wczorajszy widok z mojego tarasu

 

Pogoda pół na pół. To znaczy, że gdy wczoraj  przyjechałam, mogłam jeszcze powitalną kawusię na tarasie wypić, potem już było gorzej, bo spadł sążnisty deszcz,, co widać zresztą po kropelkach na barierkach tarasu.Dzisiaj jest już zdecydowanie lepiej, na razie nie pada, ale jest raczej chłodno i pochmurnie, pomyśleć, że nie tak dawno o takim chłodzie marzyłam……teraz mi przeszkadza, ot nie dogodzi kobiecie i już. Ale coś na kształt słonka zza chmur od czasu do czasu się wychyla…….

Ale wracając do wczorajszego dnia, wszyscy tutaj bardzo miło i wylewnie wręcz mnie przywitali, jak starą znajomą, bowiem byłam tutaj trzy lata temu. Magda cynicznie to skomentowała ( coś w tym prawdy jest) : „wiadomo, kasiorka przyjechała”, ale myślę, że jednak te trzy lata temu pozostawiłam po sobie dobre wrażenie, tak jak to V..I.P. zawsze mawia: rób dobre wrażenie!!!
Przybył za to w między czasie tutaj nowy domownik, gdy tu byłam ostatnio  pani Marta była tuż tuż przed swoim ślubem, teraz ma 9 miesięcznego ślicznego Franusia, bardzo wesołe i pogodne dziecko, cały czas chce z nami dyskutować i robi to tak zdecydowanie, że musimy go wysłuchać, nie, on nie płacze, on gaworzy, wyraźnie ma wiele do powiedzenia.

Dzisiaj, mimo, że jest niedziela, trochę poćwiczę, bo inaczej nie zdążyłabym tych 10 zabiegów wziąć. Ale ciężko będzie, bo jestem jakoś szczególnie obolała dzisiaj , pewnie przez ten deszcz, nawet o czwartej  nad ranem wstawałam, by swój Nimesil zażyć, strasznie mnie kolana, a szczególnie barki bolały. Ale mam nadzieję, że po tych wszystkich zabiegach no i po pobycie tutaj  wrócę do Krakowa zdrowa niczym młody Bóg.
Spokój też raczej na mnie wyraźnie spada, bo widok na górki i na las wpływa wybitnie kojąco, a czasami nawet z oddali ryczenie krówki słychać, żyć nie umierać.
No i daleko jestem  od polityki – program TV raczej ubogi, nie ma mojego ukochanego TVN – 24, więc i Szkła Kontaktowego nie będzie gdzie oglądać 😦
Ale od czasu do czasu zerknę sobie chociaż na Teleekspres, albo poczytam  na Onecie co tam nowego w świecie słychać,
Ale generalnie przyjechałam tu odpocząć, więc i wiadomościami ze świata nie będę się zbytnio przejmowała, zbyt dużo nerwów ostatnio we mnie wzbudzały.
Odpoczynek, cisza, spokój i czuję, że się po mału wyciszam.

Ciekawe czemu jest tak, że  pakując się zawsze człowiek musi koniecznie o czymś zapomnieć??? Zabrałam na przykład wszystkie możliwe jakie w domu miałam ładowarki, a zapomniałam o……..nocnej koszuli. Ale dam sobie radę, bo za to sporo różnych podkoszulek nabrałam, coś za coś 🙂

To tyle na mój pierwszy wpis, teraz muszę gnać na śniadanko, a potem na ćwiczenia. A HOJ!!!