Kawaler do łóżka

 

No i co mi na stare lata pozostało? Oto mój kawaler do łóżka na najbliższe 3 – 4 noce..
Ale od początku: do Krakowa zjechałam około 19.30, przywieziona do domu zostałam przez Elę, Maćka i…Putka, który ( bardzo elegancko wystrzyżony) też po mnie przyjechał.
Koniec laby, trzeba do krakowskiego klimatu z powrotem się przyzwyczajać.
Ela z Maćkiem pozostawili mi psa i sobie pojechali, Putek najwyraźniej się nie denerwuje, ale postanowił przespać cały swój psi czas nieszczęścia, czyli przymusowe oddalenie od rodziny, do której już po śmierci swojego pana zdążył się przyzwyczaić.
Wbrew pozorom Putek wcale nie pchał się do łóżka, grzecznie na podłodze koło mnie sobie spał, w nocy nawet zjadł cześć swojego jedzonka
rano skoro świt, bo koło 6.30 poszliśmy sobie na spacerek, piesek zachowywał się poprawnie, żadnego ciągnięcia mnie nie było, chociaż trzeba przyznać, że i też żadnego obcego czworonoga nie spotkaliśmy, wtedy mogłoby być już rożnie
Pogoda jak widać do kitu, to znaczy jest ciepło, ale i pochmurnie, pogoda tzw łóżkowo – barowa, więc chyba sobie jeszcze pójdę pokimać