Spokojna i długa noc

 

 

 

  

Nareszcie mogłam się wyspać spokojnie, nie matwiąc się o swoje wioski.

Ulga, niesamowita ulga.

Wszelkie uzależnienie od gier jest jednak toksyczne.

A przedemną długa sobota,odpoczynek, czas na sen,wypoczynek, tylko ten program w TY jakiś mało ciekawy…………

WOLNA!!!!

 

                       

ZNÓW JESTEM WOLNA JAK PTAK

A ZYCIE MA DLA MNIE SMAK, TAK JAK WINO

Ważna data : 16/17 listopad 200rok

Zerwałam z nałogiem.

Nie gram już w plemiona.

Skończyłam raz na zawsze i ostatecznie.

ODUZALEŻNIŁAM SIĘ !!!!!

Biało wokoło

 

     

 ALE ŚNIEGU NAPADAŁO

WSZĘDZIE BIAŁO, WSZĘDZIE BIAŁO……

Napadało  go  sporo, wszędzie śnieg, na chodniku śnieg, na drzewach śnieg.

Chodniki, jak znam życie pewno jeszcze nie odśnieżone, bo…dozorcy sobie jeszcze śpią.

Jezdnie też pewno mało przejezdne, bo MPK…zaskoczone atakiem zimy, tradycyjnie….

MPK słabo działa, bo…zaspy im przeszkadzają , no i pewno autobusy zamarzły.

Czarna wizja dotarcia dzisiaj do pracy na czas, a dzisiaj otwieram przychodnię……

P.S. DOTARŁAM !!!!

PRECZ…..

    

        

 P A  P I E R O S O M –  P R E C Z

Dzisiaj mamy światowy dzień bez papierosa……..

Na całym świecie będą dzisiaj propagoweać zdrowe życie, bez wspaniałego dymka.

Dobrze, że tylko dzisiaj, bo decyzję, czy będę, czy nie będę paliła muszę podjąć sama.

Niech mówi ktoś co chce, ja wiem swoje : Ci, którzy rzucili palenie ( a palili cale życie) w krótszym, lub nieco dłuższym życiu ,zapadli ….właśnie na raka.

Że co?, że bzdury???

Mam conajmniej trzy takie osoby koło siebie…

Widać przekornie organizm przyzwyczaja się do tej używki i potem przy nagłym ustaniu, działa obronnie, rozwija się niestety patologicznie, tworzy………

Już czuję, jaki protest się podniesie, że bzdury głoszę.

Ja wiem swoje…….

 

nie mogę spać….

 

    

Coś się przestawiło w mojej główce chyba.

Co prawda poszłam wczoraj   o 21 spać, ale za to już o 3.10 byłam wyspana jak skowronek, nie było nawet mowy o ponownym zaśnięciu.

Co robić o takiej wczesnej, nocno-porannej  godzinie?

Aż się boję pisać, bo szpieg czyta, haha.

Wiadomo, poszłam sobie do mojego ukochanego komputerka, ( czy ktoś pisał, że weszłam na swoje ulubione plemiona??? – nie, chyba nie!)

Za to o godzinie 5-tej byłam już po kawie i po śniadanku.

No, tym razem napewno już się do pracy nie spóźnię.

A właśnie, apropos: wczoraj ponad 40 minut marzłam rano na przystanku, czekając na mój autobus.

Nie, żeby jakiś wypadek po drodze zatrzymywał ruch, inne autobusy przyjeżdżały z normalną częstotliwością, z wyjątkiem oczywiście wspaniałej lini 164, w której autobusy jezdżą co 20 minut, ale jak już jeden, czy nie daj Boże dwa z kursu z jakiegoś tam przypadku wypadają z kursu, nikt nie pomyśli o daniu na tą linię zastępczego autobusu.

No i czekaj tu człowieku w śniegu i mrozie.

Oczywiście wiata jest, a jakże, ale…przecieka, bo niestety nie ma spadzistego dachu, tylko płaściutki, zrobiony z jakichśtam płytek, źle położonych, ze szparami, więc wcale nie dziwota, że deszcz i śnieg tamtędy sobie wpada na zmarzłych i zmokniętych pasażerów.

Ale kto by się tam takimi przejmował……..

Przecież dyrekcja MPK autobusami ani tramwajami nie jeździ,więc moknąć i marznąć na przystanku nie musi.

A jak komuś się to nie podoba?…..  hm, jest wyjście.Moze sobie najwyżej auto kupić i już komfort podróży mu się zdecydowanie podniesie.

