Telegraficznie:

 

1.zaczyna się nowy tydzień, ten przedświąteczny juz (ale ten czas pędzi) – życzę zdrówka i powodzeniia

2.Obiadek całkiem, całkiem się udał ( no mięsko trochę było nie takie jak sobie wymarzyłam, ale też dobre) Grunt, że gościowi wszystko bardzo smakowało.

 

3.Skończył się Big Brother- szkoda, co ja biedaczka oglądać teraz będę…..

Byle do wiosny, wtedy już będzie następna, V -ta jubileuszowa edycja.

A kto ją wygrał : Oczywiście Jolka, co do przewidzenia było.

Rzeczywiście są dwie Jolki w jednej Jolce : ta na pokaz , robiąca z siebie nieco widowisko – te piórka, kokardki, i oczywiście koń, wszystko na pokaz, ale przecież o to chodzi – to show. Druga Jolka, całkiem spokojna i intelogentna, rzadko można było takie jej oblicze zobaczyć, ale kto chciał dojrzeć, widział.

Chyba właśnie dlatego wygrała.

A na to jednak trzeba być trochę inteligentnym, żzeby tak grać, że nie wszyscy do konca wiedzą, że to blicht i dają sie na to nabrać.

A bagroda warta stawki : 100 000 zł Hm.

Druga kandydatka czyli Kasia niestety tej strategicznej postawy nie przyjęła i pewnie dlatego przegrała.

Zobaczymy jaka będzie następna edycja ( a dam się wciągnąć w jej ogladanie???)

No to by było na tyle o Wielkim Bracie wspomnień, pora brać się za rzeczywistość.