci, wnuki, a teraz i nawet prawnuczkę mojego Rodzeństwa, to prawie, jakby były moje własne dzieci, wszystkich Ich bardzo kocham, ale kocham też wszystkie dzieciaczki na świecie, a w szczególności te biedne, pokrzywdzone przez chorobę Maleństwa.
Dlatego przerażona jestem bezdusznością tych, którzy świadomie skazują nienarodzone, ale bardzo okaleczone i nie mające szans na życie dzieci na niesamowite cierpienia.
Wiem, rozumiem, że każdy ma prawo do życia i tego prawa nie odbieram, ale też nikt nie ma prawa skazywać innych na gehennę, na tortury, zarówno te bardzo genetycznie pokiereszowane, nie mające żadnych szans na życie dzieci, jak i ich rodziców, którzy przez całą ciążę będą poddawani psychicznym cierpieniom, a potem jeszcze będą musieli patrzeć na śmierć swojego nowo narodzonego dzieciątka.
Ciąża jest przecież nadzieją, a poród radosnym powitaniem swojego Malucha na tym świecie i projektowaniem jego szczęśliwego życia, niestety rodzice takiego dziecka skazanego na rychłą, w strasznych cierpieniach, nieodwołalną śmierć, zostają brutalnie tej radości pozbawiani.
Ich osobista tragedia jest tylko dodatkowo wzmocniona i oddalona w czasie, ale oni żyją z tą świadomością, że niestety ona i tak niebawem nadciągnie.
Naprawdę trzeba całkowicie być pozbawionym sumienia, żeby świadomie skazywać kogoś na tak bolesne przejścia i to wcale nie czyniąc tego z potrzeby serca, ale z wyrafinowanej politycznej gry.
To właśnie rodzice takich chorych dzieci mają prawo do decyzji o dalszych losach ich pociechy.
TYLKO RODZICE, NIKT INNY!!!!
Ostatnio znów niedobre wiadomości doszły do mnie o chorobie Dawidka Spałka, tego biednego bardzo schorowanego Chłopaczka, którego teraz niestety dodatkowo niewydolność oddechowa, związana co prawda nie z Covidem, ale z wielką wadą serca dopadła. Biedny Dawidek znów musiał mieć przeprowadzony zabieg na sercu, musiano dokonać korekty zastawki, ale na szczęście Dawidek już jest w swoim domku i chociaż jeszcze nie do końca jest zdrowy, ale nastąpiła wyraźna poprawa zdrowia na tyle, że lekarze uznali, ze bardziej korzystna będzie terapia w domu, wśród Rodziny niż w szpitalnej sali, oczywiście przy odpowiednio zapewnionej lekarskiej opiece.
Trzymam mocno za Ciebie Dawidku, bo chociaż nigdy nie będziesz pełnosprawnym chłopcem, tak jak twoi rówieśnicy, ale masz naprawdę bardzo troskliwych i mocno kochających Cię Rodziców, którzy uczynią wszystko, żeby Twoje życie było chociaż w miarę szczęśliwe.
Tak więc mamy dzisiaj szczęśliwy dzień, radosną chociaż nieco mroźną niedzielę, w której wśród płatków spadającego z nieba śniegu, zabrzmią wesołe tony Świątecznej Orkiestry, a o godzinie dwudziestej popłynie światełko do nieba.
I chociaż będzie to troszkę inny Finał niż dotychczas, bo Covid starał się pokrzyżować plany, jednak mamy XXI wiek i technologia poszła na tyle do przodu, że dzięki internetowym łączom, będziemy w tym dniu razem cieszyć się, bawić i radować naszą Świąteczną wspólnotą i żaden prawicowy malkontent nie będzie w stanie nam tego dnia popsuć.
WSPANIAŁEJ NIEDZIELI KOCHAMI !!!!! SIE MA !!!!!
a my sobie tak maszerujemy:

A na razie Kaczyński zapowiada : NIEDŁUGO PRZEDSTAWIMY NASZE PLANY.
