
Dzisiaj pierwszy Dzień Świąt. Rodzinn8ie zasiadamy do stołu i jemy, kolędujemy,
rozmawiamy. Nareszcie mam czas dla siebie, dla Najbliższych.
Nie czeka na nas żaden pacjent, żaden klient, nareszcie jest czas dla Rodziny.
Wczorajszą Wigilię spędziłam najpierw u Magdy, a potem u Maćka.
I tu i tu było bardzo licznie i bardzo rodzinnie.
Śpiewaliśmy kolędy, a potem były prezenty.
Dostałam wspaniałą futrzana czapkę – pilotkę – nawet w największe mrozy już mi nie grozi,
że odpaną mi uszy, dostałam też bardzo solidny rozdzielacz do komputera i do telewizora,
teraz przynajmniej nie będzie mi co chwilę któreś z nich wysiadać.
Oczywiście dostałam też wino domowej roboty Babci Jadzi.
W sumie był to bardzo udany i wesoły wieczór, chociaż i tak ła sie zakręciła w moim oku,
gdy wspominałam Wigilię sprzed dwóch lat.
No cóż, też nie wiadomo, ile jeszcze tych Wigilii przedemną….
Miego świętowania.