leci śnieg……

 

Święty Marcin na białym koniu jedzie……

W tym roku nieco się pośpieszył i w  wigilię swojego święta sypnął śniegiem.

Sami zobaczcie , jak pięknie te choinki pod puchową pierzynką wyglądały :

 

 te gałązki wygladają tak, jaky je ktoś cukrem pudrem posypał……

 

 

Potem lekko słonko przyświeciło i gałązki znów zielone się zrobiły……..

Ale śnieg nie odpuścił, grzecznie tylko przeczekał, aż sobie do donmku wrócę i…..wtedy nagle ciemnoćć ogarnęła cały świat ( mimo wczesnej w miarę godziny) a śnieg zaczął padać od nowa.

Ale nie jest to jeszcze trwała białość, pełno w nim deszczu jeszcze…na saneczki z górki na pazurki za wcześnie…….

No, ale można śmiało powiedzieć : ZIMA JUŻ SIĘ ZACZĘŁA !!!!!!

a dzisiaj….

       

                                  

 

 

……..niestety pracująca sobota.

Niestety, bo w taką pogodę fajnie by się w domku posiedziało…

Ale cóż, mus, to mus.

Dla chleba panie, dla chleba.

I nie tylko…..

Ale dzisiaj w pracy raczej spokojnie będzie, najwyżej trochę telefonów odebrać bedę musiała, może jakieś "zdjątko" jedno, czy drugie zrobię?

Będę oczywiście sama, bo sobotnie dyżury są pojedyncze, ale kto wie, czy sam "szef" nie zaszczyci mnie na chwilę swoją obecnością???

 P.S. A tak wogóle to są różne na świecie środki przekazu wiadomości, jednym z nich jest blog.

Nawet skutecznie działa, cóż, skoro słowa przepraszam nie usłyszałam?????