Tą gorącą pogoda nawet rybki odczuwają w akwarium, chociaż wydawałoby się, że są w wodzie i upał ich omija Bardziej błędnych wniosków trudno wysnuć, od tego gorąca temperatura wody znacznie się podniosła i zaczynało rybkom tlenu brakować. Biedny Feluś ospale pływał sobie z wielkim trudem powietrze łapiąc Na szczęście Tomek szybko się zorientował w czym sprawa i wlał wiadro lodowatej wody i Franuś na szczęście ożył.
Dzisiaj rano, skoro świt poszłam sprawdzić, jak ma się Feluś ( i pozostałe rybki), na szczęście wszystko jest ok. Feluś ożywiony wielce, zaraz podpłynął, czekając na swoja porcje śniadaniową, ale niestety jej nie otrzymał, albowiem karmi rybki tylko jedna osoba, czyli Tomek ( inaczej rybki byłby przekarmione, co źle na ich żywot by wpływało), mi ta rola przypada dopiero wtedy, gdy rodzinka wyjeżdża na dłużej, czyli niebawem. Gorzej będzie, jeżeli i ja na te parę dni jednak za Kraków gdzieś tam się wybiorę, ale może wtedy Ksawer zaopiekuje się i rybkami i szczurkami – muszę gdzieś wyjechać, już nie wytrzymuję w Krakowie, zmiana klimatu na troszkę mi się przyda, chociażbym miała potem suchy chleb jeść i wodą popijać :-). Ale tak źle nie będzie, chyba nie będzie 🙂
Na razie wszystko mi się wali, wczoraj fotel komputerowy już całkiem odmówił mi posłuszeństwa, to znaczy mogę siedzieć na nim ale na baczność, bo w każdej chwili mogą te dwie nogi popękać do końca i znajdę się nagle na podłodze, ale już zamówiłam nowy fotel, mam nadzieję, że wytrzyma moje słodkie kilogramy.
Tylko szkoda, ze ten nieprzewidziany wydatek wypadł akurat w okres urlopowy – trudno bowiem wybierać: fotel czy wypoczynek.
Ale ciągle mam nadzieję że los w końcu do mnie się uśmiechnie i wygram główną stawkę w lotka. A nadzieja, to ponoć matka głupich, ale nie koniecznie, jednak ktoś w tego lotka wygrywa!!!
