Krosta na nosie

    

 

Krosta, taka okropna, duża i bardzo czerwona na samym środku nosa mi wyrosła – uff na szczęście to był tylko sen, ale muszę przyznać, że  bardzo się tą krostą wczoraj przejęłam i potem kilkakrotnie przed lustrem stawałam sprawdzając, czy to na pewno tylko sen był? Tak. to na szczęście rzeczywiście był tylko sen. Ale może ktoś wie, co taki sen może oznaczyć ( bo czuję, że o czymś mi opowiedział, o czymś przestrzegł), a może to właśnie jest dobra wiadomość, na przykład oznacza wygraną w lotka? chyba udam się w takim razie do najbliższej kolektury :-).  A wszystkich rozumiejących sny proszę o jakieś wyjaśnienie, może akurat ktoś mnie przekona i uspokoi, że wszystko będzie O.K.
O pogodzie nie ma co pisać, bo znów nadszedł kolejny gorący dzień, wszyscy przestrzegają przed spacerami pomiędzy 11-16, szczególnie dotyczy osób starszych, więc w domu  potulnie siedzę i nawet nosa z niego nie wyściubiam. Tym bardziej, że i tak bardzo ten ukrop źle znoszę, a skóra to ze mnie chyba z tego ciągłego siedzenia pod prysznicem będzie płatami schodziłam tak się wysuszy, nawet wszystkie moje balsamy na to nie poradzą 🙂
Wczoraj Ksawer, Julka i ich zespół koncertowali w Sopocie, myślę, że wszystko wspaniale im się udało. Ksawer telefonował do mnie 2 dni  temu, żebym zaczarowała te okropne sinice, które zaległy u wybrzeży Zatoki Gdańskiej, niestety moje czary na taką odległość nie działają, bo dzisiaj w TVN-24 znów te zielone  pływają świństwa pokazywali, najgorsze , że nie ma na nich żadnej rady, kwitną sobie i już – biedni wczasowicze – plażowicze, najpierw pogoda była tam nijaka, nawet padało i było chłodno, teraz, gdy się już troszkę ociepliło sinice obległy wybrzeża, plażowicze tęsknie tylko na morze spoglądać mogą, niestety korzystać z kąpieli im nie wolno. To tak, jakby ktoś im dawał polizać cukierka przez papierek. Brrr. Ani nasze morze nie jest pewne ( no przesada, to tylko zatoka, bo pełne morze jest czyste, ale za to bardzo zimne ), ani wycieczka nad morza zagraniczne jest niebezpieczna, bo nagle się może  okać, że nasze biuro, z którym  planowaliśmy wyjazd zbankrutowało.
I jak ty żyć, panie premierze, jak tu żyć?????

A my żyjemy teraz  Wimbledonem, dzisiaj trzymamy mocno kciuki za naszą Agnieszkę Radwańską, przed którą stoi wielkie wyzwanie:
Agnieszka Radwańska w 2005 roku wygrała juniorski Wimbledon W sobotę,  czyli już dzisiaj,  o godzinie 15.00 Agnieszka Radwańska stanie przed ogromną, życiową szansą. Polka w finale Wimbledonu zmierzy się z Amerykanką Sereną Williams i jeśli zwycięży, to zostanie numerem jeden kobiecego tenisa na świecie. Wszyscy zatem będziemy uważnie śledzić poczynania naszej sportsmenki, chociaż większą faworytką w tym pojedynku jest niestety  jej przeciwniczka. Ale nic nie jest niemożliwe, na przykład nasi siatkarze, biorący udział  w turniejowym finale Ligi Światowej odnieśli zwycięstwo w pojedynku z drużyną Kuby i teraz będą startować dalej w swoich rozgrywkach aż po……. mam nadzieję  zwycięstwo.
Sama się sobie dziwie, skąd nagle takie moje zainteresowanie sportem, wszystko to wynika z niedosytu wygranych w Euro – 2012, gdzieś trzeba się odreagować. A więc znów śpiewam POLSKA – BIAŁO – CZERWONI!!!!!
A zresztą sport i tak jest to o wiele przyjemniejszą dziedziną życia, niż np polityka, tu przynajmniej jest zdrowa i sensowna rywalizacja.