Pytasz mnie…..

         

 

….jak mi się udało?

Otóż się nie udało. Magdusiu !

Jestem słabego ducha i narazie nałóg mną nadal rządzi.

Chociaż walczę i walczę, ciągle ponoszę życiową klęskę.

No może połowicznie, bo jednak zdecydowanie mniej niż połowę wypaliłam wczoraj, a jednak.

Pewnie też i dlatego, że sporo sobie spałam wczoraj, co chciałam oglądnąć jakiś film, juz mi

się oczy same zamykały….

Co prawda mam czas do jutra, bo w środę wg ulotki w piątym dniu od początku zażywania

specyfiku , czyli w środę kategorycznie mam rzucić palenie, więc…nic straconego.

Narazie fajne to odzwyczajanie się wygląda : zażywa, Tabex, palę papierosy ( w dużo

mniejszej jednak ilości) Największą przeszkodą jest nawyk trzymania papierosa w ręku….

Chrupki, tak, bezglutenowe chrupki podobno mają mnie z tego wyzwolić.

Jakos słabo to widzę…….

Nałóg to nałóg i jak już opanował, to mocno trzyma i odejść łatwo nie chce !!!

Ale moje dalsze relacje z pola bitwy przedstawie niebawem.

Narazie jestem przegrana, zdecydowanie przegrana.

To jest tak, jak dzisiaj powiedziała mi Magda: walka anioła z diabłem.

Anioł mówi: nie pal, po co ci to, zawsze zaoszczędzisz na zdrowiu i na pieniązkach, a diabeł

szepcze: nie bądź głupia, chce ci się palic? to sięgaj po papirerosa, masz go pzecież w

zasiegu ręki, co ci zależy ( i tiu się szyrderczo z nas odrazu śmieje)

Dziisiaj trzynasty dzień miesiaca, na szczęście poniedziałek.

To oznacza, ze nie musze czarnych kotów szerokim łukiem omijać, ale i tak trzynastego

nigdy nie lubiłam.

Jednak życzę wszystkim powodzenia, nie tylko tym odzwyczającym się od…….

wszystkim!!!!!