a jednak….

  

A jednak udało mi się wczoraj nieco popływać w basenie. Niedługo, może 15 minut, a jednak mi się udało,było pysznie, szczególnie gdy
włączyły mi „prądy”, wiry nieco przeszkadzały w pływaniu, ale i tak mi nieźle poszło. Woda była całkiem chłodna,ale wchodziłam ” na raty”, czyli co stopień
moczyłam inną część ciała, aż w końcu zanurzyłam się po szyję, akurat pięknie słonko wtedy świeciło. Po wyjściu z wody nawet nie zmarzłam, od razu poszłam do swojego pokoju, by zmienić ubranie. Mam nadzieję, że kataru z tego nie będzie.
A dzisiaj od ana znów słonko świeci radośnie. Dlaczego tak dużo o pogodzie piszę?? Wszak jestem na wakacjach a o czym wtedy się marzy?
O ciepełku oczywiście.
Politykę na razie odstawiam na bok, niech sobie poczeka  do mojego powrotu do Krakowa ( a to już całkiem niedługo), a zresztą czy warto się denerwować??? Na razie niektórzy koniecznie chcą doprowadzić do nowych wyborów i…no i co wtedy? Przecież manna sama z nieba nie spada,
pieniądze niestety też nie chcą  ani spadać, ani rosnąć na ulicy…… Jest kryzys na świecie to i u nas być musi. Koniec, miało nie być o polityce.
To może trochę o moich zdrowotnych sukcesach? Jest nieźle, kręgosłup wyraźnie mniej dokucza, ale najważniejsze to to, że nogi mi wcale nie puchną
Kostki, no ale skoro ćwiczę te moje biedne nogi trzy razy dziennie. Rano „dźwigam” na każdej nodze po 2 kg i robię 100 wymachów w jedną stronę, 100 wymachów w drugą stronę, trzeba przyznać, że przy tych ruchach czuję, że mięśnie moje pracują, nawet pod koniec ćwiczeń i bolą. Po obiedzie i po kolacji mam indywidualne ćwiczenia na kolana i stopy pod czujnym okiem pani Stasi, która nie odpuszcza, ćwiczenie musi być wykonane starannie i do końca.
Powiedzcie mi,w którym sanatorium tak starannie by ze mną przeprowadzali takie ćwiczenia. Oczywiście mam jeszcze i masaże i prądy na kolana, tak  więc  na nudę raczej nie mogę narzekać.
Kto chce przeżyć prawdziwą rehabilitację polecam Pensjonat Zagórzanka w Mszanie Dolnej ( można sobie sprawdzić w internecie
Może tanio nie jest,ale porównywalnie z prywatnym pobytem w innym sanatorium, a opieka i wikt wyborowy.
Co do wiktu, to nawet uważam, że jest przesadnie dobry, nawet ja, taki łakomczuch nie mogę tych wszystkich smakołyków pokonać.
A wszystko jest takie smaczne i całkiem nie tłuste, co nawet mój brzusio docenia i w nagrodę mnie nie boli.
Dla przykładu opiszę, co rano można  znaleźć na moim śniadaniowym stole : płatki kukurydziane, mleko, biały ser, kilka plasterków różnych rodzai wędliny, ogórki, pomidory, dwa rodzaje żółtego sera, powidła, 2 owoce, jogurt,drożdżówka a do picia sok, woda z cytryną i miętą i do wyboru jeszcze herbata lub kawa, oczywiście jeszcze proponują na gorąco jajecznicę lub parówki. – nie do przejedzenia, ale owoce biorę sobie do pokoju. Zresztą do kolacji, która zawsze składa się z części zimnej ( wędliny, sery, ogórki, pomidor) i ciepłej ( np leczo, naleśniki itp) tez zawsze jest podawany jaki8s owoc.
Jedno jest pewne, to nie są wczasy dla odchudzających się, bo wszystko jest takie pyszne, takie świeże, tak kusi…….Ech, będę miała co wspominać
No to kończę już wpis i lecę na następne pyszne śniadanko, a potem na zabiegi i…może  znów uda mi się trochę w basenie popluskać????