Już nie ma co odliczać.
Już po hulankach,swawolach.
Została sie tylko smutna,prozaiczna rzeczywistość…
I w dodatku ten szewski poniedziałek….
Oj,ciężko się dzisiaj będzie pracowało,bardzo ciężko.
Przyjdzie mi tylko żyć miłymi wspomnieniami….
Będę oglądała sobie zdjecia,które zrobiłam i te,które zostaną mi przysłane przez współbalowiczów.
A jednak ,niby to wszystko tylko pozory,niby świat internetowej ułudy,a jak silne uczucia przyjaźni potrafią być w ten realny świat przeniesiony.
Ale to potrafi zrozumieć tylko ten,kto był z nami przez te 2-3 dni wspólnej zabawy…..
Te powitania,uściski,wrzaski radości,wspaniały humor i na koniec ta naprawdę wspaniała wspólna zabawa,ta niepowtarzalna atmosfera…
I ten prawdziwy smutek przy pożegnaniach…..
Naprawdę,warto było wsadzić w te nasze przygotowania zlotu tyle trudu i naszego serca,żeby móc przeżyć tą piękną,wspaniałą przygodę.
I mam nadzieję,że to się już niedługo wróci.
Tylko teraz muszę znów rok na to poczekać……
A teraz…wracam do pracy i do mojej zielonej sałaty…
Bo mimo,że może troszeczkę pofolgowałam sobie przez te świąteczne dni w jedzeniu i piciu,ale nadal muszę kontynuować swoja dietę.
I wyznaczam sobie nawet cel:mam taką śliczną letnią sukienkę,w której w następnym roku,na krakowskim balu, muszę wystąpić……..
A do niej sporo jeszcze musi mnie zniknąć,oj sporo…..
WIĘC DIETA POD TYTUŁEM „ZIELONA SAŁATA” OD NOWA NA START !!!!!! 