to sem ja w moim spodnium,do którego tyle wyrzeczeń trza było ponieść…..
Powoli nadpływają do mnie z różnych stron świata zdjęcia z naszej imprezy.
Przeglądam i……oj łzy w oczach się kręcą,ale nieraz i uśmiech na ustach się pokazuje….
TO BYŁY NAPRAWDĘ PIĘKNE 3 DNI.
TAKIE NIEZAPOMNIANE!!!!!!
Jeden z moich najpiękniejszych weekendów w roku 2006.
I napewno długo jeszcze przezemnie wspominanych.
Nawet Muchomor,który jeszcze w niedzielę sceptycznie i bardzo krytycznie podchodziła do oceny naszych poczynań organizacyjnych,wczoraj stwierdziła:Nie było tak źle.
Bo nie było,kto miał się bawić,to się bawił,najważniejsze,że wszyscy byliśmy razem,ze świetnymi humorami,pomysłami,radośni i uśmiechnięci.
Nawet tłum gapiów przystawał pod Rajem,żeby podziwiać,jak wspaniale potrafią się te 50-sięciolatki bawić.
A że upał,ciasnota nieco przeszkadzały??NIC TO.
Nam poprostu było wspaniale.
I warto było przezemnie ponieść te wszystkie niedogodności przygotowawcze,te wszystkie wyrzeczenia dietowe…niczego nie żałuję,a boczuś w sobotę smakował mi poprostu wybornie,
A jak,musiałam spróbować!!!!!.
Zresztą napewno był pyszny,bo ze wszystkich trzech stołów zniknął w trymiga,mimo obfitości innych wspaniałych potraw.
A teraz,gdy już szara rzeczywistośc zapukała do mych drzwi,gdy powrócił czas wytężonej pracy -są zastępstwa z powodów urlopu-miłe wspomnienia pozwalają jakoś to wszystko przetrwać.
No i oczywiście,że znów powrócilam do swojej diety sałatkowo-owocowej.
Szkoda byłoby zaprzepaścić tych 3 tygodni drakońskiej diety.
Teraz już mogę powoli,nie musze nigdzie się spieszyć,małymi kroczkami do celu.
Wczoraj delektowałam sie pysznymi malinkami,które,jak się okazuję mają całkiem niewiele kalorii,a z zieloną sałatą też wspaniale smakują.
Jeszcze trochę,a zostanę mistrzynią odchudzającej diety.
Będę mogła udzielać -bezpłatnie oczywiście-porad,jak skutecznie zgubić nadmiar tłuszczyku.
MUSZĘ WYTRWAĆ!!!!!!.
Bo co prawda punkt docelowy,czyli spotkanie w Mikołowie,a potem w Krakowie jeszcze bardzo daleko,ale…
JA IM WSZYSTKIM JESZCZE POKAŻĘ hihihii