Smutny poranek

 


Smutny i mglisty.


Wspomnienia wczorajszego późnego wieczora wracają.


Ci, z którymi rozmawiałam o Zygmuncie też są w szoku, Boże, tak szybko, tak szybko….


Palec opatrzności wskazał : teraz Ty.


A  kto będzie następny?


I jak szybko?


Spieszmy się kochać ludzi, oni tak szybko od nas odchodzą.


I można dodać :  tak niespodziewanie szybko.


To będzie dla nas w przychodni bardzo smutny dzień, wszyscy bardzo Go lubiliśmy……


 

Żal

 


Przed chwilą umarł jeden z naszych kolegów, z którym pracowałam na Żabińcu.


Nie ma i nigdy już z nami nie będzie Zygmunta.


Był wspaniałym cżłowiekiem, pełnym ciepła i dobroci, zawsze życzliwy dla pacjentów i dla nas, pozostalego personelu.


Jeszcze miesiąc temu był z nami w pracy, jeszcze tydzień temu przyszedł na ostatnie swoje badanie, chociaż wiedzieliśmy, że jest ciężko chory, tej najgoszej myśli nie dopuszczaliśmy do swojej świadomości.


A jednak………


Czas był dla Niego nieubłagany – od momentu wykrycia choroby minęło niecałe 2 miesiące.


Jechałam z Nim wtedy karetką i pamiętam jak mi mówił : ” Ewa, mnie nie oszukacie, ja to wszystko przez 8 lat mojej pracy tutaj widziałem, widziałem tych wszystkich chorych , których przywoziłem na badania KT, wiem, co będzie dalej…..”


Tylko dlaczego stało się to tak szybko????


Żegnaj Zygmuncie, napewno o Tobie nie zapomniemy.