3ddswK

Tylko trzy,a z niektórymi już nawet tylko dwa…..
Środa,czwartek przelecą przecież jak biczem śmignął…..
Wczoraj okazało się,że przeminie mi koło nosa spotkanie integracyjne naszego działu gastronomii…..
W ten piątek,więc pojutrze ,cała nasza grupa gastronomiczna,a więc Pani Kierownik,pracownice biura i przedstawiciele ,jadą na Węgry,do Tokaju,aby wspólnie przy lampce tokaju,w cieplicach, omawiać nasze wspólne,pracownicze problemy….
Oczywiście,z wiadomych powodów,nie mogę uczestniczyć w takim wyjeździe,ale po raz pierwszy,co odnotowuję,zostałam na takie spotkanie wogóle zaproszona…..
Bo dotąd też takie spotkania były,ale na miejscu ,w Krakowie i nieco się dziwowałam,że moją osobę w nich pomijali…….
Jakbym tam nie pracowała….
A teraz?????
Trochę żałuję,ale tylko troszeczkę,bo przecież wiadomo,jak bardzo cieszę się na nasze czatowskie spotkanie.
I nie zamieniłabym go na żadne inne!!!!
Co prawda zażartowałam na „ogólnym”,że nie ma mnie w sobotę na zjeździe,gdyż zmieniłam plany ,w związku z moim wyjazdem na Węgry,ale chciałam nieco tylko niektórych dla hecy troszeczkę poddenerwować.
Przez moment był szok,ale tylko momencik, a potem ogólne UFFFFFF,gdy oznajmiłam,że to tylko żart.
No nie,jakby to wyglądało,żeby gospodyni zaprosiła sobie gości,a sama obróciła sie od nich
na lewej pięcie i pojechała sobie w siną dal????
Nie ma takiej możliwości !!!!
Chyba tylko,odpukać w niemalowane drewno,jakaś wielka i niespodziewana katastrofa musiałaby zmienić moje plany.
A tokaj w Tokaju musi niestety na mnie jeszcze poczekać…..
Nie mogę więc narzekać,jak widać,na życiową nudę na tej pracującej emeryturze….
W dodatku właśnie delikatnie zarysowują się moje wakacyjne plany i skoro tylko uda mi się w obu pracach załatwić urlop,prawdopodobnie już,już,czyli za mniej więcej tydzień, jadę do….
No tak,do mojej wyśnionej Jastarni.
Plany piękne,ale najprawdopodobniej spalą na panewce….
Nie zapeszajmy…..
Narazie,póki co,dzisiaj jest środa ( tak, tak ,środa,ten magiczny środkowy dzień tygodnia)
i jeszcze muszę nieco popracować…….
A więc lecę.
A za oknem już upał się zaczyna…..