BĘDĄ AMBITNE I DALEKO IDĄCE.
STRACH SIĘ BAĆ?????
Chyba tak!!!!!!!!
Bo nie wiadomo co on w tej swojej psychicznie chorej główce jeszcze wymyśli.
Nawet nie wiem, czy jakikolwiek psychiatra jest w stanie przewidzieć jego następne kroki, wiadomo, że u tak psychicznie chorych osób złość i nienawiść jeszcze się nasila!!!
Przecież on ciągle na tym swoim fotelu kombinuje JAK TO JESZCZE BARDZIEJ POLAKOM NA ZŁOŚĆ ZROBIĆ!!!
A niestety oddani mu „giermkowie” dla blasku orderu (i dla pieniędzy też) aż się prześcigają w lizusowskim poddaństwie, byleby tylko jak najbliżej Wodza być i byleby tylko jego najśmielsze i najbardziej wredne zachcianki spełniać. Ostatnio jest już całkiem nowy Kaczy ulubieniec, niejaki Obajtek, który dla zaskarbienia łaskawości Szefa, zakupił nomen omen od znienawidzonej niemieckiej nacji, media, niby w celu zrepolonizowania prasy, a de facto, za znów nasze, z podatków płynących pieniędzy, małowartościowe papiery, za które co miesiąc będzie musiał opłacać pieniądze, chociażby za wynajmowanie budynków, w których te dzienniki działają.
Ale co tam, przecież to i tak nie z ich majątku pobierane są te sumy, a naród skoro głupi, niech płaci, Za to my będziemy ich mogli karmić jeszcze większymi kłamstwami w coraz bardziej rozlicznej prasie.
A tym czasem Strajk Wkurzonych Kobiet, a razem z nimi i inni nie mniej wkurzeni Polacy wychodzą nie tylko w Warszawie, ale i w innych większych i mniejszych miastach na ulice.
Nie straszny im jest padający śnieg, wiejący chłód a przede wszystkim niestraszne im jest atak rozwścieczonych policjantów, którzy jak ongiś ZOMO atakują wszystkich, którzy im pod rękę wpadną, a jeżeli obok nie ma kogoś do interwencji, wyciągają go z tłumu i leją tymi swoimi pałkami, wykręcają im ręce i wywożą ich potem gdzieś poza Warszawę, niech sobie na piechotę potem do domu wracają te babcie i dziadki, skoro takie są krewkie do manifestowania.
Strach na to patrzeć, przecież ci policjanci to nie ludzie, to jakieś Dzikie Bestie, które chyba nie mają swoich własnych rodzin, żon, narzeczonych, dzieci i nie rozumieją, że nie można niszczyć innych tylko po to, żeby potem premie odebrać. To po prostu jest takie ZOMO BIS!!!
Historia pokazuje, jakie są dzieje takich nierozumnych osób, dla których liczy się tylko mamona i własna kariera, a nie ludzie. No i co z tego, że dostanie parę groszy, co z tego, ze dostanie jeszcze jedną belkę na pagonie, gdy potem ludzie będą pluli na jego widok i z obrzydzeniem będą odwracali od niego wzrok?
Czy to ma być cena ich głupoty? Pewnie tak.
Ale kiedyś to właśnie na każdego z takich pojedynczych policjantów spadnie miecz sprawiedliwości, każdy z nich będzie z tych niecnych czynów rozliczanych i nikt nikomu nie poda pomocnej ręki, każdy indywidualnie zapłaci gorzką cenę za swoje za teraźniejszą hucpę. Może będzie to więzienie, może będzie to wysoka kara pieniężna, obcięcie emerytury, ale na pewno największą karą będzie pogarda którą będą obciążeni, bo każdy człowiek ma po to mózg, żeby myślał i potrafił zło, od dobra odróżniać.
