Bardzo pracowita sobota

   

Dzisiaj przedemną bardzo pracowita sobota – mam do napisania 4 zadania wypracowania,

mają one  być na conajmniej 2-3 strony każda, dwie na jutro, dwie na poniedziałek.

No proszę, to nie ja do szkoły chodzę ( o przepraszam, trzy zadania są na uniwersyteckie

studia), a zadania zmuszona jestem, pod presja oczywiście, pisać.

Czy to oby nie nazywa się  mobbing?

Ale jakbym bardzo nie była zajęta, to muszę napomknąć chociaż króciutko o bardzo ważnej

rocznicy – otóż 4 czerwca 1989 odbyły się w Poslce  pierwsze wolne , ale kontraktowe wybory

do Sejmu. Kontraktowe, gdyż do wyborów stanęli zarówno przedstawicielie

wolnej, Solidanej j Polski jak i stara polityczna PZPR-owska grupa, która miała

zagwarantowaną część w Sejmie. Zdecydowaną większość nowego Sejmu stanowili

Solidarnościowcy, Senat został w całości przez nich też ustanowiony.

Powiało nowością, nowymi nadziejami, ale trudne były pierwsze w pełni demokratyczne

kroki Polski. Musieliśmy wypracować sobie całkiem nowe standarty państwa, na czele którego

stanął rząd Tadeusza Mazowieckiego. Boże, jaka dumna wtedy byłam z naszej nowej Polski.

Pamiętam, że kiedyś, gdy jeszcze trwał stan wojenny ułożyłam sobie piosenkę, w której

zakonczeniu były słowa ” teraz rządzi świata marność, lecz zwycieży Solidarnosć, zapanuje

praworządność spokój ład” I właśnie wtedy 4 czerwca raz jeszcze te słowa wyśpiewywałam

z radością.

Ale czas pokazał, że wolność to nie zawsze  znaczy praworządność, nie zawsze oznacza

spokój i ład.

Ci Solidarni, których kiedyś połączyła jedna idea wolności i obalenia ustroju socjalistycznego

gdzieś po drodze się poróżnili. Nie ma teraz tej ich spójności, nie walczą jak kiedyś o

dobro Polski, każdy walczy o własne, całkiem prywatne interesy. To jest takie smutne, jak

bardzo te 22 lata rozmieniliśmy na dobne.

Dzisiaj zamiast usiąść  na ławach sejmowych i ustalać co zmienić na lepsze, obrzucają się nasi

dzielni posłowie inwektywami, strasznymi pomówieniami, obelgami.

Dzisiaj nie walczą o wspólność, mimo wielkich głoszonych haseł, że oto Polska jesj

najważniejsza, że zgoda buduje – to są hasła bez żadnego pokrycia, to są tylko  puste

wyborcze slogany, które zaraz po wyborch całkowicie tracą na swojej ważności.

I teraz gdy znów stajemy przed kolejnymi wyborami do parlamentu, te puste obietnice z

każdej strony  znów na wiatr są rzucane, obficie okraszane do tego  przezwiskami,

kłamstwami, kalumniami, każdy chwyt jest dozwolony, byle tylko zdewauować przeciwnika.

Za wszelka cenę pokazać, że idee przeciwnika warte są funta kłaków, że to nasze

hasła są  jedynie słuszne.

Dzisiaj wolno wszystko, nazwać prezydenta kaszalotem , czy premiera matołem, bez

skrupułów, bez ponoszenia konsekwencji, ba,   w imię” demokracji” walcząc o takie prawo do

wyzywania innych.

Czy naprawdę na tym ma demokracja polegać?

Czy tego uczyli nas   nasi pradziadowie, dziadowie, ojcowie? A gdzie szacunek dla drugiej

osoby? nie ma dla niego miejsca w dzisiejszej demokratycznej Polsce?

Mamy demokrację, więc jeden z posłów podczas pikiety przed Kancelarią Premiera z

zawieszonym na szyi pluszowym Koziołkiem Matołkiem zagrzewał  do prostestów przeciwko

karaniu mandatami za obraźliwe słowa pod adresem  przedstawicieli władzy.

Dziwna zaiste to demokracja, a czy tenże poseł nie zdaje sobie z tego sprawy, że to on

kiedyś własnie może być po wyborach obrzucany takimi samymi inwektywami?.

Kto tu większym Matołkiem się okazał????

Zawsze słyszałam, że ten kto obraża innych sam sobie świadectwo wystawia…..

A jak podoba Wam się hasło : „Tusku matole, wasz rząd obalą kibole?”

 Dla mnie to wręcz przerażająca wizja następnej Polski, gdzie przemoc, chamstwo i

bezprawie, a to są cechy owych kiboli właśnie, będą przewodnią myślą pezez okres

panowania  następnej władzy.

Obecna opozycja z całą radością przyklaskują takim hasłom…..

Oczywiście, że powinna być opozycja, ale nie taka, która agresywnnością tylko się wykazuje,

to nie złe słowa powinny kształtować naszą przyszłość.

Czas na jakąś konstruktywną zmianę, czas by powstał rząd, który zjednoczy tych ludzi,

podzielonych na prawdziwych i nieprawdziwych Polaków ,ponieważ wszyscy żyjemy w

wolnej Polsce, w tej wolnej , o którą kiedyś przecież wspólnie walczyli.

A teraz niektórzy śpiewają Ojczyznę wolną racz nam wrócić Panie.

To jakiej Polski oni żądaja od Boga? Naprawdę nie żyjemy w kraju wolnym, bez zaborców,

z możliwością mówienia tego, co komu ślina na język przyniesie?

Czy aby Pana Boga nie proszą o coś, co już mają i nie potrafią tego wykorzystać?

Czy to nie jest nadużywanie Bożej dobroci, to nie jest bałwochwalstwo?

Obecna opozycja nie krytykuje obecnego rządu wskazując nowe możliwości, ona

dla zasady neguje wszystkie rządowe poczynania, podcinając im tym samym nogi,

taka polityka prowadzi do nikąd.

Ale widzę, że polityczna  potyczka  dotarła nawet na mój skromny blog i czasami

rozbrzmiewa sprzecznymi głosami. I dobrze, nie każdy koniecznie musi mieć takie  samo

zdanie jak ja, przyszłosć pokaże przecież kto rację miał.

Bylebyśmy tylko tej przyszłości przeklianć kiedyś nie musieli i nie wspominać z łezką w oku,

za czasów Tuska to dopiero dobrobyt był…..

Koniec moich rozważań na blogu, czas przenieść się na inną stronę mojej  twórczej

działalności.

Życzę wszystkim miłego weekendu a przede wszystkim miłej soboty, wszak nie każdy

nad naukowymi rozprawkami dzisaj męczyć się musi.