Mamo, w sercu Cię kołyszę, list do Ciebie piszę…..

To zdjęcie wykonane było w maju 1931 roku, gdy moja Mamusia miała zaledwie

21 lat.Piękna i bardzo dobra kobieta, szczęsliwa żona i matka trojga dzieci, niestety

zła choroba ją pokonała, przeżyła zaledwie jeszcze 29 lat, szczęśliwych bardzo lat.

W 1960 roku choroba ją pokonała…..okrutny rak, zabrzmiało jak wyrok śmierci,

niestety nie można się było od tego wyroku odwołać.

Miałam wtedy zaledwie 10 lat……

Dzisiaj Ją z łzami w oczach wspominam : przygotowywałam matriały dla

Senatu, dotyczące mojego dziadka, senatora Michała W. – dostałam  od mojego bratanka

Łukasza bardzo bogaty zbiór rodzinnych fotografii, w tym wiele zdjęć z lat dziecinnych

i młodzieńczych moich rodziców, zdjęcia moich dziadków no i oczywiście zdjęcia z

dzieciństwa i młodości, moje i mojego rodzeństwa: Ani i Krzystofa, którzy też niestety

odeszli.

Zawsze siedziałam na tej najniższej gałęzi rodzinnego drzewa genealogicznego, a tu nagle,

nie wiadomo kiedy, wyspinałam się prawie na jego wierzchołek….

Z osób obecnych na tych zdjęciach jestem jedynie ja, trzy  moje kuzynki, no może

jeszcze Wujek , brat  mojego Taty wraz z żoną i dziećmi,,Oczywiście z tych starych zdjęć,

bo jeszcze są na nich tez  dzieci mojej siostry i mojego brata, ale to już nie jest przeszłość,

to taka nieco starsza teraźniejszość, chociaż teraz są dorosłymi ludźmi, matkami i ojcami

swoich rodzin.

A ja tak tylko się zastanawiam i wspominam: Zawsze w rodzinie byłam tą najmłodszą

Ewusią, wokół  której cały świat się obracał, jeszcze pamiętam jak moja kuzynka, czy mój

brat i siostra wspominali, że zawsze słyszeli, nie rusz tego czy tamtego bo to jest dla Ewuni.

Dla malutkiej Ewuni:

No czyż nie byłam słodziutkim kiedyś bobasem?

Boże, jak ten czas leci.

Przy tej całej dokumentacji straciłam pół prawie nocy, ale warto było.

Poszłam do łóżka bardzo wzruszona wszystkimi wspomnieniami.

A dzisiaj jeszcze muszę przygotować i wysłać  taką fotograficzną dokumentację

dla mojej Kuzynki, Krystyny. Też pewnie się zdziwi i wzruszy oglądając zdjęcia ze swoich

dziecinnych lat.

Takie to przyjemne powrócić do  tych dobrych, starych czasów, gdy człowiek był

taki beztroski, a wszystkie zmartwienia skupiały się tylko na tym, czy dostanę

jakąś zabawkę, czy nie…….

Ech, gdzież te czasy, gdzież…..

Wstał następny piękny zimowy dzionek. Za oknem słonko i minus 11 stopni.

PIĘKNA ZIMA!!!!! (chociaż ja jednakl zdecydowanie wolę wiosnę)

Wspaniałego dnia życzę wszystkim

 

obudziłam się dzisiaj o 5.30

 

A po co tak wcześnie wstałam? Nie wiem, pewno dlatego, żeby nie zaspać do pracy,

a dzisiaj idę na popołudniową zmianę :-).

Ot poprostu otworzyłam oczy i sen sobie gdzieś poleciał hen.

No to skoro już oczy otworzyłam, wstałam z łóżka, zrobiłam to, co robi każdy po

obudzeniu się i postawiłam sobie wodę na  poranną kawusię,

Potem juz z kawusią zasiadłam tradycyjnie przed moim komputerkiem, oczywiście nie

zapominając o włączeniu mojego ukochanego ostatnio programu, który oglądam, czyli

TVN- 24. Kiedyś namiętnie rano oglądałam Kawę czy herbatę ( pamiętacie, nawet udało

mi się w jakimś kulinarnym programie wygrać książkę), teraz wiadomościom z TVN-24

poświęcam tyle czasu, że czasem dosłownie w ostatniej chwili udaje mi się przypomnieć, że

trzeba przełączyć kanał na któryś z moich ulubionych seriali.