Gdy patrzę na te obrazy w telewizji strach na moje plecy wstępuje, strach i rozpacz : BOŻE, DOKĄD ZNÓW DOSZLIŚMY????? CZEMU ZŁO POWRÓCIŁO I TO JESZCZE W BARDZIEJ TRAGICZNEJ i WYRAFINOWANEJ FORMIE????
I aż ciśnie mi się na ustach pytanie: Czy Ty policyjna kacza Kanalio nie pomyślisz czasem, jak bardzo ciebie własna matka się wstydzi???????
Tak jak pisałam, wczoraj manifestacje nie odbywały się tylko w Stolicy, ale jednak ta najważniejszy protest zawiódł Warszawiaków pod dom Kaczyńskiego, oczywiście znów troskliwie otoczonego policyjnymi sukami, tak, żeby włos z tego siwego łba przez przypadek nie spadł.
I bardzo dobrze, że ludzie tam poszli. Powinni całą noc wydzierać się pod jego oknem, żeby ten wredny starzec nie miał spokojnych snów, nie był taki pewny siebie, bo pewnie i tak wie, że czas srogiej zapłaty za wszystko co źle zrobił nadchodzi. Byleby tylko ten jego chory móżdżek przestał nadal kręcić horrory, którymi chce nas jeszcze na koniec nakarmić.
A za oknem znów zima nastała. Po kilku dniach odwilży znów napadało sporo białego puchu i co gorsza, nadal pada i to w całej Polsce, Zresztą już wczoraj wieczorem zaczęło prószyć, a potem tak już sobie coraz mocniej sypało przez całą noc, teraz przed moimi oknami rozpościera się Park w całkiem białej oprawie.
No cóż, dzisiaj mamy przedostatni dzień stycznia, czas pędzi jak oszalały, czy wiecie, że jutro mija już miesiąc od Sylwestra? A wydawałoby się, że to było dopiero wczoraj……… wydaje się, że jeszcze słychać strzały korków od szampana…..
I znów muszę napisać, jak ja nie lubię śniegu na chodnikach, ale zrobiłam wczoraj stosowne zakupy i nie muszę dzisiaj już po tych śliskich chodnikach manewrować, całe szczęście.
Mile śnieżnej soboty wszystkim życzę.
Kto może na jakieś sanki, czy narty wyruszy, bo podobno gdzieniegdzie nielegalnie stoki są jednak otwarte.
TO CAŁKOWITA PARANOJA!!!

Nie mam pojęcia, w jaki sposób wczoraj niejaki Kaczyński „wtargnął” na strony mojego blogu i w dodatku swoje przemyślenia tam umieścił.
To już jest całkowita paranoja tego człowieka.
A idźże w diabły człowieku i daj innym żyć, a nie uzdrawiaj nas na siłę według swoich jakichś pokręconych idei.
Załóż sobie jakiś Klub Zidiociałych Tetryków, którym na stare lata we łbach się pokręciło i tam sobie rządź i dziel do woli, oczywiście, o ile znajdą się tacy, którzy za bezdurno, bo nie będzie na to funduszy, dadzą sobie z mózgu wodę robić.
MY POLACY MAMY JUŻ CIEBIE DOŚĆ!!!!!!
– Istnieją siły, które jawnie dążą do tego, żeby Polska przestała być oazą wolności. I to działają coraz bardziej ofensywnie. To jest deklarowane wprost przez lewicę – ocenił szef PiS/
tak, to prawda, ale takie siły o których Kaczyński mówi nazywają się Polska Prawica, a do nich głównie zaliczyć można Pis i Solidarną Polskę – to oni własnie zdecydowanie psują naszą demokrację, wypaczają ją w jakimś swoim kalejdoskopowym krzywym lustrze i siła narzucają swoje poglądy innym.
– Musimy mieć własne media. Media niepolskie powinny być rzadkim wyjątkiem. To jedyna droga obrony naszej wolności i suwerenności – mówił Kaczyński.
