Bo to życie to bal jest nad bale

Niech żyje bal, drugi raz nie zaproszą nas wcale……
No i tak może być, wszystko jest możliwe…….
Wczoraj pracownicy wszystkich pkacówej naszej firmy spotkali się w Restauracji
Brzozowa w pięknej dzielnicy Krakowa: Kazimierz.
Restauracja, jak restauracja, trochę w stylu gospody, z takim wystrojem,
Zresztą w zeszłym roku również Wigilijne spotkanie w tejże samej restauracji się
odbywała.
W tym roku było może o tyle lepiej, że stoły zostały ze sobą po obu stronach
izby, a cała ważniejsza część Dyrekcji z osobami zazaprzyjaźnionymi
zasiedli przystole w sąsiedniej izbie, tyle było osób, że i tak wszyscy razem
nie zmieścilibyśmy się.
A jak było. Wspaniale, każdy z kazdym sobie rozmawiał beztrosko, bez pośpiechu,tak
codziennie nam wszechobecnego, bez nerwów.Tworzyliśmy przy stołach jedna wielką
rodzinę, chociaż porozrzucani na codzień po kilku placówkach, bez możliwości kontaktu.
I chyba takie założenie było Dyrekcji naszej plkacówki,aby pokazać, że absolutnie wszyscy
od lekarzy po średni personel począwszy są tak samo ważni i są w tej firmie potrzebni.
No tak. byla impreza, minęła impreza i za rok będzie następna ( ciekawe, czy na niij będe, tzn
zalezy to od tego, czy będe jeszcze pracowała, czy zdrowie pozwoli na to.)
Właśnie wcoraj siedząc w teh testauracji uprzytomniłam sobie, że jeden rok mija teraz bardzo
szybko, dopiero była poprzednia Wigilia……
No cóż, tak to jest, że życie odliczamy od – do…..
Miłej niedzieli życzę