Cišg dalszy nastšpił…


Oj pod górkę było ,pod górkę.


Cały ten tydzień był taki bardzo ciężki.


Przewidywałam to,ale nawet moje  przewidywania były niczym ,w porównaniu z rzeczywistością….


Czasami są niedziele ( a także wesołe piątki i soboty,jak w zeszłym tygodniu),a czasami czas wytężonej pracy i….obrywania ,za wszystkie przewinienia,swoje i nie swoje……….


Dobrze,że ten tydzień już się kończy,co prawda jeszcze dla mnie nie wybiła godzina weekendu,ale już bliżej,niż dalej.


Jutro powinno być całkiem luźno,a co to jest te głupie 5 godzin tylko w pracy?????


Może jak odpocznę, będę bardziej skupiona???


Poprostu zbieg okoliczności,że akurat w tym samym czasie tak wiele problemów się zbiegło razem…


Ale i brak mojej uwagi troszkę też,przyznaję bez bicia.


No dobra,było,minęło,oberwało mi się i już po wszystkim.


Teraz muszę odpocząć i walczyć na nowo


Bo co,przecież bez walki się nie poddam haha.


Cześć



na przekór


A ja idę naprzód,na przekór wszystkim i wszystkiemu….


Trzeba się tylko rozpędzić i nie zatrzymywać.


A wszelakie rozterki pozostawić za soba.


Co będzie, to będzie.


I tak nic nie zmienię…..


I co z tego,że nie bardzo wiem,jakie jutro będzie?


Czuję lekkie zagrożenie…..


Na rozdrożu……….