A teraz już mam 4 takie ulubione: Klan, Ojciec Mateusz, Na dobre i na złe i M jak miłość.

Co prawda zdarza się, ze Klanu nie oglądnę, bo jeszcze nie zdąże z pracy wrócić na

czas ( teraz w zimie niestety jest to zdarzenie coraz częstsze), ale pozostałe seriale

są o dosyć odpowiedniej porze, więc im poświęcam trochę czasu.

Z seriali przybył mi   do oglądania właśnie  Ojciec Mateusz – jest to dosyć naiwna w tereści

opowiastka, wzorowana na serialu francuskim o tym samym tytule, ale za to z moim

ulubionym Arturem Żmijewskim i to w jakim wspaniałym plenerze – akcja dzieje się w

uroczym mieście Sandomierz.

Muszę namówić Magdę, albo Maćka, aby kiedyś do Sandomierza na wycieczkę mnie

zabrali, oczywiście przeczekam, aż śnieg sie stopi zupełnie, ale już widzę siebie

szalejącą z moim aparatem fotograficznym w tym cudnym mieście.!!!

Ot takie marzenie Ukochanej Cioci Ewy.

Hasło dałam, czekam na odzew!

No i jak już pisałam namiętnie oglądam TVN – 24, co często okupuję własnymi

nerwami. Niedawno słowa o dziadowskiej Polsce wypowiedziane przez Brudzińskiego

doprowadziy mnie do omalże paliptacji serca, na szczęście okazuje się, że nie tylko ja

tak zareagowałam, prawie wszyscy politycy, oczywiście z wyjątkiem zadufanego w swoją

nieomylnosć Pisu, potępili jego słowa i bardzo dobrze. Właściwie to jest za mało, bo

za obrazę Polski powinien ponieść poselską karę, ale podobno mamy w Polsce

demokrację, czyli wolno w Polsce pleść politykom to, co im ślina na język przyniesie.

A że język Pisowców jest pełen jadu wszyscy wiedzą.

Tak jak i wiedzą to, że Pisowcy wyznają zasadę Kalego : Gdy my pomawiamy to jest dobrze,

gdy nas pomawiają, trzeba wrzeszczeć, że nam się krzywda dzieje.

Jednym z ulubionych moich programów w TVM-24 jest oczywiście Szkło kontaktowe.

Wspaniały program, który z lekką satyrą i z przymrużonym okiem omawia wszystkie

ważniejsze polityczne wiadomości dnia. Oczywista oczywistość, że Pisowcom, a dokładnie

panu prezesowi program się nie podoba, bo cóż to za tupet mieć trzeba, żeby

pana prezesa obgadywać i to publicznie, przed kamerami, więc nawet padł z

jego ust projekt, aby Szkło Kontaktowe zdjąć z programu, na szczęście nie zyskał

w tej sprawie aplauzu i sporo ludzi o 22 przed ekranem siada, by oglądać jak panowie

wspaniale, ale bardzo subtelnie  sobie radzą z  politycznymi zdarzeniam dnia.

Wielkie brawa dla pana  Miecugowa i pana Sianeckiego, którzy najczęściej ten program

prowadzą, jak i brawa  dla ich gości, których do studio zapraszają.

Ale nawet Szkła Kontaktowego nie potrzeba, by udowodnić Jarosławowi jego kłamstwa

( on też w mojej nomenklaturze nie zasługuje na słowo Pan) – ostatnio wprowadził

w stan zażenowania premiera Cammerona, który musiał się tłumaczyć przed nieprawdziwymi

słowami o udzieleniu Jarosławowi gratulacji z powodu nieuciśnięcia  przez niego ręki

premiera Putina w dniu katastrofy smoleńskiej.

No cóż, premier Anglii został postawiony w bardzo  krępującej dla niego sytuacji,

a  nikt ( prócz oczywiście służalczego Brudzinskiego) nie nie potwiedza tego

faktu, nawet ostatnio poseł Mariusz Kamiński, który był w momencie składania kondolencji

przez  angielskiego premiera stwierdził, że nie przypomina sobie takich słów.

Cóż, nie pierwsze i pewno nie ostatnie to kłamstow Jaroslawa, pewnie coraz mniej

osób mu już wierzy, chociaż trzeba przyznać, że tak jak na GURU przystało trochę

ludzi otumanił i Ci którzy są pod jego wpływem dalej niestety jego „urokowi” ulegają

Ciekawe ile jeszcze kłamstw trzeba powiedzieć, żeby przestać być wiarygodnym?

