Dzisiaj spokojnie, bez nerwów

 

Bo czym się tu stresować?

Pogoda unormowana z tendencjami do burz, źle może się prognoza jeszcze zmeni.

No może stresuje mnie nieco mój ukochany aparat rtgl nie wiedzieć czemu komputer nie czyta

kasety, któa jest przecież w środku. Więc tak sobie spaceruje między aparatem i stolikiem

rozdzielczym, gdze sprawdzam, że w okienku znów świeci się Zero czyli kasety nie ma,

chociaż jest, więc znów spacerek do aparatu ,wyciaganie kasety . wkładanie kasety, spacerek

do aparatu i…znów nic. Ile razy tak można ?? ano wiele, przynajmniej ja się nachodzę ale

pacjent czeka …..  i chyba się dziwi!

Pewnie można się tak pobawić, zanim pacjent wejdzie do pracowni ( bo to niezbyt jednak

poważnie wygląda), ale co zrobić, gdy  takiemu pacjentowi trzeba zrobić więce zdjęć, niż się

zmieści na jednej kasecie???.

Czy zgłaszałam awarię??,  ależ oczywiście, dowiedziałam się tylko, że trzeba wezwać firmę

Simens, aby przeprowadziła kalibrację i…. narazie na tym koniec.

A spacerki od aparatu do stolika trwają. Czasami jeszcze pomaga wyłączanie i załaczanie od

nowa aparatu, ale na tym z kolei czas się traci. bo zanim komputer się zaloguje chwilkę

trwa, a pacjent przecież czeka.

Pisze ten tekst tu, bo czasami Szanowna Dyrekcja czyta moje wypociny, może i tym razem

poskutkuje???

Ech szkoda się denerwować, przecież nie mam pod ręką „pocieszacza”, po zaciągnęciu

którym podobno wszystkie kłopoty mijają.

Nic bardziej mylnego, kłopoty pozostają, a nikotyną tylko na moment uśmierzamy swoje

nerwy, rzeczywistość wciaż jest taka sama.

No proszę, do jakich mądrych konkluzji po 2 dniach niepalenia dochodzę.

No dobrza, szykuję się do popołudniowej pracy, nerwy na postronki zawiazuje, niech sie

dzieje co chce,  najwyej nów dodatkowych kilomentrów dzisiaj narobię…

Miłego dnia