Tak może myśleć tylko ten. który chce zapanować nad mentalnością innych, przekazując im swoje poglądy i nakazując, by stały się one poglądami wszechobecnymi.
Nie podoba się Kaczyńskiemu, że media , które teraz istnieją pokazują w całej okazałości wszystkie przekręty których obecny rząd się dopuszcza.
I na tym własnie panie Kaczyński własnie polegają wolne media, które mogą zaglądnąć w każdy zakamarek waszych nieczystości, wyciągnąć je za zewnątrz i ujawnić waszą dwulicowość.
– Niedługo przedstawimy nasze plany, będą daleko idące i ambitne, w dalszym ciągu prospołeczne, ale nastawione także na działania prorozwojowe – zapowiedział lider PiS
A my za wasze „ambitne plany” już dziękujemy, bo tak jakoś zawsze dziwnie się składa, że że nie są one wcale pro, a raczej antyspołeczne, a dotyczą tylko wybranej przez was kasty
A te rzekome wasze działania pro rozwojowe to po prostu jakaś następna paranoja, bo wszyscy doskonale wiemy, że za cokolwiek się bierzecie, natychmiast to spieprzycie.
Pozwalasz Towarzyszu Kaczyński działać ludziom całkowicie niekompetentnym , nie mającym nawet podstawowej wiedzy w danym kierunku, nie mającym nawet podstawowego doświadczenia i dlatego wszystkie twoje paranoiczne plany upadają, a wy po prostu tylko się ośmieszacie.
Więc idź już Piaskowy Dziadku na tę swoja piaskową emeryturę, weź wiaderko i ulep babki z piasku, chociaż też nie wiem, czy i one ci się udadzą.
I tak jak napisałam powyżej : DAJ LUDZIOM ŻYĆ!!!
Każdy jest wolnym człowiekiem, ma prawo do układania swojego życia według swojego modułu, oczywiście o ile nie koliduje on z prawem, ale nie takim prawem przez ciebie wymyślonym, ale tym, który określa nam KONSTYTUCJA.
A Ty nie masz prawa wydawać policji rozkazów niszczenia i upodlania ludzi jakimiś karami aresztu, a jeszcze gorzej pobiciami i innymi uszkodzeniami ciała, nie masz prawa naruszać wolności innego człowieka tylko dlatego, że nie zgadza się on z twoją chorą wyobraźnią jakiegoś alternatywnego świata.
TO JUŻ JEST AUTORYTARYZM, podobny tym wprowadzonym przez Łukaszenkę, Putina, czy Orbana!!!!
Nie ma takiego pojęcia jak ‚LEWACTWO” – to słowo jest wytworem twego chorego umysłu, są ludzie, którzy inaczej postrzegają świat, ale nie można ich traktować lekceważąco, a słowo „lewactwo” niestety ma w założeniu pejoratywne znaczenie i o to ci chodzi, by po prostu kogoś przez poniżenie obrzydzać go innym.
Nie uda ci się to wredny człowieczku, bo sam w sobie jesteś osobą pejoratywną i przyjdzie taki czas, gdy wylądujesz na śmietniku historii, a ludzie z obrzydzeniem i pogardą podobną do pogardy dla takich politycznych satrap jak Hitler, Stalin czy Mussolini będą cię oceniać.
APAGE SATANAS KACZYŃSKI – twój czas już się skończył!!!!!
A wszystkim Dzielnym Kobietom po prostu dziękuję za odwagę i wytrwania w tej co prawda na razie nie równej, ale słusznej walce życzę.
ZŁO MUSI BYĆ W KOŃCU POKONANE !!!
A już za dwa dni znów DOBRO do nas zawita.
To dobro nazywa się JUREK OWSIAK i WIELKA ORKIESTRA ŚWIĄTECZNEJ POMOCY.
