pobudka

 

           

Spałam sobie smacznie ( wszak poszłam o 1-szej w nocy spać) , a tu …lalalalalalalala…odezwała się melodyjka mojego domowego telefonu.

Oczywiście moja siostra zrobiła mi pobudkę, zdziwiona, że o 7- mej rano jeszcze śpię.

A co niby miałabym robić, gdy rano nie idę do pracy, a za oknem ponurość bladego świtu???

Mam wszak wolną sobotę- mogłam sobie jeszcze pospać deczko.
Cóż, pewno odeśpię zaległości w ciągu dnia, gdy tylko będę chciała jakiś  film w TV oglądać.

Coś ostatnio u mnie to reguła- zaczynam oglądać film i………. zaraz zasypiam.

Wczoraj próbowałam to odmienić i na wszelki wypadek nie położyłam się na tapczanie, tylko tkwiłam  ambitnie na fotelu i co??? – oczywiście kimałam na siedząco.

A wcale to nie była jeszcze pora do spania, dla mnie zresztą takie kryteria dnia nie istnieją, śpię, kiedy tylko mogę.

Czy to już jest oznaka starości??????

Więc wstałam dzisiaj  z głową ciężką jak ołów ( zawsze tak jest, jak ktoś mnie gwałtownie obudzi) i zrobiłam sobie kawusię i oczywiście potuptałam do swojego przyjaciela – komputerka.

Jednak przyznaję, jetem uzależniona, hehe.

Bo co prawda na plemionach jako aniuszka już nie gram ( czasami mi żal), ale ponieważ jestem bardzo obowiązkowa, a podjęłam się zastepstwa na koncie Anielicy, muszę jej wioski przypilnować, tym bardziej, że już zakusy na jej dobra były.

Na początku tylko uzbrajałam jej wioski w wojsko ( no i dobrze, bo dzięki temu je obroniłam przed podstępnym najeźdźcą), a teraz, oczekując, że Aniołek jednak wróci na swoje dobra jakoś te wioski staram się rozwijać i ulepszać.

Tylko ciekawe,  czy i kiedy całkowicie z tych plemion się wyłączę na amen.!!!!

Były już na to widoki, bo kolega, którego wioski już praktycznie nie istnieją, miał odemnie odebrać konto aniołka, niestety w ostatniej chwili się rozmyślił.

No to tkwię w tym średniowieczu, dziwne, nie na moim, tylko na czyimś koncie, a swoje wioski ( które oddałam we władanie Stollaro) mogę tylko obserwować z boku – na szczęscie też chłopak o nie dba, ale gdyby były pod moim władaniem, już napewno więcej punktów by miały.

No cóż, ten kolega musi pracować na dwóch kontach, nie jest mu łatwo, rozumiem……

Z innej beczki:

 Na przeciwko mojej kamienicy stoi dawna, nieco zabytkowa kamienica, zwana egipską.

Nie bardzo wiem, skąd ta nazwa do niej przylgnęła, ale bardzo wiele na mojej i sąsiedniej ulicy kamienic

ma jakieś tam nazwy. Szczególnie te, projektowane przez tego samego architekta.

Bogate są we wszelkie ozdoby arcchitektoniczne, fasady, kolumienki, wieżyczki, a na niektórych nawet wypisane są łacińskie sentencje.

Pamiętaja świetność czasów, gdy kamienice były wielką inwestycją ( a teraz prosze, kupują sobie ludzie tylko mniejsze lub nieco większe domki i to koniecznie poza miastem- ale czasy nastały!).

Teraz te kamienice znów przeżywają czasy świetności – prawie wszystkie są pieknie odnawiane.

Właśnie patrzę przez okno, jak panowie odnawiają kamienicę egipską.

Jest to duża, narożna kamienica, składająca się jakby z trzech odrębnych kamienic, z trzema bramami, tworzących całość.

Część od strony ul.Retoryka jest juz odnowiona, teraz malują ją od strony moich okien, czyli część z ul. Smoleńsk.

Ale będzie piękna, gdy tylko ukończą renowację, zrobię malutki pstryk aparatem i umieszczę jej zdjęcie na swoim blogu.

Podziwiam tych chłopaków, o takiej  zimnej porze roku zabrali się za odnowę, a pracują od 7-mej rano do późnego popołudnia ( kończą, gdy robi się już całkowicie ciemno).

Dzisiaj sobota, co wcale nie przeszkadza, że  chłopaki chodzą  z pędzlami po rusztowaniach i machają ile wlezie.

Moja kamienica budowana jest chyba w nieco późniejszym czasie, ale napewno w okresie międzywojennym.Ma mniej może zewnętrznych  upiększeń, ale za to ma piękną, zabytkową klatkę schodową, z wyłożoną kolorową ceramiką.

No i ta zabytkowa juz widna ( a co dziwne, jeszcze całkiem dobrze działa).

Jej kabina jest też bardzo strojna, kiedyś nawet ,pamiętam, stała w niej niewielka zielona kanapa, teraz już jest pozbawiona tego strojnego elementu, nie mniej jej ściany nadal pozostały w stylu starej przedwojennej kamienicy.

Podobna była budowana przez bogatych Żydów, niedługo przed wybuchem II-giej wojny światowej.

Oczywiście potem mieszkali w niej niemcy ( zaciukali jakąś kobietę w moim mieszkaniu i do tej pory jej duch w czarnym płaszczu przechodzi się po moim przedpokoju, juz kilka osób ją nawet widziało).

A po wojnie mojemu tacie udało się uzyskać tutaj na II-gim piętrze  mieszkanie ( w którym właśnie przyszłam na ten świat notabene), a na parterze drugie, olbrzymie mieszkanie, w którym urządził swój Zaklad Rentgena, który z pokoleń na pokolenia dalej istnieje.

No cóż, najpierw wyprowadził się z mieszkania nr.6 mój brat, potem moja siostra,a ja ciągle i uparcie w nim tkwię, chociaż utrzymanie jego jest bardzo kosztowne.

Ale na szczęście nie mieszkam sama, bo jak niby miałabym utrzymać 5-cio pokojowe mieszkanie z przynależnościami?????

Może skoro się tu urodziłam, uda mi się i tutaj umrzeć??

Ale jeszcze nie teraz, narazie bardzo kocham to moje życie, nawet jak mnie zawcześnie budzą rano.

No to się rozpisałam.

Życzę miłej soboty i miłego weekendu