Dzisiaj mamy 40 rocznicę krwawych rozruchów na Wybrzeżu.Bardzo smutna rocznica,

wtedy jeszcze daleko nam do demokracji było….. dzisiaj mamy demokrację i…..

Dosyć Ewusiu polityki, teraz słowo o pogodzie.

Są już prognozy pogody na święta, albo będzie mróz, albo będzie odwilż, dobre co?

Ale najpewniej ta druga wersja jest bardziej prawdopodobna.

Ale dzisiaj jeszcze jest mroźnie ( w krakowie rano około minus 8 stopni), bardzo

ślisko na drogach, więc kierowcom radze sporo uwagi w dniu dzisiejszym.

Ja na wyjście do pracy jeszcze mam sporo czasu, do tej pory na pewno ulice już

oczyszczą ze śniegu  i lodu.

A wszystkim życzę po prostu miłego czwartku

 

 

 

 

Byłam wczoraj u fryzjera

Ciekawe, czy podoba sie Wam moja  nowa fryzurka?? – czekam tylko na pochwały!!!!

Właściwie to stara – nowa fryzurka, bo ostatnio taką właśnie naturalną i „nieuczesaną”

fryzurkę  preferuję, dobrze w niej się czuję i nieźle chyba wyglądam.

Ale upominam się o pochwały, fe, nie ładnie.!

Dostałam z Kancelarii Senatu pierwszą część biografii przedwojennych  polskich senatorów,

pięknie księga wydana, naprawdę sporo wiadomości i sporo zdjęć i dokumentów zawiera.

Będę miała piękną pamiątkę.

Teraz czekam aż wydadzą drugą część tej biografii, gdzie będą umieszczone życiorysy   też

przedwojennych senatorów, ale tych, którzy umarli po 1945 roku, w tym mojego

dziadka Michała.

Dzisiaj na onecie przeczytałam przerażający artykuł  o losach szpitala, który ratował

życie młodej kobiety, młodej matki. Już pod koniec ciąży miała kłopoty z oddychaniem,

lekarze zadecydowali o wczesniejszej operacji metodą cesarskiego cięcia, urodził się

zdrowy chłopak, niestety stan zdrowia jego matki znacznie się pogorszył, musiano ją

przenieść do Kliiniki Kardiochirurgii w Katowicach- Ochojcu,Tam podłączono ją do specjalnie

dla niej skonstruowanej aparatury ECMO ( w Polsce nie ma aktualnie takiej aparatury dla

dorosłych), jest to rodzaj dotleniania pozaustrojowego, krew od pacjenta przesyłana

jest na zewnątrz, gdzie jest dotleniana w  oxygenatorze i następnie już natleniona z powrotem

wraca do pacjenta.Jest to bardzo kosztowna metoda, szpital jednak podjął decyzję o jej

zastosowaniu, chociaż wiadomo było, że NFZ prawdopodobnie nie zwróci kosztów leczenia.

Pacjentka musiała być monitorowana pzez lekarzy i pielęgniarki 24 godziny na dobę,

nie mogła ona zostawać bez takiej opieki nawet na kilka sekund, gdyż każda awaria

aparatury, każde zawachanie w jej działaniu mogłby się dla pacjentki skończyc tragicznie.

Oczywiście w trakcie tej akcji było sporo momentów alarmującuch, musiano podawać

jej odpowiednie leki, między innymi na obniżenie krzepliwości krwi, co  powodowało, że

kilka razu musieli interweniować chirurdzy, przeprowadzając  zabiegi chirurgiczne.

Jednak wszystkie te wysiłki doczekały się szczęśliwego zakończenia, pacjenta ( ma 19 lat)

jest jeszcze co prawda bardzo słaba, ale już mogła przez chwilę potrzymać na rękach swoje

nowo narodzone dziecię.

Ale oczywiście pozostał problem ze zwrotem przez NFZ wielkich nakładów pieniężnych,

gdyż to nietypowe leczenie (???) nie jest zamieszczone w pakiecie NFZ, sprawa

będzie rozpatrywana przez prezesa NFZ i mam nadzieję, że szpital w końcu

nie będzie obciążony tymi kosztami, co bardzo by ten szpital – klinikę  zadłużyło.