I ZNÓW SIĘ BĘDZIE DZIAŁO!!! SIE MA!!!!!
A na dzisiaj słonka życzę i mimo wszystko pogody ducha 🙂
Co by tu jeszcze …….co by tu jeszcze

czyli zwierzenia Emerytowanego Zbawiciela
Już wiem!!!! Trzeba trochę ludzi po wkurzać.
Znów na ulice wyjdą ( a niech sobie spacerują, skoro lubią gdy im tyłki marzną), a dzielna moja policja znów będzie musiała się nieco namachać pałkami, ale od tego przecież są, najwyżej im się potem parę groszy za każda nabitą gębę doda….
A Julka i tak wszystko podpisze, co jej każę podpisać i jeszcze na jakiś pyszny obiadek i wytworną kolacyjkę mnie zaprosi, oczywiście dla kotka też jakiś przysmak przygotuje.
Mnie tam się nic nie stanie, bo przecież i tak codziennie dzielna milicja, o przepraszam, teraz to już policja, pod moim domem non stop stacjonuje – och, gdzie się podziały tamte boskie czasy z ZOMO, wtedy dopiero się działo, chociaż może rąk akurat ludziom nie łamali, ale gnaty pałkami liczyli, co prawda zwyczajnymi, bo tych teleskopowych jeszcze wtedy nie było, ale i trochę zamętu było, no i od czasu do czasu jakiegoś nadgorliwego demonstranta na nieboszczyka też przerabiali.
Teraz zabijać nie wolno, bo nieopatrznie Beata obiecała, że za czasów rządu Pisu śmiertelnych przypadków nie będzie, ale to nie znaczy wcale, że pozwolimy się wodzić opozycji za nos, gdy jakiś poseł, czy posłanka po grzbiecie pałką dostanie, albo oczy gazem im potraktują, nauczą się porządku i rezonu i zrozumieją kto tu w Polsce właściwie rządzi.
No tak, ochrony może mi zazdrościć chyba zarówno Joe Biden jak i Władimir Putin, czy ten tam ze wschodu, z Korei, jakiś tam Kim.
Dobrze jest, bo Jacek (Kurski) przecież temu ciemnemu ludowi wytłumaczy, że tak trzeba, a nie będą mi tu jakieś głupie baby podskakiwać i Trybunałem mnie straszyły,
JA JESTEM WIELKI WÓDZ i nikt nie ma prawa mi podskoczyć!!!!!
Co prawda ostatnio mi coś nie do końca wychodzi, bo tu mi Zbyszek podskakuje, tu znów Jarek G, rogi pokazuje i mówi mi ostro: „nie zgadzam się”., a jeszcze w dodatku ten COVID…..
Co prawda ja po cichu się już zaszczepiłem, ale MI PRZECIEŻ WSZYSTKO WOLNO, również i Giżyński chciał taką woltę wstawić, ale niestety wyszło szydło z worka i musiałem go oficjalnie potępić, najwyżej potem jako rekompensatę, na otarcie łez, jakąś premię dostanie, a i tak ten człek honoru jak zresztą i każdy mój przydupas nie ma, więc nie ma sprawy. Grunt, żeby dobrze mówił, słusznie mówił!!!!!
Tak więc swoich mam zawsze posłusznych, bo najlepsze to, by takim głupkom stosować codziennie metodę kija i marchewki:
dostaniesz dobrą posadę, niebotyczną pensyjkę, zadbam też o ciepłe posadki dla twoich krewnych, nie ważne jakie mają wykształcenie i tak na niczym się nie znają, ale spróbuj mi podskoczyć jeden z drugim, natychmiast na zbity pysk będziesz z tej najwspanialszy pod słońcem partii wywalony, a poza nią będzie tylko płacz i zgrzytanie zębów.
