Niedawno wróciłam z działki od Szajbusika,
było bardzo miło.
Oprócz tych,których już znałam (nie licząc oczywiście krakusów), czyli prócz Ulika,Hnofci,Muchomorka Kornelki były także trzy nowe osoby:Magika,Roma i Mkafe zwany przezemnie Panem Kawusią.
Miałam nie pisać tego (zastrzegł sobie ,haha),ale naskarżę,to On,właśnie Pan Kawusia, namówil mnie do „grzechu” ,bo przyniósł mi i pod sam mój wrażliwy nos podstawił ,własnoręcznie upieczoną na grilu przez siebie kiełbaskę,wyglądała tak smakowicie ,a pachniała jeszcze pyszniej tak ,że się skusiłam.
A mówili,że to Ewa kusiła Adama,a w życiu bywa odwrotnie !!!.
Nie wiem,czy jutro ubiorę ten mój czatowski smoking,bo jeszcze raz zgrzeszyłam i zjadłam kawałek sernika,no dobrze dwa albo trzy,ale były malusieńkie…….
Ale smakowały???mniam mniam……(upieczone specjalnie na tą okazję przez Romę,pół Polski z Bydgoszczy przejechały,to jak miałam się im oprzeć????)
Zakazany owoc zawsze zresztą smakuje ,nawet gdyby był sernkiem,kiełbaską z grila czy pieczoną karkówką( taka też była i ja ja jadłam również).
Czyli jednym słowem była uczta dla ducha i ciała też.
No dobra, dwa dni dyspensy i…..
od poniedziałku zaś sałata………….
Jutro ciąg dalszy opowieści.
Teraz jestem już taka zmęczona,że padam z nóg
DOBRANOC.