Ale niestety taki mamy nieszczelny system zdrowotny, który wciąż jeszcze przekłada

pieniądze ponad  ratowanie zdrowia, na szczęście nie patrząc na to lekarze podjęli

się ratowania życia dziewczyny i chwała im za to.

O polityce nie będę dzisiaj pisała, bo wczoraj w „kropce nad i” niejaki Joachm Brudziński –

nie, nie pan Brudziński tylko niejaki Brudziński , bo na słowo pan trzeba sobie zasłużyć –

dał  taki wielki popis swojej bezczelnośći i chamstwa, aż  tym wyprowadził mnie tak

z równowagi, że moje ciśnienie chyba skoczyło  do ponad dwustu,  cała trzęsłam się z

oburzenia, jak taki polityk może tak nisko upaść, plując na własne państwo ( Polska jest

dziadowska powiedział między innymi). Chyba w  swom chamstwie przerósł już

nawet własnego GURU.

Biedna Monika Olejnik. która ten program prowadzi,  z wielkim trudem starała się

opanować, słuchając tych wielkich bredni  tego nibyposła.

Lepiej spuścić na to zasłonę, na szczęście pisowcy sami się już

kompletnie deklasują, co mam nadzieję, że przełoży się na wyniki następnych wyborów

i taki ( niejaki) Brudziński mandatu poselskiego nie dostanie, bo zdecydowanie na niego

nie zasługuję.

Poseł powinien być symbolem godności, tu niestety jest tylko i wyłącznie symbolem buty

i bezczelności, całkiem przypominające zły okres sarmatniej Polski, gdzy słowo VETO

też padało często i oznaczało tylko NIE,  BO NIE, bez żadnej merytorycznej przyczyny.

Opozycja rządu nie ma polegać na opluwaniu i oskarżaniu rządu bezczelnymi pomówieniami,

ma polegać na merytorycznej krytyce i wytykaniu błędów rządu i na wspólnym szukaniu

pozytywnych zmian. Tym czasem Pis, który zapomniał chyba, że nie jest jedyną

opozycją rządową , w opozycji jest również i SLD a teraz i PJN , traktują obecny rząd

jako chłopca do bicia, złudnie myśląc, że przyporzy im taka polityka większe poparcie.

Tym czasem, czytając forum na internetowych portalach zdecydowanie widać,

że Pis odnosi odwrotny skutek, ich poparcie wydatnie spada.

Polacy mają dosyć tej walki, tego chamstwa, tej nienawiści, którą sieją Pisowcy.

A za oknrem piękny, zimowy dzień wstał. Słoneczko pięknie świeci, śnieżek lekko prószy,

a móz utrzymuje się w całkiem przyzwoitej granicy  minus  4, minus 5 stopni.

No to fajnej środy wszystkim życzę. Bez zbytnich nerwów!!!  🙂

P.S A dzisiaj pogoda na marzec ( liczymy dni  od  dnia św Łucji,13 grudnia aż do Wigili 24

grudnia) – czyli marzec chłodny, ale śnieżny i pogodny!!!!!

 

 

BONO

Jak wiecie nadal nie mam wywoływarki do zdjęć rtg, więc nadal muszę biegać do

weterynarzy i tam zdjęcia rtg  wywoływać.

Wczoraj było podobnie.

Poszłam sobie z kasetą do tych miłych skądinąd  sąsiadów, a tam przywitał mnie wspaniały

pies BONO. Tak, ten, ktróry jest na tym zdjęciu.

Trudno opisać dzikie harce w jego wykonaniu – zupełnie jakby znał mnie od zawsze.

To bardzo sympatyczny pies i bardzo wielki wesołek, uśmiech na pysiu miał od

psiego ucha do psiego ucha. Co prawda muszę pokornie przyznać, że nie do

końca byłam obiektem zainteresowania Bono,  po chwili przedłożył  moją osobę nad psie

towarzystwo – ce la vie.

Ale pies tak bardzo mi się podobał, że specjalnie poszłam do siebie po aparat.

Trochę było kłopotów ze zrobieniem mu zdjęcia, bo co skierowałam aparat na niego, Bono

uważał to za świetną zabawę i  znów te swoje psie tańce  wyczyniał, ale w koncu udało

się panu unieruchomić go między swoimi kolanami i tak to zdjęcie powstało.

