Zaczęlam sylwestrowe obchodzy.
A co, jak szaleć to szaleć.Ale się poddam, a co.
Wogóle jest bardzi ciężko bo już z osiem godzin nie palę.
Ale się poddam, bo tak całkowicie naraz nie można odwyknąć.
Już mi sie rece trzęsą, poty mnie oblewają i chce mi sie wyć.
Trudno, jak sie załamię to nic to.
Przyjechałam na wieś po sutym obiadku spożytym z rodzinka w zajeździe Krakowiacy i Górale w Krzyszkwicach, na zakopiance.'
Pyszne było, nie powiem,ale za dużo.
Potem pojechaliśmy na wieś do Maćka i tam już do Nowego Roku pozostane.
Jutro będę baby sitter moich dla dwóch dziewczyn.
Ale się będzie działo……..