Przed chwilą umarł jeden z naszych kolegów, z którym pracowałam na Żabińcu.
Nie ma i nigdy już z nami nie będzie Zygmunta.
Był wspaniałym cżłowiekiem, pełnym ciepła i dobroci, zawsze życzliwy dla pacjentów i dla nas, pozostalego personelu.
Jeszcze miesiąc temu był z nami w pracy, jeszcze tydzień temu przyszedł na ostatnie swoje badanie, chociaż wiedzieliśmy, że jest ciężko chory, tej najgoszej myśli nie dopuszczaliśmy do swojej świadomości.
A jednak………
Czas był dla Niego nieubłagany – od momentu wykrycia choroby minęło niecałe 2 miesiące.
Jechałam z Nim wtedy karetką i pamiętam jak mi mówił : ” Ewa, mnie nie oszukacie, ja to wszystko przez 8 lat mojej pracy tutaj widziałem, widziałem tych wszystkich chorych , których przywoziłem na badania KT, wiem, co będzie dalej…..”
Tylko dlaczego stało się to tak szybko????
Żegnaj Zygmuncie, napewno o Tobie nie zapomniemy. 