Świadomie, a raczej nieświadomie,ale całkiem dobrowolnie pozbyłam się neostrady i zostałam na lodzie i to na same święta.
Chciałam być sprytna, ale telekomunikacja mnie przechytrzyła.
Okazuje się, że przełożyć łącza netowe z neostrady na live-box dało się bez trudu, odwotnie niekoniecznie, bo…zerwałam przez to umowę z neostradą.
A myślałam, że to jeden kołchoz.
Czekam teraz aż mnie z tego live- boxa, z którego zresztą nie korzystałam wreszcie papierkowo odłączą i wtedy będę mogła na nowo starać się o neostradę,ale najwcześniej…po nowym roku.
No i pięknie, mam co chciałam.
Dlateo mooje wpisy do blogu będą ograniczone, tylko wtedy,jak gdzieś się do netu dorwę, takl jak dzisiaj na przykład.
Ale jak tylko mi zamontują neostradę na nowo, dzialam ze zdwojojną siłą. 🙂