No to sobie ponarzekałam, a co, nawet gdybym szanownej Dyrekcji MPK tu nawtykała i tak tego nie przeczytają,

Na liniach podmiejskich konkurencję mają, w postaci busików, niestety MPK  ma monopol na obsługiwanie tras miejskich i dopóki tak będzie ,niewiele się na dobre dla pasażerów  zmieni.

A teraz już nadeszła  pora na poranne ablucje i inne przedwyjściowe czynności.

Miłego dnia, dzisiaj  nie ma pechowej trzynastki , więc może dzisiaj aż tak długo na przystanku nie pomarznę???

Chociaż nadal zapowiadają opady śniegu ( z deszczem)………..

 

to co, że dzisiaj 13-stego

 

                          

Wcale nie boję się trzynastego, a co mi tam, dzień jak  każdy inny.

Na szczęście nie jest to piątek i mam nadzieję, że czarnego kota nie spotkam po drodzę, bo pogonię….

(jednak trochę przesądna to jestem)

Dzisiaj jestem wyspana jak niemowlak, poszłam wczoraj już o 21.30 spać, odrazu lepszy humorek człowiek podłapał.

OD RANA MAM DOBRY HUMOR  – i oby nikt nie ważył się mi go popsuć !!!

Dobrze, że wczoraj na rozpis terminów w przychodni spojrzałam, zupełnie zapomniałam, że ten tydzień ( oczywiście z wyjątkiem poniedziałku, który już był) mam na przedpołudnie.

No proszę, jaka niespodzianka.

Ostatnio same miłe niespodzianki mnie spotykają : gdzieś dwa dni temu wsadziłam swoją portmonetkę, nie mogłam jej znaleźć. Przykro mi było, bo co prawda pieniędzy w niej  nie było, ale portmonetka jest bardzo ładna, taka fioletowa…..

No cóż, znów pomęczyłam trochę westchnieniem św. Antoniego i nie dość, że portmonetka się znalazła, to okazało się jeszcze, że miałam w niej zamelinowane całe 20 zł.

Bardzo porządny gość z tego Antosia, znów muszę jakiegoś biedaczka wspomóc, żeby sprawiedliwości zadość się stało.

Mam taki cichy układ z tym świętym, on znajduje moje zguby, a ja wspomagam kogoś, kto jest w potrzebie.

A teraz już pędzę do pracy. Cześć

zaczynamy tydzień

 

          

 

I znowu od początku…tak, tak, dzisiaj mamy poniedziałek przecież.

I chociaż za oknem  regularna zima, postanowiłam okrasić ten wpis kolorowymi i ciepłymi kwiatkami.

MIEGO TYGODNIA kOCHANI, NIECH WAM SIĘ W NIM SZCZĘŚCI.

MŁEGO PONIEDZIAŁKU, PRZECIEŻ ON TRWA TYLKO 24 GODZINY           

wszystkiego po troszku……

 

     

Za oknem zima na całego, jednak ten święty Marcin bardzo serio wziął sobie przysłowie do serca i obficie śniegiem sypnął……….

Miłe popołudnie miałam dzisiaj, bo był u mnie z wizytą Kaziutek.

Wypiliśmy wspaniałą kawusię, oczywiście Nescaffe Gold , przekąszając  Ferrero Roche.

Kolacyjkę at hoc też pyszną zrobiłam : jajka na bekonie , podane na grzankach z masłem i czosnkiem.

A teraz szykuję się do nocnej akcjj zdobywania…..i  to niestety  swojej własnej wioski, tego strategia wymaga……

Na Plemionach szykuje sie wojma, trzeba dobrze się do niej przygotować………

P.S. ciekawe, kto mnie tak strasznie obgaduje, skoro lewe ucho  piecze mnie niesamowicie….

nietypowa niedziela

     

   

   

Dzisiaj mamy podwójne , ba, nawet niektórzy to i potrójne święto.

Prócz niedzielnego dnia, obchodzimy dzisiaj Dzień Niepodległości. a w dodatku dzisiaj Marcin obchodzi dzisiaj swoje imieniny.

Marcin………. czy ja znam jakiegoś Marcina?????

Przykre, ale prawdziwe.

Nie, żebym zacięta jakaś była, ale skoro on nie zna mnie, trudno się narzucać, nieprawdaż?

Szkoda nawet pisać…….

No to cieszmy się ładnym i słonecznym narazie porankiem, chociaż muszę przyznać, ze troszkę mi smutno.

A może to ja poprostu mam zbyt wielkie wymagania wobec swoich bliskich????