
Wróciłam do domu o 2.30,w nocy.
Było fajnie,nawet bardzo fajnie,mimo pewnych małych niedociągnięć.
Mam nadzieję,że wspólbiesiadnicy wybaczą.
A teraz idę na zasłużony odpoczynek….
W końcu jest 3.31,ale już wszystkie zdjęcia z imprezy mam już wgrane na mój komp.
To znaczy odpowiedzialność,hahahaha.
Musiałam odrazu je przekopiować,żeby przypadkiem jakieś licho mi go z aparatu nie porwało.
A resztę opiszę następnym spać
Idę lulu.