OPATRZNOŚĆ

 

  

…. pomyśleć, że te 4 dni lenistwa tak szybko minęły i jutro znów do pracy trzeba gnać. 😦 Dobrze chociaż, że nie na rano … oj, minęły te czasy wstawania przed piątą rano i całe sczęście.Zresztą cały następny tydzień pracuje popołudniu ( z wyjatkiem porannego piątku), Jak tak się z perspektywy czasu popatrzę ( hehe, jaka to perspektywa, niecałe 2 miesiące, no może już prawie całe),okropnie się poniewierałam cały dzień, żadnego szacunku nie miałam dla swojego zdrowia i samopoczucia , ten cały dzień w pracy, te dojazdy ( a teraz nieszczególna byłaby pora na podróże) no i te stresy….. Na szczęście to już za mną, minęło i chyba dobrze się stało. Dzisiaj rozmawiałam z Kesyy na gg i dowodziłam, że powiedzenie „nie ma tego złego coby na dobre nie wyszło” ma jednak sens. Może w momencie, gdy cos idzie nie po naszej myśli, buntujemy się, ale juz po pewnym czasie zaczynamy dostrzegać i dobre strony zaistniałej sutuacji. Zawsze sobie powtarzam, tak się stało, bo tak musiało widać być. A wierzę, że Opatrznośc nademną czuwa ( już nieraz w życiu miałam tego dowody)
A Ona wie najlepiej, co dla mnie dobre……

niedzielno – kocie opowiadanie

 

     

Haha, mnie się to podoba, więc opiszę to, co dzisiaj od mojej siostry usłyszałam.

Perełka to jest kot wybitnie domowy, bo chociaż zasadniczo mieszka poza domem, ale wykorzystuje każdy stosowny moment,ż eby trochę przespać się na wygodnej kanapie. Dzieci bardzo Perełkę lubią i czasem na takie luksusy jej pozwalają, ale niestety, na noc kocica pozbawiona jest domowego ciepełka i mieszka sobie gdzieś tam, gdzie sama lokum stosowne znajdzie.

Wczoraj moja siostra "spotkała się" w swojej kotłowni z małą, polną myszką.

Moja siostra raczej  jest duża,  myszka malutka, ale wystarczyło to, by wzbudzić w Ani lekką panikę.

No cóż, ja pewno też alarm bym podniosła w podobnej sytuacji……..

Po rodzinnej naradzie postanowili zamknąć w kotłowni Perełkę, niech popoluje  sobie troszkę na te myszki.

Plany wdrożyli w czyn, kot został przyniesiony do domu mojej siostry i umieszczony na łowisku.

Ale cóż, plany Perełki widać były całkiem inne, ledwo ktoś uchylił drzwi od kotłowni, Perełka czmyhnęła przez szparę prosto ……..na tapczan w salonie, poczym ułożyła się na nim wygodnie i ..zasnęła.

Świetne opowiadanie, nieprawdaż????

Ale napewno prawdziwe, ani słowa w nim kłamstwa.

Cóż, myszka miała jeszcze darowane życie……

Pamiętam, jak kiedyś koleżanka opowiadała mi podobną historię : narobiła rabanu z powodu jednej myszki w miejscu pracy Krystyny, kota owszem, przynieśli, ale ten, po złapaniu myszki świetnie się z nią bawił : a to łapką, a to pyszczkiem uderzał, typowa zabawa w kotka i myszkę….

NO BO TY SIĘ BOISZ MYSZY ……

Miłej niedzieli