Dzisiaj mam ambitne plany kosmetyczne – już niedługo święta, a w tą sobotę

idę na firmową  Wigilię do restauracji, muszę więc jakoś wcześniej zadbać

o własne włosy.Tak więc dzisiaj mam przewidzianą wizytę u fryzjera no i przy okazji

u pedicurzystki, jako, że obie panie w jednym zakładzie fryzjerskim pracują.

Nie wiem, czy nie za wcześnie fryzurę robię sobie, bo akurat i śnieg i zimno, więc

w czapce zimowej trzeba chodzić, a wiadomo, jak włosy wyglądaja spod czapki.

Ale i tak żadnej wielkiej fryzury robić nie będę, zmienię tyko kolorek swoich wlosków

na mniej biały, no i niceo  je skrócę, oj będzie zimno w głowkę, będzie, a tu bardzo

siarczyste mrozy zapowiadają.

No ale cóż, trzeba wybierać, albo bogate życie towarzyskie i w związku z tym odpowiedni

wygląd, albo dłuższe, niezbyt układające się kłaki i ….ciepłe domowe pielesze..

Kto zaplanował Wigilię w grudniu, gdy jest zimno?????

A w ogólę komu ta zima jest potrzebna? Chociaż z drugiej strony, jakby Święta Bożego

Narodzenia w promieniach słonecznych wyglądała? – nie było by tego ich uroku, prawda?

W dodatku teraz będzie kłopot, bo na papieroska trzeba bedzie wyskakiwać na zewnątrz,

a tam właśnie w sobotę ma być okropnie zmino, br, nawet bardzo mroźno.!!!!!

Najwyższa pora odzwyczajać się od papierosa, jest ku temu okazja.

No, ale o tym pomyślę dopiero w…sobotę.

Narazie życzę miłego wtorkowego pokonywania zimowych przeciwności losu.

 

13 grudnia pamiętamy

29 lat temu 13 grudnia  wypadło w niedzielę.

Dzieci nie oglądnęły sobie teleranka, dorośli denerwowali się, co z faktu wprowadzenia stanu

wojennego wyniknie…..

Straszne to były dni, we wspomnieniach przewijają się te chwile pełne grozy.

Ale jak napisłam już emocje powinny nam nieco się ostudzić.

Teraz mamy już inny czas, który na pewno na tamtych chwilach został zbudowany.

Tylko, że Polacy nie potrafią cieszyć się tym, co mają, usilnie wracamy do naszych

złych czasów, nie potrafimy się od nich odciąć i  wyciągnąć wnioski.

Kiedyś karmiliśmy się martynologią lat wojennych, czasu powstania warszawskiego,

teraz karmimy nasze serca wspomnieniami z  czasu wprowadzenia stanu wojennego,

z czasu katastrofy smoleńskiej i…tym żyjemy.

Wczoraj późnym wieczorem odbył się tradycyjne protest pod domem gen. Jaruzelskiego,

nie dajemy szans niestety, rozwiązania tych problemów przez powołane i kompetentne

ku temu sądy, ludzie sami wymierzają specyficzną sprawiedliwość pod oknami tego.

jakby nie było starszego i pewnie schorowanego już człowieka, ciekawe, że duża

część manifestujących tam osób wogóle jeszcze nie było na świecie, albo byli małymi dziećmi

te 29 lat temu.

Nie, nie bronię wcale generała, sama mam smutne wespomnienia z tamtych dni, pamiętam

moje przeżycia z tamtych czasów, mój lęk i obawę o najbliższych, o przyszłość, o Polskę.

Pamiętam wszystkie złe chwile, które stan wojenny przyniósł, o wszystkich tych, którzy

w tych dniach stracili życie.

Ale trzeba jedno powiedzieć: żyliśmy wtedy w całkiej innej rzeczywistości.

To był bardzo zły sen, który minął na szczęście i przyniósł nam całkiem nowe rozwiązania.

I teraz powinniśmy cieszyć się z demokracji, która zrodziła się z wielkiego ruchu

Solidarności, która przyniosła nam wolność.

A co z tym dorobkiem robimy??

Oskarżamy się nawzajem, plujemy na tych, którzy podwaliny wolności stworzyli, walczymy

o to, kto z nich ma większe prawo do autorstwa naszej wolności.

