
Jakby ktoś miał wątpliwości,to wyjaśniam,tym komplementem zostałam obdarowana wczoraj ja,Ewa W. w powrotnej drodze z Kalmara do domu.
Piękna i ma wszystko na swoim miejscu…hihi,nawet mam dużo za dużo na tych "swoich miejscach".
Ale trzeba powiedzieć,ze komplement wprowadził mnie w całkiem miły nastrój.
Widać facet lubiał kobietki przy kości……
Ale to wcale nie oznacza koniec mojej walki,o nie,
Nie osiadę tak szybko na laurach.
Zawzięłam się na siebie,całkiem na serio,zawzięłam….
Zwłaszcza po oglądnięciu zdjęć z imprezy,które dostałam wczoraj od Ulika.
Ale potężny babus jestem.
Zgroza…….
Najwyższa pora zmienić to tak,żebym nie odbijała od reszty na następnych,zdjęciowych,poimprezowych sesjach…….
Poczekamy,zobaczymy,czy mi się to uda…..
Dzisiaj mój komputer idzie do całkowitej renowacji,będzie ustawiany od początku,omalże będzie dziewiczy.
Może nie bedę miała wtedy tyle kłopotów z wpisami,jak do tej pory…..
A jeszcze powracając do krakowskich reminescensji,zostałam wczoraj również obdarowana przez milego pana Kawusię jego wierszową refleksją po pobycie w Krakowie.
Chciałam tutaj podziękować raz jeszcze i Jemu i wszystkim moim miłym Przyjaciołom za Ich przemiłą wizytę,za wszystkie wspaniałe chwile wspólnie spędzone podczas tego cudownego weekendu,z nadzieją,ze rok szybko minie i wszyscy tu w Krakowie znów się spotkamy,znów będziemy świetnie się bawić.
A teraz,na zakończenie mego dzisiejszego wpisu wiersz Pana kawusi:
Byłem tam….