to co, że dzisiaj 13-stego

 

                          

Wcale nie boję się trzynastego, a co mi tam, dzień jak  każdy inny.

Na szczęście nie jest to piątek i mam nadzieję, że czarnego kota nie spotkam po drodzę, bo pogonię….

(jednak trochę przesądna to jestem)

Dzisiaj jestem wyspana jak niemowlak, poszłam wczoraj już o 21.30 spać, odrazu lepszy humorek człowiek podłapał.

OD RANA MAM DOBRY HUMOR  – i oby nikt nie ważył się mi go popsuć !!!

Dobrze, że wczoraj na rozpis terminów w przychodni spojrzałam, zupełnie zapomniałam, że ten tydzień ( oczywiście z wyjątkiem poniedziałku, który już był) mam na przedpołudnie.

No proszę, jaka niespodzianka.

Ostatnio same miłe niespodzianki mnie spotykają : gdzieś dwa dni temu wsadziłam swoją portmonetkę, nie mogłam jej znaleźć. Przykro mi było, bo co prawda pieniędzy w niej  nie było, ale portmonetka jest bardzo ładna, taka fioletowa…..

No cóż, znów pomęczyłam trochę westchnieniem św. Antoniego i nie dość, że portmonetka się znalazła, to okazało się jeszcze, że miałam w niej zamelinowane całe 20 zł.

Bardzo porządny gość z tego Antosia, znów muszę jakiegoś biedaczka wspomóc, żeby sprawiedliwości zadość się stało.

Mam taki cichy układ z tym świętym, on znajduje moje zguby, a ja wspomagam kogoś, kto jest w potrzebie.

A teraz już pędzę do pracy. Cześć