Gdy powstawała Solidarność wszyscy wspólnie stawali w walce o obalenie naszego

zniewolenia, gdy wprowadzili stan wojenny również wspólnie potrafiliśmy walczyć

ze złem, teraz niestety nie pozostał nawet ślad po tej wspólnej naszej sprawie.

Poplątały się drogi nie tylko polityków, ale nas, szarych ludzi, którzy nie potrafimy

doceniać  i cieszyć z tego co osiągnęliśmy dzięki ofiarom osób walczących w tamtych

czasach.

Walczymy o lepszą Polskę, ale niestety wszystkie słowa, które do tej chwili wybrzmiały,

że Polska jest najważniejsza, są puste, bez pokrycia,

Niestety, dopóki nie przestaniemy rozdrapywać ran przeszłości, dopóki będziemy się

karmić złymi wspomnieniami i z lubością do nich wracać, skacząc przy tym sobie do

gardeł, dopóty nie dojdziemy do niczego dobrego, do niczego konstruktywnego.

I to powinno być przesłaniem dla tych, którzy staną do  następnych wyborów

parlamentarnych.

Być, a nie mieć –  być dla ludzi, którym mają pańswtu służyć jak najlepiej potrafią, aby

wszyscy w tym wpólnym domu pt Polska mogli się rozwijać, żyć i swojej szczęśliwej

starości dożyć.

W przyszłym roku następne wybory parlamentarne – czy Polacu potrafią spośród  plew

wybrać dobre, zdrowe  ziarno, które zasiane w nowym parlamencie przyniesie dobre

plony, pozwalające na dobry rozwój jej wielkości ???

A za moim oknem sypie śnieg.Sypało całą noc, teraz też sporo  śniegowych płatków

na wietrze tańczy.

Życzę przyjemnego poniedziałku i tego ostatniego przed przedświątecznym tygodnia.

Za niedługo siądziemy przy wigilijnym stole i wspólnie zaśpiewamy:

Podnieś rączkę Boże dziecię, błogosław Ojczyznę miłą……

 

 

 

 

 

niedziela, niedziela

A takie ładne , śnieżne miałam zdjęcie na dzisiaj przygotowane, a tu…pogoda zrobiła mi

niespodziankę, ale nie jest to miła niespodzianka.

Późnym wieczorem padał…deszcz.

No i zmył z chodników troszkę ten biały śnieg, teraz mamy brudny śnieg,

Jeszcze nie wychodziłam z domy, ale wyobrażam sobie, jak śliskie musza być teraz

chodniki, gdy lekki mróz je teraz ściął.

Wczoraj znów na lenistwo zachorowałam, wiadomo, sobota, więc zamiast wpisu

zamieściłam tylko samo zdjęcie.

Dzisiaj też zamieszczam zdjęcie bardziej optymistyczne, bo jakaby ta zima nie

była śnieżna czy deszczowa niestety mi nie odpowiada.

Wiele innych rzeczy mi nie odpowiada – wczoraj słuchałam fragmenty wystąpień

Prezesa J.K. do młodzieży i całkiem nie podobało mi się, jak mącił tej biednej

młodziezy w głowie.

Ale na szczęście sobie uświadomiłam, jaka to młodzież go słuchała –  oczywiście

ta propisowska , bo mądra młodzież na szczęście ma całkiem  inne zdanie

o panu Prezesie.

A te jego przedstawienia wczoraj były wypisz wynaluj jak z wieców sprzed

30 lat, gdzie klaskacze  z głupimi minami potwierdzały jedynych słusznych

przywódców, wcale nie do końca przekonani o ich racji.

Historia lubi się powtarzać, nawet dawniej, co prawda nie w Polsce, ale wiece z

zapalonymi pochodniami się zdarzały, tylko wtedy dla świata takie wiece nie

skończyły się szczęśliwie.

Zobaczymy, jak dalej losy się potoczą. Bo Pis coraz bardziej robi się napastliwe, dowodem

tego było spotkanie pana premiera  z rodzinami osób, którzy zginęli w katasofie smoleńskiej.

Niestety rodziny związane z Pisowcami zaczynają coraz wiecej „rozrabiać”.

Straszne, ciągle katastrofa samolotowa staje się  polityczną karta przetargową.

Miłej niedzieli wszystkim życzę, wbrew temu, co się u nas w Polsce  ostatnio dzieje.

 

 

Czwartkowo poranny wpis

a dzisiaj nic o polityce nie napiszę, słowo honoru !!!