Nie darmo te bezsenne noce na fotelu spędzam i myślę, myślę myślę, coby tu jeszcze spieprzyć, co by tu jeszcze wykombinować z pożytkiem dla siebie oczywiście, a czasami nawet i mój KOT coś mi mądrego podpowie.
OPOZYCJA???? Jaka to opozycja, oni sami siebie się boją, a co dopiero mnie.
Nazwali się totalną opozycją, ale w rzeczywistości to są totalne niedojdy, nic nie potrafią zdziałać.
Fakt, z tym Tuskiem to trochę kłopotów miałem, bo to niemiecka wyga jest i w kaszę dmuchać sobie nie pozwolił, sam jest sobie winny, że uciekł do Unii, ale ta cała reszta to okropne cieniasy, łatwo je rozegrać, szczególnie, gdy taką specjalnie wykształconych w pyskowaniu ekipę oddanych sługusów mam koło siebie. Potrafią warczeć, szczekać i gryźć po pisiemu, tak jak trzeba.
Zresztą jak dobry przekaz dnia swojej drużynie przekażę, to każdy z nich w mediach potrafi i tę opozycję i tych dziennikarzy zakrzyczeć. Nawet nieźle im to wychodzi, trzeba mi przyznać, że dobrze sobie wysegregowałem i wyćwiczyłem tych całkiem bezpardonowych chamów, którzy za grosze powiedzą, a raczej wykrzyczą wszystko, co im każę.
Grunt, że marzenie mojego życia się spełniło i teraz jestem EMERYTOWANYM ZBAWCĄ NARODU.
Na Emeryturę to nie mam co się obrażać, bo zawsze przecież co miesiąc dostaję te 7.500 zł, które wkładam do skarpetki, bo przecież nie mam Konta Bankowego, musiałbym się im opłacać za prowadzenie konta to raz, a po drugie jeszcze jakieś niepowołane osoby by moje konto przeglądały, a potem wszystkim ludziom ujawniali moje finanse…..
Oczywiście jeszcze dostaję niezły hajc za poselstwo, a teraz pozwoliłem się zrobić zastępcą premiera, to i większa kasa mi wpływa do tej mojej skarpety, ostatnio musiałem nawet kupić sobie nową parę, bo tamte już nieco się nadwyrężyły od namiaru banknotów, dziury zaczęły się robić, jeszcze by przez nie banknoty gdzieś wyfrunęły…….
Ogólnie mówiąc, nie jest źle, co prawda oficjalnie prywatnego konta nie mam, ale przecież gdzieś lokaty płynące z państwowych spółek i różnych interesów i interesików muszą być umieszczane, ale to już jest sprawa TAJNA przez POUFNA, o tym nie wie nikt, prócz jednej zaufanej osoby, dobrze oczywiście opłacanej, przecież i nie tak z moich pieniędzy, więc sprawa się nie wyda.
Pytacie, na co przeznaczę tę fortunę? Może trochę dam tej mojej biednej bratanicy , Martusi, ale nie za wiele, bo ona latawicą jest przecież, skaranie Boskie, troje dzieci i każde z innym mężem……
A ponieważ kocham koty, więc każę po mojej śmierci założyć FUNDACJĘ DLA KOTÓW im ZBAWCY JAROSŁAWA .Niech kociaki pełne miski zawsze mają i jakieś kocie przysmaki na dokładkę?
A co, nie wolno mi? taką mam kocią fantazję i już.
Ale póki co, jeszcze żyję i jeszcze tylko muszę sobie przed moim zgonem miejsce w Katedrze na Wawelu, tuż koło mojego Brata załatwić, niech tam potem wszyscy pokłony mi i memu Bratu oddają niczym zasłużonym dla polski KRÓLOM -ZBAWICIELOM!!!
I niech wyryją wielką, już z daleka widoczną tablicę: TU LEŻĄ NIE ZAPOMNIANI BRACIA LECH I JAROSŁAW, którzy serce oddali po to by Polskę zniszczyć zrujnować.