a po nocy dzień nastał….

 

  

 

A jest to dzień wtorkowy, już wtorkowy.

Nie powiem, o której poszłam dzisiaj spać ( szpieg czyta hehe),ale było to napewno dzisiaj….

Dzisiaj Barbórka, górniczy dzień.

Może i dlatego taka ponura aura za oknerm???

Wszystkim Basiom, Basieńkom i Basiczkom w dniu imienin najlepsze życzenia, samych pogodnych i słonecznych, bezproblemowych dni na ten, następny  rok i  jeszcze lata następne…następne…..następne….

A do Mikołaja coraz bliżej ( nawet rózgi nie dostanę, bo oczywiście nie zasłużyłam na nią)

A do świąt coraz bliżej….

A do sylwestra coraz bliżej ( ciekawe, ile tym razem będe miała sylwestrowcyh ofert,w zeszłym roku miałam pewien dylemat, gdzie iść, wybrałam rodzinę)

A ……….. no dobrze juz jest wszystko, nie tylko ja zmiękłam…….

No to miłego dzionka.

Grunt,żeby w duszy pogoda była !

Niesolidność

 

A niech to tam i spowrotem i jeszcze dookoła.

Niedawno wymieniałam całą spłuczkę w łazience, okazuje się, że jest wadliwa, a wogóle to wtedy wymienili tylko część, a nie całą, a z tego co pamiętam, mieli ponoć całą nową kupic i założyć.

Kiedyś ,gdy jeszcze żył mój ojciec i ojciec obecnego właściciela, jego firma była solidna i rzetelna i nie droga.

Teraz nie powiedziałabym o tej firmie, że jest rzetelna,a co najlepsze, jeszcze dobrze człowiekowi nie naprawią, już szybciutko po pieniązki rączki wyciągają, kiedyś nie tak bywało. Dawali czas na sprawdzenie, jak urządzenia działają.

Oj kiedyś, kiedyś……

Dzisiaj inne czasy.

Właściciel na wódeczność przecież potrzebuje !!!

poniedziałkowe ple… ple… ple…

 

             

Nareszcie się dzisiaj wyspałam.

Aż sama się zdziwiłam, gdy otworzyłam oczęta , na zegarze była prawie ósma rano.

No, no, zaczynam tydzień z wyspanym entuzjazmem.

Sen był mieszanką mojego  pobytu w sanatorium i zarazem w domu Wielkiego Brata.

Z tym, że napewno nie byłam w nim nominowana do opuszczenia domu.

I tak miałam stamtąd, gdzie byłam wyjeżdżać, dziwne, to jest sen, który tak często mi się powtarza, gdzieś jestem i właśnie nastąpiła chwila wyjazdu,a mnie jest żal…..

Wczoraj wyjątkowo nie oglądałam Big Brothera, oczywiście po raz n-ty musiałam na jedynce oglądnąć sobie film "Uwierz w ducha".

Uwielbiam ten film i chociaż jego scenariusz znam na pamięć, zawsze coś nowego w nim odkrywam.

No a ta cudowna scena miłosna, gdy główna para zaczyna lepić dzbanek z gliny, potem zaczynają się całować ( podkład muzyczny jest tu ujmujący), a potem….

Ech, pomarzyć tylko można.

No więc, jak już pisałam , nie oglądałm wczoraj Ringu Big Brothera,ale i tak zgadłam, że to właśnie Marian opuścił gościnny dom.

Zaraz sobie rano sprawdziłam w internecie ( na coś się jednak przydaje ten wynalazek) i…..  nie byłam w błędzie.

Oczywiście, znów młodość wygrywa ze starością, takie niestety jest życie, to tylko młodzi mają prawo do dobrej zabawy ( już nie mówiąc o tej wielkiej wygranej dla ostatniego uczestnika)……

Tym wcześniej urodzonym przysługują tylko wspomnienia i ewentualnie marzenia, jeżeli marzyć jeszcze potrafią.

A jakie jest moje marzenie??

MAŁY BIAŁY DOMEK CO NOC MI SIĘ ŚNI…..

No, może niekniecznie domek, ale  własne, ciche mieszkanie , do którego nie będzie co kilka minut dzwonka i to o najdziwniejszych, nawet późno nocnych porach….

Niedawno Magda powiedziała mi, ze jak o czymś się mocno i stanowczo  marzy, podobno się spełnia.

Oby!!

Bo czy moje marzenia są aż tak wyrafinowane??????? Chyba nie!!!!

No to miłych marzeń życzę, miłego poniedziałku i calutkiego tygodnia.

 

Deklinacja

 

Ja się gniewam, on się gniewa, my się gniewamy….

I bardzo dobrze, bo i tak nikt nie wie i  o co właściwie tu chodzi i o co  się gniewamy.

Zresztą pewno znów, jak zwykle, to ja będę tym woskiem i będę się roztapiała.

Hm…… ktoś musi w końcu ustępować.

A że zawsze ja??????.

Przyzwyczaiłam się.

W końcu korony na głowie nie  noszę…………. 

A tak wogóle, to kto komu ustępuje??????

 

GRUDZIEŃ

 

   

Miesiąc nadzieji i miłości.

Miesiąc rodzinnej akceptacji, wspólności dusz nie tylko zresztą rodzinnych, ale i przyjacielskich , koleżeńskich, wspólnych nawet dla obcych sobie osób.

GRUDZIEŃ – czas oczekiwania, że Dobro znów do nas nadejdzie i napełni nas swoja mocą.

Dzisiaj pierwszy dzień tego oczekiwania, tej magii, która przed nami.

Za prę dni pewien święty z torba pełną prezentów odwiedzi grzeczne dzieci, tym mniej grzecznym rózgę przyniesie…..

A potem niech nawet śniegiem obficie sypnie, by święta tej magicznej mocy nabrały…..

Dzisiaj wolna sobota przedemną, dzień odpoczynku i relaksu duszy i ciała.

Nich wszystko, co złe dzisiaj odpłynie w dal, przedemną spokojne i nie nerwowe godziny błogiego lenistwa.

Miłego weekendu.