O pogodzie też nie ma co pisać, bo jest ohydnie, ani to zima, ani to jesień, takie nie wiadomo

co.

To napiszę przynajmniej kawał, który kolega na garnku wczoraj zamieścił :

Przychodzi adwokat do swojego klienta w areszcie i mówi, że ma dla niego dwie wiadomości

dobra i złą.

– No to wal pan tą złą.

– No niestety ślady krwi znalezione na miejscu zbrodni wskazują, że to jest bezspornie pana

krew.

– A ta dobra?

– Cholesterol i cukier w normie.

no i jeszcze jeden, aby rozweselić dzisiejszy dzionek:

Jedzie facet czerwonym ferrari. Patrzy w lusterko i widzi, że dogania go… syrenka! Z jej okna

wychyla się kierowca i krzyczy:

-Panie, znasz pan syrenkę?

Wkurzony właściciel ferrari zaczął przeklinać i dodał gazu. Syrenka znów go dogania i

sytuacja się powtarza. Po piątym razie gościu z ferrari nie wytrzymuje:

-Tak znam syrenkę!!!

-To powiedz mi pan jak się wrzuca dwójkę?!

Odrazu weselej sie robi , prawda???

A ja wszystkim wesołego dnia życzę, mimo pogody, mimo wszelkim przeszkodom, które na

drodze nam czasami stają

A jak Wam się podoba ta Gwiada Betlejemska? to sygnał, że Święta za pasem

No to teraz truchcikiem do kuchni pierniki piec, bo to już najwyższa na to pora!!!

 

 

Prezydent w USA

Trochę mnie zdziwiło, że pan prezydent Obama poświęci naszemu prezydentowi tylko, a może

aż całe 50 minut na rozmowę – to chyba niezbyt wiele, jak na to, że to właśnie prezydent

Obama zaprosił do USA naszego prezydenta.

O czym przez to 50 minut będzie można porozmawiać?

No i żadnej pompy, żadnycj oficjalnych obiadów czy kolacji prezydent Obama nie przewiduje.

Dobrze, że niezawodna Polonia o uroczystej kolacji dla prezydenta Komorowskiego

pomyślała, pewnie inaczej nasz prezydent musiał by do Mac Donalda na  hamburgera

skoczyć.

Ale tak poważnie, u nas był prezydent Rosji witany z wielką pompą, a tu taka powściągliwość.

No, ale pewnie to nie taka sama ranga prezydentury, chociaż tak bardzo staramy się

być równym partnerem USA.

No i okazuje się, że jednym z największych problemów, które nasz prezydent będzie podnosił

w USA, to sprawa zniesienia wiz dla Polaków.

Dzisiejszy program TVN – 24 cały czas komentuje poszczególne, bardzo dziwne

pytania zawartew ankiecie o wizę dla Polaków wyjeżdżających do USA , rzeczywiście są one

conajmniej uwłaczające dla potencjalnego turysty, żaden kraj takich pytań nie zadaje jakie

zadaje nam nasz wielki Brat.

Wygląda to  trochę tak, jakby z góry nas zniechęcali do odwiedzenia ich kraju….

Nie wiem, czy to nie jakaś nasza słabość, przecież w sumie tyle jest ważnych spraw

dotyczących np. terroryzmu na świecie, czy wspólnych gospodarczych powiązań

między krajami…..

Ale widać po ostatnich wyciekach przez Wikileaks nasz kraj nie chce bardziej jeszcze

Wielkiego Brata drażnić, tym bardziej, że wyrażnie z tych wycieków widać, że sprawy Polski

i pozostałych krajów Europy środkowej nie są ośrodkiem zainteresowania amerykańskich

polityków.

Za to niektórzy z naszych Polaków nie zrazili się brakiem zainteresowania  naszych

amerykańskich przyjaciół sprawami katastrofy smoleńskiej i teraz starają się w

Brukseli zainteresować tą sprawą  unijnych europosłów.

Tylko obawiam się, że gdy prawdziwe przyczyny tej katastrofy wyjdą  na jaw

( ale obawiam się, że są dziwnie zatajane), to niektórym czkawką może się to odbić….

Wystarczyłoby tylko odjawnić rozmowę pomiędzy dwoma braćmi ( właśnie, czemu

ciągle nikt o tej rozmowie nie  mówi) i cała sprawa byłaby jasna.

