Pogrzeb

 


Jeżeli można powiedzieć, że jakiś pogrzeb był ładny, to ten był śliczny, bardzo ujmujący.


Było tak wielu Jego przyjaciół, kto późno przyszedł nie miał szans nawet wślizgnąć się do Kaplicy, gdzie odbywała się Msza św. w intencji dusży ś.p. Zygmunta.


Przed Kaplicą czekała na Niego orkiestra, która odprowadziła Go aż  do ostaniego miejsca podróżowania po tym ziemskim padole.


Ale najbardziej wzruszające były syreny trzech karetek, które żegnały Zmarłego.


Odezwały się w momencie, gdy pochód żałobny przechodził koło wrót cmentarza, a najdłużej i najbardziej głośno żegnała Go Jego własna karetka, ta, którą do ostatnich możliwych dla Niego chwil pracy woził chorych.


Nie było cżłowieka, który by nie był wzruszony tym akcentem, łzy same kręciły się w oczach jak i wtedy, gdy podczas składania trumny do grobu trębacz zagrał Ciszę.


A potem mogiłę pokryły wieńce i znicze…..


Wracamy do życia…..


 

Time to say goodbay…

 

                              

Przychodzi taki dzień, gdy człowiek musi pożegnać sie z kimś z bliskich na zawsze.

Dzisiaj będziemy żegnać naszego kolegę Zygmunta.

Nawet człowiek na codzień nie zdaje sobie sprawy, jak może być ktoś drugi bliski jego sercu. Pracowaliśmy razem sporo czasu, widzieliśmy się nieomal codziennie, jeszcze słyszę w mojej pamięci Jego niski głos, widzę Jego twarz…

Ale Jego już nie ma … i nie będzie….

I ta garstka ludzi, która była z Nim na codzień w pracy, czy w domu , spotka się dzisiaj na cmentarzu Rakowickim , na smutnej uroczystości pogrzebowej.

A potem rozejdziemy się do swojej pracy, swoich domów i pomału będziemy zapominać….

Bo życie trwa dalej……

 Niestety napadało sporo śniegu, nadal pada……

Piękne kwiaty, które spoczną na Jego grobie zaraz pokryją się śnieżną pokrywą, zamarzną, zapalone znicze szybko przygasną….

 Coś przemija, przeminęło……

Żegnaj  Drogi Kolego!!!

 Kiedyś znów na tamtym świecie  się spotkamy i znów będziemy razem współpracować w tej samej firmie.

Zatem nie mówię Good by, tylko do zobaczenia………