Takie i inne wakacyjne przyjemności niestety będą dla mnie już tylko historią…
jaka wielka szkoda, że ten czas tak nieubłaganie leci!!!
Co prawda była nieco lodowata, ale tylko przy zanurzaniu, potem, gdy się już stopniowo zanurzałam ( najgorzej zanurzyć rozgrzane słońcem ramiona)) jakoś już poszło i chwilkę sobie popływałam Ostatni raz przed wyjazdem, ale może nie ostatni raz w tym roku?
Obiecałam sobie, że przynajmniej raz dwa razy w tygodniu będę starała si8e na basen chodzić, ale sami wiecie jak to z tymi wakacyjnymi obietnicami bywa…. potem nie ma już czasu, nie wspominając, ze i chęci brakuje.
A to jest przecież najlepszy masaż dla całego ciała, już nie wspominając, że pływanie jest najlepszą gimnastyką dla mięśni, wtedy wszystkie mięśnie pracować muszą.
Duch ochoczy, a ciało takie mdłe…… to akuratne dla mnie określenie, zawsze tyle sobie na wakacjach obiecuję, a potem….. przychodzi szara rzeczywistość. Może gdybym miała basen na sąsiedniej ulicy, to kto wie, kto wie. Niby jeden jest nie daleko, ale tam trzeba godzinowy karnet wykupywać, co przy mojej zmianowości w pracy jest niemożliwe. Najlepszy byłby Park Wodny, bo tam z kolei można kupić bilet wstępu na bieżąco, ale z kolei on jest daleko ode mnie i całkiem w dodatku nie po drodze….
Ale coś wykombinować muszę, mam nawet chytry plan, może bym np. Magdę na wspólny basen przynajmniej raz w tygodniu namówiła?
To i transport bym miała zapewniony i dobre towarzystwo, a i jej też przydałoby się nieco w wodzie poruszać !!!
Dzisiaj są imieniny mojego brata – Krzysztofa.
Ponieważ nie mogę być u Niego dzisiaj na cmentarzu, przynajmniej tutaj ofiarowuję mu kwiatka, aby wiedział, że o Nim pamiętam.