Tylko co wtedy by się działo???To byłby już na pewno wielki precedens, a skutki

mogłyby być dla wielu polityków bardzo bolesne, może dlatego lepiej tego nie odtajniać,

nie stać się pośmiewiskiem dla świata?.

A ja wszystkim życzę miłej środy, mimo, że za oknem niezbyt przyjemna, bo

odwilżowa zima, co niestety też trochę ostatnio na moim samopoczuciu się odbija.

Ale cóż, zima, jak to zima, kiedyś minie i trzeba być dobrej myśli, bo przed nami

przecież juz niedługo  najbardziej rodzinne święta.

Trzymajcie się więc cieplutko!

 

 

 

Gapowiczka

Ale wczoraj nerwowo się zrobiło.

Wsiadłam sobie po pracy do autobusu i pomyślałam, że muszę sprawdzić sobie do

kiedy mam ważną kartę MPK.

Szukam i szukam, tam gdzie powinna być, czyli w dokumentach, nie ma, wywróciłam do góry

dnem moją całą torebkę, nie ma. Dziwne, tak jakby ktoś wyciagnął tą moja kartę z etui.

Po przjściu do domu przekopałam zresztą wszystkie miejsca, gdzie ewentualniem mogłaby

leżeć, niestety też karty nie znalazłam.

Ale wróćmy do autobusu: tak strasznie się zdenerwowałam, że aż siódme poty na mnie

wystąpiły, najgorsze, że nie miałam drobnych, by kupić bilet u kierowcy, modliłam

się tylko, żeby wreszcie dojechać do mojego przystanku i wysiąść  bezpiecznie.

Uff, na szczęście modlitwa została wysłuchana, żadnego kanara nie było, ale teraz

zastanawiam się, co właściwie mogło stać się z tą moją kartą ?

W etui pozostałe dokumenty  takie jak prawo jazdy, dowód czy karta ZUS- jest, to kto

i dlaczego i po co wyciagnął moją kartę przejazdów i tak z niej skorzystać nie mógł, bo tam

zdjęcia nie ma co prawda, ale ta karta , którą można kupować bilet w automacie ważna jest

tylko z kartą podstawową MPK, a tą nadal mam.

Niestety dla kontrolera ważna byłaby tylko ta, na której jest wbita data ważności, a którą

właśnie zgubiłam.

Dziwne zjawisko.

No nic, i tak miałam chyba przejazdy wykupione do dzisiaj i tak musiałabym dzisiaj na

nowo wyrabiać bilet, tylko tyle, że muszę iść teraz do punktu MPK i nową kartę

do automatu wyrabiać, a nie mogę kupić biletu np w automacie biletowym.

No i pytanie, kiedy ja tą kartę właściwie posiałam? jak długo tak na gapę jeździłam??

Ładnie, ładnie by było, gdyby kontroler mnie tak przyłapał, a ja jestem bez karty do

okazania, no bo w sumie musieliby mi potem karę anulować, bo wykupioną usługę

miałam ważną, gdzieś w ich komputerach jest to przecież zapisane.

Ja to zawsze mam jakieś dziwne przygody !!!!!

Ale życie bez przygód, to jak zupa bez pieprzu – prawda?

Dzisiejszy dzień bardzo ponury, na słońce w Krakowie przynajmniej raczej się nie

zanosi, chociaż….wczoraj poranek tez był ponury, a około 14 stej wyglądnęło na moment

słonko, które przez mgłę świecąc bardzo krótko, bo zaraz zaczęło zachodzić, całkiem

malowniczo wyglądało.

Zresztą wczoraj i tak oczy wszystkich były zwrócone na rosyjską wizytę w Polsce,

sama nie wiem, wygląda na to, że i Rosji zależy na dobrych sąsiedzkich stosunkach

z Polską, wszak jesteśmy dla nich granicznym krajem Uni i Nato.

Zresztą wygląda na to, że i nasi sąsiedzi też już inne spojrzenie na politykę świata

mają, dzisiaj prezydent Miediejew poleciał na spotkanie Unia- Rosja do Brukseli,

a nasz prezydent będzie rozmawiał z następnym naszym gościem – prezydentem Niemiec.

Jutro z kolei poleci nasz prezydent z wizytą do USA na spotkanie z prezydentem Obamą,

będzie znów przez następne dwa dni co oglądać w TVN – 24.

Życzę miłych, nie tylko polityką nasyconych godzin dnia  –  wtorku