
Kolejna środa,do weekendu coraz bliżej,ale jakże odmiennego od poprzedniego…
Ten przeznaczę na totalny odpoczynek,słodkie lenistwo…….
I chociaż dla mnie zacznie się weekend dopiero w sobotę, po godz 14 (znów bum,na mnie wypadła pracująca sobota),mam nadzieję dobrze wypocząć.
Po okresie euforii i wzmożonej działalności ,znów powraca do mnie zmęczenie,szczególnie nasycone teraz tą falą upałów,prawie nieznośnych do bólu,mimo klimatyzacji w przychodni i dwóch wiatraków w biurze.
A na dłuższy i solidniejszych wypoczynek jakoś narazie brak widoków…..
Przedemną jeszcze conajmniej półtora miesiąca pracy, tu pewnie Magda się uśmiechnie i co gorsze,będzie miała rację.
To niby mój wybór,ale czasami jest pojęcie tzw.mniejszego zła,chociażby ze względów dyplomatycznych…..
Stop,nie wgryzam się dłużej w ten temat.
Mogę po cichu tylko zazdrościć tym,którzy pławia się teraz w ciepłym ,o dziwo, jak na ten rok Bałtyku……
A ja powracam do swoich codziennych zajęć….
W życiu bywają noce i dnie,ale czasami bywają i niedziele,to mądrość wypowiedziana przez Barbarę Niechcic,jakże wymowne te słowa.
Ja na swoja niedzielę muszę jeszcze troszkę poczekać……